środa, 1 lutego 2017

Dwie nowiny, pierwsza dobra, druga...

Na początku tygodnia przyjechał do nas na motocyklu nasz przyjaciel. Po obiedzie, popijając herbatę zapytałam go o pojazd, którym przyjechał.
- Wiesz, dla mnie jazda na motocyklu to jak terapia u psychologa - odparł.
Nie zaskoczył mnie odpowiedzią, bo ja sama wybieram się na taką terapię malując szkatułki czy też stare deski.


Takie prace wyciszają, uczą cierpliwości i pokory. Nie wiem jak robią inni, a ja kładę kilka warstw różnych farb, odpowiednich preparatów, a na koniec lakieruję. Każda  warstwa musi wyschnąć.

Alucha, którą świat blogowy doskonale zna, zapytała mnie czy nie mogłabym zrobić takiej deski z wizerunkiem Maryjki. Troszkę to czasu potrwało, bo najpierw musiałam znaleźć odpowiednią deskę, a potem odpowiednią Maryjkę. Urzekły mnie w niej oczy, są takie ciepłe i spokojne.

Nie miałam czasu zrobić sesji zdjęciowej, więc znowu poprosiłam Bogumiła o pstryknięcie zdjęcia telefonem. Tą w środku zrobiłam z myślą o Alusze. Z tyłu jest napisany jeden z piękniejszych cytatów. Nie będę go pokazywała, niech to będzie niespodzianka dla Niej.

W między czasie zrobiłam dwie zawieszki na drzwi i " cierpienie " z wizerunkiem Jezusa. Wcześniejsza praca, będzie wisiała u  Hedi i Janusza.




I jeszcze mam jedną dobrą nowinę, ale muszę zacząć od początku.
Jakiś czas temu  Bogumił postanowił zebrać w całość swoje zapiski z budowy i wydać w formie książki. Pewnego razu wszedł do salonu i tak po prosu powiedział, że parę moich tekstów z bloga dotyczący perypetii budowlanych dołączy do swojej książki. Te same wydarzenia widziane kobiecym i męskim spojrzeniem.

Dopisaliśmy pierwszy rozdział opisujący skąd wzięło się marzenie o zamieszkaniu na wsi, i tak o to powstał zarys pierwszej wspólnej książki. Wybraliśmy dwóch recenzentów: Sławka, przyjaciela Bogumiła i Asię, naszą sąsiadkę z drugiego krańca wsi..

Sławek nie czyta mojego bloga, więc moje teksty były mu  nieznane. Dzisiaj rozmawialiśmy telefonicznie. Wiele miłych słów usłyszałam. Czy one spowodują, że uwierzę w siebie? Mam nadzieję, że tak. Teraz zbieramy pieniądze na wydanie książki. Nie wiem kiedy ona się ukaże, mam cichą nadzieję, że niebawem.

Pierwsza moja książeczka rozeszła się jak ciepłe bułeczki. Zobaczymy jak będzie z tą.









13 komentarzy:

  1. Graszko, super wieści, gratuluję.
    Powodzenia w wydawnictwie oraz sukcesu sprzedażowego.
    A deseczki urocze, wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszyłabym się bardzo gdybym mogła połączyć miłą dla mnie pracę z zarobieniem pieniędzy. Wiesz Iza, ja już nawet nie chcę dużo zarabiać, ale tak żebym mogła kupować drzewa i krzewy do ogrodu. Tyle mi wystarczy.

      Usuń
    2. Wiem Graszko, to marzenie każdego przesiedleńca z miasta.
      Nie zawsze jednak się udaje.
      Patrz - ja.
      Ale nie zniechęcaj się, walcz i rób te swoje piękne przedmioty.
      Życzę Ci powodzenia :)

      Usuń
    3. dużo tego wszystkiego na rynku :-(

      Usuń
    4. No i co, że dużo? Zauważ, że tylko garstka z tego "dużo" osiąga większe sukcesy. Dlaczego Ty nie możesz być w tej garstce? Możesz, Graszko.

      Usuń
  2. Wspaniale wiesci :). Gratulacje! Mam nadzieje, ze ten, kto daleko tez bedzie mial mozliwosc sie zalapac :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulują... i książki i rękodzieła !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Graszko... jakoś się wzruszyłam :) Maryjka bardzo mi się podoba i ta w środku najbardziej! Jest taka... moja! Niby się nie znamy w realu, a jak wyczułaś... dziękuję! :*
    Trzymam mocno kciuki za Waszą książkę (na pewno ją wydacie!) i czekam na egzemplarz z dedykacją :D

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się, że się podoba. Mam nadzieję, że również przypadnie Ci do gustu mój ulubiony cytat

    Może jutro wybiorę się do miasta, ale nie obiecuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twoje prace, są takie subtelne a zarazem takie piękne. To i książka będzie ciekawa. Trzymam kciuki za powodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. O super :) już znalazłam odpowiedź na moje pytanie z poprzedniego posta :) o książkę :) powodzenia. Jesteś bardzo utalentowana! :)

    OdpowiedzUsuń