sobota, 29 lipca 2017

Górowo Iławeckie i jego perełki

Mieszkamy tu od roku i prześladuje mnie myśl, że nasze miasteczko jest jakby omijane przez turystów. Nie wiem skąd taka myśl, może podyktowana jest własnymi doświadczeniami. Kiedy jeździłam z aparatem po Polsce odwiedziłam Lidzbark Warmiński, Ornetę, Bisztynek, Świętą Lipkę, a ominęłam Górowo Iławeckie, a przecież Górowo od Lidzbarka jest rzut beretem.


Górowo Iławeckie jak na tak małe miasteczko ma dość sporo perełek. To miasteczko które powinno się zobaczyć wybierając się na zwiedzanie Warmii.

Dzisiaj zapraszam was do Muzeum Gazownictwa, które powstało w 1994 roku.
Gazownia została zbudowana w miejscu zwanym Górą Zarazy przez firmę Karla Frandego z Bremy w 1907 roku. To dość mroczne miejsce było miejscem pochówku kilkuset ofiar epidemii dżumy, która nawiedziła miasto w 1710 r. Gazownia pracowała do lutego 1945 roku, a potem przyszli Rosjanie i ją zniszczyli. Ponownie uruchomiona w 1964 r pracowała do 1992 roku. Wytwarzany gaz wykorzystywany był do oświetlenia ulic miasta.Tyle faktów.

Ten niesamowicie zadbany budynek stoi na obrzeżach miasteczka. Starym brukiem przeszliśmy do ogromnego zbiornika, następnie metalowymi schodami na samą górę. Pierwsze wrażenia to niesamowity widok na miasteczko. Majestatyczna wieża ceglanego kościoła tonęła w zieleni. Przez moment pomyślałam sobie, szkoda, że nie ma słońca. 








Bardzo lubię takie industrialne budowle. 
Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy zwiedzać pomieszczenie, za pomieszczeniem, a w każdym były niesamowite zabytki techniki, i o dziwo niektóre z nich normalnie działały. Czym dłużej przyglądałam się tym wszystkim pokrętłom, łańcuchom, maszynom miałam nieodparte wrażenie, że ten zakład żyje, że ludzie którzy kiedyś tam ciężko pracowali wyszli tylko na chwilkę, na śniadaniową przerwę i zaraz wrócą.  















Nawet wózek który kiedyś służył do wywożenia gorącego koksu, stał w odpowiednim miejscu. 


Wyobrażacie sobie jaka to by była piękna sesja zdjęciowa w takim klimacie steampunku ? 
Ostatnia sala 







Liczniki na ścianie zrobiły na mnie największe wrażenie. 
Kiedy wróciliśmy do domu i wieczorem zabrałam się za przeglądanie zdjęć, czar tamtego miejsca prysł. To muzeum trzeba zobaczyć, pospacerować starym brukiem, podotykać urządzeń, wtedy dopiero czuje się klimat tamtego miejsca.

A oto zdjęcia, które zrobił swoją Zorką-5  Wojtek:
















































7 komentarzy:

  1. Jakoś do tej pory ominęłam muzea gazownictwa,a mam ich parę w okolicy,a widzę,że są bardzo ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamietam takie kuchenki gazowe z piekarnikiem bez okienka w drzwiczkach i bez mozliwosci podgladania ciasta, czy juz gotowe. Podobne gazomierze byly w kazdym domu.
    Ja tez lubie podobne industrialne klimaty, fajnie tam. Dzieki za oprowadzenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie szczęście, że pozwolono fotografować;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo klimatyczne. Dzieki za wycieczke.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak kuchenkę taką mieliśmy w domu. Zdjęcia super ciekawe, pokazują niemal całą historię gazownictwa. Jakże inne są w porównaniu do zdjęć krajobrazowych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wózek do wywożenia koksu cudny.Już go widzę w swoim ogrodzie:)a w nim ? może dynie ? Basia

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Świetny post:)

    obserwuje i zapraszam do mnie :
    http://milentry-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń