wtorek, 4 lipca 2017

Proszę wycieczki



Proszę wycieczki, proszę  teraz o chwilkę uwagi. Proszę schować do torebek cukierki, paluszki i batoniki, nie wyrzucać papierków gdzie popadnie. Jeśli ktoś potrzebuje do toalety, proszę teraz, bo później nie będzie gdzie :-)



Jak sami państwo widzicie do warzywniaka nie prowadzi żadna furtka, ta widniejąca rura to nie abstrakcyjna ozdoba. Właściciele ogrodu nie mieli siły jej wyciągnąć dlatego została, ozdobą jest ceramiczna doniczka.

W zeszłym roku podczas tworzenia warzywniaka,  posadzono  po obu stronach wejścia dziką różę, z myślą, że kiedyś z owoców będą zrobione przetwory. A musicie wiedzieć, że w pobliżu miejsca gdzie usytuowany jest warzywniak nie ma żadnych fabryk, większych zakładów. Powietrze jest tu najczystsze, jak to na Warmii.

W warzywniaku  państwa Graszkowskich postawiono na uprawę w skrzyniach. Pierwsze cztery zostały  zbudowane w zeszłym roku. Kolejne dwie, oraz innowacyjna uprawa w kostkach słomy powstała w bieżącym roku. Okazało się ona (uprawa w kostkach) wielkim niewypałem, ale o tym później  opowiem.









Jak Państwo sami widzicie w skrzyniach rosną głównie ogórki, buraczki, biała rzodkiew, pory, kapusty i kalarepy.

Namiot foliowy gospodarze przeznaczyli na uprawę pomidorów i papryki, ale dzisiaj nie będziemy tam wchodzili.
Proszę wycieczki idziemy dalej.

Kolejne skrzynie, za namiotem foliowym to królestwo dyń, kabaczków i cukinii.




A tak wygląda uprawa bezpośrednio w ziemi.


Niestety nie najlepiej to wygląda, zielony groszek i ulubiony przez właściciela bób rozpaczliwie walczy z chwastami. Sama jestem ciekawa kto tą walkę wygra.

Proszę teraz podejść ze mną do płota odgradzającego nowo powstały sad. Proszę go nie dotykać, bo się przewróci. Płot jest zabytkowy, zrobiony przez poprzednich właścicieli.


Widzicie państwo? Rośnie tu ozdobny słonecznik i koper. Znalazł też się chaber,  rumian i dla poprawienia struktury ziemi niebieski łubin.

Jak wcześniej wspominałam, właściciele ogrodu postawili w tym sezonie na dość innowacyjną metodę w kostkach słomy. Jak twierdzą sami, to przedsięwzięcie im się nie udało. Zapewne złożyło się na ten mizerny efekt wiele czynników, takich jak: minimalna wiedza pani domu, przymrozek który na początku czerwca liznął wszystkie sadzonki.


A to proszę Państwa trójnogi pies, który zawsze towarzyszy właścicielce ogrodu podczas prac czy też spacerów


Wycieczka miała dzisiaj zwiedzać tylko i wyłącznie warzywniak, ale skoro jesteście Państwo tak bardzo zainteresowani, to pokażę  jeszcze pole właścicieli. Proszę państwa idziemy teraz przez stary sad, wyłożoną ścieżką z desek gdzie w zeszłym roku została stworzona rabata kwiatowa.


Mijając po drodze nowo powstały przydomowy  zielnik, w którym głównie królują różnego rodzaje mięty. Jest to ulubiona popołudniowa herbata gospodarza.


I o to jesteśmy. Właścicielka swoje pole nazywa "bukietem kwiatów"




Jeżeli jesteście zmęczeni, to proszę spocząć pod brzozą, w jednym z ulubionych miejsc właścicieli domu pod bocianem.


To koniec wycieczki, dziękuje Państwu za uwagę.

