czwartek, 9 marca 2017

Starość nie musi być smutna i zgorzkniała

Rzadko mi się zdarza siedzieć nad otwartym laptopem, zamykać go, ponownie otwierać i nic nie napisać. Za dużo myśli latających po głowie po spędzonym w Barce przedpołudniem, a jak chce się dużo opowiedzieć to nie wiadomo od czego zacząć.


Moi rodzice bardzo szybko zaczęli chorować. Tata i mama poruszali się na wózku inwalidzkim. Mama w wieku 40 lat zachorowała  na RZS zmarła mając 70 lat. Kiedy człowiek cierpi z bólu przez 30 lat trudno o pogodne usposobienie. Przesiąkłam tym bólem. Opiekując się  rodzicami wbiłam sobie do głowy, że starość jest okrutna, że jest jednym wielkim cierpieniem. 

Świetlica Barki  była wczoraj wypełniona po brzegi. Inaugurację otworzył Prezes ośrodka, a głos po nim zabrał Burmistrz Górowa, który bardzo pięknie opowiedział o kobietach, a zwłaszcza o jednej, której zawdzięcza najwięcej, a mianowicie o swojej żonie.

Opiekunowie wraz z podopiecznymi przygotowali dwa krótkie przedstawienia zatytułowane:  "O złej teściowej i dobrej synowej" oraz  "Randka w ciemno". Przyglądałam się podopiecznym, którzy na moment stali się prawdziwymi aktorami na niedużej scenie. Było widać ich ogromne zdenerwowanie, ale także czuć było emanująca z nich spontaniczną radość. Ciężka praca opiekunów oraz ich podopiecznych dało niesamowity efekt. Miło było patrzeć na ich roześmiane, szczęśliwe twarze. 

Potem wystąpił zespół "Promień", który składał się z pań w zbliżonym do mojej  mamy wieku. Sala na której siedzieli podopieczni i goście wtórowała występującym. Miałam to szczęście, że po skończonym występie, panie usiadły zaraz za mną w trzecim rzędzie.

Wiem, że nie ładnie podsłuchiwać, ale nie mogłam się oprzeć. Panie, rozmawiały o kolejnym występie, o ile dobrze zrozumiałam w Olsztynie. Ich głosy nie były przepełnione bólem, one wprost ćwierkały jak młode nastolatki. Omawiały jakie sukienki i buty ubiorą.

W tym momencie przypomniałam sobie czasy młodości, kiedy miałam naście lat i wraz z moją przyjaciółką z podwórka szłyśmy  do Klubu Żak na dyskotekę. 
Siedzące za mną starsze panie uświadomiły mi, iż starość wcale nie musi być smutna i zgorzkniała. 

Kolejnym punktem programu był występ Jerzego Bachara, który  śpiewał piosenki Okudżawy. Niesamowite przeżycie. Ach gdyby tak posłuchać tych piosenek przy ognisku. 

I ostatnia atrakcja, która dla mnie była absolutnie numerem jeden. Sesja zdjęciowa podopiecznych, które uczęszczają do Centrum Barka. Następnie do zdjęcia dodano krótkie żartobliwe teksty.  Wyglądało to tak jak profesjonalna okładka kolorowego pisma. Tymi zdjęciami, tekstami byłam tak zachwycona, że po wyświetleniu slajdów podeszłam do pań opiekunek i poprosiłam o przysłanie mi ich na e-maila.


Czyż te panie nie są piękne? Proszę pomyśleć jak musiały czuć się wyjątkowo, kiedy ta sesja powstawała. Zdjęcia o ile się nie mylę zostały wykonane przez Ewę Porydzaj.

Jedno z tych zdjęć urzekło mnie tak mocno, że zapewne popełnię z tego powodu kolejny wpis.

I przypomina mi się pytanie usłyszane wczoraj od pana Dudy - "czy tu mieszkają fajni ludzie?" Tak, tu mieszkają fajni ludzie, a chociażby pracownicy centrum Barka, którym chce się coś robić dla ludzi pokrzywdzonych przez los.

Właśnie tym ludziom należą się ogromne oklaski. Pani Aniu stworzyła pani piękny zespół ludzi kreatywnych. Gratuluję

Parę moich zdjęć












16 komentarzy:

  1. Starość nie zawsze musi być przykra. Wiele zależy od nas. Nie trzeba wstydzić się swoich pasji. Przykro jest patrzeć na ludzi starszych, którzy mogą wiele zrobić dla siebie i innych ale nie chce im się. Jest i starość przykra kiedy człowiek cierpi i my obok nie wiele możemy zrobić. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mówią buddyści jedno co pewne to śmierć, dlatego nigdy nie wiadomo jak będzie nasza starość.
      Choroba mojej mamy zawsze mnie martwiła, ponieważ może być dziedziczna. Kiedy po pracach fizycznych, bolały stawy, ja już sobie wyobrażałam, że drąży mnie choroba :-). Tutaj, przestałam o tym myśleć :-)

      Usuń
  2. Jezeli tylko starsi lub chorzy ludzie nie sa pozostawieni sami sobie, jezeli czuja sie potrzebni i lubiani, jesli maja miejsce, gdzie moga sie spotykac i po prostu zyc - to starosc i choroba nie musza byc niczym strasznym. Te kobiety na zdjeciach sa nieumalowane, niewyretuszowane, one sa prawdziwe. A co wiecej, one sa szczesliwe, promienieja. Sa piekne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też na to zwróciłam uwagę. Pokazuje nam się piękne okładki modelek z pełnym makijażem, które tak naprawdę nie są prawdziwe a jedynie wyglądają na doskonałe.

