sobota, 6 maja 2017

Jestem ogrodomanką

Przy wjeździe na naszą posesję rośnie posadzone  przez męża starszej pani drzewo owocowe . Widzę je z okna naszej jadalni. Kiedy siadamy do posiłków  lubię na nie patrzeć. Wystarczyło dwa dni ciepła, a ono mieni się pięknymi kolorami jasnego różu. Kwitnące drzewa i krzewy to coś na co mogłabym patrzeć godzinami. Tak, ta wiosna która już dawno zagościła w Gdańsku, dopiero teraz dotarła do nas.


Kolejna nasza wiosna w domu pod bocianem obfituje w gości. Jedni byli i pojechali, inni przyjeżdżają dzisiaj. Nasz sąsiad po majowym weekendzie skwitował to tak:
- Oj jechało do was tych samochodów, jechało.

A co poza gośćmi?
Jesteśmy w trakcie rozbierania stodoły.







Ze stodołą było różnie. Najpierw mieliśmy ją rozbierać, potem nie miał kto się tym zająć. Przyzwyczailiśmy się do jej widoku.  W końcu Mateusz podjął się tego zadania. Jeszcze do wczoraj miałam wątpliwości. Bo to jest jak z tą kołdrą, która zawsze jest za krótka. Jak naciągniesz na głowę, wystają nogi. Jak przykryjesz nogi, wystaje głowa.

Pieniądze za rozebranie stodoły można byłoby zainwestować w dokończenie dołu domu. No można by. Zdecydowaliśmy inaczej. Dzisiaj  wątpliwości o słuszności decyzji zmalały. Nie będzie stodoły, uporządkuje się teren i za jakiś czas można będzie sadzić tam drzewa.

Tak, z czystym sumieniem mogę napisać, że jestem uzależniona. Ogrodomanka. Co uciułam jakiś grosz, to pędzę do pana Marka, właściciela szkółki.
I tak trafiło do mnie siedem modrzewi, jedna ozdobna jabłoń, cztery krzewy i siedem tui. Miłośniczką tui to ja nie jestem, ale pan Marek przekonał mnie, że one dobrze sprawdzają się na naszym  terenie. Osłonią troszkę od wiatru. Jak posadzę to pokażę.

Daleka jestem do udzielania rad, ale jeśli ktoś z moich czytelników myśli o kupnie domu, to podpowiadam - niech patrzy również na nasadzenia. Tworzenie od podstaw ogrodu to ogromny koszt.

18 komentarzy:

  1. Ja mieszczuch od zarania, patrzę na Wasze poczynania z wielkim szacunkiem i podziwem. I oczyma wyobraźni widzę jak ten Twój zakątek pięknieje z dnia na dzień. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dzisiaj zabrakło tego mojego stwierdzenia "kiedyś tu będzie pięknie". Dzisiaj dopadło mnie totalne zmęczenie

      Usuń
  2. Bedziesz wykladala dachowkami z rozbiorki sciezki w ogrodzie? Wlasciwie zblizasz sie do konca nasadzen, mam na mysli drzewa i krzewy, a potem juz tylko przyjdzie Ci cierpliwie czekac, pewnie pare lat, az zacznie byc widac i przynosic owoce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak sobie pomyślałam, że to mój trzeci ogród. Pierwszy na taką ogromną skalę.
      Sadze te drzewa i jeszcze nigdy nie doczekałam widoku ich pełnego rozkwitu.

      Usuń
  3. Myślę, że zarówno dachówki jak i deski od stodoły można jeszcze sprzedać. Może część kosztów się zwróci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze decyzje nie zapadły. Wojtek przekonuję mnie, że za sprzedasz dachówki dostaniemy ok 500zł, a za kupno żwiru do utwardzenia podjazdu 800. Więc nie wiem czy gra jest warta świeczki, a zresztą każdy by chciał dostać za darmo.

      Usuń
    2. Obawiam się, że z dachówką nie warto zaczynać. U mnie leży od 5 lat, nikt jej nie chce nawet za darmo. Lepiej wykorzystajcie do utwardzeń.

      Usuń
    3. i tak ją potraktujemy

      Usuń
  4. A ja patrzę na te belki i deski ze stodoły i wzdycham...
    Niestety to prawda, co mówisz, ogród to koszt ogromny. Oglądam namietnie angielskie filmy o ogrodach i ostatnio usłyszałam, aby mieć piekny efekt takiej bujności to sadzi się po 7 sztuk - w zalezności ile kto ma metrów do nasadzenia to łatwo policzyć- tanio nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli potrzebujesz parę belek to zapraszam. Deskami nie mogę się podzielić, bo jedna ściana będzie nimi zabezpieczona ( z czerwonego budynku )

      Usuń
  5. Wiem coś o kosztach. Moje gumno było golutkim placem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam siebie za osobę bardzo pracowitą. Sprzątam już rok i końca nie widać. Skąd to zamiłowanie ludzi do zbieractw, bałaganiarstwa?

      Hana, sorki musiałam to wyrzucić z siebie, bo coś mi zalega i uwiera.
      Wojtek prowadzi finanse. I kiedy dzisiaj targowałam się z nim o kasę na kolejne krzaczki, powiedział mi ile już wydałam na drzewa. Złapałam się za głowę, bo tych pieniędzy, w drzewach wcale nie widać.

      Usuń
    2. Jakąś metodą jest po 1 - zbieranie samosiejek z okolicy, po 2 - sadzonki od znajomych. Cały czas myślę po co Wam tyle drzew owocowych? Nie przerobisz, a nawet jeśli, nie zjecie tego. Będziesz rozdawać? Bez sensu. Przerobiłam to.

      Usuń
    3. Hana, może to wydać Ci się bardzo dziwne ale nie będę rozdawała owoców, wszystkiego nie będę przetwarzała. Lubię drzewa owocowe same w sobie, za ich piękne kwiaty. Jeśli nie będą obradzały, wcale mnie to nie zmartwi :-) Dla mnie samo drzewo jest cudne

      Usuń
  6. Hi, hi, "ogrodomanki" jeszcze nie znalam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dopiero teraz zrozumiałam ludzi uzależnionych :-)

      Usuń
  7. Oj, coś o tym wiem, a do zaczęcia myślenia o ogrodzie u mnie droga jeszcze daleka. Z tym że u mnie to maleńkie maleństwo jest, nie tak jak u Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to i lepiej, że maleństwo :-)

      Usuń