środa, 5 lipca 2017

Wina i nalewki





Popełniłam wczoraj wielki nietakt, zapraszając do pustego stołu. A gdzie napitek zapytała Basia?
No i jest. Jarzębiak czyli zalana rozrobionym spirytusem jarzębina  rosnąca przy piaszczystej drodze. W drugiej butelce Imbirówka czyli rozrobiony spirytus z wodą, cytryny i imbir. Czy  to jest dobre? Trudno mi powiedzieć, bo nie próbowałam. Miłośniczką mocniejszych alkoholi  nie jestem. Zrobiłam to raczej dla gości i dla ładnego wyglądu w kuchni. Nawet nie pamiętam dokładnych proporcji. Wszystko wyszukałam w internecie :-)


Robiłam też wino z ryżu, a to za sprawą Beaty z Pupek. Beata robi  przepyszne wina, i nie tylko wina bo sery też. Wracając jednak do win. Piłam u niej z dzikiej  róży, to ono smakowało mi najbardziej. Jednak w zeszłym roku nigdzie w pobliżu nie znalazłam  owoców róży. Podczas kolejnej wizyt w Pupkach była degustacja wina ryżowego typu Wermut. Zasmakowało mi,  zaryzykowałam i zrobiłam.

Polecam to wino, bo jest naprawdę dobre. Dokładny przepis można znaleźć na You Tube - kanał "Malinowy Nos" wino ryżowe wermut.


Jednak z wszystkich napoi wyskokowych  najbardziej lubię te niewyskokowe. Syrop z kwiatów czarnego bzu jest naprawdę pyszny, zalany schłodzoną wodą smakuje jak najlepsza lemoniada





12 komentarzy:

  1. To jest to, co misie lubią najbardziej! Robię, ale nie konsumuję;-))) Kochana, właśnie nastawiłam owoce agrestu, czerwoną porzeczkę i maliny (innych owoców nie będzie w moim sadzie) na pyszną naleweczkę... Mam nadzieję, że będą pyszne, bo malinowa jest tak aromatyczna, że aż w mózgu sie przestawia... hahaha... Swego czasu "popełniłam" również nalewkę z jarzębiną w roli głównej, ale do dziś stoi nietknięta w piwniczce i czeka na swój debiut! Graszko, trzeba coś w życiu robić, a że w tym poście padło na napoje wyskokowe, to i bardzo dobrze... po nich przynajmniej nie boli głowa, jak po tych sklepowych gorzałach, bo są zrobione osobiście przez nas i dla nas!!! Pozdrowienia z piwnicy pełnej wina (robota Darka) i naleweczek***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. malinową naleweczkę dostaliśmy w prezencie od Wojtka księgowej. Tak, ona smakowała mi bardzo. Takie słodkie alkohole, dla zdrowotności to owszem czemu nie :-)

      Ja w zeszłym roku ścięłam wszystkie maliny, i nie wiem czy w tym roku będą owocowały.
      Gabrysiu takie zapasy w piwnicy, to tylko imprezy robić, co by się miejsce zwolniło :-)

      Usuń
    2. Kochana... ja sama w sobie jestem "słodka", więc odpada spożywanie takich rarytasów jak słodycze, i inne takie przyjemności;-((( A czasem kusiiiii... Byłby szybki sposób na upłynnienie alkoholi w naszej piwnicy, wystarczy wpuścić tam mojego zięcia... rozprawiłby się z zapasami raz-dwa!!! hahaha... Maliny napewno odbiją od korzeni, ale gdyby miały owocować, to już byś o tym wiedziała. Miałyby kwiaty i zawiązki owoców... Moje rozrosły się nadmiernie i rozłogami powyłaziły w różnych dziwnych miejscach! Musimy zrobić z nimi porządek na jesień a jeżeli chodzi o wycinanie pędów, to u niektórych odmian trzeba wyciąć tylko pędy, które owocowały.

      Usuń
  2. No wesoło zrobiło mi się po samym czytaniu o tych wszystkich naleweczkach, wszak z konsumpcją to już gorzej. Masz rację na półeczkach robią ciekawe wrażenie. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys, dawno temu... robilam naleweczki z pigwy (a raczej z pigwowca), i derenia, roslo toto u mnie w ogrodku, wiec coby sie nie marnowalo.... :)
    Amatorzy na naleweczke zawsze sie jakos znajdowali i znikala w minutke! )
    Ostatnia zrobilam przed emigracja, w 2012 roku. Zabralam mala butelczyne ze soba i wstawilam dumnie do barku.
    I co???? I stoi do dzis!
    Ja nie pije alkoholu nawet dla zdrowotnosci, a moi wszyscy znajomi jedyne czym grzesza, to szampan na sylwestra.
    Nalewek juz nie robie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale za to miło wspominasz :-)
      Pytam z ciekawości - i jak Ci tam na emigracji? Ja sama nigdy się nie zdecydowałam, ale synowi mówię jeśli chcesz jedź

      Usuń
  4. Ja tu z żartu o napitku,a u Ciebie Graszko,mówisz-masz:)i to z wyborem.To wybiore sok z bzu z wodą,uwielbiam.Choć sama robię nalewki z wiśni i śliwek,rzadko zdarza mi się konsumpcja.Na krotki okres buteleczki są dekoracją kredensu,bo koneserów jest wielu,szczególnie moja synowa,przygarnia każdą ilość,bo jak twierdzi nikt nie robi takiej nalewki z wiśni(nawet jej Babcia)jak teściowa...a to już nie lada pochwała...Muszę sobie" wyprodukować"etykietki:)Twoje są śliczne. W takom razom na zdrowie:):)Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zdrowie Basiu.
      Śliwek u mnie sporo może i ja spróbuję :-)

      Usuń
  5. Imbirówka prześlicznie wyglada z tymi plastrami cytryny. Każdego roku robię sporo nalewek, a później je rozdaje w prezencie :) Tamtego roku wyjątkowa w smaku była nalewka agrestowa, wszyscy próbujący byli zachwyceni. Spróbuje zrobić te Twoja imbirowa i będę na nią patrzeć z zachwytem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja spróbuję agrestowej :-)

      Usuń
    2. Dodaj pare malin dla koloru i pare goździków :)

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia (pierwsze moje ulubione). Tak się zapytuję focisz z automata czy w którymś z trybów?

    OdpowiedzUsuń