poniedziałek, 17 lipca 2017

Podziękowania

Zanim wrócę do serów i zacznę wspominać jeden z piękniejszy weekendów,  napiszę o swoim postanowieniu.
Będąc w pewnym, powiedzmy dojrzałym wieku, można machnąć na swoje życie   ręką. Nic mnie już nie czeka więc po co się starać. Płynąć z prądem, żyć w stagnacji i niczego się nie uczyć, a najlepiej kupić sobie trumnę i czekać na ostateczność. Można też stale narzekać i zwalać całą winę na wszystkich dookoła a w samym sobie widzieć bohatera.


Jak postanowiłam coś ze sobą zrobić.  Rok temu całkowicie zmieniłam swoje życie, porzucając miasto nad brzegiem zimnego morza. Tych zmian było mi za mało, więc zaczęłam pracować nad sobą, uczyć się zupełnie nowych rzeczy.

Dzisiaj mija miesiąc odkąd postanowiłam codziennie zostawiać na blogu ślad. Wykonałam plan, udało się. Udowodniłam sobie, że mogę pokonać słomiany zapał. Projekt pisania przez miesiąc, nie był wielkim wyzwaniem, ale  swoje słabości można pokonywać małymi kroczkami. Kamiński też nie poszedł od razu na biegun.

Moim czytelnikom bardzo chciałam podziękować, że mimo, iż nie zawsze miałam czas na odpisanie na komentarz, zaniedbałam odwiedzanie innych blogów, śledzili moje poczynania i towarzyszyli mi na spacerach, w warzywniaku i mojej kuchni.

Nie, nie żegnam się z moimi czytelnikami. Myślę sobie, że będę starała  pisać dość często ale raczej nie codziennie.

Najczęściej pisałam popołudniu, po obiedzie z kubkiem kawy, w ostatnim tygodniu już w łóżku przed pójściem spać.

Ten weekend był wyjątkowo trudny w znalezieniu czasu na pisanie. Dom pod bocianem przez weekend gościł osiem osób, a  sobotę w Bobrowni odbyło się spotkanie pt. "serowa sobota", na który trzeba było te sery przygotować. Ale o tym wkrótce.


27 komentarzy:

  1. Grażynko! Pięknie wyglądaz na tym zdjęciu (bo to Ty, prawda?). Widać, że życie na wsi Ci słuzy i że wyzwania oraz zmiany są dla Ciebie dobre!Niech to trwa!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Olgo, to ja. Życie na wsi mi służy, a do zmian najbardziej przyczyniła się kontuzja prawej ręki :-)

      Usuń
  2. Życie na wsi bardzo Ci służy :)
    Wyglądasz kwitnąco!

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, ja już nie patrzę na sery, tylko na Ciebie Graszko :)
    Jesteś prześliczna :))
    Na serio, jesteś prześliczna ... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dziękuję.
      W tym dniu byłam bardzo szczęśliwa, może to dlatego :-)

      Usuń
  4. Robisz dobre rzeczy tak dla siebie jak i dla Innych i tego trzymaj się.
    Życzę Ci wiele samozaparcia, niech każdy dzień przynosi więcej zadowolenia niż smutku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powtórzę za Olgą. Pięknie (i szczupło). A te wyroby w pełni zasługują na publiczną degustację w jakimś eleganikim miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  6. to już mój trzeci wpis u Ciebie ostatnio, za każdym razem niechcący kasowałam poprzednie.
    Pięknie wyglądasz! Jakby ktoś Ci 10 lat odjął.
    I szczęśliwie- dla mnie to najpiękniejsze.
    Mam nadzieję że robisz tyle serów, ile Ci przynosi radość, ani jednego więcej.
    Pozdrawiam Was
    Marta/magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie zrobił Wojtek, tak na szybko.
      W tym dniu byłam bardzo szczęśliwa, mam zamiar o tym napisać jak tylko troszkę się wyciszymy. Właśnie odjechali ostatni goście

