sobota, 20 maja 2017

Goście

Mieliśmy dzisiaj gości z Trójmiasta, którzy szukają tutaj domu weekendowego. Na krótką chwilę wróciliśmy do wspomnień z zeszłego roku, do mieszkania w namiocie na górce, a później w stodole. Fajnie  się wspomina ale nie chciałabym przeżywać tego ponownie.


- Czy czegoś wam brakuje? - zapytała Dorota
Obydwoje zaczęliśmy się zastanawiać.
- Może trochę więcej pieniędzy, ale na takie braki niedomaga większa część naszej społeczności - odpowiedziałam.

To bardzo fajni ludzie, cieszyłabym się gdyby zdecydowali się na zakup domu w naszej okolicy.

Co poza gośćmi?
Ano nic. Warzywniak został ogarnięty. W tym sezonie przyszedł czas na eksperymentalną uprawę w kostkach słomy. Jeśli się uda, to będzie super, nowe doświadczenie, jeśli nie, to trudno. Bardzo prawdopodobne, że podczas wybierania słomy ze środka kostek nadwyrężyłam sobie nadgarstek. Nie jest to coś na co się umiera, ale ponieważ to prawa ręka można powiedzieć, że jestem na przymusowym urlopie  od ogarniania terenu.






Posadziliśmy też drzewa na górce. Trzy klony, otrzymały  imiona naszych dziadków. Czesław, Mieczysław i Antoni, oraz trzy lipy które odziedziczyły imiona po naszych babciach - Wiktoria, Emila i Helena.

Więcej nie popiszę bo boli mnie ręka.













12 komentarzy:

  1. Ciekawa ta uprawa w kostkach słomy, może też spróbuję, bo moje skrzynie powoli dożywają swoich dni. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jestem bardzo ciekawa. O sukcesach, ewentualnych porażkach napiszę :-)

      Usuń
  2. Nie slyszalam jeszcze o takiej uprawie, ale ja miastowa, wiec moja wiedza konczy sie na doniczkach i balkonie. W tych dziurkach w kostkach slomy jest ziemia? W czym taka uprawa ma byc lepsza od klasycznej? W kazdym razie ciekawie to wyglada.
    Daj lapke, to podmucham i bedzie mniej bolalo. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobiłam dwa eksperymenty
      Na jednych kostkach jest położony dodatkowo obornik, na drugich kostkach, ułożonych w nowym sadzie sama ziemia.

      Aniu może inni szukają lepszych plonów, ja to zrobiłam z wygodnictwa. Kopanie ziemi, walczenie z perzem zmęczyło mnie na tyle, że szukam rozwiązań na uprawę ziemi, gdzie aż tak mocno nie zmęczę się fizycznie :-)

      Usuń
  3. A widzisz, Ty. Sama zawsze piszesz, że nie masz miary w pracy, to Ci własne ciało dało lekcję pokory. Słuchaj go, bądź grzeczna.
    Ciekawe jak Wam pójdzie z uprawą na kostkach słomy. Słyszałam od tych, co próbowali, że najważniejsze, żeby nie przesuszyć.
    Szybkiego powrotu do zdrowia - nadgarstkowi,
    dużo luzu w głowie - Graszkowskiej.
    Graszkowsko - nie myśl, że ja tak Cię krytykuję z pozycji świętości, ja po prostu jestem w tym akurat aspekcie dość podobna do Ciebie, ale dzięki długoletnim wysiłkom trochę się wyluzowałam z bezsensownego dążenia do perfekcji połączonego u mnie ze skłonnością do akcji chaotycznych, nieprzemyślanych, oraz na ostatnią chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, ja wiem, że mnie nie krytykujesz. Spacerując po polnej drodze rozmawiam sama ze sobą. Dużo też rozmawiałam wczoraj z Dorotą. Całe moje dotychczasowe życie zawodowe to była perfekcja. Statystyka, tam wszystko musiało grać. Potem sprzątanie apartamentów, tam wszystko musiało lśnić, w końcu za to mi płacono. Potem przychodnia. Teraz muszę dużo nad sobą pracować, żeby nie powielać nawyków zawodowych.

      Usuń
  4. Przyłączam się do zdania Agniechy.
    Wyluzuj-radzę, choć oczywiście sama nie potrafiłam na początku wyluzować ...
    Potem przyszło samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie luzowanie, coraz bardziej mi się podoba :-)

      Usuń
  5. Ciekawe doświadczenie z tym sadzeniem w kostkach słomy. Oby się udało. Odpoczynek należy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jestem ciekawa. Zobaczymy już niedługo

      Usuń
  6. Pozdrawiają "goście z Trójmiasta" ;)
    ...nawiedzimy Was w połowie czerwca ... zostawcie coś do koszenia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne letnie zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń