poniedziałek, 24 kwietnia 2017

To był dobry dzień.

To był dobry dzień. Mimo zmęczenia jestem z niego zadowolona.
Janusz, którego poznaliśmy jakiś czas temu, pomógł nam załatwić pracownika.  Wojtek pojechał po niego o 8 rano do miasteczka. Rozmawiałam z nim dziesięć minut, i tyle mi wystarczyło, żeby stwierdzić, że to pracowity i wartościowy człowiek.


Świat jest jednak mały.
Ten młody człowiek wyjechał na 7 miesięcy do Gdańska, po to żeby zarobić na remont mieszkania, które  kupił  w naszym  miasteczku. Bardzo cenię sobie takich ludzi, którzy własną pracą dążą do wybranego celu. Teraz jest na trzytygodniowym urlopie i pomimo tego przyszedł do nas do pracy.

Nasz dom zna, nawet chciał go kiedyś kupić, ale stwierdził, że cena nie jest jego warta.

Razem z Wojtkiem zbudowali dzisiaj dwie ogromne skrzynie:


W sumie mam 6 skrzyń,  jeden wał na końcu warzywniaka i tyle mi wystarczy.

Kiedy panowie budowali ja ogarniałam sad, który powstaje w miejscu gdzie w zeszłym roku sadziłam ziemniaki.



 Zrezygnowałam z ich uprawy po tym jak w zeszłym roku zostały zjedzone przez stonkę, mimo, że ją zbierałam. Joanna z drugiego krańca naszej wsi uprawia ekologiczne ziemniaki, wolę za nie zapłacić aniżeli je uprawiać.

Ten tydzień nie tylko będzie mocno pracowity, ale również zapowiadają się ogromne emocje.

W czwartek w Centrum Barka odbędzie prezentacja naszej książki.
Nie potrafię napisać wam jak to się stało, od kogo wyszła ta propozycja,  bo wszystko to co będzie się działo w czwartek jest organizowane poza mną.

Wiem jedynie, że pokazywane będą slajdy ze zdjęciami, że będą czytane fragmenty książki i będzie nawet miasteczkowa telewizja. Na samą myśl dostaję gęsią skórkę. Dlaczego zapytacie?

Jakiś czas temu, chcąc przełamać stres związany  z wystąpieniem publicznym zrobiłam wystawę fotografii. Tak, to był jeden z moich większych artystycznych sukcesów, okupiony ogromnym bólem głowy. Nic nie widziałam, nic nie zapamiętałam. Dopiero syn po wszystkim opowiadał mi ile było osób
- Mamo, nie było miejsca, ludzie stali na schodach.

Są ludzie którzy idealnie wpasowują się w taką sytuację, Wojtek nie ma problemu z nawiązywaniem kontaktów. Ja wolę słuchać opowieści i pisać. Trzymajcie za mnie kciuki.

Mój syn wie, że to dla mnie ogromne wydarzenie, dlatego  przyjeżdża  ze swoją Anią podtrzymać starą matkę na duchu. Ma być też nasz przyjaciel Sławek. Będą też nasi przyjaciele z krańca wsi. Kto więcej. Nie wiem.

Jutro muszę na dwa dni wrócić na swoje stare śmieci. Wracam w środę popołudniu a w czwartek jest już ten dzień :-)


11 komentarzy:

  1. Jak sie ciesze, ze Wasza ksiazka bedzie miala "publiczny wystep" :): Jak wiemy, dla Ciebie takie sytuacje to ogromny stress, ale na prawde zasluzyliscie, aby ja wieksze grono poznalo!!! I jeszcze syn z Ania... Zobacztsz, ze wszystko sie uda na medal :))).

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! Skrzyń, książki i pracownika!

    OdpowiedzUsuń
  3. Graszka, strzel sobie lufe przed prezentacja, bedziesz bardziej wyluzowana. Nie denerwuj sie, ksiazka sama sie obroni. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie dobrze, pomyśl, że Ci ludzie nie przyjdą tam za karę, ale dlatego, że chcą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, oni Cię lubią i cenią, chociaż jeszcze Cię nie widzieli. Pamiętaj o tym, to może mniej się będziesz denerwować.

      Usuń
  5. Wdech ,wydech, będzie dobrze!:)
    Super,ze macie pracownika i to takiego fajnego!



    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się razem z Wami. ;-)
    regian

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że macie dobrego pracownika. :)
    Trzymam kciuki za czwartek! Powiem Ci, że z każdym kolejnym publicznym wystąpieniem jest łatwiej i strach mniejszy. A wiesz co jest najlepsze? Satysfakcja, że się udało. To daje takiego kopa, że hej.
    Aha, i pamiętaj - prawie nigdy nie widać, że osoba występująca jest w stresie. Poza tym, ludzie z empatią podchodzą do występującego i z wyrozumiałością. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję. Każdy sukces dodaje sił. Jesteś dobrym i pracowitym Człowiekiem i ludzie to szanują. Trzymam kciuki oby ten czwartkowy dzień był pięknym dniem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też trzymam w czwartek kciuki, choć jestem pewien, że pójdzie ci znakomicie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje Graszko, a za chwile przyjedzie jakis rezyser i beda chcieli nabyc prawa autorskie do scenariusza ...:) wcale nie zartuje, takie historie przepieknie wychodza w filmach, trzymam kciuki Graszko - zeby bylo jak w amerykanskim filmie i marzenia sie ziscily. Gina

    OdpowiedzUsuń