sobota, 13 maja 2017

Czyn społeczny

Zapewne jesteście ciekawi kto przybył na mój apel. Życie stale mnie zaskakuje i dobrze. Gdzieś w skrytości ducha liczyłam, że przybędą znajomi, którzy spędzili u nas beztroskie dni. Pomyliłam się.


Obudziłam się o czwartej rano. Spokojnie bez pośpiechu wypiłam kawę i o szóstej rano wyszłam na dwór. Zespół wespół wzięłam się z Wojtkiem za porządki w warzywniaku.

Nie wiem która to mogła być godzina, bo odkąd mieszkam na wsi nie noszę zegarka i nie pilnuję telefonu. W każdym bądź razie na podwórko wjechało białe auto, otworzyły się drzwi i wysypało się z niego siedem osób. Patrykowie.

Nie spodziewałam się ich, bo oni sami mają ogromne ekologiczne gospodarstwo. Tak, przyjechali nasi przyjaciele z krańca wsi ze swoimi dziećmi i sympatią Maćka. Z uśmiechami na twarzy, z zapałem do pracy.

Pracowaliśmy z małą przerwą do 16. Nazbieraliśmy 10 worków 100 litrowych śmieci. Co można było spalić, spaliliśmy na ognisku. Czego ja tam nie znalazłam, stare umywalki, stare sedesy, ubrania, buty, okna.

Kiedy tak wspólnie pracowaliśmy, przyglądałam się dzieciom Joanny. Pracowały bez grymasu. Nawet to najmłodsze dziecię, pięcioletnia Ania wrzucała deski do spalenia.

Nie udało nam się uporządkować do końca terenu, a to dlatego, że mi już zabrakło sił a Joanna musiała wracać do swojego domu przygotować pokój dla rowerzystów.

Czy jest mi przykro, że nikt więcej nie przyjechał. No może troszeczkę. Teraz już wiem gdzie  mieszkają ludzie na których mogę liczyć.

Na koniec mała refleksja dla ludzi mieszkających na wsi. Nie zbierajcie śmieci, bo kiedy dojdziecie do wniosku, że czas przeprowadzać się do miasta, kłopot zostawiacie kupującym, a chyba nikt nie lubi sprzątać po kimś.

Joannie i Patrykowi serdecznie dziękuję !





28 komentarzy:

  1. To naprawde wzruszajace, jak dobrzy sa ludzie i jak chetni do pomocy. W obecnych czasach nie jest to zjawisko powszechne i zrozumiale samo przez sie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwych przyjaciół ...Fajnie, ze takich macie! a takich bałaganiarzy zawsze się znajdzie, którzy nie wyrzuca nawet wymienionego kibla...a fe:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie że macie przyjaciół na których można polegac�� a znajomi którzy zawiedli jak teraz przyjadą to najpierw 30 min na karnym języku później 2 grządki do wypiekenua w warzywniaku. A potem można się gościć! Z chęcią bym do Was przyjechała na ten wolontariat ��Ale najpierw swoje ary muszę "obrobic" A tak swoją drogą ... czy to nie przesada wstawać o 4 rano???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Małgosiu jak widać wystraszyłam wszystkich znajomych :-) A ten apel był kierowany do zupełnie kogo innego :-)

      Zapraszam latem, wtedy i ja będę wolniejsza

      Czasami tak mam, że budzę się o 4 i rozmyślam, przeważnie wtedy kiedy emocje biorą górę

      Usuń
  4. A ja Graszko, od pewnego czasu nie mogę się nadziwić twoim oczekiwaniom. Nie rozumiem dlaczego żądasz od znajomych pomocy. Nie zrozum mnie źle, ale mieszkanie w tym miejscu to było twoje marzenie a nie twoich znajomych czy rodziny. Czy jeżeli ktoś przyjedzie do ciebie tylko spędzić miło czas to nie jest już twoim znajomym? To nieprawda, że na tych, którzy nie przyjechali nie można już liczyć! Ty miałaś swoje marzenie i je spełniasz. Może ktoś inny ma marzenie poleżeć do góry brzuchem akurat dzisiaj. Dlaczego innym odmawiasz prawa do swojego życia? Robisz piękne rzeczy, realizujesz fantastyczne plany, ale pozwól też na to innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak jak Sollet:)
      Ania

      Usuń
    2. Sollet, albo ja źle sprecyzowałam wcześniejszego posta, albo Ty czytasz to co chcesz wyczytać. Ja nie żądałam ale zaproponowałam, a to jest znacząca różnica. Nie jest mi ani przykro ani smutno,że nasi znajomi nie zareagowali, bo nie do nich on był kierowany. Apel był skierowany do konkretnych osób, do osób które spędzają u nas weekendy. No fakt, mogłam dokładnie sprecyzować z noclegiem. Mieszkamy tu krótko więc takich osób było niewiele. To był czysty sprawdzian, dla ludzi, którzy za każdym razem z pięknym uśmiechem proponują pomoc, ale tylko na proponowaniu się kończy. Pomogę Ci przy obiedzie, ale teraz wolę poczytać książkę. Tak pomogę Ci posprzątać po kolacji ale teraz idę na spacer. Tamten weekend bardzo mnie zmęczył, również finansowo.
      Wiesz, ja uwielbiam ludzi, kocham z nimi rozmawiać, cieszę się na każdy przyjazd znajomych, ale ja nie prowadzę gościńca. Nie mów, nie proponuj pomocy. Bierz odpowiedzialność za swoje słowa. Tak, kiedy teraz zaproponują swój przyjazd, ja powiem że moim marzeniem jest poleżeć brzuchem do góry.

      Zaraz po tym fakcie na temat gości miał powstać post, ale Wojtek mnie przekonał, że mam nie pisać, bo ludzie zinterpretują tak jak im odpowiada. Tak jak ty to zrobiłaś.

      Piszesz też o marzeniach, a czy podczas ich realizacji zawsze musimy być sami?

      I ostatnia refleksja dotycząca jak to określiłaś oczekiwań. Jakiś czas temu napisałam, o bracie, na którego czekam. Wyobraź sobie, że przyjechał wraz z żoną na promocje naszej książki. Nie potrafiłam powstrzymać łez wzruszenia. To chyba dobrze, że napisałam, jak myślisz?

      Usuń
    3. Trzeba tak traktować gości, jak moja koleżanka w Kanadzie, Bo my to zgodnie z tradycja, ze postaw się a zastaw. Tam spotykają się i ustalają z góry co kto ma przynieść tak z jedzenia , jak i nakrycie. Dlatego modne te papierowe zastawy co tak szybko można spalić .
      To samo jest w Szwecji. Wspólnie szykujemy, jak u kogoś w domu , to nawet ściągamy buty ,żeby nie pobudzić mieszkania a potem razem sprzatamy od razu ,żeby mieć czas na wspólny wypoczynek , nie robimy z gospodarzy sluzacegomani nie obciazamy to finansowo. Każdy przynosi gotowe jedzenie !...
      No ale Polacy niektórzy jeszcze do tego nie dorośli i trzeba im mówić. Nawet jak tam ktoś nowy się sprowadza, to jego znajomi , z którymi systematycznie się spotyka , mawiają się N takie właśnie sprzątanie , pomaganie i wspólne z gospodarzem cieszę nie się na łonie natury. No ale Polacy do tego , ( paskudny , zazdrosny narod) nie dorośli. Nawet tym mieszuchom taka praca, ruch na powietrzu dobrze by zrobił a potem np. ognisko. Bardziej dla zdrowia i kondycji niż leżenie N tapczanie, no ale to wymaga pewnej kultury, której większości brak. Dlatego pora selekcjonować tych znajomych mówić otwarciem co chcesz, albo się dostosowują do Twoich oczekiwań , albo nie , wtedy szukasz innych którzy podobnie patrzą na życie. Za granicą Polacy muszą dostosować się do tubylców i z reguły na dobre im to wychodzi. ☺
      Ta rodzina, tę dzieci już będą inne , takie jak są ludzie tam.
      U nas to właśnie ci, którzy N wpisach ale i mieście zakopuja do ziemi śmieci, bo szkód im pieniędzy na wywózki. Pa! Nie pekaj i trzymaj się, wszystko pozwoli i ze znajomymi , tak jak ze smiecmi , selektywnie. Nie ilosc a jakosc sie liczy. ��

      Jula - grafomanka

      Usuń
    4. Widzisz Graszko, napisałam tak, bo bardziej cię rozumiem niż ci się wydaje. Bo ja walczę ze swoimi oczekiwaniami od jakiegoś czasu. Jeśli dajemy dużo, to wydaje nam się, że też dużo powinniśmy dostać. Niestety w życiu tak nie jest. I mi się wydaje, że im szybciej to zrozumiemy, tym łatwiej nam będzie żyć. Będzie w nas mniej żalu. W nas Polakach jest ciągłe oczekiwanie wdzięczności. Jak ja byłam u ciebie w gościach to teraz ty musisz być u mnie. Jak ona dała mi prezent za 500 zł to ja też muszę, choć mnie stać najwyżej na 50 zł.
      Nie umiem przelać dokładnie na słowo pisane swoich myśli, ale myślę, że wbrew pozorom zgodziłabyś się ze mną.
      I oczywiście, jeśli goście będą chcieli przyjechać następnym razem masz oczywiście prawo powiedzieć nie, choć nie jest to łatwe.
      A jeśli chodzi o brata, to oczywiście cudownie, że przyjechał. Mam nadzieję, że był osobiście przez ciebie zaproszony? Czy to było tylko hasło na blogu?
      I na koniec podzielę się z tobą moją życiową metodą. Odkąd ją poznałam jest mi łatwiej żyć.
      Jest to metoda czterech uszu. Jedno wypowiedziane zdanie będzie zinterpretowane przez różne osoby na przynajmniej 4 różne sposoby. I ta interpretacja zależy od nas a nie od osoby je wypowiadającej. I dotyczy to nawet tak banalnego zdania jak : wyrzuć śmieci.
      Ciesz się słońcem, ciesz się życiem!

