niedziela, 20 sierpnia 2017

Plany

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego jednym ludziom się udaje a drugim nie?
Ja bardzo często, szczególnie tu, mieszkając na wsi zastanawiałam się dlaczego jedne wsie, tak jak np. Żywkowo działają prężnie a inne nie. I w końcu dlaczego ludzie stale mówią, że w ich miejscu zamieszkania się nic nie dzieje, a kiedy się dzieje wcale w tym nie uczestniczą?


Na takich rozmowach spędziłam z Wojtkiem, a także i z gośćmi domu pod bocianem, mnóstwo czasu. Nie ukrywam, że również zainspirowała mnie Małgosia Biernat, która prężnie działa w swojej dzielnicy. Wizyta Małgosi uświadomiła mi, że do tej pory wyłapywałam ludzi którym się nic nie chce prócz narzekania, a przecież są ludzie i tacy i tacy.

Takich rozmów przeprowadziłam też dużo z Joanną z drugiego krańca naszej wsi, z którą jest mi po drodze.
- Wszystko to o czym mówisz, co dzieje się np. w Pupkach. robią ludzie napływowi - powiedziała Joanna i miała rację.

Ja i Joanna, to już dwie osoby. Przyszła kolej na rozmowę z Heidi z Bukowca 77 i Agnieszką z domu pod Macierzankowym Wzgórzem, która robi przepyszne kozie sery. Razem jest nas czwórka. Jest dobrze, ale mogłoby być jeszcze lepiej.

W naszym miasteczku brakuje klimatycznego miejsca spotkań, gdzie można byłoby usiąść, napić się kawy, porozmawiać, zorganizować wymianę czy też sprzedaż przetworów. Miejsca z kobiecym duchem.

Wczoraj pojechaliśmy na przeszpiegi do Jezioran gdzie działa Galeria Rewita, a co sobotę odbywa się ekotarg. Usiadłam w galerii i odpłynęłam. Musimy stworzyć takie miejsce w naszym miasteczku! Czy my jesteśmy gorsi od Jezioran? Dlaczego im się udało? W mojej głowie kłębiło się tysiąc myśli.

Wykorzystaliśmy obecność burmistrza i przedłożyliśmy nasz projekt, stworzenia podobnego miejsca z klimatem w Górowie. Dla turystów i dla nas samych. Burmistrz jest otwartym człowiekiem, któremu na sercu leży rozwój naszego pięknego miasteczka. Jeżeli tyle ludzi jest za, więc musi się udać. Czekamy na wieści o przeznaczeniu lokalu na taki cel, zakasujemy rękawy i do roboty.

Drogi czytelniku, jeśli jesteś z okolic i chcesz uczestniczyć w naszym projekcie bez chęci zysku, a z potrzeby takiego miejsca to zapraszamy.

Zdjęcia Wojtka z wczorajszej wycieczki.










23 komentarze:

  1. Fajne macie plany :)
    Wiele osób wyrosło w przekonaniu "po co się wychylać; nie warto; to nic nie da" itd... Ciężko to zmienić z dnia na dzień jeśli całe życie słyszało się takie teksty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiana samego siebie jest najcięższą pracą :-), wiem coś o tym.
      Los się do mnie uśmiechną stawiając na drodze pozytywnych ludzi takich jak Joanna czy Hedi. To bardzo pozytywne dziewczyny :-)

      Usuń
  2. I o to chodzi! Moze swoim zapalem porwiecie miejscowych, ktorym moze i by sie chcialo, ale nie bardzo wiedza, jak sie za to zabrac. Im tez potrzebna bylaby jakas odskocznia od garow i dzieci, z pewnoscia i one maja jakies nieodkryte talenty, moze do szycia, pieczenia wyszukanych ciast albo rzezbienia w drewnie.
    Trzymam kciuki za powodzenie tego pomyslowego projektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ja tym projektem żyje :-)
      Wczoraj kiedy robiłam gruszki w syropie waniliowo cynamowym robiłam też z myślą o Galerii. Tam tak właśnie będzie pachniało, lawendą , gruszkami i cynamonem

