niedziela, 6 sierpnia 2017

Wesoły autobus

Organizacją wyprawy do pana Marka zajmował się Wojtek. W pierwszej wersji mieliśmy jechać na dwa lub nawet trzy samochody. W ostatniej chwili u Patryków zmieniły się plany i najmniej zainteresowany zakupami Patryk postanowił też jechać, zabierając wszystkich siedmioosobowym sprinterem. No cóż pierwszy raz jechałam sprinterem.


Jeździliście w czasach młodości na wycieczki? Taka właśnie była nasza wyprawa. Żartom i śmiechom nie było końca, ba nawet śpiewy były. Powiem więcej, w latach młodości, żeby stworzyć taki wesoły autobus, trzeba było wypić coś wyskokowego. Wczoraj nie potrzebowaliśmy takich dopalaczy. Był totalny luz. Co ciekawe wszyscy uczestnicy wycieczki to znajomi z miejsca w którym mieszkamy, poznaliśmy się w domu pod bocianem.
Podróż upłynęła nam na żartach, a potem wpadliśmy w wir szperania w kartonach wyłożonych przed stodołą, a potem w samej stodole. Uwielbiam takie miejsca.

Kupiłabym tam więcej rzeczy, bo wiecie,  mimo dojrzałego wieku dorabiamy się wszystkiego od początku, ale nie można mieć wszystkiego o razu. Powoli , stopniowo i będzie pięknie.

Kupiliśmy starą przeszkloną nadstawkę od kredensu, która stanie się u nas witryną wiszącą nad kuchennym blatem. Jest zniszczona, odrapana ale piękna. I tak bardzo z niej się cieszę, że już bym czyściła i szlifowała. Pomaluję ją na niebiesko tak jak pomalowałam stary kredens, który stoi w jadalni.

Były tam też piękne stare krzesła, ale to może za rok. A w ogóle to marzą mi się w sieni dwa stare fotele kinowe. Szukałam ale pan Marek takich nie miał.

Wracając zajechaliśmy na obiad do Św Mikołaja w Bartoszycach. To była kolejna rzecz która wprawiła mnie w jeszcze lepszy nastrój. Kiedy przekraczam próg  knajpki, to tak jakbym przeniosła się na moje ukochane Podlasie. Temu miejscu zapewne nie raz poświęcę wpis, bo warte jest odwiedzenia.

Ponieważ trudno było nam się rozstać zajechaliśmy do Jacków na kawę. Skosztowaliśmy przepysznej nalewki Pani Domu z rabarbaru. Kolejny przystanek odbył się w naszym domu. Joanna odebrała sery dla swoich gości w Bobrowni, a potem jeszcze spędziliśmy miłe chwilę z Agnieszką Macierzankową i odwiedziny Sławka z Joanną z Gdańska. I tak upłynęła nam cała sobota.

Nie potrafię przelać pozytywnych emocji na papier, ale wierzcie mi to był jeden z piękniejszych dni tego roku. Oby takich wycieczek w takim składzie było jak najwięcej.  Tak, z tym ludźmi to nawet mogę jechać na koniec świata autobusem :-)

Wesoły autobus:



U pana Marka w Unikowie:





Krzesła Agnieszki Macierzankowej i Patryków:

U Świętego Mikołaja



w kuchni po zakupach


Agnieszka Macierzankowa 

nadstawka

zakupy


27 komentarzy:

  1. Pięknie spędziliście czas... sama bym tak sobie pokopała w tych kartonach;-))) Szkoda, ze tak daleko, chociaż raz w miesiącu, w Bytomiu, odbywa się targ staroci, ale nie zawsze pamiętam, albo czas nie odpowiada;-((( I pomyśleć, że przez 30 lat mieszkałam w tym mieście a na starocie wybrałam się zaledwie kilka razy.... Graszko, wybrałaś fajny "mebel" i niezbędne przy tylu gościach talerze i inne szkło... Widać, że nabierasz dobrej energii, a takich przyjaciół to tylko zazdrościć!!! Pozdrawiam niedzielnie, sierpniowo i upalnie***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy odbywał się Jarmark Dominikański w Gdańsku szłam tylko na starocie, ale wtedy nie miałam domu a i ceny były tam Gdańskie :-)

      Za mebel miałam zapłacić 200 zł utargowałam na 160 zł.

      Usuń
    2. Marzę o Jarmarku Dominikańskim, ale jak już napisałam... za daleko;-((( Kiedyś będąc na wakacjach w Borach Tucholskich wybraliśmy się w taką podróż do Gdańska.... było cudownie !!! Bardzo dobra cena za mebel !!!!

      Usuń
    3. Sama bym chętnie pospacerowała po Mariackiej, chyba najpiękniejszej ulicy Gdańska. Może po sezonie, teraz tam jest człowiek na człowieku

      Usuń
  2. Alkohol wcale nie jest potrzebny do śpiewania - wystarczy lubić śpiewać! Gdy ostatnim razem jechałem autobusem z grupą ok. 40 osób, z tyłu autobusu śpiewaliśmy, a przód się dziwił: już się nawalili? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz.

      U nas dobre humory od razu kojarzą się z wypiciem alkoholu, a to przecież bzdura totalna.

      Usuń
  3. Fajnie że macie takich SUPER Ludzi obok siebie������ przyjaciele to skarb ❤ ciekawa jestem jak finalnie bedzie wygladała nadstawka? Czekam na zdjecie juz odnowionej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę sobie, że bez tych ludzi nie byłoby mi tutaj tak fajnie, w końcu wypełniają pół mojego życia tu :-)

      Usuń
  4. Witryna cudna, lecz o ile dobrze widzę, fornir jest poważnie uszkodzony. Jestem ciekawa, jaką techniką poddacie ją renowacji. Mam stary mebelek od mamy i zastanawiam się, czy da się z tym coś zrobić. Napisz, co i jak, lubię obserwować postępy takich prac.
    Zdjęcie profilowe tak śliczne, "że aż przykro patrzeć" (Maria Czubaszek):))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fornir będę szlifowała. Zapewne jest jakiś sposób jego wypełnienia, ale ja go nie znam. Jeszcze nie wiem jaką farbą będę malowała. Rozważam kredową lub V33.

      Będę pokazywała każdy etap pracy. Goście z Gdańska właśnie wyjechali ale już dzisiaj nie chce mi się za to zabierać

      Nie lubię siebie na fotografii ale to zdjęcie które pstryknął Wojtek telefonem lubię, mimo widocznych zmarszczek :-)

      Usuń
    2. Jesli fornir jest zniszczony,podobno najlepszym wyjsciem jest zlikwidowanie go i połozenie nowego.

      Usuń
    3. ja go będę usuwała. Już teraz kiedy przechodzę przez sień, skubnę to co samo odchodzi :-)

      Usuń
  5. Wspanialych przyjaciól macie :).
    Och, ilez tam róznosci, chyba na caly dzin szperania. Nie zapomnij zrobic fotorelacji z odnawiania :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka Macierzankowa jest filigranowa i do tego ma wprawę w poszukiwaniach :-)

      Usuń
  6. Mnie też było cudownie z Wami, ale to już wiecie :)
    P.S. To kiedy następna wyprawa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucę hasło Wojtkowi niech organizuję :-)

      Usuń
  7. Oj faktycznie to był wesoły autobus. Właśnie dzisiaj byłam na naszym "targowisku", który odbywa się w każdą niedzielę. Wprawdzie kiedyś to była giełda samochodowa. Dziś to już tylko nazwa została, a handlują czym się da. Mnie zawsze interesują te towary w kartonach czego tam nie ma....Twoje zakupy super. Widząc tą nadstawkę przypomniało mi się nasze rodzinne mieszkanie tam takie meble były. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do tej pory najpiękniejsza moja wycieczka :-) Tu wszystko się idealnie zgrało, towarzystwo, zakupy i pyszny obiad w pięknym wnętrzu

      Usuń
  8. Wspaniała ekipa!:) Nadstawka fajna, oj, u moich dziadków w odmu były takie super meble,neistety to juz tylko wspomnienie ,i walsnie byl taki kredens z nadstawką,babcia oczywiscie trzymała tam szkło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też będzie służyła na szkło i talerze :-)

      Do odnawiania kredensu który stoi w jadalni podeszłam "na szybko", teraz już mi się tak nie śpieszy, chcę to zrobić ładnie :-)

      Dora to prawdziwy skarb mieć koło siebie takich ludzi

      Usuń
  9. Zerknij na spód tych dwóch różowych talerzy. Bo tak z daleka to przypominają Wedgwood.
    To by był fart, utrafić takie perełki na jarmarku. J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam angielską porcelanę. Chciałabym kiedyś skompletować niebieską :-)
      Na odwrocie pisze Jardinere
      Genuine Hand Engraving

      Usuń
    2. No to angielska. Czyli masz już pierwsze sztuki do kolekcji. Różowa też jest piękna. J.

      Usuń
    3. Mam jeden taki różowy talerzyk, bardzo go lubię.

      Usuń
  10. Pięknie żyjesz,Graszko !
    Tak sobie myślę,że wszędzie są wspaniali ludzie,bratnie dusze,tylko trzeba chcieć ich dostrzec.Wam się to znakomicie udaje.Macie przyjaciół,bo sami jesteście bardzo przyjaźnie nastawieni do ludzi.Serdeczności dla Was
    Ulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są wszędzie tacy sami, tylko że z jednymi jest nam po drodze a z innymi nie koniecznie. Nauczyłam się tutaj eliminować ludzi z którymi mi nie po drodze. Nie jest to łatwe w przypadku tak emocjonalnej osoby jaką jestem ja. Jednak doszłam do wniosku, że szkoda mojego życia na złe znajomości, na męczenie się z towarzystwem.

      Samo poznawanie to wyłącznie zasługa Wojtka, to on jest osobą bardzo komunikatywną, która to wszystko nakręca.

      Usuń
  11. Wspaniała wyprawa. Cudnych ludzi macie wokół i piękne jest to, że nie trzeba wspomagaczy do tej niepohamowanej radości.
    Zakupy świetne, jestem ogromnie ciekawa jak witryna będzie wyglądać. Potencjał ma :)

    OdpowiedzUsuń