wtorek, 12 września 2017

Napiszesz coś?

Napiszesz coś w końcu? - zapytał Wojtek podczas śniadania. Moje niepisanie nie wynika z braku czasu, wpadnięcie w słoiki, tudzież generalnego sprzątanie domu. Czasami tak mam, że zamykam się w sobie jak ślimak. Spacerując polną drogą z naszymi zwierzętami zastanawiam się czy jest mi to potrzebne - afiszować się publicznie z moim życiem.


Życie porównałabym do teatru. Są widzowie, są aktorzy. Kiedy słucham opowiadania Honoraty o jej emigracji, kiedy słucham innych ludzi, staję się widzem. Nie próbuję być mentorem, przekonywać ich że nie mają racji. To nie moje życie, to nie moje emocje. Jestem aktorem własnego życia i chcę je przeżyć po swojemu. Nie twierdzę, że najlepiej, ale po swojemu.

Na pewien czas wycofałam się ze świata wirtualnego. Odpuściłam FB i bloga. I muszę wam powiedzieć, że będąc na detoksie bardzo mocno się wyciszyłam. Skakanie sobie do oczu w komentarzach, informacje o maltretowanych zwierzętach źle na mnie wpływały. Ponieważ nie mam na to wpływu postanowiłam to ograniczyć.

Wojtek ma rację twierdząc, że zawsze znajdzie się osoba która zainspiruje się naszymi wnętrzami, czy też prostym aczkolwiek bardzo pracowitym życiem. Również znajdzie się i taka, która cokolwiek bym nie zrobiła i tak mnie skrytykuje.

Proponuję wszystkim malkontentom zajęciem się własnym życiem, a jeżeli wydaje się mu ono nieciekawe może należy je zmienić? Zapewniam was moi drodzy czytelnicy, że bycie aktorem we własnym teatrze jest niesamowitym przeżyciem.

A co się działo podczas mojej nieobecności w świecie wirtualnym?

Miało miejsce rodzinne a zarazem bardzo pracowite spotkanie z moim rodzeństwem. Otrzymałam też dwie paczuszki niespodzianki od Hany i Aleksandry, o tym co w nich było będzie innym razem.

Przetwory, przestawianie mebli i jeszcze raz przetwory w sumie prawie 400 słoików. Jeśli ktoś będzie chciał jakąś niewielką część skosztowania tego co zrobiłam oraz posmakowania moich serów  to będzie okazja w ostatni czwartek września. Szczegóły podam później.








11 komentarzy:

  1. Graszko, z chęcią oczekuję na wieści z waszego świata, ale w pełni rozumiem potrzebę wyciszenia i odwyku. Nie ma co zmuszać się do pisani; wiedz jednak, że zawsze ktoś na nie czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne stany i podobne przemyślenia co do owego afiszowania się. I tak jak Ty lubię czasem zniknąć aby po prostu żyć. Potem znowu odżywa chęc pisania a potem znowu sie wycisza.Myślę, iż wielu blogujących przeżywa podobne stany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za podzielenie się swoimi przemyśleniami - oznacza to, że ze mną wszystko w porządku :-)

      Usuń
  3. Rozumiem Graszko wycofanie się na jakiś czas z wirtualnego świata i kontemplowania własnego realnego. Bo cóż jest piękniejszego jak Wasze piaszczyste drogi wśród pól, spacery z Kudełkiem i kotami, zbieranie owoców lata i zamykanie ich w słoikach.
    Spokojnie, bez spinania, bez stresu.
    Uwielbiam do Was zaglądać, bo znajduję tu to wszystko o czym marzy moja skołatana dusza, a co nigdy nie będzie mi dane.

    Graszko, a za Bobcia na kanapie to Cię kocham całym sercem. Naprawdę, całym sercem :-*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zachwyt nad piaszczystą drogą jest nieustający :-)
      W tej drodze jest jakaś magia, bo kiedy nią kroczę z całym zwierzyńcem to jakbym cofała się do lat dziecięcych, wizyt u dziadków na wsi.

      A z kotami to przedziwna historia, jestem psiarą a koty do mnie jakoś tak same lgną :-)

      Usuń
  4. Ech, tylko zwierzaki mają święty spokój w tych naszych domach...
    Mądrze piszesz.
    A Kudełek bez kudłów?
    Pozdrawiam z Malinką na kolanach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kudełek bez Kudełków z uwagi na kleszcze, tak wygodniej mi kontrolować :-)

      Tak, zwierzaki mają klawe życie. Pełna miska i ciepła dłoń do głaskania

      Usuń
  5. Witam serdecznie, chciałabym ponownie (komentuję dopiero drugi raz) zostawić tu słowa uznania dla Graszki. Blog jest taki prawdziwy, szczery, bez nadęcia, jeden z najlepszych. Jednak trzeba zadbać o swoją prywatność, więc przerwy w pisaniu są zrozumiałe. No, a Twoje sery Graszko zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Nie znam ich smaku, rzecz jasna, ale zdjęcia są imponujące. Jesteś niezwykła. Pozdrawiam. Beata z Warszawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba się zaczerwieniłam od pochwał.
      Sery będzie można skosztować w ostatni czwartek września w naszym miasteczku więc zapraszam:-) a może kiedyś i ja wybiorę się do Warszawy Wojtka rodzice mieszkają w stolicy :-)

      Usuń
  6. I mnie trochę nie było w wirtualnym świecie. Wdychałam jod. Jesień zbliża się szybkimi krokami. Zwierzaczki spokojne szczęśliwe wiodą życie.

    OdpowiedzUsuń