      Usuń
  3. Trzymam kciuki, za Wasze powodzenie. Będę kibicowała. A wiem, że uda się Wam bo artystyczne duszę jesteście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie Joanna nie zdecydowałabym się. Joanna z Agnieszką są ogromnie pozytywne, z głową pełną pomysłów

      Usuń
  4. To bardzo fajne plany:)))obejrzałam kilka postów i widzę że prowadzisz wspaniałego bloga:))mam nadzieję że nie masz nic przeciwko temu że dodałam go do obserwowanych:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogromnie się cieszę, że blog się podoba. Jeszcze kilka lat temu byłam zapracowaną, smutną kobietą walczącą o przetrwanie w wielkim mieście. Baliśmy się ale zaryzykowaliśmy. Od roku tworzymy z Wojtkiem swoją Górowiecką Toskanię to daje nam dużo satysfakcji :-)

      Usuń
  5. Oj Graszka, Graszka - pogubiłam się. Ty uciekłaś na warmińską głuszę od tłumów i miejskiego zgiełku czy za nimi tęsknisz? Żywkowo trąci komercją, śmierdzi "kiełbasą z grila" jak stoiska na jarmarku - mnie nie zachwyca. Poza tym mieszkańcy warmińskich wsi i małych miasteczek mają dość przaśności w jakie wpędziła je komunistyczna gospodarka, stąd bardziej pożądają technicznych nowinek niż glinianych misek i tkanych ze szmatek kilimów - jeszcze do niedawna stanowiły stały element ich codzienności.

    Zgadzam się z Tobą, że infrastruktura pod kątem zaspokojenia potrzeb turystycznych na warmińskim zapleczu jest bardzo skromna bądź żadna, ale miejscowi mają tu pracę, rodziny i znajomych, wręcz inny rytm dnia niż ludność napływowa, więc z wypiciem kawy nie mają problemu. Ty się tu dopiero urządzasz więc zrozumiałe jest, że masz sporadyczne, bardzo "płytkie" kontakty z rodowitymi mieszkańcami i moim zdaniem oceniasz ich zbyt pochopnie i chyba jednak zbyt szybko i niesprawiedliwie przypinasz im łatki. Na zasadzie "swój ciągnie do swego" integrujesz się z ludźmi napływowymi, co jest zrozumiałe i bo macie podobne problemy i doświadczenia więc znajdujecie wspólny język i cele. Gdyby autochtoni byli tak ospali i leniwi jak sugerujesz, to nie dane by Ci było, ot choćby zwiedzić bardzo zadbanego obiektu muzeum gazownictwa, o górowskim liceum i sanatorium nikt by nigdy nie usłyszał, a po samym Górowie pozostałby tylko kamień na kamieniu ;) W kwestii serów - możesz podejrzeć coś u orneckich zakonnic, bo sprzedają takie "produkty zza furty" - pyszności. Twoje na zdjęciach też wyglądają smakowicie.

    Co do albumów i przewodników po warmińskich kapliczkach i trasach rowerowych - są liczne, zarówno w formie papierowej (w domowej biblioteczce zachowałam kilkudziesięcioletni egzemplarz o kapliczkach, reszty się pozbyłam bo zajmują zbyt wiele miejsca) jak i w wersji elektronicznej, kto jest zainteresowany łatwo do nich dotrze. Fajnie, że masz własne pomysły i projekty, że znajdujesz zapał, energię i sojuszników by to realizować, tylko skąd w Tobie tyle krytycyzmu do rzeczywistości, którą wybrałaś sobie na swój eden?

    W kwestii wyjazdów z czworonogami do weta w Gdańsku - w Olsztynie jest bardzo dobry na ul. Barcza, a usg zrobią futrzakom w uliczce przy ul. Grunwaldzkiej.

    sarna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak uciekłam z wielkiego miasta ale ciągnie mnie do ludzi, bo bardzo ich lubię. Lubię słuchać ich opowieści. To, że wyprowadziłam się z miasta nie oznacza pracowania tylko w ogródku :-)

      Nie krytykuję ludzi ze wsi, bo sama jestem wieśniaczką. Napisałam ogólnie, bo czy w wielkim mieście czy też na małej wsi ludzie są wszędzie tacy sami. Tacy którzy będą narzekali i tacy którzy będą chcieli coś zrobić.
      W domu pod bocianem gościło wiele osób. Bywa u nas sąsiad Andrzej z żoną i Ewa z mężem,była pani sołtys. Nie wiem skąd taka myśl, że moje kontakty są tylko z ludźmi napływowymi? Podziwiam wszystkich ludzi którym coś chce się zrobić, bez podziału na "swój" i "napływowy".

