piątek, 3 lutego 2017

Poczytaj mi mamo

W domu pod bocianem, nawet koty czytają książki :-)
Były szkieletor teraz Księżniczka Mimi w roli głównej










36 komentarzy:

  1. O matulu, jakie cudo się z Mimi zrobiło :)
    I do tego oczytane jeszcze :)Jestem bardzo ciekawa jak zaprzyjaźnią się wszystkie koty z Nołnejmem, którego uwielbiam bo trochę taki jest sam ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powoli pozwalamy kotom poznawać teren. Kiler i Hana były już na dworze. Na chwilkę ale były. Nołnejm nie jest agresorem. Było pierwsze zapoznanie Hany i Mimi. Bardziej obawiam się rudego kota, który zachodzi na podwórko. Jest bardzo agresywny

      Usuń
    2. Pewnie ten rudy kot też chiałby sie z Wami zapoznac i pełna miseczką,kto wie skąd przybywa,a jak nie jest kastrowany to dodatkowo go do Waszego podwórka ciągnie.

      Usuń
    3. próbowałam się z nim zaprzyjaźnić ale ucieka.

      Usuń
  2. A ja...jestem tu nowa.Od wczoraj nie miałam za dużej szansy na poznanie Ciebie i innych blogowiczów.Ale tak wiele wspólnego,ze napisze choć trochę.
    Tez urodziłam się na koniec grudnia,lubię skanseny,nie podoba mi się w Ciechocinku,mój Miły tez poznany w internecie, wiele lat temu,pracuję w przychodni...na pierwszy raz wystarczy.
    Blog znaleziony z potrzeby"poczytania sobie" I ...powinnam Twój blog podesłać kobiecie, która morduje się z podziałem majątku i by pokazać jej,że z najczarniejszej dziury można wyjść i nie pozwolić by walka zniszczyła nas i dzieci.
    Za książkę tez się wezmę ale chyba po niedzieli.
    pozdrawiam,gratuluję
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. Oj, widzę, że mamy dużo wspólnego :-)
      Bardzo lubiłam pracę w przychodni, a najgorzej znosiłam sprzątanie domów. Jednak z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że właśnie sprzątanie dało mi najlepszą lekcję życia :-)

      Do pieniędzy nie można się przyzwyczajać. Fajnie jak są, bo ułatwiają realizację marzeń, ale nie są wykładnią szczęścia. Nie warto o nie walczyć. Nie warto kłócić się o majątek, ciąć telewizor na połowę. Życie jest za krótkie na walki i spory

      Usuń
    2. Przeczytałam prawie całość.Chciałam choć trochę poznać Twoje dzieje bo łatwiej się teraz połapać.

      Podobieństw dalej sporo,zwiedzaliśmy i Hajnówkę i Białystok i oczywiście Rospudę ,polecam sam koniuszek Polski czyli-Trójstyk-trzy granice się spotykają.

      No ale są tez różnice:)Ja dalej pracuję przychodni bo ja służba zdrowia,nie widzę się mieszkającej na takiej wsi.Bo lato ,wiosna ,no nawet wczesna jesień ale zima?
      Mój M.tez kiedyś tak wymyślił ,przeprowadził się z Warszawy na wieś,kupił siedlisko ,rozwalili dom do fundamentów,pobudował fajny domek ,w kuchni tez taka cegła ,taki murek z cegły oddzialjącej kuchnie /znowu podobieństwa/poznaliśmy sie i razem ogarnelismy ogród/tez stara stodoła z eternitem/ szkółki z roslinakami ,znajomi itp.I tak sobie pięknie to rosło ,pomieszkiwaliśmy razem w wekendy/ja mam pracę w innym mieście/i ...nastały kolejne świeta .U mnie w domu a u niego ...włamanie z wyłamaniem okna ,drzwi,dewastacją .Całe szczęście nie rozwalił mróz ogrzewania podłogowego bo drzwi tez rozwalone .A w domu do wyniesienia był tylko telewizor i dokumentów moc bo mój M. to pasjonat genealogii..Też ukradł i pewnie spalił stare gazety itp
      W oknach nie było firanek ,zasłonek by ew.złodziej widział,że nic nie ma.
      Policjanci powiedzieli ,ze to miejscowy zrobił bo światła było widac itp.\i od tego czasu straciliśmy serce do tego domu Złodziej pomógł podjac nam decyzje co dalej robimy.
      To taka krótka historia o mnie bo Wy tu juz tyle lat sie znacie a nowa ,to jak w realu ,chyba trzeba troche się przedstawić .
      A kolejna wspólna historia ,to lat ok 20 temu pracowałam z koleżanką z ...Pupek:)
      .Chyba się za bardzo rozpisałam
      Pozdrawiam
      Iwona


