środa, 23 sierpnia 2017

Spacer

Zapragnęło mi się  spaceru, takiego bez celu, piaszczystą drogą, która przypomina mi moje dzieciństwo spędzane na wsi u babci Wiktorii, mamy mojej mamy.
Popatrzyłam na Kudełka, a on zrozumiał mnie bez słów. Pomachał radośnie ogonem i był już przy drzwiach.



Wychodząc z domu spotkaliśmy Boba który zechciał do nas  dołączyć




Po chwili dołączył do nas Kiler i  Hana. Nie lubię spacerować z kotami po drodze ale cóż było robić, skoro i one miały ochotę iść polną drogą bez celu. 





Doszliśmy do domu Krzywców i wróciliśmy zrywając po drodze polne kwiaty. I tak oto ze spaceru z kotami powstał troszkę jesienny bukiet kwiatów.



A co poza spacerami?
Zrobiłam około 200 słoików przetworów. Pierwszy raz zrobiłam pięć małych słoiczków suszonych pomidorów. Przekonałam się, że niektóre blogi kulinarne publikują niesprawdzone przepisy. Dotyczy to czasu suszenia pomidorów w piekarniku przez około 90 min. Ja swoje suszyłam jeden dzień na słońcu i przez dwa kolejne dni w piekarniku, a więc te 90 min jakoś mija się z prawdą.

Po raz pierwszy zrobiłam gruszki w syropie waniliowym, z lekką nutką cynamonu. Warto już nawet dla tego niesamowitego zapachu, który roztaczał się podczas gotowania gruszek w syropie. Tradycyjnie zrobiłam leczo na bazie własnych pomidorów i keczup na bazie pomidorów i cukinii. Robiłam te przetwory w zeszłym roku i zeszły jako pierwsze.  Na pewno zrobię jeszcze dżem z cukinii, bo jest pyszny i też bardzo szybko go zjedliśmy.

W zeszłym roku pod koniec lata pisałam, że bardzo mnie zmęczyło. To lato było dla mnie łaskawe, a może powinnam napisać, ze ja byłam łaskawa dla siebie. Uprawa  warzywniaka  mnie nie zmęczyła, robienie przetworów to czysta przyjemność. Uwielbiam zamykać lato w słoiczki. Remont domu został przełożony na następny rok i była bardzo dobra decyzja. Właściwie lato upłynęło nam na gościach i zwiedzaniu okolicy.
A musicie wiedzieć, ze Warmia dzięki górkom i pagórkom jest przepiękna.

Ten weekend zapowiada się pracowicie. Przyjeżdża cała moja rodzina, będziemy porządkować drewno zostało po rozebraniu stodoły. To taki miły gest z ich strony, i ogromna pomoc dla nas.


21 komentarzy:

  1. https://finanse.wp.pl/mial-byc-festiwal-smaku-jest-niesmak-nalot-skarbowki-na-impreze-kulinarna-6158284251854465a zobacz co znalazłam przed chwilą na wp.pl.to a propos poprzedniego wpisu .Aśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uważam, że stoi za tym polityka. Pomorsko-Kujawskie nie jest lubiane przez Warszawę.

      Smutna historia, dziękuję Asiu

      Usuń
  2. I tak wlasnie byc powinno, bez napinki, na luzie, bo nie sama praca czlowiek zyje. Sloiki gotowe, a kolejne moga przeciez zaczekac dzien czy dwa, bo futerkom tez przeciez Twoj czas i uwaga sie nalezy. Wzruszajace, jak koty ocieraja sie o Kudelka, nawet ten nowy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie życie bez spinania bardzo mi się podoba :-)
      Nie wiem jak one wyczuwają, jak tylko wyruszę z Kudełkiem, ciągną za nami jak po sznurku.

      Usuń
  3. Szkoda , że tak mało zdjęć - uwielbiam Twoje klimaty Graszko :)

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wizycie Marka wpadłam w małe kompleksy, dlatego mniej pstrykam. Musi mi się rozejść po kościach, zawsze się rozchodzi.