      Czy ja tylko krytykuję? Raczej piszę szczerze co mi się podoba a co przeszkadza. A więc podoba mi się, że w Jezioranach potrafią się zjednoczyć i zrobić piękny targ. Rejon Pupek bardzo mi się podoba, bo tam też wiele osób działa na rozwój regionu.

      Nie napisałam, że nie ma przewodników po kapliczkach. Wiem , że są, sama je wiedziałam. Nie napisałam też, że ja chcę wydać przewodnik. Napisałam jedynie, że chcę je sfotografować, opublikować u siebie na blogu. To że ktoś inny już zrobił zdjęcie kapliczce nie oznacza, że ja nie mogę tego zrobić :-)

      Żywkowo to komercja? Wieś która jest posprzątana, kwitnąca która przyciąga turystów i nie ma ma w nim żadnego stoiska z chińszczyzną? Podobno o gustach się nie dyskutuje ale od chińszczyzny wolę kilim tkany ze szmatek :-)

      Muzeum gazownictwa jestem zachwycona, i nie wiem czy wiesz, że zostało stworzone przez napływowego człowieka :-)

      Dziękuję za namiary na dobrego weta- znaleźliśmy już fantastyczną wet w Lidzbarku Warmińskim

      Usuń
    2. "zostało stworzone przez napływowego człowieka" - czyżby? Inicjatywa była miejscowa, on był tylko zleceniobiorcą, tyle że z perspektywy czasu widać, że faktycznie był genialny i zrobił dla tego miejsca świetną robotę. Świeża krew zawsze wnosi coś nowego, to jest mile widziane i pożądane, zatem życzę Ci powodzenia we wszelkich przedsięwzięciach, które będą służyć dobru Natangii.

      sarna

      Usuń
    3. Pracuje z ludźmi ze wsi.Takich co się w niej urodzili ciężko napracowali.Dałam przeczytać koleżance te teksty.Podpisuje się pod Twoim, Sarno Dla niej kilimy to bieda,ze starych ubrań babcia robiła chodniki,wersja na co dzień i rozkładane na święta.Te sery,wędliny to sposób na przetrwanie bo jej rodzice nie mieli od razu lodówki, te stare naczynia -miska z brakiem wody się kojarzy tak jak tara jej mamie z rzeką i praniem w zimnej wodzie.
      A,ze nie uczestniczą w życiu ..a kto zrozumie procesje kościelne na wsi? miastowy wyśmiewa a to ich życie,pijaństwo po wyświęceniu pola tez ich życie.
      Zapytała mnie o to, czy ten miastowy wymyśla nowe czy tylko chce pokazać jaki jest pomysłowy,najczęściej dla turystów
      Ona marzyła o...parówkach,takich prawdziwych ze sklepu...o nowoczesności i nie zrozumie tego powrotu do dzieciństwa-dla niej to synonim biedy,ciężkiej pracy.
      Coś w tym myśleniu i niezrozumieniu jest.
      M.

      Usuń
    4. Sarna, wiem, że jesteś z okolic więc może zechciałabyś nam pomóc zrobić coś ciekawego? Coś co spodobałoby się i miejscowym i turystom. Górowo to piękne miasteczko które ma to szczęście leżeć blisko Lidzbarka. Jeśli uda się ściągnąć turystę zyskają ludzie tu mieszkający, bo turysta zostawi pieniądze w knajpce, w agroturystyce i sklepie spożywczym. Sama wspomniałaś że "infrastruktura pod kątem zaspokojenia potrzeb turystycznych na warmińskim zapleczu jest bardzo skromna bądź żadna" więc może zechcesz nam pomóc. Będzie mi bardzo miło poznać Ciebie. Zapraszam na kawę, bo zapewne wiesz gdzie znajduję się Dom pod Bocianem :-)

      a teraz do Anonima - chyba troszkę generalizujesz. Nie będę podejmowała jednak dyskusji, bo to tak jakbym udowadniała Tobie, że nie jestem wielbłądem

      Usuń
    5. :-) to się nazywa wpaść we własne sidła - zastanawiam się nad formą pomocy i nad tym czy jeszcze kiedyś się wyśpię - póki co, jeżdżę w doborowym towarzystwie w weekendy nad zimne morze, w tygodniu po pracy rower i kije i jakoś się resetuję. Mam znajomych o różnych kwalifikacjach, każdy pomaga ze swojej branży więc jak już będziecie miały jakiś konkret na warsztacie i jakiś problem z nim, to postaram się pomóc. Mamy Graszko wspólnych znajomych, rozmawiałam z nimi o Tobie - sorry, ale to tylko wieś więc siłą rzeczy ktoś jest jeśli nie rodziną to znajomym kogoś. Moja przyjaciółka - radna w twojej gminie - zaczytuje się w prozie Anny Osowskiej, kocha jej ''papierówkę'', a Pani dr jest Twoją czytelniczką i jak widzę tak jak ja wiernie Ci kibicuje.

      PS Nie jest moją intencją podcinanie Ci skrzydeł, podkreślanie ''obcości'' , ale ukorzenianie to proces, potrzebuje czasu - byś zaczęła myśleć jak tutejsza. Póki co, myślisz kategoriami miasta, a to drażni mój lokalny patriotyzm ''paniusiu'' ;)
      Tu się płaci podatki, a robi wszystko samemu - tymi pazurami ;) dzień po dniu szarpiesz się z rzeczywistością, więc wybacz sarkazm, ale boli gdy ktoś nowy, z mety na wszystko mówi be - pożyjesz, doświadczysz na własnej skórze, ale wówczas poczujesz też żeś już tutejsza.

      Trzymaj się dziewczyn z sąsiedztwa, fajnie że je masz, bo w kupie raźniej.

      macham, sarna



      Usuń
    6. Przy porannej kawie, a zapewne wiesz że uwielbiam ten poranny rytuał, uśmiechnęłam się i zasmuciłam. Oglądałaś film Ranczo? Tu jest właśnie takie Ranczo. Uwielbiałam ten film, uwielbiałam wszystkich bohaterów serialu. Tu wszyscy się znają i wszyscy o wszystkim wiedzą i co gorsza wiedzą lepiej niż on sam. W końcu ten film pozwolił nam przejść przez remont naszego domu.

      Wczoraj zadzwoniłam do znajomej, takiej jak ja. Porzuciła wielkie miasto dla wsi. Próbuje z wszystkich sił wyremontować swój dom, oddać jego dawną świetność. Ich znajomi będąc u nich zrobili zdjęcia i opublikowali na FB z pozytywnym komentarzem. Reakcja ludzi z jej wsi była dla mnie szokująca - "jak ma bałagan" było jednym z delikatniejszych komentarzy. Wczoraj słyszałam w głosie jej smutek i rozgoryczenie. Tam nikt nie pogłaskał jej po głowie, nikt nie pochwalił, że dobrze jej idzie. To smutne.

      Jeżeli tak myślą tutejsi ludzie to, wybacz ale ja nigdy do takiego myślenia nie dopuszczę i wtedy mogą zostać z przypiętą łatką "panusi" Takie niesprawiedliwe gadanie zawsze mnie bolało.

      Wczoraj też zadzwoniłam do mężczyzny który jest stąd. Celowo nie napisałam imienia bo zapewne go znasz. I wiesz co mi powiedział, że pomysł z Galerią jest bardzo dobry, że tu nie ma takiego miejsca, ale muszę też wiedzieć, że miejscowi powiedzą, że dorobiłam się na niej majątku i wyremontowałam dom. Kiedy usłyszałam taką wiadomość przez telefon, zaczęłam się zastanawiać czy jest mi to potrzebne. Tak, taka smutna rzeczywistość bardzo przytłacza. Dlatego wczoraj poszłam na długi spacer polną drogą.

