środa, 20 września 2017

Spotkanie z Hanna Cygler

Kilka dni temu odwiedziła nas Ewa z  dzielnicy w której się urodziłam i wychowałam. Nie byłyśmy koleżankami z podwórka, ani też ze szkoły. Poznałyśmy się znacznie później, dzięki mojemu poprzedniemu blogowi.


U Ewy lubię wszystko, od poczucia humoru, do jej podejścia do życia i ogromnego dystansu do samej siebie. Gdybym była facetem, to na pewno bym się z nią ożeniła ;-)

- Tylko pamiętaj, jak będziesz na spotkaniu z Cyglerową,  to powiedz jej z jakiej jesteś dzielnicy - powiedziała Ewa podczas wizyty u nas.

O spotkaniu z Hanną Cygler dowiedziałam się przez przypadek. Zajechałam do Górowskiej biblioteki wypożyczyć książkę, wiecie, taką lekką literaturę kobiecą na deszczowe wieczory. Na korytarzu wisiał plakat informujący o spotkaniu autorskim. Nazwisko było mi znane, nie z przeczytanych książek, a raczej poprzez śledzenie umieszczanych przez Ewę postów na FB.

Patrzyłam na zdjęcie pani Hanny Cygler i jakoś tak stała mi się bliska. Ona z Gdańska, ja z Gdańska, Ewa z Gdańska. Obie jesteśmy z zbliżonym wieku. Wypożyczyłam książkę "Czas zamknięty". Siedziałam do nocy. Potem przeczytałam drugą część cyklu - "Pokonani". I sięgnęłam po  kolejną książkę Złodziejki czasu. W końcu wzięłam się za czwartą książkę "3 razy R" i nie zdążyłam jej przeczytać bo przyszedł poniedziałek 18 września.

W deszczu pojechaliśmy do Górowskiej biblioteki, a tam przyjęcie. Nie ukrywam byłam mile zaskoczona, bo na takich autorskich spotkaniach w Gdańsku nie częstuję się czytelników ciastem i kawą.

Więc siedzieliśmy sobie przy kawie i słuchaliśmy pani Hanny. To nie było spotkanie z nadętą pisarką, której sława pokręciła troszkę w głowie. Zresztą - jak sama mówi o sobie - nie jest pisarką a raczej autorką książek.

"Piszę dla przyjemności, a nie dla męki twórczej. Tak postanowiłam już przy mojej pierwszej powieści. Pomyślałam wtedy, że pragnę pisać książki, sprawiające również przyjemność moim czytelnikom. Powieści, które by się szybko czytało, niecierpliwie oczekując co dalej, a jednocześnie które by zbyt łatwo nie opuszczały pamięci czytelnika. Można je nazwać literaturą obyczajową, kobiecą, romansami czy czytadłami. To jest zupełnie nieważne. Ważne jest, by nie spać przez nie przez pół nocy…"

Pani Hanna urzekła mnie tak bardzo, że kiedy spotkanie się skończyło, zaprosiliśmy ją do nas na herbatę. I wyobraźcie sobie, że pani Hania przyjęła zaproszenie. To był bardzo miły wieczór, szkoda jedynie, że nie było z nami Ewy.

Może kiedyś obie te kobiety ponownie zawitają do domu pod bocianem. Dziewczyny nasz dom zawsze jest dla Was otwarty.






4 komentarze:

  1. W Twoim życiu dzieje się teraz o wiele więcej niż przedtem! Pełno w nim fajnych ludzi, zdarzeń, inicjatyw. Jednym słowem pełnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, dzieję się dużo. Zdradzę Ci w tajemnicy, że byłam wczoraj na wernisażu w Olsztynie. Wróciłam jak na skrzydłach :-)

      Usuń
  2. Super spotkania. Nie tak dawno w poszukiwaniu książek obyczajowych pogodnych i polskich pisarek miałam okazję przeczytać kilkanaście pozycji napisanych przez Hannę Cygler. Wszystkie bardzo przypadły mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spotkanie super, bo osoba była super. Kiedy pani Hanna wyszła z naszego domu, przypomniałam sobie spotkanie autorskie z Chwinem też Gdańszczaninem i jego mrożące spojrzenie bez uśmiechu.

      Po książki Hanny będę wracała, bo to fajna kobieca literatura, dobra na deszczowe wieczory :-)

      Usuń