środa, 15 listopada 2017

Refleksyjnie przy kawie

Kiedy Wojtek zdecydował, że szukamy domu na  Warmii, wiedziałam tylko, że tam nie będzie mojego ukochanego morza. Jak żyć panie premierze, jak żyć, bez bryzy morskiej, szumu fal i piaszczystej plaży?


Chciałam mieszkać na wsi, ale żeby zaraz odległa Warmia? Teraz nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej, jak tylko wśród górek i pagórków północnej Warmii czyli dawnej Natangii.

Historia nie jest moją mocną stroną, ale lubię wiedzieć na jakiej ziemi stoi nasz dom. Im bardziej grzebię w Internecie, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ludzie którzy tu zamieszkiwali nie mieli szczęścia do tego cudownego skrawka ziemi pod Rosyjską granicą.

W okresie drugiej wojny światowej  tereny Prus Wschodnich zamieszkiwała głównie ludność niemieckojęzyczna. Dawni potomkowie Bałtyjskiego ludu Prusów, osadnicy z Niemiec, Polski (Mazurzy), Litwy i innych terenów.

Nie muszę pisać jak, pod koniec II wojny światowej, traktowali mieszkańców "wyzwoliciele". Grabieże, gwałty, mordy. I kto by pomyślał, że kiedyś w szkole podstawowej uczono mnie zupełnie innej historii.

Przerażeni mieszkańcy, w pośpiechu pakując swój dobytek, zaczęli uciekać na zachód. Pod koniec wojny, jedyną drogą był zamarznięty zalew Wiślany, a potem ewakuacja między innymi z Gdańska równie niebezpieczną drogą morską. W naszym miasteczku jest Muzeum, jednym z jego elementów są zdjęcia tych ludzi. Kobiety, mężczyźni ciągnący swój dobytek. To bardzo smutny widok.

To była największa morska tragedia. 30 stycznia 1945 roku statek  Wilhelm Gustloff tonie. Nikt dokładnie nie wie ile osób zginęło. Statek był przeładowany, cała akcja odbywała się w ogromnym pośpiechu, mogło zginąć nawet 10 tysięcy osób. To zadziwiające, że głośniej było o tragedii na Titaniku. Dlaczego? Bo kolorowy film o miłości lepiej się sprzedaje?

Dwa lata po zakończeniu wojny ma miejsce "Akcja Wisła". 28 kwietnia 1947 roku polskie grupy operacyjne rozpoczynają wysiedlenie ludności Ukraińskiej z terenów południowo - wschodniej Polski. Działania prowadzone są w sposób brutalny i bezwzględny. Wysiedlani mieli 2 godziny na spakowanie i mogli zabrać 25 kg bagażu.

No to wyobraź sobie drogi czytelniku, że aktualnie rządząca władza dochodzi do wniosku, że w miejscu w którym mieszkasz jesteś zagrożeniem. Do twoich drzwi walą kolbami żołnierze, dają ci godzinę na spakowanie swojego dobytku. I co wtedy zabierasz?

Spędzeni na miejsce zbiorcze Ukraińcy czekali za ogrodzeniem z drutu kolczastego, na transport, który odbywał się w bydlęcych wagonach. Smród, głód, przemoc, gwałty.. W czasie wysiedlenia dochodziło do grabieży.

Prowadzono również selekcję w celu wykrycia członków UPA. Podejrzanych kierowano do obozu koncentracyjnego w Jaworznie. W sumie trafiło tam blisko 4 tysiące osób. 161 Ukraińców poniosło w nim śmierć.  Tym którym cało udało się dotrzeć na Warmię. otrzymywali najgorsze gospodarstwa, splądrowaną wcześniej przez Rosjan i szabrowników.

I jak mieli pokochać ten skrawek pięknej ziemi? Przecież oni nie chcieli tu być.
Wyzuci z godności, tożsamości, wyrwani z korzeniami  i wysłani na tereny im obce.

Kiedy tutaj przyjechaliśmy od kilku osób słyszałam, że w wiosce obok, tuż po wojnie do pługa zaprzęgano kobiety, które nie chciały stąd wyjechać.

Szukając tych danych natrafiłam na informację, że Akcja Wisła był odwetem za Wołyń. Na litość Boską, jak zupełnie niewinni ludzie, mają odpowiadać za  zbrodniarzy z UPA? Za coś co wydarzyło się na innym terenu i w innym czasie.

My Polacy nie potrafimy pochylić głowy, powiedzieć przepraszamy, to nie powinno się wydarzyć. Lubimy ukazywać się jako ofiary. Czujemy się narodem bez skazy, Chrystusem narodów, narodem wybranym cierpiącym za inne. Nie ma w nas refleksji, jest tylko zawiść.

Wyszukuję wspomnień ludzi z tamtego czasu, czytam o ich bólu i cierpieniu.
Odkładam na moment materiały dotyczące przecież wcale nie tak odległych czasów. Zaglądam na FB, a tam zdjęcia młodych ludzi z obchodów 11 listopada.

