poniedziałek, 13 marca 2017

Ta Ania

Studiuje na Politechnice, dwa razy w tygodniu chodzi na chór, a jeszcze wcześniej była wolontariuszką  w Ośrodku dla osób niepełnosprawnych. A jaka jest? Rozmowna, miła i taka normalna. To, że studiuje ma mniejsze dla mnie znaczenie niż to, że była wolontariuszką.  Nie pytajcie dlaczego tak. Nie wiem, tak po prostu czuję.


To był radosny dzień. Zjedliśmy wspólnie obiad, później deser, powygłupialiśmy się na kanapie, robiąc buziaczki a Bogumił pstrykał zdjęcia telefonem, z którym się nie rozstaje.  Dostali książkę z osobistą dedykacją, zaś dla rodziców Ani przygotowałam parę moich przetworów. Wsiedli w auto i pojechali. Nie wiem kiedy się to stało, że mój syn stał się dorosły.


Niedzielę spędziłam nad przygotowaniem książki do wysyłki. Bogumił twierdzi, że powinnam być dumna z siebie. A ja stale mam wątpliwości. Dlaczego tak jest?

Przytoczę wam teraz fakt autentyczny:
Rozmawiają dwaj mężczyźni. Pierwszy tłumaczy drugiemu dlaczego musi jechać do banku. - Muszę jechać do banku, bo zapomniałem pin-u, a nie chcę stracić karty.

Jakiś czas później ten drugi opowiada trzeciemu - wiesz, zabrali mu kartę do bankomatu, bo ma długi.
A ten trzeci do czwartego - wiesz, nasz znajomy ma ogromne kłopoty finansowe i grozi mu komornik.

Jak nazywała ta zabawa w dzieciństwie? Głuchy telefon?

Tak, chyba tego obawiam się najbardziej- dorabiania gęby.
Zaprawdę jest niewiele osób, które są skłonne wskoczyć w nasze buty, wczuć się w sytuację. Wolimy wytłumaczyć to sobie po swojemu.

Dzisiaj pojechaliśmy na pocztę.
Kilkadziesiąt egzemplarzy poleciało w różne części świata. Czekam teraz na sygnały o ich  dotarcie i pierwsze recenzje. Nie wiem, może jak będą pozytywne, napiszę swoją książkę, taką dla kobiet, które nie wierzą, że jeszcze coś dobrego w ich życiu może je spotkać.

Po raz kolejny muszę przeprosić moich czytelników, że z mojego powodu urywa się prywatna poczta. To nie wynika ze złej woli, was jest 100, a ja jestem sama. Dlatego wybaczcie, że odpowiadam  czasami z opóźnieniem.

Niedługo zaczną sie też prace ogrodowe, także ten czas będzie w ogóle ograniczony

22 komentarze:

  1. 100 dedykacji i 100 autografów., do tego pakowanie listów i goście - mieliście pracowity weekend.
    Już nie mogę się doczekać kiedy mój egzemplarz do mnie dotrze. Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każda książka ma dedykację więc było pracowicie. Odzwyczaiłam się od siedzenia przy biurku :-) bolał mnie kręgosłup, ale dałam radę :-).

      Mam nadzieję,że poczta stanie na wysokości zadania i dostarczy bez zbędnych opóźnień.

      Usuń
  2. Nawet Hana na oknie podskakuje :))
    Świetnie wyglądacie razem :)
    Sama radość !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był piękny czas, bo Ania nie jest zadnym bufonem, a miłą młodą kobietą :-)

      Nie wiem jak to zrobił Bogumił, ale połączenie kilku zdjęć samą mnie ogromnie bawi

      Usuń
  3. Czekam zatem na książkę:)Jacy Wy ładni!!!
    pozdrawiam
    Ulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj rano poszła, pani na poczcie powiedziała, że o 15 wychodzą z naszego miasteczka :-)

      Wiesz Ula, przytyło mi się tu bardzo, nawet bardzo, bardzo. Nie lubię swoich worków pod oczami, dlatego raczej nie jestem za robieniem zdjęć. Jednak w tym dniu było inaczej, ogarnęła nas taka głupawka na kanapie. Nie wiem, może to ze szczęścia :-)

      Usuń
  4. Mam nadzieje, ze nie zapomnieliscie o dedykacjach? :)))
    Ja dopiero bede mogla sie zameldowac po powrocie z Polski, bo tam jestem nieskomputeryzowana.

    Graszka, po pierwsze primo to wszystkie Anki sa bardzo fajnymi facetami ;) Po drugie primo masz racje, ze wolontariat w osrodku plasuje dziewczyne Twojego syna bardzo wysoko. A po trzecie primo jest sliczna. I chyba sie dobrze rozumiecie, jak widac ze zdjecia. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda książka ma dedykację :-)

      Tak, Anie to fajne dziewczyny :-)
      Było fajnie, ani przez moment nie zapanowała krępująca cisza :-) Lubię ją

      Usuń
  5. Gratuluję udanej wizyty. Ważne, że Jesteś zadowolona. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Malenka iskierka zazdrosci mi sie zatlila, bo tez bym chciala, zeby moje dziecko taka Anie znalazlo :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajdzie. Ja już też byłam pełna wątpliwości i stało się, znalazł ją :-)

      Usuń
  7. Ten głuchy telefon przypomniał mi o pewnej sytuacji...: http://miderska.blogspot.com/2008/12/janusz-nie-wiesz-czy-jolka-miaa-kiedy.html
    ;)
    Jak tam pole? Szpadel testowo wbity?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, myślę, ze ja tą sytuację będę omawiała dłużej niż 6 godzin.
      I po raz kolejny potwierdza się, że kobiety są z Wenus a faceci z Marsa

      Sąsiedzie, szpadla jeszcze nie wbiłam, ale uczynię to jutro o 8 rano.

      Usuń
  8. Jakie piękne, rodzinne zdjęcie.
    Podaję adres mailowy: regian@o2.pl. Proszę o maila dotyczącego zakupu książki.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ ja idę w pole, Wojtek zajmie się wysyłaniem informacji :-)

      Usuń
  9. Graszko ciepło mi się zrobiło na sercu widząc te migawki. Taka radość, zadowolenie. Super. Ania naprawdę wygląda na normalną dziewczynę, a słowo normalna to chyba jeden z największych komplementów. W moim odczuciu oczywiście :) Twój syn jest przystojny i taki sympatyczny :)

    Wiesz, ludzie zawsze będą gadać. Co byś nie robiła to będą gadać. Przytyjesz - powiedzą, że o siebie nie dbasz. Schudniesz - powiedzą, że wyglądasz na chorą, albo zamiast zajmować się domem to latasz na sporty... ;) itd. itp. ... Jaka jest na to rada? Olać, nie myśleć o nich tylko o sobie.
    A z drugiej strony, my, jacy byśmy nie byli też potrafimy co nieco pomyśleć o innych. ;)

    Pomysł na książkę masz świetny! Ja też muszę zacząć pisać na poważne tematy, które mogą pomóc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozmawiałam ostatnio o tym z Wojtkiem. Mamy żal, dziwimy się, że tak postępują ludzie, a sami bywamy wcale nie lepsi. Staram się to w sobie zmienić.

      Wiesz, kiedy podpisywałam dla Ani książkę, zerkałam na syna. Uśmiechał. Ja znam ten uśmiech. Kiedyś tak uśmiechał się na mojej wystawie fotograficznej. To bardzo fajny widok :-) Ciepło się robi na duszy

      Usuń
  10. Super rodzinka!Też mam córcie Anie i uważam, że Anki,to super dziewczyny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anki są super. Jedną taką Anie poznałam niedawno w naszym miasteczku. Super kobieta :-)

      Usuń
  11. Wszystkie Anie sa kochane, to fakt :) Co za sliczna grupa na tej kanapie, az milo popatrzec.
    Bylam pewna, ze twoj syn sobie poradzi z praca, a w dodatku ma swietny gust - niech im sie szczesci razem. A Ty Graszko wygladasz slicznie! Nie wiem, czy to kolor bluzki czy wlosow, ale cala jestes promienna :) Gina

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam nic dodać nic ująć tylko dołączam się do wypowiedzi wszystkich wyżej.Wyglądacie naprawdę na szczęśliwych ludzi i niech tak zostanie już zawsze.Do miłego grażyna

    OdpowiedzUsuń