wtorek, 18 lipca 2017

Wszystko jest dziełem przypadku i przeznaczenia

Macie tak czasami, że przytrafiają  się wam jakieś  rzeczy, a potem jest jak z kostkami domina? Sytuacja tworzy kolejną, taki splot różnych zdarzeń. Tamta sobota 15 lipca właśnie taka była.


Nawet nie wiem od czego to się zaczęło. Siedzieliśmy  z Patrykami i rozmawialiśmy, że warto byłoby coś zrobić. Powiedziałam tak od niechcenia, że ja zrobię sery i zrobimy ich degustację. Dla podwyższenia rangi daliśmy jej nazwę "serowej soboty". Tak naprawdę mieliśmy się spotkać w sześć osób: Patrykowie, Jackowie i my. Terminy zostały zaklepane, wszystko omówione.

W środku tygodnia przyjechał mój brat, w piątek postanowił przyjechać mój syn. Dorotka z Przemkiem, nic nie wiedząc o naszych planach, zarezerwowała sobie nocleg w Bobrowni. Zadzwoniliśmy do Sławka. I tak z niewielkiej imprezy zrobiła się spora impreza.

Dorotka nocowała w Bobrowni, mój brat z synem na materacach w domu pod bocianem, Sławek z Joanną przyjechali z własnym namiotem.

W sobotę o 17-tej, w pięknym miejscu zwanym Bobrownią odbyła się degustacja serów i nie tylko serów, bo Joanna jak to Joanna gości musiała nakarmić i napoić swoimi specjałami.

Powiem wam szczerze, że dobrze się stało, że nie zdecydowaliśmy się wynająć u niej pokoju podczas remontu naszego domu, bo skończyłoby się na tym, że przybrałabym z 10 kg i to nie dlatego, że gotuje tłusto, ale dlatego, że gotuje tak dobrze.

Nie ukrywam też, że odetchnęłam z ulgą kiedy zobaczyłam co przygotowała, bo pomyślałam sobie, że jeżeli sery nie zasmakują, to goście i tak nie wyjdą głodni.

Ale wracając do serów.
Bazą serwowanych serów były dwa gatunki - Koryciński  z dodatkami, oraz ser Ricotta podany  na słodko.

Goście smakowali, pytali się z czym są, chwalili, a ja uśmiechałam się i dziękowałam. Czysta profeska. Zastanawiacie się zapewne, który ser wygrał?

Ponieważ Sławek z Joanną spóźnili się, jego słowa zapamiętałam najdokładniej.
- Ten - wskazał kawałek na swoim talerzu - a potem długo długo nic i dopiero  z suszonymi pomidorami.

O jakim serze mowa?
Zupełnie niepozornym ułożonym na drewnianej desce  po środku pomiędzy serami z truskawkową  konfiturą a kuleczkami z ciemną polewą,


Ser o smaku chałwy z sezamem wygrał bezkonkurencyjnie i jednogłośnie. Nie znalazłam tego przepisu w internecie, od początku do końca to mój pomysł.

Kuleczki z sera ricotta zrobiłam z nasionami słonecznika karmelizowanego, polałam  konfiturą z jagód i czekolady z lekką nutą mięty. To również mój pomysł.

Jak się robi ricottę? Po zebraniu skrzepu do stworzenia sera  korycińskiego pozostaje serwatka. Do serwatki dodaję około litra pełnego mleka, podgrzewam  do 93 stopni. Dodaję ocet winny lub sok z cytryny. Mieszam i zostawiam do ostygnięcia.

W międzyczasie przygotowuję garnek na który kładę durszlak i gazę. Serwatkę przelewam przez gazę. I teraz jest ten najważniejszy moment. Jeśli chcę żeby ser był  zwarty mocno skręcam gazę, jeśli chcę aby ser był puszysty robię to mniej intensywnie. Uff. nie potrafię przelać na papier przepisów kulinarnych.

Mnie osobiście pozytywnie zaskoczył smak sera z nasionami słonecznika i suszonego kopru.

Z tymi serami to jest tak, im dłużej poleży jest smaczniejszy. W poniedziałek zrobiłam z suszonymi pomidorami i on wydawał mi się najlepszy. Wojtkowi natomiast najbardziej smakują sery o wyrazistym smaku z  czosnkiem, papryką.


Na dole z pomidorami u  góry z nasionami goi

Nie dość, że wszystko było smaczne, goście dopisali, to jeszcze jakby miłych zdarzeń było za mało, degustacja moich serwów odbyła się w imieniny mojego taty. O czym myślał, kiedy patrzył na mnie z góry?
Tak, w tym dniu tryskałam szczęściem.

A co działo się w tą piękną sobotę w godzinach porannych? O tym będzie następnym razem.

Wszystkim gościom dziękuję za przybycie, Joannie za zorganizowanie serowej soboty







Ps Zapomniałam dopisać, że impreza odbyła się na świeży powietrzu z pięknymi widokami :-)

13 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. aż ślinka cieknie:-) weekend był mega udany z tego co piszesz, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że jestem po śniadaniu;-))) Mam nadzieję KIEDYŚ spróbować tych pyszności... Kochana, gratuluję tak udanego pokazu... No i radości z tego co robisz!!! Moja największa pasja, jaką jest tworzenie ogrodu nie przynosi zysków, więc zawsze muszę poczekać na jakąś okazję (urodziny, Dzień Matki, Ojca) czy inny dopływ gotówki, żeby zaopatrzyć się w jakieś rośliny, albo stworzyć konstrukcję ogrodową... Uciekam do warzywnika, bo czekają ogórki, fasolka i cukinie... Pozdrawiam pracusiów z pólnocnej Polski***

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz niesamowity talent serowarskokulinarny, jestem zachwycona Twoja kreatywnoscia...poza tym slicznie wygladasz, zycie wiejskie stworzone jest dla Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mi smaku narobilas! Oslinilam sie jak Toya na widok kielbasy. Jesuuu, dlaczego Wy tak daleko mieszkacie? Nie moglas zakotwiczyc gdzies w lubuskiem? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lubuskie to do mnie ;) na chleb i bułki bez TEGO ;))

      Usuń
  6. Oesu jakie pyszności, aż się pośliniłem na koszulkę. Normalnie sam zacznę produkcję sera, tylko skąd tu mleko prosto od krowy???

    Podoba mi się głębia koloru twoich zdjęć. Mi zawsze wygodzą blade.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko wygląda przepięknie i profesjonalnie. Ty również, moja droga :D
    Jestem ciekawa tych smaków. Przypuszczam, że podzieliłabym smaki Wojtka, ale może się mylę?
    Graszko, widać, że jesteś szczęśliwa. Znalazłaś swoje miejsce na ziemi! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepięknie podane i takie smakowite. Gratuluję Graszko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki dzien pozostaje w pamieci na dlugo... :). Ser o smaku chawlwy z sezamem??? Pls, pls, zdradz tajemnice robienia takiego cudenka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ser o smaku chałwy?! Kurcze, Graszko Ty to masz pomysły.. :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy jest coś,czego ty nie potrafisz?:))Jestem pod wrażeniem
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Aniu, jest wiele rzeczy. Nie potrafię pływać i śpiewać. Z pływaniem jakoś sobie poradzę, gorzej ze śpiewem, mimo, że fałszuję okrutnie i tak sobie podśpiewuję :-)

      Usuń