      Usuń
    3. Zima, kiedy się nie pracuje zawodowo, nie jest zła na wsi :-) Jednak kiedy dokonuje się takiego wyboru, do kieszeni trzeba włożyć swoją niezależność finansową :-)

      Też straciłam miłość do miejsca po włamaniu, dlatego wiem o czym piszesz :-)

      Podlasie, kochał całym swoim sercem. Tu gdzie mieszkam, powoli się zakochuję. Bogumił ma dużo klientów w Trójmieście, dlatego Podlasie było dla niego za daleko.

      Iwona lubisz swoją pracę?

      Usuń
    4. Lubię,nawet bardzo lubię.Pracuje w diagnostyce już wiele lat i dalej lubię pacjentów.Niektórzy wkurzają ale większość jest tzw.normalnych.Ja pracuję ze świadomego wyboru,Ty musiałaś

      Masz racje by się wyprowadzić trzeba być niezależnym finansowo.My się śmiejemy,ze jak wygramy jakaś kasę to dom w Chorwacji albo jakieś Toskanii np.by cieplutko było.
      Tylko jest problem ,oboje lubimy rozmawiać z ludźmi a włoskiego to chyba już nie złapiemy,dlatego ta Chorwacja bo oni dobrze polski rozumieją /nasze języki mają dużo wspólnego ,wywodzą się z tych starosłowiańskich języków/.

      A i jeszcze -uwielbiam tulipany ,kiedyś nawet firanki itp to tylko tulipany,trochę mi przeszło...nie mam żadnych firanek:)
      I.

      Usuń
    5. Lubiłam swoją przychodnię, a najbardziej piątki kiedy przyjmował tylko jeden lekarz, który na badanie miał przeznaczone 30 min. Wtedy był czas na zajęcie się pacjentem na poczekalni, na rozmowę. A potem przyjęli nową panią menadżer, z którą nie było mi po drodze, a później ktoś napisał donos na mnie. Szkoda, że nasze drogi się rozeszły, szkoda, że jeden tekst zaważył, że nikt się nie pofatygował przeczytać wcześniejszych.

      Lubię tulipany :-)
      Hmm może kiedyś będzie nam dane poznanie się realnie :-)

      Usuń
    6. Czyli...przez jakiś wpis straciłaś prace ? A w sumie to na dobre wyszło.

      Jeśli dam radę dopasować wolne i zakwitną tulipany to na święto tulipanów pojedziemy to kto wie..może po drodze będzie:)
      Dla nas wszystko może być po drodze bo my lubimy jeździć :).
      I.

      Usuń
    7. ten wpis do była kropka nad "i"

      Usuń
  3. :)))) A jakże kotki bardzo lubią czytać.
    Graszko a jak zdrowie kotków, Kudełek jak widac w pełni szczesliwy na trzech łapkach, a Mimi byla chora czy juz wszystko mineło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic Ci się nie pomieszało :-) Hana zwana Księżniczką Ruru, Księżniczka Mimi zwana Trąbką ma się dobrze, operacja się udała. Mimi rośnie jak na drożdżach. Ma wilczy apetyt :-)
      Kudeł też radzi sobie doskonale

      Usuń
  4. Mimii,czy Hana, jeku juz mi sie ten cały blogowy ziwerzyniec miesza;) Przepraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimi jaka piękna! A przedostatnie zdjęcie boskie! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimi wiadomo, zainteresowała się szczurzycą :))) Koty tak majo.
    Zdjęcie jak ziewa (albo śmieje się do rozpuku) jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, a ja właściwie sprzątałam dom i nie miałam zamiaru wyciągać aparat. Tak jakoś wyszło :-)
      Mam do Ciebie pytanie z innej beczki.
      Mam nieodparte wrażenie, że na wsi brudzi się więcej. Też tak Ci się wydaje?

