środa, 8 marca 2017

Pan Duda

Przed jedenastą pomknęłam żabką do miasta. Najpierw zawitałam do Barki, bo z okazji Dnia Kobiet bardzo dużo się tam działo. Rozpromieniona, pełna pozytywnych emocji po występach podopiecznych udałam się do gminy w sprawie naprawy drogi. O tym co  zobaczyłam w Barce, napiszę następnym razem.


Budynek gminy przypominający starą odrestaurowaną  willę z pięknymi drzwiami zapraszał mnie do środka.

Na wprost wejścia, za szybą siedziała pani w średnim wieku. 
- Chciałabym rozmawiać z kimś w sprawie katastrofalnego stanu drogi w mojej wsi i o ewentualnej naprawie.
Pani  otaksowała mnie wzrokiem, odwróciła się w stronę okna i powiedziała:
- Widzi pani ten budynek z boku,  ten z dużymi drzwiami, musi iść pani do pana Tadeusza, ale nie wiem czy go pani zastanie.
Troszkę się zdziwiłam, że osoba, która podejmuje decyzje o ewentualnych naprawach dróg w gminie ma  gabinet w budynku przypominającym raczej warsztat.

- No dobrze - odpowiadam grzecznie -  ale proszę mi powiedzieć z kim w urzędzie mogę porozmawiać o zniszczonym przez śmieciarkę podjeździe?
- A to pani musi zadzwonić do firmy wywożącej śmieci. 
Przez chwilę zastanawiam się czy urząd gminy ma na stanie jakichkolwiek pracowników decyzyjnych, czy pani po prostu chce mnie zbyć.
- A ma pani do tej firmy telefon? - pytam.

W tym momencie z korytarza wyłania się młody człowiek w odprasowanym sweterku. Nazwijmy go panem Duda. Kto oglądał film Ranczo zapewne będzie wiedział o kim mowa. 
- Słyszałem co pani mówiła - mówi pan Duda - zapraszam do mnie.

Rozsiadam się na  krześle i opowiadam z czym przychodzę.
- Śmieciarka, która odbiera nie posegregowane śmieci wjeżdżając na nasz podjazd uszkadza nam drogę dojazdową do domu. Nie jest to wina kierowcy, bo nasz podjazd jest jedynym miejscem gdzie może zawrócić - tłumaczę cierpliwie z uśmiechem na twarzy.
- Nie mamy pretensji do tego biednego człowieka, kierowcy śmieciarki - podkreślam. - Przyszłam tu raczej znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie.

Pan prosi o wskazanie mi na mapce geodezyjnej  w komputerze lokalizację naszego siedliska. Na moje szczęście, wielokrotnie taką mapkę pokazywał mi Bogumił, więc doskonale wiedziałam gdzie jest nasz dom i nasza droga.

Pan milcząc drukuje mapkę. Postanawiam pomóc młodemu urzędnikowi, może biedaczek nie wie co zrobić.
- Wie pan wpadłam na taki pomysł - odzywam się -  może firma, która zabiera śmieci jakoś ten teren uporządkuje, albo gmina wysypie na tym kawałku gdzie ta śmieciarka musi zawrócić trochę gruzu. W końcu jestem człowiekiem i użyczę naszego podjazdu na powrót śmieciarki  do bazy.
- Ależ proszę pani, przecież to jest niegospodarne! - oburza się - Jak gmina ma pani naprawić prywatny podjazd ??? 
- Przepraszam, a gospodarne jest uszkadzanie terenu prywatnego? W takim wypadku, ja nie pozwalam śmieciarce  zawracać na moim terenie. Postawię szlaban i szlus, po kłopocie. A śmieciarka będzie jechała aż do Zakopanego aby zawrócić.

No i pokłóciłam się z panem Dudą o miedzę, a do tej pory myślałam, że takie rzeczy to tylko u pani Jaworowicz.

- Przepraszam, a skąd się pani do nas przeprowadziła? - pyta.
- Z Gdańska - odpowiadam nieco zaskoczona pytaniem, bo jakież to ma znaczenie 
- I dlaczego to pani zrobiła? - dziwi się, a w jego oczach czytam: "Coś ty głupia babo zrobiła?!?"
- No wie pan, wiele jest powodów, tutaj są piękne tereny, bociany, żurawie, świeże powietrze, nie ma zgiełku i mieszkają fajni ludzie.
- Tutaj mieszkają fajni ludzie... -  powtarza zdziwiony. 
- Tak, tylko droga kiepska - odpowiadam żartobliwie.

Pan Duda moją pochwałę fajnych ludzi musiał wziąć  sobie mocno do serca,  bo kiedy wychodziłam powiedział - niech pani nie idzie do pana Tadeusza, niech pani napisze podanie do pani Wójt.

Wróciłam do domu, powtórzyłam rozmowę Bogumiłowi.
- Ty pisz Bogumile, ty masz lepsze pióro od mojego. 

Tak wygląda zmasakrowany podjazd :









A droga wygląda tak 
Pytanie retoryczne, którą stroną jechać, żeby ominąć dziury? 







22 komentarze:

  1. Droga jak na poligonie. Chyba najlepiej poradziłabyś sobie jeżdżąc czołgiem, a nie Twoją żabką. A jeśli chodzi o załatwienie utwardzenia drogi to pewnie ,znając realia, czeka Was cała batalia. Oby nie...
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oddałam sprawę Bogumiłowi, bo on spokojny człowiek jest. Powiedział, że napisze, więc poczekam, aż to zrobi.
      Ja to emocjonalny raptus jestem :-)

      Usuń
  2. Ojojku! Grażko, na tę drogę, to raczej jakiś czołg albo pojazd bojowy, a nie Twoja bidula żabka! Czarno widzę naprawianie tego czołgowiska przez gminę :/. Chyba, że telewizja by to pokazała ;) Współczuję serdecznie. Trzeba mieć tylko nadzieję, że wiosenne wiatry szybko to błocko osuszą, ale na dziury żaden wiatr nie pomoże... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest słuszna uwaga, nawet jak to wszystko obeschnie to dziury pozostaną.
      Nie wiem jak to się skończy, pan Duda wziął nr telefonu. A ponieważ już czułam czym to grozi, podałam Bogumiła.

      Ja cierpliwa jestem, poczekam. Nic nie zrobią, posprzątam, rozplantuję grabiami podjazd i szlaban postawię.

      Usuń
  3. Wiele razy słyszałam o podobnych problemach. Wydaje mi się, że faktycznie przyjdzie postawić szlaban, może wtedy będzie szansa, że poprawią ten podjazd w rozsądnym czasie.
    Ciekawa jestem jak szybko Wójtowa rozpaczy tę sprawę. Życzę oby to było sprawnie rozwiązane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama jestem ciekawa Pani Wójt, ale dzisiaj już mi się odechciało umawiać na audiencję. Zostawiam to Bogumiłowi. Tu tylko jego spokój może nas uratować

      Usuń
  4. Powtarzam: na takie okolicznosci tylko czolg! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że do twarzy byłoby mi w czołgu z taką długą lufą :-)

      Usuń
  5. Graszko oj nie ładnie pomijać pierwsze ogniwo czyli sołtysa;-), następnie radnego i dopiero do wójta.Ta drogą to wiejska? gminna czy powiatowa?
    Na podjazd to raczej nie ma co liczyć, bo robią te prywatne tylko gdy obejmuje je jakiś projekt unijny lub marszałkowski. W innym nie widziałam żeby ktoś się przejął, ale może w tej gminie faktycznie miło ludzie pracują:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym przypadku na pierwsze ogniwo trzeba by dłuuuugo czekać. W tej wsi nie ma sołtysa:)

      Usuń
    2. Rozmawiałam z pierwszym ogniwem, jak jeszcze nie złożyła rezygnacji. Do gminy trzeba, do Wójta- usłyszałam :-)

      A podjazd, mimo, że zorany przez auto śmieciarki, sama sobie naprawię, postawię szlaban i "będzie pan zadowolony" :-)

      Usuń
  6. Podjazd jest nieciekawy, ale drogę to szturmem bym brała. Bieg nr 2 i gaz prawie do końca omijając co niektóre większe dziury! Drogę znasz to powinnaś wiedzieć jak slalomem się jeździ ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i biorę szturmem.
      Szkoda mi jedynie listonosza, bo ostatnio ma dla nas dość często paczki. Już wczoraj dzwonił, czy przypadkiem nie będę w mieście :-) Limit wizyt w mieście został wyczerpany do piątku, bo w piątek jadę odebrać koperty. I zacznie się wysyłanie książek

      Usuń
  7. Boję się takich dróg, kiedyś zakopaliśmy się w lesie. W samochodzie małe dzieciaki, z lasu do wsi ładny kawałek, przedwiośnie, zimno i zaczyna się ciemniać, szukanie ciągnika. Wyiągnęli nas, ale teraz, jak widzę kałużę na polnej drodze mam stresa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj jak jechałam, Bogumił pytał - zabrałaś telefon? No nie. Jakoś tak mieszkając tutaj przestałam być jego niewolnikiem. A jak się zakopiesz? I wróciłam, bo strach wybierać się bez telefonu

      Usuń
  8. Dziury przepiekne,ale straszne, trzymam kciuki za wasza "rozprawe" z Gmina. Bardzo mi sie podoba wasze podejscie i twoja konwersacja z urzednikiem- trzeba w koncu zaczac zmieniac te zaskorupiale uklady i myslenie typowo z PRLu.Zdaje sie,ze wy i jeszcze pare madrych osob bedziecie niedlugo sila pociagowa tej wsi :)
    Usciski i szybkiego obeschniecia dziur - Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, ja tu się przeprowadziłam szukając świętego spokoju :-)

      Usuń
    2. Chyba bedziesz go miala dopiero na emeryturze:) wszedzie trzeba sie z czyms uzerac, czy to w miescie czy na wsi, tylko problemy inne:) Ale zycze ci tego spokoju, obyscie go w koncu zaznali ...Gina

      Usuń
  9. Wspolczuje. U nas do kazdej posesji jestt droga asfaltowa, nawet do takich siedlisk posrodku pola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już nie wymagam asfaltu, ja jedynie proszę o utwardzenie drogi.
      A swoją drogą, jaka jest to dopiero niegospodarność, że o każdej porze roku łata się dziury gruzem, które i tak nic nie dają :-)
      Ot, Polska gospodarność

      Usuń
  10. Nie mam dobrych doświadczeń z gminnymi władzami, serdeczność i grzeczność mają za słabość.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mamy taką pikna drogę! A w zeszłym roku dodatkowo jeszcze ją zepsuli rajdami samochodowymi, które zachciało im sie urzadzać akurat przy naszym domu.Najgorzej jest zawsze na wiosne. Wójt od kilku lat obiecuje asfalt i na obiecankach sie kończy.Na szczęście minie ta mokrawica, droga wyschnie, jakoś sie wykruszy, wyrówna i sprawa przycichnie...

    OdpowiedzUsuń