niedziela, 12 lutego 2017

Żyć nie umierać

Postanowiliśmy wraz z Bogumiłem, że niedziela jest dniem odpoczynkowym. Skoro odpoczynkowym, to kawa pita w łóżku i totalne leniuchowanie. A tak na poważnie, od wczorajszego popołudnia drąży mnie jakiś wirus, dlatego poranek spędziłam w łóżku. Po raz pierwszy z tego powodu nie mam wyrzutów sumienia, wszak bywają takie dni, że człowiek czuje się gorzej i właśnie wtedy trzeba być dla siebie dobrym.


Dzisiaj chciałam się z wami podzielić moimi sukcesami.

Postanowiłam, że będę wstawała godzinę wcześniej. Nagrodą jest picie kawy  i obserwowanie spektaklu, który odbywa się na niebie. Połączenie dwóch pokoi i zrobienie okna tarasowego w tym odpowiednim miejscu było strzałem w dziesiątkę.

Kiedy siedzę w fotelu i patrzę w lewo, wschodzi tam słońce, zmieniając kolor nieba.  Kiedy popatrzę w prawo widzę las brzozowy, za który chowa się księżyc w kształcie żółtej plażowej piłki. To są te momenty, które utwierdzają człowieka, że warto dla takich krótkich i ulotnych chwil  przeprowadzić na wieś.

Dzięki tej dodatkowej godzinie mam też czas na celebrowanie wypicia kawy w ulubionym kubku, bez stresu, że tyle rzeczy muszę jeszcze zrobić, a ja tu siedzę i nic nie robię.

W ten piątek dało mi się zrobić bardzo dużo rzeczy, które od pewnego czasu odkładałam na "jutro". Pojechałam w końcu na pocztę wysłać Maryjkę na desce, przy okazji wypełniłam dokumenty do Urzędu Skarbowego, które też odkładałam.

Do tej pory byłam  osobą pełną wymówek. A bo napadał śnieg, a bo głowa mnie boli, albo winni byli wszyscy dookoła. Jednak największym wrogiem nas samych jesteśmy my sami. Czas to zmienić. Nie od jutra a od dziś. Wykreślanie z listy rzeczy do zrobienia, dało mi ogrom satysfakcji i wprawiło w piękny nastrój.

W tygodniu popełniłam kolejną Maryjkę, tym razem z dzieciątkiem.




A wracając do piątku.
Po zakupach w mieście, samodzielnie pojechałam do naszych przyjaciół na drugim krańcu wsi, drogą przez miasto. Wiem, że teraz moi czytelnicy uśmiechnęli się pod nosem. Gubienie drogi, skręcanie w prawo zamiast w lewo powodowało u mnie, że niechętnie samodzielnie gdzieś się wybierałam.
Tak, to był dla mnie ogromny sukces, bo nie dość, że powiedziałam, że pojadę, bez tego niepokoju, że nie trafię, to jeszcze nie zgubiłam drogi :-) 

Joanna to taki pogodny, ciepły  duszek, który wprowadza dużo uśmiechu. Po wyjeździe Honi do Anglii bardzo brakowało mi takiej osoby. Zjadłam u nich obiad, wypiłam przepyszną herbatę z imbirem, cynamonem i cytryną i nieśpiesznie wróciłam do domu, z zapakowanym przez Asię obiadem dla Bogumiła. Żyć nie umierać. 

Zamówiłam też nowe preparaty do tworzenia. Jak dla mnie jest to dość spory wydatek, ale myślę, że warto. Parę lat temu Ania zamówiła u mnie szkatułki dla swoich rodziców. Całkiem niedawno, gdzieś w komentarzach napisała, że wyglądają tak sama i nic się z nimi nie dzieje.
Dla mnie to ważne, dlatego preparaty wybieram dobre. Skoro dobre, to znaczy drogie. Już wielokroć się przekonałam, że nie można mieć wszystkiego. Tani remont - dużo usterek, tanie buty - pochodzisz w nich jeden sezon. 

Na Walentynki od Bogumiła zamówiłam sobie zrobienie trzech półeczek nad biurkiem. Prezent może mało romantyczny ale dla mnie bardzo praktyczny. Wszystkie preparaty ustawię na nich, tym  samym będę miała więcej miejsca do pracy na blacie.

Tak postanowiłam, zaczynam tworzyć co mi w duszy gra. Tym postanowieniem bardzo dużo zrobiłam dobra dla siebie. Po pierwsze takie malowanie, tworzenie, to jak modlitwa, medytacja - bardzo wycisza uspokaja. Po drugie - wzbogacę swój budżet i będę mogła powoli tworzyć ogród. Bo zarobione pieniądze będą tylko i wyłącznie na to przeznaczone. 

Miałam dzisiaj napisać o mojej nowej sympatii, o Szkotce, która mieszka w Polce i cieszy moje oczy, ale o tym będzie jutro. 


18 komentarzy:

  1. U mnie niestety... wymówka jest dobra na wszystko;-((( boli brzuch, wysoki cukier, jestem zmęczona, chociaż dopiero zwlekłam się z wyrka... Po prostu czekam na jakiegoś kopa !!! o reszcie już nie będę pisać, bo słoneczko świeci i nie będę nikogo więcej dołować w taką cudowną niedzielę !!! Wszystkiego dobrego Wszystkim życzę, buziaki***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu mi pomogła terapia, którą sama sobie zafundowałam oglądając odcinki Łukasza z psychologiem. Siadałam w fotelu ubierałam słuchawki, coby nic mnie nie rozproszyło i słuchałam, wyciągając wnioski. Prawda jest taka jeśli same sobie nie pomożemy, to nikt innym za nas tego nie zrobi :-)

      Usuń
  2. Owladnal mna jakis marazm, zupelnie nic mi sie nie chce i zadna autosugestia nie jest w stanie tego zmienic. Chodze jak robot, robie swoje, ale wcielo gdzies cala radosc zycia. A jeszcze w nocy spac nie moge... ehhh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, mądrzy, wykształceni ludzie twierdzą, że życie jest jak sinusoida. Nie możesz być stale silna, szczęśliwa i uśmiechnięta. Widocznie masz ten inny czas. Ważne jest, żeby znaleźć w sobie siłe, żeby z tego wyjść

      Usuń
  3. Za nami kilka koszmarnych dni, okropnych przeżyć... Takich dni, kiedy nie ma wymówek, nie można sobie pozwolić na choćby odrobinę luzu, trzeba być napiętym jak struna i gotowym do działania czasem ponad siły i wbrew zmęczeniu, takiemu do bólu.Dochodzimy do rozumu powoli, ale to jeszcze potrwa. A walentynki, to dla nas dzień szczególny, z osobistych powodów, więc zafundujemy sobie odrobinę luksusu. I zgadzam się z Tobą, poranki są tu najpiękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek mi mówił o Waszym nieszczęściu.
      Przykro mi. Tu jedynie czas jest w stanie coś zrobić.
      Jeśli w jakikolwiek sposób mogłabym Wam w czymś pomóc, to nie ma problemu

      Usuń
  4. Z tą motywacją to niestety prawda. Wciąż sobie obiecuję wiele rzeczy i tak trudno sobie samemu dotrzymać słowa.
    Podtrzymuję co pisałam szkatułki są piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam taką nadzieję, że w końcu dorosnę do postanowienia. że zacznę się odchudzać. I już nie chodzi mi o to, że w nic się nie mieszczę, raczej martwię się o własne stawy :-)

      Usuń
  5. Z tą motywacją to niestety prawda. Wciąż sobie obiecuję wiele rzeczy i tak trudno sobie samemu dotrzymać słowa.
    Podtrzymuję co pisałam szkatułki są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze kiedy trzymamy się planu i nie trwonimy na darmo swojego czasu.
    Mogę sobie wyobrazić, te piękne widoki. Piękna kolejna Maryjka. Nie dawaj się żadnym wirusom. Ja właśnie dwa tygodnie z czymś takim zmagałam się. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. złapałam ostatnio za aparat i uwieczniłam księżyc. Potem popatrzyłam na zdjęcie i je szybko usunęłam. To nie to samo :-)

      Przeleżałam pół dnia w łóżku, chyba sobie wirus poszedł :-)

      Usuń
  7. Bardzo mi sie podobaja Twoje prace i to, ze pomagaja Ci sie wyciszyc.
    U mnie juz drugi dzien leje nieustannie i podobno ma tak lac przez nastepne dni, a ja mam wrazenie, ze juz sie plesnia pokrywam :(. Niestety, bez odrobiny slonca nie jestem w stanie funkcjonowac, nawet jak mi miecz nad lbem wisi :(((.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mnie też słońce dobrze wpływa :-), było kilka dni pięknych i z automatu człowiek ma zupełnie inne nastawienie :-)

      Usuń
  8. Graszko mam nadzieje, ze "moj| Jezuek i Maryjka niedlugo powstana, nie moge sie juz doczekac ! Mysle tez o szkatulce, ale nie wiem, czy mozesz zrobic taka w kolarach ecru, szarego, bieli z francuska lilia? Moge podeslac wzor mailem :) Nasze gusta co do wnetrza domu sa bardzo podobne, gdybym mogla caly dom bylby w starociach i antykach, uwielbiam mieszanke starego z nowoczesnym! Moj syn tak jak i twoj lubi tylko nowe, i w naszym domu podoba mu sie jedynie .....telewizor :)
    Nie bede miala komu zostawic w spadku tych moich staroci - to tak jest, ze pokolenie naszych dzieci szuka czegos zupelnie odmiennego, na ogol o 180 stopni :)
    Cala nadzieja we wnukach ??
    Usciski Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiednią deskę już znalazłam, ale ponieważ nie mam w domu odpowiedniego pomieszczenia, szlifuję je na podwórku. Próbowałam kiedyś w domu, i potem pół dnia sprzątałam mieszkanie. Podczas obróbki powstaje bardzo dużo pyłu :-)

      Gina, możesz wysłać, bardzo chętnie zobaczę co Tobie się podoba, jednak nie mogę obiecać, że zrobię. Nie wiem czy dostanę u nas taki, odpowiedni wzór. Wysyłaj, nie ma co gdybać, zobaczę i odpowiem.

      Twojemu synowi telewizor, mojemu lustro :-) Źle się czuję w nowoczesnych wnętrzach, sprzątałam kiedyś taki apartament. Bardzo lubiłam właścicielkę, ale trudno mi się tam sprzątało :-)

      Usuń
    2. Nie moglabym zyc w takim 100% nowoczesnym wnetrzu - po prostu mnie to meczy. Proste linie, bezduszne proste meble, zimne nowoczesne oswietlenie przypominaja mi biuro - a nie chce mieszkac w biurze. Lubie mieszanke nowoczesnego z dodatkami starego - np. nowoczesne okna, ale obok stara maszyna do szycia na zeliwnych nogach badz stary zegar, nowoczesne polki, ale na nich piekne stare tomiska oprawione w skore :)...wysle ci na maila troszke szczegolow co do tych "francuskich " motywow :)
      A teraz kawa i do roboty ...milegi dnia - Gina


      Usuń
  9. Graszko, bardzo mądry wpis. Wymówiki to prawdziwa zguba i przez nie czas tak leci przez palce...
    Ja też bardzo lubię wykreślać z listy rzeczy, które zrobiłam. Też daje mi to satysfakcję. Zatem staram się dużo rzeczy zapisywać. To mnie też mobilizuje do robienia, a nie do odkładania na potem...
    Przeczytałam jakiś czas temu o zasadzie 2 minut. Jeśli musisz coś zrobić co zajmie maks około 2 minut zrób to OD RAZU. Np. wykonanie jakiegoś telefonu, opłaty, sprzątnięcie ciuchów, odłożenie czegoś od razu na miejsce itd.... Bardzo staram się wprowadzać tę zasadę w życie (nie zawsze jeszcze mi się udaje) i to naprawdę świetna sprawa jest. Jak sprzątnę ubrania z krzesła od razu to cieszę się porządkiem, a nie cały dzień na nie patrzę z myślą "muszę to zrobić" itd...

    A co do jakości. Wolę zapłacić więcej za rzecz dobrej jakości niż mniej za coś kiepskiego. Sama kupuję lepsze włóczki do dziergania. Nic nie dziergam z włóczek 100% akrylowych, bo nie uznaję takiej sztuczności. Co z tego, że tania?

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu zrobilam porządek w lodowce. Zaliczne!

    OdpowiedzUsuń