26 komentarzy:

  1. Na pewno masz satysfakcję;)Widać ogrom pracy.Uwielbiam rumianki,nawet se kupiłam na tę okoliczność taki ładny obrazek;))
    https://www.leroymerlin.pl/ramy-obrazy-lustra/obrazy/obrazy-kanwy/obraz-kwiaty-w-koszu-43-cm-x-53-cm,p428021,l1299.html
    wszystkiego dobrego
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obrazek piękny
      Wiele rzeczy mi się nie udało, ale przestałam to roztrząsać. Uprawa ziemi uczy człowieka pokory, tu nic nie można przewidzieć. Wysiałam marchew a ona wcale niewzeszła, bo nie miała na to ochoty :-)

      Usuń
  2. Całą wycieczkę odbyłam z uśmiechem na twarzy. Toż to fantastyczny kawał dobrej roboty włożony a ile pomysłów innowacji. Bardzo lubię takie wycieczki. Moje to tylko łąki i lasy. A tak nawiasem pisząc to zapraszam https://ajaks-fotografia.blogspot.com/.
    Graszka chyba ta uprawa w skrzynkach to udana sprawa bo warzywa okazałe. Spodobał mi się piękny opis zabytkowego płotu. Dziękuje za piękne zwiedzanie Waszych włości i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To Ty jesteś z tych odpoczywających aktywnie :-). Piękne widoki, zupełnie mi nieznane.
    Pomysł na wycieczkę po warzywniaku powstał po oglądnięciu ostatniego filmu Wojdy "Powidoki". Tam była taka scena gdzie młodzież zwiedzała muzeum :-) Film ciekawy, aczkolwiek wyidealizowana postać głównego bohatera, który wcale taki nie był, bardzo mi przeszkadzała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała wycieczka, bez biletów wstępu ;)))

    Warzywnik cud-miód :) No i stwierdzam, ze uprawa w skrzyniach ma sens!!! Bezapelacyjnie!

    Graszko! Podziwiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za darmo, to moja ulubiona cena :-)
      Rozmawiałam ostatnio z Joanną, rozmawiałyśmy na temat zwiedzania i cen biletów. Teraz wybrać się z rodziną zobaczyć coś, to trzeba mieć sporo kasy :-)

      Usuń
  5. Cuuuudowna wycieczka i taka pouczająca !!! Warzywnik imponujący i taki dorodny... Jeżeli mogę coś podpowiedzieć... do ozdoby pt."doniczka na rurze" włóż sianko, albo słomę i zamieszkają tam jakieś latające stworki, które będą pożyteczne dla ogrodu. Mam kilka takich ozdób i ciekawie wyglądają. W tym roku również rozpoczęliśmy hodowlę warzyw w skrzyniach i powiem, że nawet marchewka dała sobie świetnie radę... a takich warzyw pod koniec czerwca NIGDY NIE MIAŁAM ;-))) Mam nadzieję, że to co rośnie w ziemi będzie równie dorodne, co na powierzchni... Tak, tak... ogrom pracy włożony w uprawę warzywnika jest niepoliczalny, a satysfakcja jeszcze większa i wszystko zdrowe i ekologiczne (przynajmniej u Was)... Pozdrawiam serdecznie Przewodniczkę wycieczki*** i całą resztę mieszkanców Domu pod bocianem !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tylko przestanie padać skorzystam z Twojej podpowiedzi.
      Przy róże posadziłam pnącą różę, ale za nim ona urośnie to troszkę potrwa.

      Jeszcze nie wiem, może w przyszłym roku kostki słomy pokryję obornikiem i ziemią. Taka słoma w kostce co prawda całkowicie nie wyeliminuje wzrost chwastów, ale jest ich mniej i lekko się je wyciąga.
      Wiesz Gabrysiu, ja już coraz starsza jestem, coraz bardziej kombinuję co by zrobić, żeby się nie narobić

      Usuń
  6. Piękny ogród i super pilot wycieczki. Cieszy mnie zmiana Twojego podejścia, dystans do tego co się nie udało. Nie zawsze mamy na wszystko wpływ. Czasami mimo dużego zaangażowania, ogromu pracy coś nie wychodzi.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do dystansu przyczyniła się prawa ręka, która w dalszym ciągu boli.
      Masz rację, nie zawsze włożony ogromny wkład da całkowite zadowolenie, w końcu nie wszystko zależne jest od nas samych.