      Usuń
    5. nie oczekuję wdzięczności a jedynie dotrzymania danego słowa.

      Usuń
    6. Obiecali, że przyjadą pomóc w tym sprzątaniu i nie byli? To rzeczywiście niezbyt ładnie.
      Miałam wrażenie, że chodzi raczej o zwyczajowe wyrażenie dobrej woli. Ale może źle zrozumiałam.

      Usuń
    7. Sollet- myślę dokładnie tak, jak Ty :) A jeżeli Ci, których Graszka ma myśli niczego nie obiecali, a jedynie publicznie zostali zobowiązani do tego, że skoro z gościny korzystali, co nadszarpnęło finansowo gospodarzy, o czym Graszka nie omieszkała wspomnieć, to trochę niefajnie o zapraszających świadczy. Trochę strach w takie odwiedziny jeździć....Ja mam nadzieję, że to tylko słowne nieporozumienie. Mimo wszystko Patrykowie spisali się na medal :) Tacy sąsiedzi to skarb. Prawdziwie bezinteresowni :) Też Ania

      Usuń
  5. Fantastyczni ci Patrykowie :).
    Gdyby bylo blizej... :(. Co do znajomych, chyba bym sie spodziwela, ze przynajmniej mi szepna "widzialam i niestety mam juz plany, moze w innym terminie jeszcze bede mogla pomóc...".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szanuję plany innych, i wiem, że terminy czasami mogą nie odpowiadać. Jednak ja nie dostałam takiej informacji

      Usuń
  6. Wspaniale Graszko, że mieliscie tyle rąk do pomocy! :)))
    A co do znajomych, może mieli już swoje plany? Sądzę po sobie, często mamy zaplanowane kilka weekendów naprzód i nie zawsze da się zmienić plany, co nie znaczy, że nie chciałabym pomóc :)
    Odpoczywajcie jutro :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawsze, ale wystarczy o tym powiedzieć :-)

      Usuń
  7. Pisałam już, gdyby było bliżej to pewnie i ja pomogłabym. A tak to mogę wspierać wirtualnie.
    Wspaniali są Twoi sąsiedzi. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteście wspaniali a jednocześnie i szaleni,
      skoro tyle budynków gospodarczych w ruinie żeście zakupili.
      Z ciekawością śledzę te Wasze poczytania,
      podziwiam, że zdrowiu, środkom żeście zawierzyli.
      Mnie by nie było stać na utrzymywanie tyle zwierząt bezpańskich.
      Kogut w gównie mieszkał?
      Może ten lis,który drób zabrał,
      to człowiek był w lisiej skórze?
      Na wsi raczej nikt dla hobby zwierząt nie hoduje,
      one muszą mieć wartość użytkową,
      czy krowa na mleko czy koza czy kura na jaja i rosół,
      no chyba, że ktoś jest bogaczem i stać go by do wszystkiego dokładać
      i swoje widzi mi się sponsorować.
      Widziały gały co brały.
      Kiedyś na wsi nie było zabierania śmieci przez służby specjalne,
      to się zakopywało.
      Teraz juz na szczęście jest inaczej.

      Usuń
    2. Aleksandra i takie wsparcie wirtualne jest dla mnie miłe :-)

      Usuń
  8. Ojej,to Agronauta mieszka blisko Was! Ale fajnie,czytuję jego bloga. To pracowity człowiek i ma sporo doświadczeń,dobrzem ieć takich sąsiadów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oboje są pracowici:-) Joanna dodatkowo pysznie gotuje :-)

      Usuń
  9. Graszko,a może lepszym rozwiązaniem po prostu byłby telefon z prośbą o pomoc do osób, które postem chciałaś zmobilizować do niej.Wydaje mi się,że to bardziej odpowiednia forma w tym przypadku.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak mówi stare przysłowie Smerfów: "umiesz liczyć - licz na siebie." Piszę to nie żeby Cię przydołować, Graszkowsko, tylko dlatego, że tak raczej jest. Nie należy się spodziewać, oczekiwać pomocy od innych. Trzeba robić swoje. Jeżeli zechcą pomóc, to pięknie. Jeżeli nie, to nie ma rozczarowania. Bo przecież oni nie muszą.
    A problem jest mi znany, wierz mi. I trudny. Jakby nie patrzeć, znajomi z miasta przyjeżdżają na wieś wypocząć, nawet jeżeli deklarują, że chętnie pomogą. Oni jakoś nie rozumieją, że ja, Ty, jesteśmy właśnie w PRACY. No bo przecież siedzimy w domu, to nie pracujemy, czyż nie? Mogłabym dłużej.
    Ale po co.
    Dobrzy ludzie przyjechali i pomogli, więc chyba Twój apel miał odzew? Czyż nie to się liczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mój apel miał odzew, i to liczy się dla mnie. Cała reszta poszła w zapomnienie

      Usuń