poniedziałek, 29 maja 2017

Z lotu ptaka

Rozważam zamknięcie bloga, ale zanim decyzje zapadną, wiedząc że wszyscy nasi znajomi nie mają konto na FB Dom pod bocianem z lotu ptaka. Dopiero teraz gdy zobaczyłam to z innej perspektywy, widzę jak duży jest nasz warzywniak. Tak, jestem z siebie dumna :-)
Sławku dziękuję

Miłego oglądania

https://www.youtube.com/watch?v=rW2F8E4-BBA

35 komentarzy:

  1. Dopiero widok z góry robi wrażenie. Ile tam przestrzeni. A Wasz zakątek jest coraz bardziej zagospodarowany, ładnieje z dnia na dzień. Smutno byłoby, Gdybyś zamknęła bloga, zawsze chętnie na niego zaglądam i podziwiam Twój zapał, jak spełniasz swoje marzenia. Życzę Ci wytrwałości i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknosciowo tam u Was!
    szkoda by bylo gdybys zamknela blog.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak pisze Aleksandra... widok z góry robi wrażenie!!! Również dalsza okolica przedstwaia się niezwykle malowniczo;-))) Cudowne miejsce na ziemi znaleźliście na Wasze kolejne lata życia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, i ja tam byłem;) Niemość tego kina akcji przytłacza, poproszę jakiś podkład muzyczny, może Wagner? Albo takie coś: https://www.youtube.com/watch?v=ShwlkFsKDOA - najlepsza muzyka do kręcących się śmigieł:)
    Co do zamykania bloga - rozumiem Cię. Też wielokrotnie się nad tym zastanawiałem, ale powstrzymywała mnie świadomość, że te biedne anonimowe hejtery potraktują to jako swój sukces...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W imieniu wiernych czytelników bloga proszę nie rób tego. Może weź mały urlopik od blogowania, ale nie zamykaj.
    Widoki przecudnej urody tylko oglądać i zachwycać się.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda by było zamykać blog, z którego można czerpać siłę, który utwierdza nas w przekonaniu, że warto walczyć o spełnianie marzeń.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  7. Wasz blog + poranna kawa, to mój najmilszy "przerywnik" w pracy :))). Proszę, nie zamykajcie go. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Napiszę ogólnie do wszystkich zebranych komentarzy.
    Wczoraj było mi przykro, nawet bardzo. Mimo pięknego spotkania gdzieś z tyłu głowy pozostawały w pamięci anonimowe komentarze.

    Dzisiaj popracowałam troszkę w ogródku, posprzątałam dom i doszłam do wniosku, że kiedy możemy być anonimowy to wychodzi z ludzi ta cała zawiść i żółć.

    Proponuję ludziom urlop na Warmii, ustalam zasady, bo nie stać mnie na sponsoring dwutygodniowych wczasów pod gruszą i dostało mi się po głowie. A pomyślałeś człowieku jeden z drugim, że gdzieś tam po drugiej stronie monitora jest jakaś kobieta z dziećmi która czyta mnie od dawna. Nie stać ja na na wczasy i znając zasady naszego domu może skorzystać z takiej formy wypoczynku. Nie, bo twoje myślenie kończy się na przeczytaniu o bezpłatnej toalecie.

    W lot nasze intencje o prowadzeniu domu otwartego zrozumieli starzy (przepraszam za określenie) komentatorzy np Leciwa. Ona nie przyjedzie, bo jest jej za daleko, nie przyjedzie też Ania, bo mieszka w Niemczech.

    Wyrzuciłam to z siebie, i jest już mi lżej.

    Blog? Jak poradzę sobie z emocjami wrócę do pisania, bo jak napisał Patryk nie dam satysfakcji hejterom. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, ze przychylnie nastawieni sa akurat ci, ktorzy i tak nie przyjadą w gościne, bo za daleko itp. Ale kazdy postepuje wedlug wlasnego sumienia. Ja swoich gosci nawet do garow bym nie zagnala, a co dopiero do pracy w ogrodzie.

      Usuń
    2. A skąd wiesz, że nie przyjadą?
      regian
      Ps. Wypowiadam się jako anonimowy, ale Graszka zna moje dane.

      Usuń
    3. Drogi anonimie, rozumie, że nie potrafisz. Ja mieszkając w mieście też nie potrafiłam i wszystkich moich gości obsługiwałam.
      Mam jednak inne pytanie do Ciebie- potrafisz zaprosić do siebie na wakacje tak naprawdę obcych Ci ludzi. Pokazać jak się ozdabia deseczki. Upiec wspólnie chleb, polepić pierogi, popielić w ogródku. Pojechać na wycieczkę do stolicy bocianów.

      Leciwa mieszka w Portugalii, Ania w Niemczech, Warmia leży w Polsce wiec zrozum i te dziewczyny :-)

      Usuń
    4. Fala heitu to raczej jest na tych, ktorzy pozostawili nieprzychylne komentarze. Wychodzi wiec na to, ze cacy bedą tylko ci , co bedą słodzic w swoich komentarzach. Ale mniejsza z tym. Jeśli zasady te mają dotyczyć zupełnie obcych ludzi, o ktorych wspominasz w komentarzu, to naprawde nie ma w tym nic bulwersującego. Ale tytuł był adresowany do przyjacioł i znajomych, stąd taki niesmak niektorych komentujących. Skoro jednak takie komentarze przyjmujesz z takim oburzeniem, to powinnaś zaznaczyć na swoim blogu, że wyrażanie negatywnego zdania do wpisu jest zabronione.

      Usuń
    5. Po pierwsze byłoby mi bardzo miło wiedzieć jak mam do Ciebie się zwracać.
      Po drugie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że mój blog jest drugim moim domem. A w domu lubię jak jest sielsko i anielsko :-)
      Wpis był kierowany do wszystkich, bo znajomym dla mnie jest też osoba komentująca, której znam imię i @.
      Wiele blogerów nie pozwala anonimom pozostawiać komentarzy, lub publikuje je dopiero po zatwierdzeniu. Ja tego nie robię. Wczoraj subtelnie, widocznie zbyt, napisałam jak ja podchodzę do pozostawiania irytujących komentarzy. Pozwolisz że powtórzę.

      Kiedyś czytałam wiele blogów, nie ze wszystkimi się zgadzałam. Tylko raz pozostawiłam negatywny komentarz, o jeden raz za dużo. Teraz, kiedy nie zgadzam się z tym człowiekiem który go prowadzi, przestaję go czytać.

      Po co się irytować, w końcu po co piszącemu robić przykrość?. Proste i logiczne.

      Usuń
    6. @ Anonimie, nie musisz wiedziec wszystkiego, ale wielu z tych, co, jak okreslasz "przychylnie sie wypowiadaja, bo z daleka na pewno nie przyjada", juz dalo dowody wsparcia wlasnie z daleka. I to, ze w tym roku nie przyjada, nie znaczy, ze nigdy!. Czasem warto wiedziec, o czym sie mówi, zamiast starac sie tylko przywalic.

      Usuń
    7. Szczerze jestem pod wrażeniem Anonima, już widzę to oczyma wyobraźni jak przez tydzień a może nawet dwa obsługuje dajmy na to pięcioosobową rodzinkę - śniadania, obiadki, kolacyjki och, na pewno codziennie na podwieczorek świeże ciasto. No oczywiście nie można w międzyczasie zapomnieć o codziennych obowiązkach drogi Anonimie. Pielenie ogródka, w sezonie przetwarzanie owoców, warzyw, dbanie o dom, koszenie trawnika itp,itd. A goście leżą na hamaku, czytają książki opalają się, prawdziwy raj na ziemi. A przecież nawet garnuszka nie dajesz gościom pozmywać. Słowo daję moje wyrazy szacunku Panie Anonimie! Dodam tylko,że Anonimom nie odpowiadam. Pozdrawiam Joanna.

      Usuń
  9. Ominęła mnie aferka w komentarzach, ale już nadrobiłam zaległości i powiem tylko tyle : warto jasno przedstawiać swoje oczekiwania i wymagania, natomiast jeśli druga strona ich nie akceptuje, to po prostu z propozycji nie korzysta, o co tu się kłócić i boksować ? Każdy może znaleźć ofertę dla siebie, a innym niech pozwala żyć, tak jak oni chcą, o ile nikogo nie krzywdzą . Graszko, według mnie bardzo mądrze postępujesz, przedstawiając na wstępie swoje warunki :-) No i tak jak napisałaś- jeśli ktoś ich nie akceptuje, a chciałby zobaczyć okolicę, ma inne wskazane przez Ciebie możliwości. Naprawdę nie rozumiem, do czego tu można się przyczepić...
    Mam nadzieję, że frakcja bezfejsbukowa nie zostanie pozbawiona możliwości podziwiania Waszych osiągnięć i kibicowania Wam w zmaganiach z czasem oporną materią wiejskiej rzeczywistości.
    Pozdrawiam Was serdecznie
    mp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mp spadłaś mi z nieba, bo ja już miałam wątpliwości, czy potrafię pisać, skoro tyle osób nie zrozumiało naszej propozycji

      Usuń
    2. Graszko, wszystkim nigdy nie dogodzisz :-) Teraz modne są bardzo "sprofilowane" oferty, więc Twoja świetnie wpisuje się w obowiązujące trendy, nie wiem, czemu ktoś, wybierając np. wyjazd na obóz surwiwalowy miałby się obrazić, że nie ma tam codziennego plażingu i drinków z palemką . Jasno i wyraźnie napisałaś, że nie stać Was na sponsoring, ale dajecie fajne miejsce do spędzenia wakacji w zamian za pomoc przy gospodarzeniu i częściowy zwrot kosztów pobytu, co w tym takiego bulwersującego ? Może trzeba było napisać, że zapewniasz 3 godziny dziennie country-fitnessu ? :-)))

      Usuń
    3. Jak widać to był zły pomysł.

      Usuń
    4. Graszko pomysł jest bardzo dobry! mp uważam, że country fitness przemówił do nieprzekonanych:)

      Usuń
  10. Graszko NIE!! nie zamykaj!! Ja nie mam FB, a Twój/Wasz blog jest dla mnie "lekarstwem na całe zło".
    Uwielbiam do Was zaglądać i cieszę się razem z Wami z tego co macie i z tego co juz osiągnęliście/ Podziwiam i zawsze z przyjemnością podczytuję!

    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG! Obejrzałam. Jaka cudna okolica - wymarzona na letni wypoczynek... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okolica naprawdę jest piękna, na rowery, piesze wycieczki :-)

      Będzie jeszcze jeden filmik.

      Usuń
  12. zablokuj anonimy i po sprawie .... to jest TWÓJ BLOG i nie wpuszczaj hejterów, ... po co się denerwować i tłumaczyć, wyjaśniać..... nikt nie będzie Tobie zmieniał Twoich ustaleń !

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja myślę,że cała ta dyskusja ma sporo dobrych stron.Zwróciła uwagę ludzi,że nie można tylko brać,oczekiwać,że ktoś,coś nam za darmo da.
    Oczywiście,czasami dajemy /i mamy ogromną przyjemność z dawania/ ale trzeba tez postawić kiedyś znak stopu.
    Może chociaż jedna osoba,pojedzie do znajomych,rodziny i ...kupi po drodze chleb i coś na obiad? Może kupi kilka rolek ręczników papierowych,jakieś zgrzewki wody itp.jeżeli będzie chociaż jedna osoba,która w grupie ludzi opowie o jednej takiej z internetu to..Grażka będzie Wasz kolejny sukces.Kropla drąży kamień.
    Do tych krytykujących -oczywiście,że macie prawo się nie zgadzać ale...to Wy jesteście tu gośćmi...Czy idąc do znajomych krytykujecie ich pomysł na spędzenie swojego życia?,ich podejście do np.oszczędzania? Myślę,że nawet,jak Wam to nie pasuje, to głośno nic nie powiecie.I...tu też jest podobnie.

    Blog to taki trochę wirtualny dom,tu są emocje,wspomnienia,marzenia,to czyjś świat.Owszem ,dzielą się ludzie z innymi swoim życie ale to nie powód do oceniania.

    Oczywiście,że decyzję o zamknięciu bloga podejmiesz sama ale/jak wiesz,jestem tu od niedawna/myślę,ze będzie Ci żal tych ludzi,tych ciepłych emocji,które kiedyś pomogły Ci trwać i ..przetrwać.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  14. Graszka!
    Po co tłumaczysz się z zasad jakie stosujesz/chcesz stosować w swoim domu? Zazwyczaj zasady ustala gospodarz. Jak gościom nie podoba się to będą następni. Szkoda, że ciut daleko, bo bym karawanem do Ciebie zajechała.
    Do towarzystwa bym wzięła 3-nogą kotkę, a "dla towarzystwa" swojski chleb, swojskie wędliny i inne specjały.

    Rozkoszuj się tym co masz, bo same pozytywy wokół Ciebie. I lawendę powąchaj za mnie jak zakwitnie :))

    Pozdrawiam Was!