      Pomysł z Galerią w małym miasteczku to nie jest dobry pomysł na biznes. Tylko, że to nie ma być biznes a fajne miejsce które przyciągnie turystów. Jeżeli uda nam się otrzymać od miasta lokal, i w końcu ją stworzymy nikt tam nie będzie nam płacił pensji. Więc dlaczego? Bo lubię swoje miasteczko, bo uwielbiam ratusz i wszystkie wąskie ulice tego miasta. Lubię ludzi, panią na poczcie, panią w sklepie. Mocno utożsamiam się z tym miejscem. W końcu, bo jestem kobietą której jeszcze coś się chce zrobić w życiu a nie tylko narzekać, że nic się tutaj nie dzieje. Nie chcę swojego życia przeżyć w poczekalni czekając na pociąg. Sam proces tworzenia inspiruje do działania.

      Sarna bardzo dziękuję za chęć pomocy, to dla nas bardzo dużo. Jeśli będzie nas więcej musi się udać :-)

      Wypraw nad zimne morze zazdroszczę, szum morza to jedna z nielicznych rzeczy której mi tutaj brakuje

      Chętnie przeczytałabym "Papierówkę" ale gdzie mogę ją dostać?





      Usuń
    7. :) powoli kiełkuje we mnie myśl, że pomysł z Galerią to dobry kierunek. Miejscowi będą tak jak dotychczas wolne chwile spędzać na wyjeździe, bo to naturalne, że tęskni się za tym czego nie ma się nacodzień, ale przyjezdni, a np. w sanatorium jest ich wielu będą mieli klimatyczne miejsce do przycupnięcia na spacerze. To może się udać!
      Pomysł by prowadzić to zupełnie za darmo chyba nie jest rozsądny. Urzędy Pracy mają programy, które mają przeciwdziałać wykluczeniu zawodowemu i społecznemu ludzi w różnym wieku, można to wykorzystać na stworzenie etatu. Ludzkim gadaniem gdyby takie miało mieć miejsce nie przejmuj się, bo ono zwykle mija się z prawdą, a na to nie masz wpływu. Zresztą ja o Tobie słyszę same pozytywy.

      Sądzę, że najprościej zapytać o książkę "W cieniu papierówki" u samej autorki, bo widziałam u Ciebie na blogu, że zagląda do Was, albo udać się z wizytą do Pani doktor, bo przyjmuje w twoim rejonie.

      Nie łam się przeciwnościami, przy remoncie domu i związanymi z tym uciążliwościami pokazałaś jaka jesteś niezłomna. Ja bym się obawiała, że Wojtek wystraszy się kobiety koczującej pod namiotem bez wody i upiększających mazideł, a tu masz, trafił Ci się mądry mężczyzna, który się poznał na Tobie i zamiast wziąć nogi za pas, trwa zakochany i pieje z zachwytu swoje peany na prawo i lewo - aż się chce do was zaglądać przy porannej kawie :)

      sarna

      Usuń
  6. Graszko! w Urzędach Pracy można starać sięo dotację bezzwrotną na rozpoczęcie działalności gospodarczej ze środków unijnych albo z funduszu pracy. to jest około 20 tys.zł i trzeba prowadzić działalność co najmniej przez rok płacąc niski ZUS. Można też założyć spółdzielnię ale to trochę więcej zachodu.Pewnie na Waszym terenie , gdzieś w okolicy są fundacje które mają na celu pozyskiwanie środków unijnych na przebranżowienie mieszkańców wsi, warto u nich popytać, aby napisali projekt na przyszły rok "pod was". bo oni maja jeszcze większe środki na start.Warto UE oskubać, bo to są już ostatnie lata na projekty unijne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za podpowiedź. Jutro będziemy wiedziały o lokalu

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Leciwa a może przylecisz :-) Wiem, wiem za daleko
      Dzięki, potrzebuję pozytywnych ludzi koło siebie

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę z serca podziwiam i kibicuję ci, a właściwie Wam, świetni ludzie!

    OdpowiedzUsuń