Czytam informację, że zdjęcia fotografa Chrisa Niedenthala przedstawiające agresywnych młodych ludzi z ONR zostały zablokowane.
Sparaliżował mnie strach.

Bóg, Honor, Ojczyzna - czytam na transparentach.  Przecież ci młodzi ludzie nie znają znaczenia tych słów. Czy oni chcą wrócić do czasów o których pisałam na początku? Przecież historia już to przerabiała kiedy Hitler dochodził do władzy. Dlaczego nie pamiętamy jak to się skończyło?

Jeden z drugim krzyczy - Polska dla Polaków, a jego żona, siostra, szwagierka, matka w Anglii pracuje na zmywaku. Zasłania się Bogiem. Bóg jest jeden dla wszystkich i nie ma z tym nic wspólnego To my ludzie sami gotujemy sobie taki los.

Jak zauważyliście politycznych wpisów u mnie nie uświadczysz. Stronie od polityki, ale ostatnie wydarzenia tak bardzo mną wstrząsnęły, że gdybym tego nie napisała - udusiłabym się.


15 komentarzy:

  1. Dokładnie tak jak napisałaś cytując Z. Nałkowską "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Puentą mogą być także słowa z Biblii:"Człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie"- Kaznodziei 8:9.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat głęboki a my wypowiemy się o Warmii i Mazurach. Piękne miejsce, choć trochę zapomniane przez świat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gorzkie refleksje w pełni uzasadnione sytuacją. To bezczelne zasłanianie się Bogiem. Czy wreszcie potrafimy wyciągnąć adekwatne wnioski? Nie tracę nadziei, jeszcze nie tracę...
    A o tragedii "Wilhelma Gustloffa" po raz pierwszy przeczytałam w miesięczniku 30 Dni, kiedy jeszcze redaktorem naczelnym był mój brat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100%. Młodzi nie wiedzą lub nie chcą pamiętać, że narodowcy z Niemiec zniszczyli całą Polskę, obrabowali nas (w tym różne mniejszości narodowe - przed II wojną byliśmy państwem wielonarodowym i wielokulturowym), pomordowali a my o tym nie pamiętamy i postępujemy jak naziści (rasizm, ksenofobia itp.). Zapominamy z jakim hasłem żołnierze hitlerowscy nas podbili "BÓG z NAMI"

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chcę pisać o Święcie Niepodległości. Chcę raczej zapomnieć o tym, że to się zdarzyło na ulicach naszych miast! Opowiem jednak historię rodzinną, która daje nadzieję. Po wojnie na Warmię przyjeżdżali nie tylko Ukraińcy wyrzuceni że swych domów. Przybywali także repatrianci, którzy stracili swe ziemie za obecną wschodnią granicę. Mieli różne wojenne doświadczenia. Dziadek męża osiedlając się na Warmii, marzył nie tylko o dobrej ziemi i pokoju, marzył, by jego sąsiadem nie był Ukrainiec, bo zbyt bolesne były wspomnienia... Oczywiście stało się inaczej. Sąsiadami byli Ukraińcy a dziadkowie żyli z nimi w zgodzie i przyjaźni. Na tych ziemiach jest wiele takich historii. Moja koleżanka dowiedziała się, że jest Ukrainką w dniu swoich 18 urodzin. Jej rodzice bali się Polaków...
    Historia kołem się toczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Tresc notki bardzo poruszajaca i zgadzam sie z Twoja ocena powojennych losow niewinnych ludzi, ktorzy zaplacili ogromna cene za decyzje politykow.
    Jednak kilka rzeczy wymaga sprostowania.
    Piszesz: "My Polacy nie potrafimy pochylić głowy, powiedzieć przepraszamy, to nie powinno się wydarzyć. Lubimy ukazywać się jako ofiary. Czujemy się narodem bez skazy, Chrystusem narodów, narodem wybranym cierpiącym za inne. Nie ma w nas refleksji, jest tylko zawiść.", a tymczasem wystarczy zajrzec do WIKI by dowiedziec sie, ze "27 lutego 2007 Prezydent Polski Lech Kaczyński i Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko we wspólnym oświadczeniu[24] potępili akcję „Wisła”[a][b] i stwierdzili, że była ona sprzeczna z podstawowymi prawami człowieka[24]. Prezydent Juszczenko stwierdził 27 kwietnia 2007, iż „winowajcą tej operacji był totalitarny reżim komunistyczny”.
    W necie mozna znalezc tresc calego wystapienia prezydentow.

    I druga sprawa, bardzo powazny blad.
    Piszesz: "Bóg, Honor, Ojczyzna - czytam na transparentach. Przecież ci młodzi ludzie nie znają znaczenia tych słów. Czy oni chcą wrócić do czasów o których pisałam na początku? Przecież historia już to przerabiała kiedy Hitler dochodził do władzy."
    Tobie ta dewiza kojarzy sie z... Hitlerem????
    Znow za WIKI: "Bóg, Honor, Ojczyzna – dewiza Wojska Polskiego stanowiąca idealistyczne ujęcie wierności państwu. Została wprowadzona po raz pierwszy na sztandary oddziałów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 15 października 1943 r.[1] Dominujący kanon interpretacji dewizy, to Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga najwyższego i Honoru"

    W sprawie blokowania materialow z marszu, mysle ze to mogla byc robota fejsbuka, bo takze YT zablokowalo materialy https://twitter.com/MarcinRola89/status/930763889872121856
    Cenzura szaleje, ale za to odpowiada polityka wlascicieli mediow spolecznosciowych.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kaska



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci Kasko za twoj wpis....:)Pozdrawiam wszystkich :)

      Anka

      Usuń
    2. Chodzi o kontrast między tym, co młodzi ludzie piszą na transparentach, a tym, jak postępują. Bo jak się mają słowa "Bóg, Honor, Ojczyzna" do tego, co robią? W tej dewizie chodzi o patriotyzm, a oni są nacjonalistami. To zasadnicza różnica i o tym jest mówi autorka posta.

      Usuń
    3. Miało być: "o tym mówi autorka posta."

      Usuń
  7. Rozmawiamy z dziećmi o tym co się dzieje.
    I przeraża nas to,że tyle teraz dzieje się rzeczy, które są retrospekcją czasów przedwojennych, tamtych napięć społecznych. Hasła podobne, postawy też.
    To jest bardzo smutne, że jako ludzkość nie dojrzewamy, nie zmieniamy się.
    Myslałam całe życie, że w naszych komórkach mamy zapisaną pamięć wojny i tragedii z nią związanych, ogrom bezsensownego cierpienia. I że to jest gwarantem przyszłości spokojnej. Nie mogę uwierzyć że tak nie jest.
    Ale nie dziwią mnie młodzi ludzie, tylko starzy. Że nie zapalają im się lampki ostrzegawcze,że to już było, i było straszne.I nie krzyczą o tym.
    Jednak kiedy słucham mojej mamy,słyszę, że ona się boi inaczej niż ja. Coś jej saczy do ucha inną narrację- że trzeba bronic kościoła, rodzin, tradycji, że wszyscy nas oszukują i chcą przechytrzyć. Widzę, że ona jest na barykadach, że walczy.
    Próbuję zrozumieć, i myślę czy jest możliwe jakieś porozumienie.

    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiesz, co działo się na ziemiach południowo-wschodniej Polski, o bestialskich rzeziach, nieludzkich torturach, i nie chodzi tu tylko o Wołyń. Wyrzynane w pień były całe wsie, osady, dwa lata po wojnie nie było spokoju, bo gospodarz za dnia pracował na polu, a w nocy szedł "Lachów rizać". Nie byli to niewinni ludzie, poszukaj wspomnień ofiar, które przeżyły te mordy, a w imię tysięcy, którzy zginęli zamordowani w bestialski sposób, nie patrz na historię tak jednostronnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niedawno doszłam do wniosku, że blog to nie forum dyskusyjne i nie będę wdawała się w dyskusje. Pewnie, że każdy komentarz cieszy. Mniej, przekonywanie do swoich racji.
      W moim wpisie nie analizuję całej historii, nie rozpatruję kto miał rację. Nie patrzę na nią jednostronnie. Zastanawiałam się skąd przyszli ludzie na ziemie na których teraz ja mieszkam. Zadałam pytanie czy po takim potraktowaniu mogli pokochać ziemie na której znaleźli się? Moim zdaniem ziemie kocha się wtedy kiedy jest się z nieprzymuszonej woli i z własnego wyboru.

      Jeżeli po tylu latach będziemy rozpatrywali kto kogo skrzywdził i za jakie grzech, nigdy nie będzie dobrze. Sąsiad będzie warczał na sąsiada. Zapomnijmy o tym co było i twórzmy własną historię.

      Usuń
  9. Graszko i tak i nie.O historii trzeba pamiętać aby w przyszłości nie powtarzać błędów,i przede wszystkim pamiętać o ofiarach .Nie pozwalać aby świat przymykal oko. A czy ludzie potrafią pokochać ziemię ,która była dla nich okrutna. Myślę , że tak ,z czasem ..ale dlaczego i za co to temat morze...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętajmy ale nie w kontekście złości i nienawiści

      Usuń
  10. Z Bogiem na ustach przez tysiąclecia szli zabijać wyznawcy różnych bogów, zawsze mając jedno uzasadnienie: to nasz Bóg jest prawdziwy, a przeciwnicy kłamią - takie samo po obu stronach konfliktów. Kto nie widzi analogii, powinien przynajmniej o tym pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń