czwartek, 13 lipca 2017

O walce samym z sobą

Miałam dzisiaj w planach pisać o zakupach i o pani Justynie, która pracuje na dziale mięsnym w naszym miasteczku. Jednak kiedy przeczytałam komentarz Beaty z Warszawy, postanowiłam napisać o swoich przywarach i nieustającej walce z nimi.


Codzienne prowadzenie bloga uczy  mnie  systematyczności. Osoby, które piszą wiedzą, że publikowanie codzienne notki wcale nie jest proste i łatwe. Narzuciłam sobie taki pomysł, żeby nauczyć się systematyczności.

Weszło mi już w nawyk, że wieczorem, po zrobieniu serów siadam do komputera i piszę chociażby kilka słów.

A z czym sobie nie radzę oprócz słomianego zapału?
Z przyjmowaniem komplementów, a raczej z dziękowaniem za nie.
Przykład: siedzimy z gośćmi przy stole
- Pyszna ta zupa - mówi nasz gość
- Oj przestań, ja nie umie gotować! - odpowiadam

Ostatni nasi goście pochwalili sery, a ja zamiast grzecznie podziękować, opowiadam, że ja je pierwszy raz, że  je przesoliłam, że właściwie one nie są smaczne i nie powinnam w ogóle stawiać ich na stół.

Jakiś czas temu na to moje zarzekanie, że to co robię nie jest dobre,  zwróciła uwagę Agata. Kiedyś podczas spotkania z Beatą uwagę  zwrócił mi Arek. Ostatnio Wojtek.
Zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że skoro tyle osób mi o tym mówi musi być coś na rzeczy.

Czas to zmienić, powtarzałam sobie jadąc do żony Andrzeja, zawieść jej ciasto, które upiekłam. Wysiadam z auta z talerzem. Na podwórku wręczam ciasto.
- Jakie piękne ciasto!  - słyszę od Zenobii.
I jak myślicie co odpowiedziałam?
- No proszę ciebie, ja nie umie piec ciast!
Zenobia patrzy na mnie zdziwiona.
- Ale dlaczego tak mówisz? Przecież widzę, że ciasto pięknie wyrośnięte, wygląda ślicznie.

Nie panuję nad tymi zwrotami. Nie potrafię przyjąć pochwalenia rzeczy, które ugotowałam czy też stworzyłam własnymi rękami . I to nie jest żadna pruderia, bo jeśli ktoś przekonuje mnie do tego, że to naprawdę jest smaczne, ja jeszcze bardziej próbuję go przekonać, że nie ma racji.

 Z czego to wynika, że nie potrafię jak inni powiedzieć dziękuję, miło mi że smakowało?

A wy macie jakieś przyzwyczajenia z którymi walczycie?



20 komentarzy:

  1. Graszko, faktycznie popracuj nad sobą , bo to co mówisz o sobie trąci kokieterią.... ;)

    Co prawda serów ani innych dań nie próbowałam (jeszcze),ale z tego co widzę na Twoim blogu - twoje prace, twój ogród i zaradność życiową, myślę ,że wszystko co przygotowujesz jest wspaniałe! Także, Graszka daj spokój! I przyjmuj komplementy na klatę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczaki, właśnie nie wiem czy to kokieteria. Stawiałabym raczej na niską samoocenę :-)

      Usuń
  2. Graszka, dodam Ci jeszcze jeden codzienny obowiazek, a Ty przyrzeknij mi, ze bedziesz go sumiennie wypelniac. To tylko chwilka, nie zajmie duzo czasu w Twoim wypelnionym po czubek dniu.
    Masz w lazience lustro? To przed nim stan, spojrz sobie w oczy i powtarzaj: jestem bardzo ambitna i pracowita, w rok stworzylam to, nad czym inni mecza sie latami, nauczylam sie robic przetwory, pyszne sery, pieke doskonale ciasta, ktore wszyscy chwala. Mam gastronomiczna intuicje i mimo, ze wydaje mi sie, ze nie umiem, ze knoce, wychodza mi doskonale dania. Napisalam i wydalam ksiazke, robie przepiekne rekodzielo, ktore wszyscy chca miec u siebie w domu. Graszko, czego Ty ode mnie, Graszki, jeszcze wymagasz.
    I tak codziennie, az zrozumiesz i oswoisz sie z wlasnymi talentami. Obiecujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o w łazience mam duże i piękne. To prezent od syna i synowej starszej pani.

      Aniu może to jakiś sposób. Zacznę od dzisiaj, dziękuję

      Usuń
  3. Dziewczyno,przestań się zamartwiać bzdetami.Każdy jest inny,jeden odpowiada śmiało i butnie,drugi ze skromnością i niepewnie.Czy istnieje jakaś reguła osobowości?Czy wszyscy mają być tacy sami?Przeglądasz się w oczach innych,bądź sobą z zaletami i wadami.
    Ja się nie przejmują tzw. opinią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS.zapomniałam o podpisie;)
      Hanna

      Usuń
    2. Hanna mnie samą to już męczy, bo czasem dochodzi do prześmiesznych sytuacji przy stole

      Usuń
  4. Ja powiem tak jak Pantera. Codziennie rano stan przed lustrem, usmiechnij do siebie, pogladz po twarzy i powiedz: Jestem piekna :-) To naprawde pomaga.
    Mnie sie wydaje ze to taka polska przypadlosc, ta nieumiejetnosc przyjmowania komplementow. Pozbylam sie tego jakis czas temu, kiedy zauwazylam, ze inne dziewczyny slyszac: jakie piekne masz dzisiaj wlosy, jaka fajna bluzka, pyszne to Twoje ciasto, usmiechaja sie i mowia: Dziekuje. A ja: Ach, nie, to nic takiego, ech wlosy nie taki kolor, ach, bluzka to stara, och ciasto mi nie wyszlo.
    A nie. Wcale nie. Wszystko jest dobre, piekne i najlepsze, bo my to sami zrobilismy, moze nie wyszlo jak chcielismy ale czy kazdemu wychodzi? Mnie jak na przyklad lody nie wyjda za bardzo to mowie, ze wole inny smak :-)
    Troche wiecej wiary w siebie Graszko!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że to kwestia tego, że jako naród nie potrafimy się wzajemnie chwalić i cieszyć.
    O wiele łatwiej przychodzi nam krytyka siebie i innych.
    Do tego...
    Rodzice od młodości uczą nas skromności i wbijają do głowy, że cieszenie się z własnych nawet małych/kulinarnych/artystycznych zwycięstw jest passe.
    Trzeba być skromnym. Nie przechwalać się, choćbyś wiedziała najwięcej i była najmądrzejsza.
    Z czasem skromność może się przerodzić w niską samoocenę.

    Moim zdaniem musisz uwierzyć w wiarygodność i szczerość innych/gości/znajomych.
    Np. jeśli komuś NIE smakowałyby Twoje sery/zupa - to czy myślisz, że pochwaliłby je/ją "Mmmmm....pyszne"..."ryzykując" że następnym razem też go nimi/nią uraczysz?! :) :)

    ???

    OdpowiedzUsuń
  6. Często bywa tak, że nie umiemy radzić sobie z komplementami od innych, wpadamy w zakłopotanie, nie wiemy co powiedzieć kiedy jesteśmy chwaleni. Graszko, kiedy usłyszysz coś miłego, jakiś komplement pod swoim adresem zamiast negować po prostu podziękuj.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  7. Graszko, moze to wynika z tego jak bylysmy wychowywane… U mnie takie samo zachowanie jak twoje, to negowanie wlasnej osoby, wzielo sie chyba stad, ze moi rodzice a szczegolnie mama nigdy nie pochwalila mnie przy rodzinie czy gosciach, a jesli ktos cos pochwalil na moj temat, to mama od razu tak to tonowala : a skadze, a gdziez tam, ale co ty mowisz – ona wcale nie jest ani ladna, ani zdolna, ani madra , zupelnie zwyczajna dziewczyna itp. Za to czesto wlasnie przy gosciach zwracala mi uwage, jak ty jesz, jak ty trzymasz widelec , jak ty siedzisz, czemu jesz tak szybko, czemu jesz tak powoli, zobacz masz plame, jak ty wygladasz, I tak w kolko. Jej sie wydawalo, ze to w dobrym tonie, zeby wlasne dziecko sztorcowac I kytykowac przy innych, za to inne dzieci zawsze chwalic I nagradzac. Dzieciom znajomych musialam dawac moja ukochana lalke do zabawy, I patrzec na to jak jej wyrywaja wlosy czy raczke. A mama z milym usmiechem mowila, alez to nie szkodzi, niech sie bawia, a mnie sie jeszcze dostalo za to, ze sie poplakalam. I tak wyroslam w kompleksach I ciaglej krytyce, sluchajac zachwytow mojej mamy nad corkami ciotek, kolezanek, sasiadek…. Dlugo mialam te same obajwy co ty : nie umialam przyjac pochwaly czy komplementu – mowilam dokladnie to co ty Graszko – ale wiesz co? Uleczylam sie z tego. Trzeba spojrzec na siebie z boku I sprobowac popatrzec jakby na obca osobe I porownac z innymi. I wtedy zobaczysz, ze np. Ty pieczesz swietne ciasta a twoja najblizsza kuzynka nie potrafi wcale, ze Ty umiesz napisac, zorganizowac I przeprowadzic akcje promocji ksiazki, a inni nie, ze Ty dzieki sobie I wlasnymi silami ( wraz z Bogumilem) dokonaliscie cudow w przeobrazaniu waszego domu , a inni siedza w blokach I narzekaja, itp. itd – I setki innych rzeczy robisz, w ktorych jestes dobra. Nie musisz byc dobra we wszystkim, ale trzeba docenic to sie umie, I co sie robi dobrze.
    Usmiechnij sie do siebie I do nastepnej osoby, ktora cie pochwali : podziekuj tylko slicznie I z usmiechem idz dalej przez dzien. To wystarczy.
    To cie uzdrowi. To bardzo proste jest – wystarczy tylko patrzec na siebie z boku – oczami innych, a zobaczysz , ze jestes naprawde fajna osoba, ktorej nalezy sie dobre slowo! Tak samo jak twoim przyjaciolom czy znajomym, ktorych nagradzasz pochwala I dobrym slowem, bo sa tego warci.
    Pozdrawiam
    Gina

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy Ty kobieto chcesz być perfekcyjną panią domu????


    Zajrzyj tu:
    http://wielkiezarcie.com/przepisy/serek-z-wiejskiego-mleka-30045653

    Mam jeszcze dobry sposób na zrobienie twarogu bez "odparzania" kwaśnego mleka. Oczywiście jak Cię interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z komplementami mam identycznie jak Ty z tymże jako młodsza zrozumiałam ten "nietak.

      Usuń
  9. Nie mam problemu z przyjmowaniem pochwał,komplementów,zawsze z uśmiechem dziekuję.Może to zabrzmi buńczucznie, ale znam swoją wartość.A jeśli coś mi nie wyjdzie,mam nadzieję że nie zauważą:):)no chyba,że ktoś wytknie mi, to nie takie..przyznaję że faktycznie coś mi się nie udało:):)tylko wtedy:)Spójrz na siebie Grażko oczami innych.Ileż podziwu dla Ciebie mają.A wielu z nich zna Ciebie tylko wirtualnie,a potrafią docenić Twoją wartość.Tego się trzymaj:)Basia

    OdpowiedzUsuń
  10. Graszko, wynika to prawdopodobnie z wychowania. Też tak miałam. Aż ktoś mi wytłumaczył, że nie przyjmując komplementów jestem po prostu niegrzeczna i robię przykrość osobie mnie chwalącej. Teraz bardzo się pilnuję:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie się wydaje, że w tym zwariowanym świecie, coraz trudniej uwierzyć, że można robić coś dobrze, że to podoba się innym. Jednak trzeba w to uwierzyć. Ty nie raz już udowodniłaś, że to co robisz jest dobre. Kiedy nawet tylko jedna osoba tak pomyśli to tak jest i ciesz się. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Graszko... mam podobnie. W moim wypadku wiem co jest przyczyna - zostało to wspomniane powyżej w komentarzach. Pracuje nad tym choć nie jest łatwo ... Jesteś bardzo wartościowa Osoba, zdolna, dzielna, wrażliwa i o tym zawsze pamiętaj.


    OdpowiedzUsuń
  13. Graszko, proponuje jeszcze bardziej ekstremalna odpowiedz, zwlaszcza jesli wiesz, ze cos Ci dobrze wyszlo :). To rada, która dostalam od mojej babci - "Odpowiadasz, z szlmowskim usmiechem i puszczajac oczko, «Jasne, bo to ja zrobilam»". Poczatkowo moze Ci nawet przez gardlo nie przechdzic, ale z czasem robi cuda dla naszego samopoczucia :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Długo miałam tak, jak Ty.Ktos już wcześniej napisał, że to wynika z wychowania, i ma rację. Od moich wnuczek (!) nauczyłam się reagowania na komplementy i dziś mówię po prostu "dziękuję", a kiedy ktoś chwali moje ciasto/pierogi/czy inny omlet, to mówię, że specjalnie dla tej osoby się starałam albo proponuję przepis.
    Ta metoda z lustrem jest skuteczna. Spróbuj:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z niewiary w siebie, Graszko. Może nie chwalono Cię gdy byłaś dzieckiem i nie potrafisz sobie poradzić z pochwałami? Może ktoś raz, w dzieciństwie, tak bardzo skrytykował to co zrobiłaś, że to wpłynęło na cała resztę.

    Ja dziękuję za komplementy, nie są dla mnie problemem czy niezręcznością. Z kolei nie lubię gdy się napracuję w kuchni a osoba, osoby, które częstują nie mówią nic. Nie muszą się zachwycać, ale można powiedzieć, że coś jest ładne / dobre / wymagało pracy. Myślę, że tego wymaga grzeczność. Choć może nie powinnam tego oczekiwać? Sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń