wtorek, 28 marca 2017

Dzień bociana

Jest taki dzień kiedy przylatuje bocian. Jest taki dzień. Choć nic nie zapowiadało. Rano było zimno i mgliście. Kolejny przedwiosenny dzień, pomyślałem. Koło dziesiątej wyszedłem z domu i odruchowo spojrzałem na gniazdo.

Siedział tam, zmęczony, wychudzony, skulony w sobie. Pewnie zastanawiał się – co ja tu do k* nędzy robię? Nie lepiej było zostać tam daleko, gdzie ciepło?



W południe słońce rozgoniło mglistość. Bocian zamachał skrzydłami i poleciał podjeść coś na łące. Po południu stał na jednej nodze w gnieździe, coś tam poprawiał, wyganiał wróble, które rozbisurmaniły się podczas jego nieobecności.

Dzień bociana to dzień w którym świat zewnętrzny staje się milszy od wewnętrznego. Siedziałem dzisiaj na ławce przed domem w samej koszulce i nie chciało mi się wracać do dusznego wnętrza. Koty, a zwłaszcza odważna Hana, próbowały dać drapaka na zewnątrz. Hana od paru dni ostrożnie bada nowe dla niej zewnętrze. Killer zaś woli póki udawać trupa.

Podczas wieczornego spaceru z trójnogim psem zauważyłem, że pejzaż zmienił barwę. Zbrązowiałe od zeszłej jesieni łąki subtelnie zazieleniły się. Klęknąłem i zobaczyłem z bliska, że spośród uschniętego śmiecia sterczą młode łodyżki. Papierowy pień przydrożnej brzozy kontrastował z lazurem nieboskłonu.


Tak, tak właśnie dzieje się w dzień bociana. Kończę pisać a zza uchylonego okna dochodzi mnie jego klekot.  







8 komentarzy:

  1. Graszkowska, bedziecie mieli potomstwo? :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda, że to wspaniałe uczucie jak widzi się pierwszego bociana? Mimo, że stojący ;D.
    O swoim bocianie już pisałam u siebie na blogu (zapraszam do poczytania;)), przyleciał wcześniej niż rok temu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polskie bociany przynajmniej uczciwe są. Bociany mieszkające w centrum Hiszpanii mimo, że do Afryki mają rzut beretem i żadnego morza do pokonania, to odlatują....na wysypisko śmieci w Madrycie ;).
    pozdrawiam cieplutko Jonka

    OdpowiedzUsuń
  4. teraz, z bockiem Wasze siedlisko jest kompletne :))). Tutejsze bociany czesto zostaja, choc w tym roku jakos ich mniej widzialam. Chyba przewidzialy wredna zime. Od Twoich zdjec az pachnie mokra ziemia i obietnica wybujalej zieleni :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, pierwsze kwiaty, zieleń traw i bocian, to prawdziwe zwiastuny naszej wiosny. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam stresa... u nas jeszcze bociany się nie pokazały;-((( Co innego żurawie... te "potwory" już od lutego słychać wśród pól i łąk! Foteczki jak zwykle... rewelacyjne! Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Graszko i Bogumile, wlasnie mialam dzis pisac i pytac, czy bociany juz przylecialy?? Telepatia jakas czy co, a mi ta informacja byla koniecznie potrzebna - bo z przybyciem wiosny wystawiam do ogrodu mojego wlasnego bociana ( ma wszystko co trzeba, jest bialo -czarny i ma czerwone dlugie nogi , a ze jest z plastiku a nogi z metalu sa, to tego prawie ze nie mozna rozpoznac! Anglicy wchodza i sie nabieraja , mysla ze prawdziwy! :) Przywiozlam sobie tego bocianka z Polski zeszlego lata. Na zime bocian odlecial do szopki, ale slysze wlasnie, ze pora, aby juz wrocil z emigracji :) Kocham bociany calym sercem - moze i dlatego mam taki sentyment do waszego Domu pod Bocianem :) Wyjatkowe to miejsce, pieknieje z dnia na dzien i chyba nigdy nie przestanie. Usciski Gina

    OdpowiedzUsuń
  8. Choć nie widziałam bociana, wczoraj też siedziałam na balkonie w samej koszulinie a dzień zakończyłam ogniskiem. Zaczyna się ... przyszła Wiosna!

    OdpowiedzUsuń