      Usuń
  7. Wow, cudnie wyglądasz, Grażynko! Spokój i uśmiech widzę :))
    Jeśli chodzi o sery to jestem pod ogromnym wrażeniem. Wyglądają niesamowicie profesjonalnie. Ciekawa jestem ich smaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Alucha. Do smaków serów będę wracała i zapewne poświęcę nie jeden wpis

      Usuń
  8. Miłość -do nowego miejsca, do zmian, do Wojtka - służy Ci BAAAARDZO! Wyglądasz fenomenalnie!!!!!
    Graszko, podziwiam Cię! Jesteś przykładem tego ,że jeżeli się CHCE, TO NIEZALEŻNIE OD WIEKU ZAWSZE MOŻNA!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznie wyglądasz, tak świeżo i młodo. Spokój, zrozumienie faktu, że nie zawsze wychodzi to co zaplanujemy zadziałało. A może przy obróbce serów wynalazłaś eliksir młodości? ;-)
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę sobie, że spowodowała to kontuzja ręki. Ból uświadomił mi, że poszłam złą drogą. Musiałam zawrócić. W tym tygodniu idę na usg, w końcu muszę coś z tym zrobić

      Usuń
  10. Graszko, jestes niesamowita !!!.
    Musze przyznac, ze Twoje codzienne wpisy rozpuscily mnie niemozebnie i teraz bede obgryzala palce, czekajac na nowe wiesci ;). Nie zapomnij tylko nieco odpoczac. Calusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj pojechali goście dale, zwiedzać Dolny Śląsk a ja zasiadłam do spisania kolejnych wrażeń z mojego życia na wsi :-)

      Usuń
  11. Wprost promieniejesz Graszko!
    Cieszę się Twoim sukcesem i łakomym okiem łypię na cud sery :)
    Może opublikujesz serowe DIY?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem więcej nawet sprzedałam dwa kilo sera

      Usuń
  12. Ostatnio ciągle pojawia się temat wieku ,dla mnie chyba wszędzie.Po przejściu na emerytury wyjechaliśmy z mężem z Wrocławia na wieś i o zgrozo realizujemy swoje marzenie-budujemy dom!Cieszy nas to niesamowicie ale straciliśmy chyba wszystkich znajomych.A tak właśnie należy żyć, mieć marzenia i odwagę żeby je spełniać.Jestem ciągłym czytaczem Pani bloga i z zachwytem obserwuję Wasze nowe życie.Powodzenia.Julita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Julito zacznę od tego, że uwielbiam Wrocław a właściwie jego dzielnicę Ostrów Tumski. Mam nadzieję, jeszcze kiedyś tam pojechać.

      Jeśli chodzi o przyjaźnie. Mam to niesamowite szczęście, że moja największa przyjaźń z Honoratą przetrwała odległość i to znaczną. Ja wyprowadziłam się na wieś ona do Londynu. Jadąc do Ełku do swoich bliskich zbacza troszkę z drogi i wpada do nas. Była w niedzielę, teraz będzie we wtorek. Znajomi?-my w mieście nie mieliśmy ich wielu. Dużo pracowałam i nie miałam czasu na życie towarzyskie. Wyprowadzka na wieś pod tym względem zupełnie odmieniła nasze życie. Staliśmy się bardziej otwarci na ludzi.

      Marzenia? Na ich realizację nigdy nie jest za późno, chociaż czasami kiedy byłam zmęczona remontem myślałam inaczej :-)

      Na jakim etapie jesteście ze swoim marzeniami? Dom skończony?

      Usuń
  13. Kurczaki, a mi brakuje ostatnio tego zapału do pisania codziennie. Raz dwa razy w tygodniu jakoś jeszcze się uda. O tym "machnięciu ręką na życie" cała prawda. Trzeba coś robić bo nic się nie zmienia od na doopy siedzenie.

    OdpowiedzUsuń