sobota, 18 lutego 2017

Praca wre!

Honia, kiedy było strasznie dużo pracy do wykonania, mówiła, że nie ma czasu aby taczkę załadować. Tak jest teraz ze mną, nie wiem gdzie najpierw ręce włożyć.   Jedynie świadomość tego, że czekacie na  nowiny z domu pod bocianem, mobilizuje mnie do pisania.


Dzieje się dużo, a kiedy dzieje się dużo, wpadam w taki stan poddenerwowania. Jak to moja mama mówiła: "kręcę się, kręcę i z tego kręcenia nic nie wynika".

Wczoraj nie mogłam oddać się malowaniu, bo czekałam na gościa, dawno nie widzianego. Zanim ten gość przybył przewróciłam dom do góry nogami latając z nowym odkurzaczem. Dostało też się Bogumiłowi za brak chęci do pomocy w sprzątaniu :-) A jak jest z waszymi mężczyznami? Pomagają w domu?

Naszym gościem była Ewa. Nie widziałam jej ładnych parę lat. Ewa jest prawnikiem, ale swoją profesję porzuciła dla astrologii i kart tarota. Poznałam ją w bardzo trudnym dla siebie okresie życia. Sprzątałam wtedy codziennie inny dom. Byłam strasznie przemęczona, a pieniędzy jak nie było tak nie było. Na domiar złego przychodziły do mnie złowrogie sms-y, które powodowały, że wpadałam w czarną dziurę.

Zgodziłam się po raz pierwszy w życiu na postawienie mi kart tarota. Ewa przepowiedziała mi wiele, między innymi że będę miała pracę. I tak też się stało. Zaczęłam pracować w przychodni. Chyba po tygodniu pojechałyśmy do Ewy z Honią, która dowiedziała się, ze wyjedzie do Anglii i tam spotka tego rycerza na białym koniu. I tak tez sie stało.

Wczoraj nie stawiała mi kart tarota, to było spotkanie towarzyskie.
Wczoraj też Bogumił spotkał się z naszym budowlańcem Adamem. Oglądali dla naszego  przyjaciela dom na sprzedaż.

Zostało ustalone, że przyczepy które stoją na podwórku zostaną już wkrótce zabrane. Sam Adam z uwagi na natłok zleceń przyjedzie do nas dokończyć po świętach Wielkanocnych. Nie kłóciłam się z nim o szybszy termin, bo szczerze wcale za nim nie tęsknie.

Mam gdzie gotować, mam łazienkę więc pośpiech nie jest wskazany. Jak zginą z podwórka przyczepy, to będzie można już powoli myśleć o zagospodarowaniu terenu. Posłuchałam Joanny z drugiego krańca naszej wsi.
- Wytycz sobie kawałek ziemi, którą chcesz zagospodarować- powiedziała. Więc codziennie rano pijąc kawę patrzę przez okno, zastanawiając się który kawałek najbardziej mi przeszkadza.

Wczoraj też dostałam informację, że jest osoba chętna na kolejną Maryjkę. Leżałam wtedy w łóżku i taka ogromna radość mnie ogarnęła, że zaczęłam podskakiwać i śpiewać.
- Teraz już wiem - powiedział Bogumił - jak będziesz miała doły, założę sobie anonimowy e-mail i wyślę do ciebie zamówienie na Maryjki, to postawi cię do pionu. Tylko co ja zrobię z tyloma Maryjkami? - dywagował Bogumił.

Dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki, bo dzisiaj kolejny dzień wizyt i to takich z górnej półki.

13 komentarzy:

  1. Trzymam,
    aby wizyty zaowocowały jak najlepiej dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam trzymam, będzie bardzo dobrze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze widziec Cie tak szczesliwa, Graszka! Juz czekam, kiedy zaczniesz urzadzac ogrod, bede Ci zawziecie kibicowala i razem z Toba cieszyla sie z kazdej trawki, zielska czy kwiatka. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bogumił jest świetnym facetem! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapalam światełko dla Ciebie, wizyta z górnej półki niech będzie miła i owocna.

    OdpowiedzUsuń
  6. I a te wizyty z górnej półki? Wierzę, że udane! :))
    Ja się wcale nie dziwię, że są chętni na Maryjkę. Będą kolejni!
    Mój W. pomaga w domu dużo, zrobi wszystko o co go poproszę, a i sam z siebie stwierdzi, że czas posprzątać i to robi. Tak, mam w domu skarb i bardzo to doceniam. A on ma skarb w postaci mnie, ha! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Po raz kolejny przekonałam się,ze strach ma wielkie oczy. Spotkanie przemiłe. Ludzie normalni :-) a tak się bałam, że będą "ą,ę"

    Alucha,to masz ogromny skarb w domu, nie puszczaj :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. :) Graszko, jestes niesamowita i juz czas najwyzszy, zebys w siebie uwierzyla!
    Robi sie coraz cieplej i juz jestem ciekawa, za co sie najpierw zlapiesz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam mocno kciuki! :)
    I niech Maryjki się sprzedają :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Graszko, nie ma takiej polki, ktorej bys nie mogla dosiegnac.
    Jesli to goscie Bogumila, to tym bardziej – on Ciebie wybral na swoja podpore i towarzyszke zycia, to z Toba buduje wasz dom i swiat , i z Ciebie jest dumny, inaczej nie zapraszalby nikogo.
    A mysle, ze nie przyjaznilby sie z ludzmi, ktorzy nie sa tego warci – wiec nie ma sie co dziwic, ze okazali sie byc przemili.
    Oni pewnie byli rownie stremowani i niepewni , jak Ty ich przyjmiesz :)
    Gina

    OdpowiedzUsuń
  11. I tu potwierdza się teoria, że jak jest cel to i środki do jego realizacji się znajdą. Maryjki, szkatułki, inne deszczułki i wymarzony ogród coraz bliżej:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń