piątek, 14 lipca 2017

Smaki

Czy dzisiaj będzie o zupie? 


                               o takiej zwykłej botwince zerwanej o poranku w warzywniaku?





Nie, może pośrednio. Dzisiaj będzie o smakach z dzieciństwa i nie tylko smakach.

Wczoraj przyjechał mój długo oczekiwany brat. W latach młodości zawsze był dla mnie starszym bratem. Kimś na kim mogłam polegać. Potem był czas, kiedy każde z nas założyło własne rodziny, nasze stosunki się rozluźniły.

Oboje dużo pracowaliśmy. Brat oprócz pracy, udzielał się mocno w związkach zawodowych. W końcu nadszedł taki moment, że i on i ja zwolniliśmy. Pierwszą niespodzianką był jego przyjazd na promocję naszej książki. Obecni wtedy w Barce widzieli moje łzy wzruszenia. Tak, to między innymi z tego powodu.

Długo zastanawiałam się co by tu ugotować na jego kilkudniowy przyjazd, i doszłam do wniosku, że będzie to obiad, który na moment spowoduje, że wrócimy do lat dziecięcych. Nasza mama gotowała botwinę, taką czystą, bez dodatków. Ziemniaki okraszone boczkiem leżały na oddzielnym talerzu.

Kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego domu z czerwonej cegły, nie gotowałam botwiny. Nie lubiono w domu czerwonych zup, a dla samej siebie nigdy mi się nie chciało.

Kroiłam botwinkę poruszając lawinę wspomnień. Kiedyś z bratem próbowaliśmy ugotować  fasolową, tak jak gotowała mama. Nigdy nie udało nam się uzyskać tego samego smaku. Kiedy jeszcze żyła pytałam co dodaje. Dodawaliśmy to samo ale zupa zawsze wychodziła nam inna.

Smakowałam, doprawiałam i znowu smakowałam. Wydawała się taka sama, a może tylko mi się tak wydawało.

Chyba pierwszy raz tak dogłębnie doceniłam to, że kuchnia połączona jest z dużym pokojem. Mogłam robić sery i słuchać rozmów brata z Wojtkiem. Po co te sery, o tym będzie następnym razem.

Co wam mogę jeszcze powiedzieć? Jest cudnie. Dom pod bocianem tętni życiem tak jak chciałam.

Ps. wszystkie komentarze przeczytałam, bardzo dziękuję. Wzięłam je sobie głęboko do serca.



11 komentarzy:

  1. Łezka pociekła, mówię serio! U mnie też botwina podawana była w ten sposób...

    Pozdrawiam i miłego dnia :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedys nie lubilam botwinki i nie pytaj mnie dlaczego, sama nie wiem. Dzisiaj lubie, ale rzadko gotuje, bo tu w ogole jest wszystko inaczej, nie zawsze mozna dostac potrzebne produkty, takie jak u nas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna zastawa stołowa!!!
    Ja wczoraj ugotowałam barszcz - hahahah - "wbijasz" się ostatnio w moje smaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie ze z bratem mozecoe spedzic chociaz kilka dni. Trzeba trzymac sie razem��a juz w ogole starszy brat to skarb!!! Dobrego dzionka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję Graszko,że komplementy skwitowałaś bez ceregieli;)Stół wygląda supcio.
    Ostatnio odkryłam żółte ziemniaki,które wyglądają na talerzu bardzo apetycznie,smakowo też! Kupuję u pani,która przyjeżdża spod W-wy. W centralnej Polsce królują białe kartofle,przejadły mi się,niezbyt smaczne, o wyglądzie wymoczków.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze dobrze jest trzymać się z rodzeństwem razem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow!mam identyczną zastawę.Zawsze gdy odwiedzam mamę(Bawaria)wybieram się na flohmarkt i tam udało mi się skompletować dwie zastawy,jedna właśnie w kolorze rózowo-czerwonym,druga w zielonym.Do zielonej brakuje mi tylko sosjerki:(Botwinę uwielbiam,wszyscy w rodzinie pałaszują:)ja dodaję jajeczko.Niech będzie cudny weekend ,niech tętni dom ,miłych chwil w gronie przyjaciół i rodziny,delektujcie się jadłem i sobą:)))Basia

    OdpowiedzUsuń
  8. Witajcie! Rano tylko przeczytałam :)i ... mam teraz torbę buraczków- na obiad będzie botwinka,a z reszty zapasy do zamrażarki ( listki ze środka z łodyżkami wypłukane, osuszone i pokrojone z dodatkiem zielonego kopru oraz z gałązką świeżego lubczyku i selera zamknięte w woreczku strunowym)i do słoiczków tarte na grubsze wiórki w lekkiej zalewie a małe całe. Nie planowałam a samo wyszło . Ciesz się Graszko z obecności brata, niech choć na chwilę wróci dzieciństwo. BDB

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, jak pięknie wygląda stół! Czuje się woń domowego obiadu:)I ten przepiękny entourage: porcelana (angielska czy holenderska?),piękne nakrycie stołu..Prosto,elegancko,estetycznie.
    Oraz cudownie jest mieć brata.I bratową.Też jestem taką szczęściarą.
    Pozdrawiam,Graszko !

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekny stól :))). Barszcz owszem, wchodzi litrami, ale botwinka to zupelnie nie moja bajka. Raz zostalam namówiona i nie zaskoczyla. Przynajmniej nie zaluje, ze skladniki tutaj zupelnie nie osiagalne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Graszko, dziękuję za odpowiedź nt serów:*
    znalazłam info o podpuszczce i kilka fajnych przepisów, wrzucę, moze się przydadzą
    http://klaudynahebda.pl/podpuszczka-2/
    buziaki:*
    i dobrego , wspominkowego czasu :)

    OdpowiedzUsuń