piątek, 30 czerwca 2017

Kot Bob i rezydenci

Pisałam wam już o Bobie, nowym kocie, który pojawił się w domu pod bocianem. Przychodzi codziennie, coraz odważniej podchodzi pod dom. Obawia się jedynie Kudła. Kiedy Bob go zobaczy ucieka gdzie pieprz rośnie.


Dwa dni temu udało mi się do niego podejść na odległość około dwóch metrów. Pełna miseczka przełamuje strach.

Jest chudy, może nie tak przeraźliwie jak była Księżniczka Mimi, która przyszła wczesną wiosną, ale jednak chudy.





Bezpieczne spotkanie z Kilerem



A potem sobie poszedł, bacznie obserwowany przez rezydenckie koty




Wczoraj przyszedł również. Dostał mokrą karmę z tabletką na odrobaczenie. W końcu, mam taką nadzieję, przestaną drążyć go robale. Nie wiem co wybierze Bob, ale jeśli zechce, to zostanie z nami. Kiedy uda mi się zdobyć jego zaufanie pojedziemy do weta w Lidzbarku, żeby już nigdy nie był sprawcą kocich ciąż.

Odkąd prowadzę bloga spotykam w wirtualnym świecie bardzo dużo dobrych ludzi. Jakiś czas temu po wysłaniu naszej książki dostaliśmy nasionka kwiatów z odręcznie pisanym listem. Do dzisiaj pamiętam jedno zdanie "nasiona ze sklepu mojego taty".

Bob dostał wczoraj  paczkę z tabletkami na odrobaczenie i suchą karmę. Również Kudełek został wyróżniony suchą karmą. A więc wczoraj był dzień odrobaczania zwierząt.

Osoba która wysłała paczkę poprosiła mnie o anonimowość, bo jak sama napisała lubi pomagać zwierzętom  po cichu. Muszę to uszanować, a piszę tylko dlatego, żeby świat dowiedział się, że ludzi dobrych bezinteresownych jest sporo. Że takie dobre rzeczy się zdarzają.

Wszystkie nasze zwierzęta to znajdy.
Franciszka - zabrana z obwodnicy trójmiejskiej. Kiler błąkał się po ulicach Elbląga. Hana znaleziona za beczką, na ogrodniczych działkach, karmiona smoczkiem co dwie godziny. Mimi przyszła sama. Pies Kudeł przywieziony z Podlasia, gdzie przez dwa lata błąkał się po wsi.

Ktoś pomyśli sobie, że trzeba być wariatem, żeby wsiąść w auto i gnać z Gdańska  na Podlasie po  psa. Może to i wariactwo, ale uratowane zwierzę będzie wdzięczne do końca życia. Więc drogi czytelniku jeśli kochasz zwierzęta tak jak ja, nie kupuj ich, ogrom zwierząt czeka w schroniskach. Póki one tam są nie kupuj, adoptuj

Kudeł pilnujący lawendy




20 komentarzy:

  1. "Wariactwo" w bardzo pozytywnym znaczeniu,jesteście po prostu dobrymi ludźmi.
    Dużo dobrego dla Was!
    Ulka
    ps.Uroczy kocurek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uważam że Bob coś w sobie ma :-)

      Usuń
  2. Może by Kudełka trochę ostrzyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myśleliśmy o tym, bo Kudełek chodził do fryzjera kiedy mieszkał w mieście. Być może pojedzie ze mną w sierpniu do Trójmiasta i pójdzie do swojej fryzjerki. Jeszcze nie wiem.
      Szukaliśmy na miejscu fryzjera ale pani z która ogłaszała się na naszym terenie nie mogła nas przyjąć. Pr próbowałam też zrobić to sama, ale Kudełek ma jakąś ogromną traumę i nie pozwala robić czegokolwiek przy tylnych łapach.

      Psia fryzura nie jest dla mnie priorytetem. Dla mnie najważniejsze jest zapewnienie comiesięczne kropli przeciw kleszczom, a to koszt niebagatelny bo jedne kropelki kosztują 15 zł. Jedzenia dla futrzaków. Kudełek w krótkich czy też długich włosach kochany jest tak samo mocno :-)

      Usuń
    2. Graszko a obróżka? Wyższy koszt jednorazowy,ale na dłużej skuteczny,tylko trzeba wybrać jakąś naprawdę dobrą,bo bywają mało skuteczne.

