wtorek, 18 kwietnia 2017

Lepsze zdjęcie

Od jakiegoś czasu wierciły mój brzuch. Podchodziły do tarczycy delikatnie ją dusząc . Intuicja? Jest niezawodna, przed godziną zero zawsze daje o sobie znać.
Wydawało mi się, ze jak przeprowadzę się na wieś, zapomnę, zakopię, nie pozwolę aby to co złe, to co spotkało mnie w wielkim mieście  zdominowały mój spokój.


Wczorajszego wieczora  demony wróciły, niepostrzeżenie, znienacka, tylko po to, żeby zmącić mój spokój. Żeby noc była nie przespana, żeby łzy poleciały, w końcu, żeby wstać z głową ciężą niż ja sama.

Ubieram dres, Kudełek zaczyna radośnie się kręcić. Pośpiesznie wychodzę z domu nie zabierając ze sobą aparatu. Otwieram kury. Pierwsza  wychodzi Śnieżka  a końcu kogut Edward. Przez chwilę patrzę jak jedzą i idziemy dalej. Dochodzę do piaszczystej drogi a tam  dwa  żurawie. Po raz pierwszy widzę je tak blisko, wprost na wyciągnięcie ręki. Dobiega Kudeł i odlatują przestraszone. Lubię bociany, ale żurawie mają coś w sobie takiego dostojnego, majestatycznego. Żałuję, że nie zabrałam aparatu.

Wracamy do domu. Krzątam się po kuchni przygotowując śniadanie. Siadamy z Wojtkiem do stołu, gdzieś pomiędzy smarowaniem chleba masłem ociera moją kolejną łzę z policzka.


I właśnie wtedy o poranku przypomniało mi się zdjęcie znalezione na FB na profilu pani Małgosi


Wstaję od stołu. Zapisuję te słowa, nie poprawiam tekstu, bo zbyt dużo we mnie emocji i wychodzę do ogrodu. Tam będę robiła kolejne zdjęcia, lepsze.  Nie pozwolę na kolejną łzę.

10 komentarzy:

  1. Odczuwam tak podobnie...Oby Ci się udało, Grażynko z tymi nowymi zdjęciami i niepamięcią o starych!*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie, ale czasami trzeba sobie poplakac. Dla mnie placz jest jak oczyszczenie, jak wyrzucenie zlych emocji. Pozwalam sobie na placz.
    Zreszta, pewna madra osoba powiedziala mi kiedys, zebym zawsze starala sie nazwac te emocje, poznac prawdziwa przyczyne placzu. I wiesz co? Czasami naprawde wychodzi, ze to tylko zmiany chemiczne w naszym organizmie. Bo gdyby nie one, to te emocje nigdy nie wylazly by na swiatlo dzienne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Iwonko, pozwolić sobie na emocje. Na płacz, złość, smutek i radość oczywiście ;)) od żadnej nie uciekać, bo one i tak wylezą.

      Usuń
  3. a wszystko za sprawą tego cholernego ego, tych wrednych świdrujących myśli...

    jako "odtrutkę" polecam medytację albo ciężką fizyczną pracę.. ;))

    pozdrawiam i ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie, że nie ma co oglądać się za siebie, ale myślę, że wtedy gdy jakoś przerobi się stare tematy, gdy człowiek poukłada je sobie, zrozumie czemu się zadziało tak a nie inaczej. Myślę, że w innej sytuacji demony będą wracać, one domagają się uwagi.
    A gdy się chce płakać to płakać! :) Kiedyś sobie postanowiłam, że nie będę płakać i tak rzeczywiście było przez jakiś czas. Po kilku latach nadrabiałam stracony czas i płakałam co chwilę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, kiedy mozna plakac, to znaczy, ze sie jeszcze zyje i czuje. Gorzej, kiedy czlowieka ogarnia tak wielka apatia, zwatpienie i bezradnosc, ze trudno wykrzesac z siebie inne emocje. Ja mam wrazenie, ze juz nigdy w zyciu nie uda mi sie zrobic lepszego zdjecia... Najlepsze juz zrobilam, a nastepne beda coraz bardziej wyblakle i nieostre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak mam, że ani płakac, ani działać, chodzę, pracuję, jem, śmieję się, ale jakoś tak pusto...niby nie ma demonów, ale patrząc, co się dzieje wokół mam jakiś lęk, że dopadną. Boleśnie odczuwam brak czasu, czasu na to, co lubię, co bym chciała zrobić dla siebie, w końcu dla siebie. Zdjęcia ostatnio też mi wychodzą kijowe.Pojechałam do mamy na święta i pomyślałam, że chciałabym być bliżej swoich, w jakiejś sąsiedniej wsi czy cuś...miasto mi już zbrzydło i ten pęd i ci ludzie.

      Usuń
  6. Nie zawsze trzeba tłumić emocje. Jednak nie rozpamiętywać za długo co było, co męczyło. szukać nowych lepszych rozwiązań. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewne rzeczy ciągną się za człowiekiem jak smród po gaciach, odbijają się wielką czkawką. Nie zawsze mamy wpływ na ich dobre rozwiązanie.

    Popracowałam w ogrodzie, przerzuciłam 10 taczek obornika, zmęczyłam fizycznie - lepiej, znacznie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaz staram sie je w niebyt wypedzic, wracaja... Zwlaszcza kiedy, jak teraz, dowieduje sie o o dejsciu kogos bliskiego :(.

    OdpowiedzUsuń