środa, 19 lipca 2017

Czy byłabym szczęśliwsza?



Przedwczoraj, kiedy jeździliśmy ze Sławkami po okolicy w poszukiwaniu domu, zadzwoniła Agnieszka z propozycją pracy. Agnieszkę poznałam całkiem niedawno. Podczas pierwszego naszego spotkania opowiadała jak zarabia pieniądze. Rzuciłam wtedy mimochodem, że chętnie pojechałabym z nią. A więc Agnieszka zadzwoniła w poniedziałek i zaproponowała wyjazd do Francji na dwa tygodnie na zbiór winogron.


Po odebraniu telefonu ogromna radość, bo w tych czasach gdzie więcej jest biorców aniżeli dawców "dobrych uczynków" to miły gest.  Zrelacjonowałam rozmowę Wojtkowi.

Pieniądze kusiły, bo przecież tyle jeszcze jest do zrobienia w domu. Przydałby się położyć podłogę w sypialni. Może wystarczyłoby na obudowanie kominka, a może na nowe materace na paletowym łóżku? - rozmyślałam podczas jazdy.

- Nie ma mowy- powiedział Wojtek - ty z tą bolącą ręką.

Jeszcze dwa lata temu, kiedy mieszkałam w mieście, nie patrzyłabym na kontuzję prawej ręki. Pojechałabym zaopatrzona w torbę leków przeciwbólowych. Teraz kiedy od roku mieszkamy na wsi zrezygnowałam.

Dom pod bocianem potrzebuje jeszcze ogromnego wkładu finansowego, jednak nie za wszelką cenę. Nie za cenę zdrowia. Ja, pracoholik, który żadnej pracy się nie boi,  pracująca w mieście  od rana do wieczora rezygnuję z szybkiego zarobienia pieniędzy. To niesamowita zmiana, która nastąpiła  po przeprowadzeniu się na wieś.

Osiągnęliśmy ten standard na którym nam zależało. Mamy łazienkę z ciepłą wodą, kuchnię i stół gdzie jemy posiłki. Oczywiście, że chciałoby się zrobić górę, mieć piękne schody, zrobić  gabinet Wojtka. Tylko, że czasem warto jeść małą łyżeczką, bo kiedy zaczyna jeść się dużą chochlą można się zachłysnąć i zatracić.



Siedziałyśmy wczoraj z Honią i jej Mikołajem, rozmawialiśmy o cenach kuchni, zaczynając od cen projektu. Popatrzyłam na swoją, gdzie półki na talerze są zrobione z płyty OSB przykrytą biała ceratką. Czy byłabym szczęśliwsza gdybym zapłaciła za sam projekt więcej niż warta jest nasza kuchnia. Nie sądzę.

9 komentarzy:

  1. Szczescie jest tam, gdzie milosc i spokoj, a nie tam, gdzie pieniadze. One sa wprawdzie przydatne, ale nie za wszelka cene.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieniądze zawsze są potrzebne, tylko nie za cenę pogorszenia zdrowia. Ważne, że teraz zrobiłaś tak wiele, że potrafisz cieszyć się z tego. Nie przysłowiowe marmury są wykładnią zadowolenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio masz w kuchni jakąś płytę? Bo ja widziałam tam piękną ciepłą, przyjazną i oryginalną przestrzeń. Jak wyjedziesz na te winogrona, to będziesz głęboko nieszczęśliwa. Nie zarobisz tyle, żeby zrealizować marzenia, a porzucisz na długo ukochane miejsce, które niedawno stworzyłaś. Wojtek ma rację. Nie warto. Dom poczeka, marzenia wyczekane będą smakowały lepiej, jak się spełnią. Ciesz się tym chłodnym latem w naszej Natangii, pamiętając, ze większość problemów rozwiązuje się sama :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieniądze szczęcia nie dają, jednak dobrze je mieć, ale nie za wszelką cenę. Zdrowia nie kupisz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedys jechalam do Polski autokarem i spotkalam daleka znajoma ...Piekna ,delikatna kobieta ,bardzo sympatyczna ..i jak to w dlugiej podrozy bywa zaczelysmy rozmawiac o zyciu ...Pierwszy raz dala sie skusic praca przy zbiorze winogron ...Bo wlasnie te zarobki ja zmotywowaly ..miala zyciowy zakret i dlugi :( To byl jej pierwszy i ostatni raz ! Wytrzymala fizycznie tydzien ! To ciezka praca byla ! Dobrze ,ze zrezygnowalas ,a i mysle ,ze Twoj towarzysz zyciowy by bardzo tesknil .Pozdrawiam , z przyjemnoscia tutaj codziennie zagladam ...ja tez z Gdanska ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze to słuchać siebie! A Twój Wojtek to mądry facet, bo dba o Ciebie. O :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawa dla Wojtka. Twoje zdrowie najwazniejsze! Zbiory winogron to katorznicza robota, a zwlaszcza z tegorocznymi temperaturami.

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam kuchnię... drogą- potem się okazało: nad stan: nie potrzebowałam tylu szafek, gadżetów- ale to ja. Inni mają swoje priorytety... marzenia. Minęło trochę czasu, dokupując sliczne przedmioty oddaję tyle samo sztuk, -gadżetów, i są : CI którzy napradę potrzebują i kubek, i miskę i garnek...



    dziękuję, ze piszecie. Można poukładać sobie kilka spraw :)

    OdpowiedzUsuń