    OdpowiedzUsuń
  15. Graszko, bloga nie zamykaj, byłoby szkoda! Ja ostatnio mniej komentuje, bo rzadko jestem w sieci.
    Jeśli anonimy Ci przeszkadzają to zablokuj możliwość komentowania. Nie przejrzałam wszytskich komentarzy, ale nie odebrałam ich jako hejt, bardziej jako odmienne zdanie. Nie każdy przecież musi rozumieć Wasze zasady i może to skomentować na ogólnie dostępnym blogu :) a że są to komentarze anonimowe to już zupełnie inna para kaloszy... Zachowanie co najmniej nie eleganckie!
    Ściskam Cię i pozdrawiam Warmię :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Juz 3 x probowalam wpisac duuzy komentarz ..teraz wysle anonimowy ..moze taki dojdzie ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Kasia, przedstawię się od razu zanim napiszę komentarz, bo nie mam pojęcia jak to wszystko działa i czy nie wyląduje jako anonimowa (nie mam żadnych kont na google, Fb itd)
    Podczytuje Waszego bloga dość często, nigdy nie komentuje właśnie z braku mojego "istnienia" w necie. Tym razem postanowiłam się wypowiedzieć, mam nadzieję, ze rozsądnie.
    Masz oczywiście racje, że ustaliłaś regulamin pobytu, ale ja niestety również odczytałam go jako niejasny i poczułam lekkie zakłopotanie...
    Myślę, że nie problem jest w ty że takowy powstał tylko że można go było niekorzystnie zinterpretować. Niestety słowo pisane ma to do siebie, że niekoniecznie czyta się to co autor miał na myśli.
    Gdyby Twoje reguły miały tyczyć obcych osób, to jest to oczywiste że oczekujesz albo zapłaty, albo jakiegoś "zadośćuczynienia" za korzystanie z mediów, miejsca i owoców Waszej pracy. Przyjaciele i znajomi wiedzą takie rzeczy raczej z automatu, a tych którzy nie wiedzą, nie zaprasza się ponownie.
    Więc w tym momencie adresat Waszych zasad był dla mnie też niejasny.
    Nie prowadzę bloga, więc nie wiem jak reagowałabym na krytykę, ale muszę przyznać że większość również anonimowych wypowiedzi była raczej rzetelna niż napastliwa.
    Wiem z zawartości bloga że jesteś wrażliwą osobą, ale czasami reagujesz zbyt emocjonalnie i nieadekwatnie do sytuacji. Przepraszam jeśli Cię te słowa uraziły,absolutnie nie chciałabym Cię obrazić! Chciałam tylko pokazać, że tak jak Twoi czytelnicy interpretują Twoje słowa, tak i Ty odczytujesz ich słowa przez pryzmat swoich doświadczeń i emocji. Ja tu hejtu nie widziałam. A zamknięcie bloga? No cóż sama twierdzisz, że pisanie pomaga Ci ogarnąć swój świat i emocje. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym tworzeniu Waszego siedliska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu już nie chciałam wracać do tego wpisu, ale ...

      Tak jestem osobą bardzo wrażliwą, emocjonalną i jak powiedział psycholog bardzo szczerą.Takich ludzi bardzo łatwo jest skrzywdzić. Właściwie sama sobie gotuję taki los prowadząc bloga.

      Wiesz myślę sobie, że powinno być tak, że jeśli dla kogoś tekst jest niezrozumiały, to zanim osądzi, wyleje wiadro wody na głowę, powinien podpytać czy dobrze go zinterpretował.

      Zanim opublikowaliśmy "zasady", żeby uniknąć przeżytego bardzo niesmacznego weekendu, wysłaliśmy mailem do naszych przyjaciół kopię zasad. Nasi przyjaciele nie obruszyli się i wprost poparli nasze poczynania. Postaraj się mnie zrozumieć. Coś bardzo przeżyłam, a chcąc uniknąć powtórki z rozrywki ustaliłam zasady. Borykamy się ze spłatą kredytu i nie stać nas na utrzymanie dodatkowych osób.

      Absolutnie niczym mnie nie uraziłaś

      Usuń
    2. Kasiu - bardzo mądra, wyważona odpowiedź - odebrałam podobnie jak Ty i wpis autorki bloga i podobnie jak Ty - nie zauważyłam żadnego hejtu w odpowiedzi na niego - jedynie wyważone, kulturalnie wyrażone odmienne zdania. Pozdrawiam wszystkich :) Anka

      Usuń
  18. Jak w bajce...
    Graszko, nie przejmuj się tym, że ludzie mają inne zdanie - to ich problem. Stawiając sprawę jasno od samego początku minimalizujemy ryzyko konfliktu.
    Mam krewnych, do których bardzo nie lubię jeździć (chociaż ich lubię), bo nie wolno tam ruszyć palcem w kwestii pomocy gospodyni, o jakimkolwiek dokładaniu się też mowy nie ma. W efekcie po dwóch godzinach pobytu czuję się tam ciężarem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, już dzisiaj doszłam do takiego wniosku.
      To nie jest mój problem

      Usuń