      Usuń
    3. Obroża "Foresto". Moje chłopaki noszą i żadnego kleszcza. Koszt spory (ok. 80 zł), ale starcza na cały sezon, kilka miesięcy.
      Graszko, masz pewność, że Bob to chłopak? Jest piękny, a jeśli go odpasiesz, to będzie tygrys!

      Usuń
    4. jestem pewna że to chłopak, widziałam jego klejnoty :-)

      Widziałam obróżki i rozpatrywałam ich zakup ale dla czterech kotów i psa to koszt już jest bardziej znaczny :-) Może w lipcu dla Kudełka, zobaczę jak się wszystko ułoży

      Usuń
  3. Kudełek ma kudełki bo tak go natura stworzyła. One chronią przed zimnem ale i przed upałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudne są do pielęgnacji ale dajemy radę :-)

      Usuń
  4. Jestem podobnego zdania Graszko.
    Moja pierwsza sunia Kreska- znajda przy drodze szybkiego ruchu, kolejna - Munia -wzięta ze schronu a teraz kicia znajda - Malinka. NIGDY nie kupiłabym zwierzaka wiedząc, że tyle ich jest głodnych i bezpańskich.
    Bob jest śliczny, mam nadzieję, że do Was dołączy na stałe...
    A Kudełek ładny, właśnie taki kudłaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza wiesz dochodzę do wniosku, że czasami lepiej ze zwierzętami aniżeli z ludźmi :-)

      Usuń
  5. Ten kocurek dobrze wiedział gdzie zajść po wikt i opierunek:):)Zawsze się zastanawiam,czy one naprawdę to czują(gdzie mogą),czy to rekonesans,a póżniej już wiedzą:)? Dobro do dobra ciągnie i nijak ma się to o przyciąganiu przeciwności:)Ma w sobie to COS kociaczek Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też czasami się zastanawiam. Księżniczka Mimi przyszła do nas w ostatniej chwili, skąd wiedziała, że u nas dostanie ratunek, że pojedzie do Trójmiasta do weta?

      Usuń
  6. Nie popieram strzyżenia Kudła. Tak jest lepej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczescie zwierzulubnych "wariatów" jeszcze troche sie znajdzie. Niestety, moja "szara zolza" (bezdomniaczka odratowana z ciezkiego zapalenia pluc w wieku 10-12 dni), w zaden sposób nie daje sie przekonac do dokocenia. Za to stoluje sie u mnie 5-7 jej pobratymców :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takim czołowym "wariatem" jest Gosieńka :-)

      To masz co karmić :-)

      Usuń
  8. Piękny jest, i nadałaś mu in=mię na cześć filmowego Boba:) Niech mu przyniesie szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak :-)
      Z tym filmem to było tak. Zaczęliśmy go oglądać pewnego wieczora. Dotarłam do momentu kiedy znaleźli się w ogromnym kryzysie i poprosiłam Wojtkowi o wyłączenie filmu. Nie chciałam oglądać tragedii, wolałam żyć w nieświadomości. Na drugi dzień Wojtek, podczas kiedy ja jeszcze spałam oglądnął końcówkę i podczas śniadania zakomunikował mi, że dobrze się kończ, że mogę spokojnie oglądać :-) Kamień z serca mi spadł. I wtedy pojawił się nasz Bob.

      Usuń
  9. Graszko i Wojtku, bardzo bardzo dziękuję za serce i miskę strawy dla Boba. Łzy mi poleciały, że biedak przyszedł do Was,one naprawdę wiedzą, gdzie są dobrzy ludzie, którzy nakarmią a nie przegonią widłami ...
    Nołnejm zaginął a pojawił się Bob, bo tak to już na wsi chyba jest, przychodzą nie wiadomo skąd i odchodzą nie wiadomo dokąd ...

    Jesteście cudowni i wierzę, że dobro wraca ...

    OdpowiedzUsuń