niedziela, 23 kwietnia 2017

Dla Hany :-)

Właściwie nie powinnam pokazywać to co tworzę gdzieś  pomiędzy ogarnianiem warzywniaka a tworzeniem sadu, ale obiecałam Hanie.


 Zdjęcie domu zrobione z podwórka. W tygodniu panowie wykopali oczko wodne. Założenie było inne. Mieliśmy wyłożyć je folią, ale okazało się, że woda sama się tam zbiera, więc najprawdopodobniej będziemy je jeszcze powiększali.

 Tak  wygląda z bliska pole lawendowe. Lawenda to prezent od Sławka, Joanny i mojego Wojtka.  Po lewej stronie przy ścieżce posadzę liliowce Stella D Oro które uwielbiam.  Jest tam też zrobione siedzisko ze starej szafy. Kiedyś nastanie taki dzień, że będę tam siedziała i dłubała palcem w bucie :-)



a tak wygląda to od strony domu






I jeszcze raz zdjęcie domu

Tu gdzie stoi auto powstanie rabata którą zaprojektowała Magnolia. Będą tam rosły trawy, rudbekie i małe krzaczki miniaturowych lilaków


Na skarpę przed domem ( lewa strona)  nie mam pomysłu, bo w pierwszej kolejności trzeba część gliny zebrać, nawieźć dobrej ziemi.


 Zdjęcie poniżej przedstawia coś na co patrzę i krwawi moje serce


Patrząc na moją dotychczasową pracę trzeba pamiętać o tym, że nie mam maszyn i jakby nie patrzeć należę do tej słabszej płci  ( chyba dobrze odmieniłam słowo płeć ), a belki ważą swoje :-) i  tylko jedne ręce robocze. Wojtek jest od tego, żeby na to wszystko zarobić :-) co nie jest wcale łatwym zadaniem.

Na koniec Kudełek pilnujący wejścia do warzywniaka

Kudełek od pewnego czasu stał się psem pasterskim. Wystarczy wydać mu polecenie a on już  zagania kury na miejsce. 

19 komentarzy:

  1. Wprawdzie nie bylo dla mnie, ale tez sobie nielegalnie zdjecia obejrzalam i post przeczytalam, a co, nie moge jak lubie? :)))
    Graszka, jestes niesamowita, w tak krotkim czasie osiagnelas tak duzo. To wprawdzie malenkie roslinki i potrzeba wyobrazni, zeby zobaczyc efekt koncowy, ale ja go widze. Nawet te drzewa, dzis podobne do patyczkow wetknietych w ziemie.
    Chyle czolo przed Twoja pracowitoscia. A Wojtek w niedziele nie pracuje, to na pewno Ci pomoze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, kiedy czytałam Twój wpis o pięciu pozytywnych cechach, nie skomentowałam, ale długo o nich myślałam.

      Kiedyś miałabym problem z ich znalezieniem teraz nie. Tak, pracowitość o której wspomniałaś jest jedną z tych cech :-)

      Usuń
    2. zapomniałam dopisać, do Wojtka należy koszenie trawy. Mamy jedynie podkaszarkę i ja sie do niej nie dotykam :-)

      Usuń
  2. Podziwiam. Nie obraź się na mnie, ale po obejrzeniu zdjęć pierwsze moje skojarzenie to jesteś jak maszyna rolnicza - glebogryzarka. Zwolnij tempo.
    Głaski dla Kudełka.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  3. Graszko to niesamowicie dużo pracy, którą już wykonanałaś, przecież jeszcze rok nie minął! Pokaż to siedzisko z szafy, też iedyś takie miałam, w wynajmowanym domu. Ustawiliśmy obok piaskownicy młodego, on sobie tam grzebał, a my siedzieliśmy na szafie.Z tą stodołą w rozsypce się nie przejmuj, na nią też przyjdzie czas, a to Ci gwarantuje, że nie prędko będziesz siedzieć i kiwać palcem w bucie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza jak posadzę kwiaty będę robiła kolejne zdjęcia.
      Nadchodzący tydzień mam wypełniony po same brzegi. We wtorek na dwa dni jadę do miasta nad brzegiem zimnego morza. Mam tam kilka spraw do załatwienia. Wracam w środę. W czwartek jest bardzo ważny dzień, przed którym bardzo się denerwuję

      Usuń
    2. To trzymam kciuki za czwartek.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. trzymanie jest jak najbardziej wskazane :-)

      Usuń
  4. Graszko, dziękuję! Jestem usatysfakcjonowana bardzo! I bardzo podziwiam to co już zrobiłaś! Toż to kawał dobrej roboty! Bo gdy pokazujesz przeorany ugór, to czek myśli, że wszędzie tak jest, a to żywa i krzywdząca nieprawda. Już jest klimatycznie, a zobaczysz (i my też) chociażby za dwa-trzy lata! Rozrośnie się lawenda i cała reszta. A obora? Moja wygląda podobnie i kij jej w okno. Niech Ci to snu z powiek nie spędza.
    Na glinie przed domem (po wymianie ziemi) posadź jakieś rośliny płożące się, byliny itp. np. barwinek - on i na glinie urośnie - albo tojeść rozesłaną - u mnie rośnie na betonie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze stodołom to było kilka planów. Rozebrać? Jak już ustaliliśmy cenę rozbiórki, to panowie więcej nie przyszli. Zostawić? Posadzić coś przed i nie patrzeć. Jest jeszcze inna opcja. Posprzątać w środku i otworzyć z dwóch stron. Wojtek mówi, ze to ją osłabi. A ja sobie myślę, niech osłabia i niech się wali, oby nie na moją głowę

      Usuń
    2. O, i to jest właściwe podejście!

      Usuń
    3. Wojtek do miasteczka pojechał po pana, który będzie mi pomagał. Cieszę się

      Usuń
  5. Ja wyobrażałabym sobie w pobliżu domu, rosnące i kwitnące malwy, floksy - takie swojskie kwiaty. Kundelek przesympatyczny, podobnej maści był onegdaj mój kundelek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz to taki pies, gdzie ja tam i on. Jak sadziłam drzewa na polu, leżał i czekał aż skończę. Jak jestem w warzywniaku to i on w warzywniaku. Nawet jak wołam koty na posiłek, on też przychodzi

      Usuń
  6. Graszka! Załamałam się!
    Mam malutkie poletko w porównaniu z twoim i ciągle nie mam nań pomysłu! A ty przez tak krótki czas tyle zrobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysłów to ja mam dużo, brakuje mi jedynie kasy i siły do pracy :-)

      Usuń
  7. Graszko, podziwiam Cię. Masz w sobie dużo zapału i siły. Ja się za ciężkie prace nie biorę.
    A wokół Waszego domu coraz piękniej :)

    OdpowiedzUsuń