sobota, 11 listopada 2017

Każde miasteczko ma swojego artystę

Każde miasteczko ma swojego artystę malarza, ma i nasze.
Dowiedziałam się o nim całkiem przypadkiem. Zmęczeni niekończącym się remontem domu, doszliśmy do wniosku, że czas złożyć rewizytę naszym  znajomym w Górowie.


W czwartkowe popołudnie przekroczyliśmy próg ich domu. I pierwsze co, oprócz serdeczności gospodyni, zauważyłam  duże obrazy. Proszę sobie wyobrazić: ogromna przestrzeń, białe ściany i kilkanaście dużych obrazów. Poczułam się jak na wystawie.

Na malarstwie nie znam się  zupełnie. Nie odróżnię oryginału od kopi, ba powiem więcej, nie znam wszystkich nurtów i związanych z nimi malarzy. Zdarza mi się zupełnie nie zrozumieć przekazu.

Było to chyba latem, rozmawiałam na temat malarstwa z Arkiem z Pupek.  Powiedział mi tak:  "jeśli nie znasz liter, nie nauczysz się czytać". Zapewne miał  rację. Jednak mimo mojej niewiedzy, lubię malarstwo i fotografię. Do sztuki podchodzę raczej tak - albo mi się coś podoba, albo nie.

Wracając do odwiedzin.

Najpierw obejrzałam wiszące na ścianach salonu obrazy martwej natury, wzorowane na holenderskich malarzach okresu baroku. Ciemne tło, stół, porcelana i owoce. Cytryny,  z wijącą się obraną skórką.

Z salonu przeszliśmy do następnego pokoju, potem do kolejnego.
Patrzę  i widzę obraz współczesny, zupełnie nie pasujący do pozostałych.  Myślę sobie Beksiński? No nie może być Beksiński, bo jego twórczość mnie przeraża, a ten obraz był niesamowity. Płonący jeździec na koniu który zmierza w otchłań.
- To malował ten sam artysta, Mariusz Lewandowski, mieszka w Górowie - powiedziała gospodyni.
- Byłaś na jego wystawie w Górowie? - pytam zaciekawiona.
- Ależ on nie miał wystawy u nas.

No jak to tak? - myślę sobie, taki artysta i nikt nie zaproponował mu wernisażu w jego rodzinnym mieście?

Po pysznej kolacji i miłych rozmowach zaczęliśmy zbierać się do domu. Nie mogłam sobie odmówić ponownie wejścia do pokoju gdzie wisiał obraz. Jeszcze raz popatrzyłam na jakże wymownie pochyloną sylwetkę jeźdźca.

Po powrocie do domu weszłam na stronę pana Lewandowskiego, bo wciąż nurtuje mnie  pytanie - czy on wzorował się na Beksińskim?

W obrazach obu panów jest dużo symboli, tajemniczych treści i katastroficznej, pełnej grozy atmosfery. Jako laik na razie znalazłam dwie różnice: Beksiński nie nadawał swoim obrazom tytułów, Lewandowski tytułuje swoje prace. Beksiński malował na płycie. Lewandowski na płótnie.

O ile obrazy Beksińskiego mnie przerażają, tak na obrazy Lewandowskiego mogłam bym patrzeć i patrzeć. Lubię realizm magiczny, jest w nim taka ogromna niewiadoma połączona z magią. I każdy kto patrzy na obraz inaczej może go zinterpretować.

Górowo to małe miasteczko na krańcu świata, może mi będzie dane poznać pana Lewadowskiego.  Zobaczyć jak maluję, zapytać kiedy tworzy, bo na obraz niestety nie mogę sobie pozwolić. Cóż sztuka kosztuje.

Talentów to mam sporo, szkoda jedynie, że nie potrafię malować.

Strona autorska Pana Lewandowskiego: https://www.mariuszlewandowski.pl/

I jeszcze jedno, zupełnie nie związane z malarstwem. Tekst  o pałacu znajdującym się na Warmii. Napisany z pazurem,  warty jest przeczytania 








  



10 komentarzy:

  1. Oj, robi wrazenie! Bardzo moje klimaty, mieszanka Beksinskiego z Dali.
    I ceny wcale nie wygorowane, co najmniej niektore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczyć tak kilka obrazów w jednym miejscu, to dopiero byłaby uczta :-)

      Usuń
  2. Wspaniałe obrazy, niezwykłe, magiczne i z przesłaniem. Wsiąkłam i te kolory... Dziękuję za linka do tej strony. Będę tam wracać.
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też urzekły kolory :-)

      Usuń
    2. Obejrzałam jeszcze raz obrazy Beksińskiego (dla przypomnienia) i obrazy M. Lewandowskiego. Tematyka podobna, ale po obrazach Beksińskiego mój wzrok się ślizga, jakby nie chciał ich dotknąć. Obrazy M. Lewandowskiego sprawiają na mnie wrażenie trójwymiarowych, są wypełnione od środka jasnym, pzyjaznym światłem, zapraszają do wejścia w obraz, do intuicyjnego odbioru jego przesłania. Jakby chciały mi powiedzieć: Spójrz, to jest dualność tego świata, dobro i zło, jasność i ciemność. Nie lękaj się, światło zawsze rozświetla ciemność. Ciemność nigdy nie zgasi światła. Taki jest mój naiwny, laicki odbiór tych obrazów.
      Pozdrawiam niedzielnie
      Marytka

      Usuń
  3. Realizm magiczny bardzo lubię, najbardziej jednak w literaturze. Jakoś bardziej działa mi na wyobraźnię.
    Obrazy jakoś mniej... z całym szacunkiem dla Twórców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię też w filmie. Warto oglądnąć film Andrzeja Jakimowicza "Sztuczki"

      Usuń
  4. Ciekawy wpis. Zajrzałam na stronę tego Malarza. Mocny kolor, ciekawe tematy. Jednak mnie trochę przerażają. Podobnie było jak oglądałam wystawę z obrazami Beksińskiego. W moich stronach również mieszka ciekawy malarz surrealista http://skarbykultury.pl/zrozumiec-sztuke-wspolczesna/malarstwo/32-pawel-trybalski-e2-80-93-globtrotter-wyobrazni

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczne obrazy! Ja też uważam, że są bardziej "przyjazne" niż Beksiński :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna jest "Arka Fatamorgana", szkoda że dostępna w sprzedaży jest tylko w wersji drukowanej na papierze. Dzięki za linka, podpytam się o oryginalny olej, bo przy nim "popłynęłam"

    sarna

    OdpowiedzUsuń