czwartek, 25 maja 2017

Czas słońca, kwiatów i wody

Piękny się zrobił świat zewnętrzny, tak piękny, że aż bolą oczy od patrzenia. Siedlisko zaliściło i zakwieciło się, wygląda jak tropikalna wyspa pośród pofalowanego natangijskiego oceanu. Królują wszelkie odmiany młodej, jasnej zieleni, obficie skropionej żółcią, czerwienią i kredowo białą bielą. Kontrastuje z tym rozpasaniem chromatycznym niebieska kopuła, tylko czasami upstrzona kłębuszkami waty.

Dawno nie padało. Wczoraj co prawda zachmurzyło się, pogrzmiało burzystym basem, ale poszło bokiem. A już cieszyłem się, że będę mógł odpocząć od podlewania, które zabiera mi codziennie prawie półtorej godziny.

Z drugiej jednak strony lubię ten czas poranny, kiedy stoję z sikawką i poję zieleninę. Wyciszam się wtedy, jednoczę ze spragnioną matką ziemią, odcinam od złych emocji jakie przynoszą mi bity po niewidocznym lte-owym drucie.

Wstaje coraz wcześniej, zawsze przed słońcem, trochę po czwartej. Siorbiąc kawę czarną jak noc podpatruje przez ostatnią dziurkę jaka mi została tłukący się po łbach świat. Siła przyzwyczajenia?

Telewizor i radio udało się wyeliminować, elektronicznego żurnala jeszcze nie, ale pracuje nad tym. Kończąc poranną prasówkę zastanawiam się co mnie to wszystko obchodzi, że racja jednych jest bardziej mojsza. Nie mam na to żadnego wpływu, więc po co się nerwować?

Stoję więc z sikawką pod błękitem nieba pośród ptasich treli i brzęczenia owadów i czuje się szczęśliwy, że tu jestem. Przedwczoraj zawitałem do cywilizowanego świata, na parę godzin.

Miejsca znane zrobiły się mi wrogie i przytłaczające. Wszędzie ludziomrówki, gnające z wywieszonymi jęzorami. Gryzące się nawzajem, z obłędem w oczach. Załatwiłem co musiałem i uciekałem jak oparzony. Do siebie, do mego siedliska na końcu świata, mego Shangri-La.












7 komentarzy:

  1. Już od pierwszej linijki wiedziałam, że pisze Bogumił. To jest, Wojtek, jasna rzecz;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś w tym jest, bo i ja od pierwszego zdania wiedziałam, że to post pisany przez Wojtka.Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  3. "...zastanawiam się co mnie to wszystko obchodzi, że racja jednych jest bardziej mojsza. Nie mam na to żadnego wpływu, więc po co się nerwować?" - pomyslalo kilka milionow obywateli i nie poszlo do urn. Efekt znany. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez zaraz zalapalam:). Ten Wasz zakatek piekniej w oczach, chociaz wymagania tez ma spore.
    Usmialam sie z ostatniego paragrafu, bo choc mój grajdolek to tylko male misteczko, a nie taka ostoja, to jak przypadkiem musze do "stolycy", to wieje z niej z obledem w oczach :):

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, miastowy świat kłębi się jak żmijowisko. Jedynie w przyrodzie jest jako taki porządek i spokój.

    OdpowiedzUsuń
  6. .... usiadl w autobusie czlowiek z lisciem na glowie.... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda pliszka swój ogonek chwali. Ja też czuję się naprawdę szczęśliwa tylko wśród Natury ale stare mury, piękne budowle, cudne mosty, stare kościoły, zamki, ruiny .... wprawiają mnie w zachwyt.

    OdpowiedzUsuń