      Usuń
  4. Ja tez uwielbiam zamykac lato w sloiczkach. A robienie przetworów bardzo mnie wycisza i uspokaja������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w tej pracy jakaś magia, bo i ja robię się spokojniejsza.
      Zanim wyniosę słoiki do sieni stoją chwilkę w kuchni, lubię wtedy na nie patrzeć. W moim rodzinnym domu nie było tradycji robienia przetworów. Nie mogę się temu dziwić, bo mama była schorowana i długie lata jeździła na wózku. Kiedy ja robiłam ogórki kiszone z kupionych ogórków zawsze mi się popsuły, to zniechęcało. Tu jest zupełnie inaczej, swoje warzywa, niczym nie sypane dobrze się przechowują przez zimę

      Usuń
  5. A ja bardzo lubię jak za psem i kot idzie na spacer :)
    Graszko, trzeba było zerknąć do mnie - od kilku lat suszę pomidory i minimum to 6h w 110 stopniach z termoobiegiem. Można też całą dobę w niższej temp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, ale boję się iść za daleko.
      Suszyłam w niskiej temperaturze, bo nie chciałam ich spalić. Sama jestem ciekawa jak mi wyszły :-)

      Usuń
  6. Woow, podziwiam za uprawę wawrzywniaka :) Fajnie, że robisz przetwory :)
    www.mybloggingtravel.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne wspomnienia z lata, dostrzegam tez to w Twoim tonie: uspokojenie, radosc z malych wydarzen, dostrzeganie piekna, a nie stresowanie sie praca ponad sily. Tak trzymac, dom bedzie stal jak stoi jeszcze dlugie lata, i nie ma sensu go pospieszac...jest pieknie a bedzie jeszcze piekniej, ale ile juz radosci i milosci sie przewinelo.
    Graszko - mozesz podac przepis na te gruszki? Uwielbiam gruchy w wanilii, a tu moge kupic je caly rok - a poniewaz jestem bezglutenowcem ciasta sa dla mnie zakazane ( oprocz sernika ). Bylby to wysmienity deser na zimowe wieczory :) Buziaki Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gina przepis wysłałam mailem. Zapomniałam dopisać, że od siebie dodałam łyżeczkę cynamonu.

      Usuń
  8. Piękna sprawa z tymi przetworami. A jeszcze piękniejszy spacer z sierściuszkami. Jaka fajna przyjaźń między kotami a psiaczkiem. Takie zwolnienie w pracy jest wskazane, Odreagowałaś poznałaś wielu ciekawych ludzi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na spacerze zabrakło jeszcze księżniczki Mimi. Z nią jak idziemy to jest ubaw. Mimi wygląda jak matrona (wszyscy podejrzewają ją o ciążę) ale ta jej tusza nie przeszkadza jej kiedy chce nas dogonić. Biegnie z tym napuszonym ogonem i wygląda jak wiewiórka

      Usuń
  9. Uffff, nareszcie pozwolilas sobie odpoczac :))).
    Bob pieknieje z kazda fotka i widac, ze doskonale sie dogaduje z reszta :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na drodze są wszyscy w wielkiej przyjaźni, przy domu Hana jeszcze broni swojego terytorium :-)
      Wiosna była pracowita, za to lato minęło tak jakbym była na dłuższym urlopie. Tylko czasami brakuje mi szumu morza z Wyspy Sobieszewskiej :-) Może w przyszłym roku wybiorę się do syna

      Usuń
  10. Z taką gromadką spacer musi być cudny:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna kompania do spacerów :-) Okolica też jakby do nich stworzona, ależ mi tęskno do takich przestrzeni. Gruszki w syropie też mi się zamarzyły, muszę się jutro za nimi rozejrzeć na rynku (o ile jednak nie wygra chęć pójścia na grzyby).
    Ja pomidory akurat też dość krótko suszę ( max 3-4 godziny), używam odmiany lima- kroję na pół, wyłyżeczkowuję nasiona i część galaretkowatą, układam na wyłożonej papierem blasze , na to trochę pieprzu, ziół, odrobinę cukru , soli i octu jabłkowego , a potem do piekarnika na około 60 stponi z termoobiegiem i koniecznie uchylonymi drzwiczkami. Wychodzą mięsiste, miękkie, o pomarszczonych brzegach- nie suszę ich na podeszwę. Układam w słoikach z ziołami (oregano, tymianek, czasem czosnek- wszystko na dno słoików, nie mogą wystawać ponad zalewę, bo pleśnieją) i zalewam wrzącym olejem, zakręcam i już nie pasteryzuję.
    Piękne u Ciebie i smakowicie, aż miło wracać do kolejnych postów :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. My chodzimy na pobliskie łąki na spacery z dwoma psami, a za nami wędruje karawana trzech kotów - udają oczywiście, że one wcale nie z nami, tylko tak przypadkiem droga im tamtędy wypadła...
    W robieniu przetworów jest jakaś magia... Lubię je robić tak po trochę, w niewielkich partiach :). Pomidorów suszonych jeszcze nie próbowałam robić, bo właśnie różne dziwne przepisy czytałam, ale w końcu muszę się odważyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój kot niestety jest za leniwy na spacerki :/
    Zapraszam❤

    OdpowiedzUsuń