      Usuń
  3. Jestem pogodną staruszką ale to nie znaczy, że tylko radość, śmiech, szczęście. Owszem, są takie chwile i jest ich raz więcej raz mniej ale jest też codzienność i zwyczajność wcale niewesoła. Dobrze Graszko, że pokazujesz i gloryfikujesz te radosne chwile ale trzeba mieć świadomość, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest chyba w każdym wieku. Jest czas na łzy i czas na radości :-)

      Usuń
  4. Przeczytała 100 stron Twojej książki choć powinnam się pakować. Jesteś dzielną, interesującą kobietą i mamą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno to nazwać książką :-) bo to teksty ze starego bloga. Często do nich wracam i zastanawiam skąd ja brałam siłę na tyle życiowych porażek.

      Usuń
  5. A ja nie chodziłam w wieku "nastu" lat na dyskotekę do klubu Żak. Ja się tak nie bawię, buuuuu:(( Co więcej, później też na żadne takie nie chodziłam. Pewnie właśnie dlatego moja akurat starość będzie smutna i zgorzkniała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to był jeden z lepszych klubów w Gdańsku, żałuj :-)
      Bywało się też na Fortach, ale to już nie był mój klimat :-)

      Twoja starość nie będzie smutna, bo masz swoje pasje. Piszesz a przede wszystkim myślisz.

      Usuń
  6. Ale ten ośrodek jest dla osób niepełnosprawnych, a nie starych (chociaż niepełnosprawni też się przecież starzeją), więc ja nie rozumiem gdzie tu związek. Chyba przybiła Cię atmosfera miejsca, więc niepełnosprawność kojarzysz ze starością. Starość nie musi być pełna bólu i zgorzknienia, chociaż w Polsce na pewno jest ludziom ciężej niż tu gdzie mieszkam. Tutaj siedemdziesiąt lat to jeszcze siła wieku, ludzie korzystają więc z życia ile mogą. Wakacje, wycieczki, nowe zainteresowania. To daje dodatkową siłę do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieszkamy na różnych planetach :-)
      Będąc tam, nawet pomyślałam, że gdyby taki ośrodek dla niepełnosprawnych pełnił rolę "Domów Starców" chętnie spędziłabym tam swoją starość

      Usuń
    2. Graszko, u nas "Dom Starców" to po prostu "Home", czyli dom i oddaje się tam osoby na tyle zniedołężniałe, że nie są w stanie już o siebie zadbać, a rodzina też nie może i ma zasoby. Bo taki home kosztuje straszne pieniądze. Najczęściej staruszkowie spędzają czas w ośrodkach dziennych, albo w specjalnych klubach, coś takiego jak opisywała Pantera w poście o swojej mamie. Ja gram w badmintona, grają ze mną osoby blisko siedemdziesiątki, poza tym seniorzy grają w tenisa, golfa, jeżdżą na rowerze wiele kilometrów dziennie, biegają, uprawiają sporty walki, każdy robi na co go fizycznie stać. Dziadek mojego Chłopa właśnie skończył 96 lat, nawet ostatnio był z nami na wakacjach na statku, wciąż jeździ samochodem, lubi sobie wypić kieliszeczek whisky po kolacji (pomaga mu to na sen) i gra w bowls (czyli kule). To nie jest taki straszny wyjątek tutaj. Chciałabym tak...

      Usuń
    3. a my mieszkamy w tej samej Europie?
      Moja przyjaciółka z lat dzieciństwa mieszka w Niemczech, kiedy spotykamy się w Polsce rozmawiamy o tej przepaści która jest tak ogromna jak jakiś krater :-)

      Dlatego jak widziałam panie seniorki z zespołu Promyk, bardzo się ucieszyłam, że jednak coś się dzieje :-)

      Usuń
  7. Witam piszę od niedawna komentarze u Ciebie,miło czyta się o ludziach dobrych i z szacunkiem do drugiego człowieka.Ponieważ nie ma fb to dzięki Twojej uprzejmości mogłam obejrzeć zdjęcia prawdziwych pań oraz przeczytać super fajne teksty uśmiałam się serdecznie.Pozdrawiam z kaszub Grażyna do miłego

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie każde miasto może poszczycić się Barką i mieć taką niezwykłą Panią Anię.Najczęściej starzy ludzie są przezroczyści. Po prostu ich nie widać. Obserwuje to np. w miejskiej komunikacji, w sklepach,w urzędach. Czasami zdarza się, gdzie absolutnie zdarzyć się nie powinno- szpitalu.
    Starość jest generalnie postrzegana jako coś,co mnie,młodemu nigdy się nie przydarzy,więc niech ten staruch nie włazi mi oczy.Starość jest żenująca, brzydko pachnie i jeszcze gorzej wygląda.Wiem co mówię,bo ostatnio często odwiedzam miejscowy szpital,MOPR i inne tego rodzaju urzędy. Starość powinna być ciepła, spokojna, dostojna.Rzadko taka bywa.

    OdpowiedzUsuń