      Usuń
  7. Piękne,dorodne ogrodowisko:)Wypad z przewodnikiem udany:)Najpiękniejszy bukiet rumianów jaki widziałam:)przysiadłam pod brzozą....a gdzie Graszko napitek?:):) Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu spadłaś mi z nieba, jutro będzie o napitku :-)

      Usuń
  8. Takie wycieczki to ja lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na kwiatowym polu wypatrzylam rzadki okaz czarnego kudlatego kwiatka, on podoba mi sie najbardziej, zwlaszcza ze swietnie wyroznia sie na tle bialo-zoltych margerytek.
    Kiedy pomysle, ze potrzebowaliscie jedynie jednego roku na stworzenie tak dorodnego ogrodu warzywnego, ze nie wspomne o widzianych w poprzednich postach kwietnych rabat, to wierzyc mi sie nie chce w ten ogrom pracy, jaki w to wlozyliscie. A co z zasadzonym laskiem? Czy drzewka sie przyjely?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam gdzie ja tam Kudełek :-) Zresztą koty też za mną idą, wystarczy pohałasować opakowaniem kociego jedzenia :-)

      Lasek ma się dobrze. Leciwa rośnie pięknie. Babcie i dziadkowie czyli lipy i klony też.

      Usuń
  10. Pięknie u Was, ogród warzywny super, a na łąkę kwietną mogłabym patrzeć cały dzień :-)
    Na słomie,upchanej w starej wannie, wzbogaconej niewielką ilością granulowanego obornika i przykrytej ok. 10 cm ziemi posadziłam już drugi rok z rzędu pomidory koktajlowe z własnych siewek- ło panie, jaka dżungla rośnie , a wymaga tylko podlewania i uszczykiwania ! To wersja do mojego mikro- ogródka, u Ciebie jednak najlepiej sprawdzają się wyższe grządki, możesz więc spróbować w taką ramę upchać słomę i zrobić "kanapkę" . A pomysł wypełnienia słomą wanny wziął się jak zwykle z potrzeby chwili i przypadku- musiałam gdzieś upchnąć wiosną słomę z chochołów, które ocieplały zimą róże i hortensje, w kompostowniku już się nie mieściła, a z kolei zakup w sklepie ogrodniczym takiej fury ziemi, która miałaby napełnić wannę, po obudowaniu drewnem udającą wzniesioną grządkę, zrujnował by mnie doszczętnie :-) Sprawdził się rewelacyjnie, takich pomidorów nigdy wcześniej się nie dochowałam , polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak też robiliśmy do skrzyń. Zbankrutowałabym gdybyśmy mieli zapełnić ją kupioną samą ziemią.
      Podobnie zrobiliśmy w przydomowym zielniku. Kartony, warstwa ziemi, słomy, warstwa ziemi.
      Swoją drogą takie potrzeby chwili są najlepsze :-)

      Usuń
  11. Przepiękny i płodny warzywnik! A to dopiero drugi rok, co będzie dalej? Kostki słomy potrzebują ogromnych ilości gnojownicy, żeby dawać plon, ale nic straconego - w przyszłym roku będą już eozłozone i dopiero wtedy bardzo zyzne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie nie martwi mnie ten zapowiadający się mizerny plon. Cieszę się, że zagospodarowaliśmy ten kawałek ziemi. Nie miałam wystarczającej ilości tektury, część kostek położona została bezpośrednio na glebę. Chwasty przez nie się przedostają, ale jest ich znacznie mniej i łatwo je się usuwa. Tradycyjną metodą nie dałabym rady. I co najważniejsze, nie zmęczył mnie ten warzywniak. To dla mnie bardzo ważne, bo zmęczenie fizyczne bardzo negatywnie na mnie wpływa. Zresztą było to widać w zeszłorocznych wpisach :-)

      Usuń
  12. Bardzo interesujaca wycieczka :). Tak pokazany, ujawnia sie w pelni ogrom wlozonej pracy.
    A najwazniejsze jest w Twojej odpowiedzi Hannie: "Wiele rzeczy mi się nie udało, ale przestałam to roztrząsać." Umiec sie cieszyc tym, co sie udalo to trudna sztuka... To, co jeszcze nie wyszlo, to po prostu zbierania doswiadczenia na przyszlosc :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak do tego trzeba podchodzić. Za gęsto posadziłam kapustę, w przyszłym roku już nie popełnię tego błędu :-)

      Nie udało się trudno, Wojtek ma na to jedną odpowiedz "będzie ryneczek Lidla"

      Usuń
    2. Graszko - szacun ogromny, a wiem, co mówię.
      Nauka trwa całe życie, a uprawa uczy pokory. Z godnością znoszę porażki, tylko włożonego trudu mi żal.
      Super wycieczka, zajefajny przewodnik.
      Uściski

      Usuń
    3. pięknie powiedziane, tylko trudu żal :-)

      Usuń