niedziela, 21 maja 2017

Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las

Obok naszego domu wznosi się niewielka górka. To na niej rok temu, jak zaczynał się remont, rozbiliśmy nasz obóz. Rozciąga się z niej przepiękny widok na okolice. Pagórki, stawy, siedliska i górowski las, zza którego wystają wieże kościoła i cerkwi. Niestety patrząc z okien domu owa górka zasłania nam widok. Postanowiliśmy więc ją zalesić.

Rok temu posadziliśmy prawie pół tysiąca drzew między innymi na górce. Brzozy, sosny, świerki, trochę dębów. Część niestety nie przyjęła się, zwłaszcza sosny. To były niewielkie sadzonki (40-80cm) więc lata miną zanim wzgórze pokryje się lasem.

W tym roku przeszczepiliśmy z pobliskiego lasku brzozowego kilkanaście większych brzóz i jarzębin. Piętaszek kupił też w szkółce Pana Marka kilka 2 metrowych sadzonek w donicach: parę modrzewi, trzy lipy, 3 klony i kasztana. Lipy dostały imiona naszych babć : Emilii, Heleny i Wiktorii. Zaś klony dziadków: Mieczysława, Antoniego i Czesława. Kasztan zostanie posadzony przy domu, tak czynili to mieszkańcy Prus wschodnich.

Dawno, dawno, we wczesnych średniowieczu Natangię porastała jedna wielka puszcza, z trudno dostępnymi siedliskami rodowymi tzw. lauksami. Prusowie czcili swoich Bogów w świętych gajach, za święte uznawali stare, wielkie drzewa, przeważnie dęby i lipy.

Raczej nie doczekamy tego, aż wyrośnie tu wielki las, ale za 20-30 lat będzie już na co popatrzeć. Na samym szczycie wzgórza, na który prowadzi ceglana ścieżka, wzdłuż której posadziliśmy szpaler brzóz, pozostanie polana. Kiedyś stanie tu altana, może mały domek z drewna, albo, jeśli zaszaleję, wieża widokowa. Póki co wniosłem tu pieniek, który służył poprzednim właścicielom do rąbania drewna. To pieniek medytacyjny ;-)

Bynajmniej nie czynimy tego na złość temu kretynowi ministrowi o nazwisku na Sz, czy obecnej władzy. Tacy jako oni przeminą, choć przez lata trzeba będzie po nich sprzątać. Po nas zostaną wspomnienia, książki które napiszemy i posadzone drzewa.

Wpadłem też na pomysł akcji „adoptuj drzewo”. Jeżeli ktoś z was ma ochotę posadzić tu swoje drzewo, to zapraszam, miejsca jest sporo. Ja zobowiązuje się do końca dni moich opiekować nim, i zobowiąże do tego moich spadkobierców. Na drzewie lub koło niego można powiesić/postawić tabliczkę „to drzewo dnia tego a tego posadził/a …. „ Sadzenie drzewa można połączyć ze wspólną biesiadą ogniskową. Co o tym myślicie?








7 komentarzy:

  1. Zebym ja do Was tak daleko nie miala... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie... pomysł piękny, droga ciut za długa... :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Sielski obrazek,wygodny dom,duze "widokowe" podwórko.. i ta woda w tle.Przepieknie!
    Tak,wiem,że nie nic nie zrobiło się samo:))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe pomysły Macie, tylko przyklasnąć. Dla mnie za daleko, a szkoda. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chlip, chlip, chlip... Toz to prawie koniec swiata, jak sie z mojego grajdolka do tego przymierzyc :(. Ale pmysl fajny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ piękne zdjęcia :) A i poczyta się z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm, w kominku palicie drewnem. Zebyscie mileli czym palic, trzeba sciac... drzewa.
    Wyzywanie ministra od kretynow nie zakryje tej prawdy.
    B.

    OdpowiedzUsuń