      Usuń
    2. Mam w kuchni piec, taki z fajerkami a w salonie kominek.
      Kurzy się jak diabli - to zimą
      Latem zaś kurzy się z pól, zwłaszcza podczas żniw.
      Przez cały rok wnosi się brud z dworu (nie mam kostki brukowej :)

      Usuń
    3. no to mnie uspokoiłaś, myślałam że to tylko u nas :-)

      Usuń
    4. Na początku latałam ze szmatą ale to daremny trud.
      Trza się przyzwyczaić :)

      Usuń
    5. wiesz, kiedyś to ja sprzątałam, teraz u siebie jedynie ogarniam :-)

      Usuń
    6. Dziewczyny! Dom jest po to by w nim mieszkać, a nie wiecznie sprzątać.
      Owszem; ogarnąć trzeba ;).
      Poza tym są ciekawsze "rzeczy" niż sprzątanie ;D.

      Usuń
    7. Moja trzynoga Tośka,Chrobotka,Księżniczka,Hrabianka,Trzepaczka (od tego,że bawi się trzepiąc chodniczki),Szarobiała Lisiczka (to jej inne imiona) też lubi szelest kartek. Ja czytam i jest w pobliżu to "pomaga" mi przewracać kartki :))

      Usuń
    8. Tośka itp. ... urocza :)
      Widzę to.
      Głaski.

      Usuń
  7. Chyba cichcem podmienilas kociule ;). Ksiezniczka dzisiaj to zupelnie inny stwór, niz ta kupka nieszczescia, która sie u Was pojawila :))). Zanim sobie powiekszylam to czwarte zdjecie, w pierwszym momencie Ksiezniczka skojarzyja mi sie z minogiem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozszyfrowałaś nas. Podmieniliśmy kota :-) Żartuję. Teraz to już kawał kotki. Hana i Kiler, kiedy otworzy się drzwi tarasowe, z ciekawością wystawiają swoje głowy na dwór. Mimi ani myśli wyjść :-)

      Usuń
  8. To zupełnie tak jak u nas. Wszyscy czytają;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to podnosisz statystyki :-) Bogumił dzisiaj podczas śniadania powiedział mi, że marnie u Polaków z czytaniem, nawet Czesi czytają więcej

      Usuń
  9. Piękne kocury! zaintrygowałaś mnie ta książka, o której wspominałaś u mnie :) Gratuluję! Co to jest za rodzaj książki, bo widzę, że mnie dużo ominęło! :)
    Pytasz, kiedy przyjade na Warmię. Po prostu jadę tam skąd mam sygnały, zapotrzebowanie na takie spotkanie, czyli jak mnie zaproszą :) pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, przepraszam, że tak długo czekałaś na odpowiedz. Wpadł do nas syna z kolegą. Mają zaliczenia, a Bogumił dawał im korepetycje z matematyki :-)

      Muszę zapytać pani w bibliotece jak tu wyglądają takie spotkania. Wiesz marzy mi się wyremontować ceglany budynek i organizować spotkania z ciekawymi ludźmi. Jednak to marzenie raczej zostanie w szufladzie marzeń nie spełnionych.

      Usuń
  10. U mnie doszła kolejna czytelniczka,Mela. Na razie ćwiczy na gazetach, książki chowam,bo z biblioteki. Jest bardzo podobna do Mimi. Też taki biały żabocik sięgający dolnej części pyszczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne imię wybrałaś :-)
      Mi marzy się jeszcze jeden pies, pracuję nad Bogumiłem :-) Może kiedyś :-)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzień dobry. Wczoraj skończyłam, przeczytałam wszystko, obejrzałam wszystko, od samego początku do samego końca. I dobrze wiedzieć, że niedaleko nas mieszkają ludzie, którzy myślą i czują podobnie. Bo po niemal 18 -tu latach życia w pięknej, ale zimnej Natangii, czuliśmy się nieco wyobcowani. Wytrwałości Wam życzę, bo będzie Wam tu potrzebna, ale, jak widać po naszym przykładzie, daje się tu żyć, choć czasem nie jest łatwo.Niedługo wiosna, pod koniec lutego powinny przylecieć żurawie, bo to one tu robią za jaskółki, obudzą się jeże, na polach już się zaroiło od zakochanych zajęcy :) Pozdrawiam Was serdecznie z Doliny Elmy. Trzymajcie się i nie dajcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co napisać. Czapka z głowy za przeczytanie wszystkiego. Czasami wracam do zapisków, bo nie chcę zapomnieć co przeszłam, ale całości nie przeczytałam :-) Dziękuję, że zechciałaś pochylić głowę. Niewiele osób na to stać :-)

      Zapraszamy na kawę, chętnie posłucham waszych przeżyć.

      Usuń