piątek, 11 sierpnia 2017

Goście Domu pod Bocianem

Na chwilę cofnijmy się w czasie. Jest początek maja 2011 roku, biblioteka w Oliwie, wernisaż fotografii Marka Biernata. Mimo że się nie znaliśmy, jedną rzecz mieliśmy  wspólną. Ja zaczęłam interesować się fotografią i to był moja  pierwsza wystawa w której uczestniczyłam, Marek Biernat po raz pierwszy publicznie pokazał  swoje zdjęcia. Wystawa, którą jak później się okazało zorganizowała żona, miała tytuł "Męska rzecz być daleko".


Doskonale pamiętam tamto wydarzenie. Na wystawę wybrałyśmy się z Honoratą. Jasne ściany biblioteki, a na nich wielkoformatowe czarno białe zdjęcia na płótnie. Marek od 1992 roku związany był z pracą na morzu, i właśnie tym ludziom poświęcił swoją pierwszą wystawę.

Każdy obraz to inna historia. Słuchając prelekcji Marka poznałam historię bosmana uwiecznionego na jednym ze zdjęć autora. Niewielki mężczyzna, w okularach z białą chustką na głowie. Cieniutkim pędzelkiem malował na pokładzie linię.

Mężczyzna sprawiał wrażenie skupionego, bardzo mocno zaangażowanego w pracę. Bosman miał bardzo poważne kłopoty w domu, statek był na środku oceanu, więc w żaden sposób nie mógł wrócić do Indii. Aby nie myśleć o problemach, zajął się malowaniem żółtej linii wyznaczającej strefy po których marynarze mogą poruszać się podczas sztormu.


Po latach dzięki Wojtkowi ten obraz trafił do mnie :-) 
Na wernisażu udało mi się chwilę porozmawiać z Markiem, była to krótka chwila, bo ludzi było sporo i każdy chciał  z nim porozmawiać. Pierwsze moje wrażenie było takie, że Markowi udało się  połączyć pracę z pasją. A ja uwielbiam takich pozytywnie zakręconych ludzi, którzy swoją pracą do czegoś doszli.
Po sześciu latach od tamtego spotkania, które pamiętam jakby było wczoraj, Dom pod bocianem miał zaszczyt gości Marka i Małgosię Biernat. To był pięknie spędzony czas do którego wrócę 
Zdjęcia Marka Biernata można oglądnąć TUTAJ 
zdjęcia przypominające wystawę.  











7 komentarzy:

  1. Ciekawe jak do tego spotkania doszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszym domu Wojtek zajmuje się organizowaniem spotkań a więc wszystkich ludzi których udaje mi się poznać zawdzięczam Wojtkowi :-)

      Usuń
    2. Cudnie się dobraliście :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. coś naknociłam, zaraz postaram się naprawić :-)

      Usuń
  3. Obejrzałam, fotografia to piękna pasja. A Wasze siedlisko staje się wspaniałym miejscem dla spotkań wspaniałych ludzi pełnych pasji twórczej. Jestem za każdym razem pod wielkim wrażeniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki chciałam stworzyć dom. Miejsce gdzie można oglądnąć ciekawy film i później o nim podyskutować, pograć w gry planszowe. Spotkać się i porozmawiać o fotografii.

      Kiedy tutaj osiedliśmy był taki pomysł żeby przerobić ceglany budynek na miejsce spotkań, wymyśliłam już nawet nazwę "Fabryka sztuki". Niestety, nie moja wyobraźnia a finanse bardzo nas ograniczają:-) To jedna z nielicznych rzeczy której nie zrealizuję.

      Usuń