środa, 18 stycznia 2017

Zima w siedlisku albo siedlisko w zimie

Namolny pęcherz wyrywa mnie z fantastycznego, kolorowego snuj, a było już tak blisko, prawie uratowałem planetę Ziemię przed atakiem mutantów. Ciemno i zimno, nie chce się wystawić kikutów poza ciepłą puchową kołdrę. - Czy ja zabiłem własną matkę? - wymawiam zaklęcie, które zawsze pomaga przespać jeszcze choć parę minut. - W grobie będziesz sobie spał, po wieki wieków – rechocze pęcherz.

Koniec końców zwlekam się. Atakowany przez stado wygłodniałych kuzynów tygrysów, parzę robotniczą kawę. Koty chrumkają karmę, a ja po cichu wymykam się za szafę w sypialni. Tam urządziłem sobie swój kącik do pracy. Siorbię kawę, przeglądam żurnal, snuję się nieco po wirtualnej zaśmieconej przestrzeni. Ciut przed siódmą na horyzoncie pojawia się jaśniejąca kreska jutrzenki.

Piętaszka nie ma od wczoraj, pojechał do grodu nad zatoką zimnego morza pozałatwiać swoje sprawy, obowiązki poranne około zwierzęce spadają więc na mnie. Rozpalam kominek, bo w salonie zimno jak psiarni, odsiewam kocią czekoladę z kuwet, ogarniam kuchnię, bo Piętaszek urwie mi głowę za stos zaspawanych naczyń, wdziewam kapotę i gumiaki, na co trójnogi pies reaguję szaleńczymi obrotami ogona.

I idziemy w lekko mroźną biel nakarmić kury. Śnieg skrzypi pod nogami, pies fika fikołki, a ja podziwiam niepowtarzalny spektakl pt. „Światło i cień”. Śnieżnobiała biel pocięta jest ściegiem tropów, nie umiem (jeszcze) och odczytywać, ale trójnogiemu psu wiele mówią, wącha je i warczy groźnie.

Dni zimy są policzone, bociany machają dzielnie skrzydłami nad Afryką, wracając do domu. Życie zaczęło powracać w sflaczałe ciało. Słońce jakby ciut mocniejsze. Zaczyna przygrzewać. Dzień jakby dłuższy, trudno zapaść w drzemkę poobiednią, no bo jakże to, skoro lampa niebiańska wysoko jeszcze na nieboskłonie. Wiosna idzie, najpiękniejsza pora roku, zwłaszcza tu, w Natangii.











14 komentarzy:

  1. Zdjęcia przepiekne, tekst takoż!:-)) A czy to celowy zabieg artystyczny, że tekst dwa razy jest powtórzony? Bo to niby codzien to samo, dziń świstaka, czy coś w tym stylu...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zima w odwrocie, powiadasz? Ach, przywracasz mi wiarę w ten świat i życie swymi kojącymi słowy:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam nic przeciwko zimie na zdjeciach Waszych okolic, ale nie chcialabym miec takich widokow za wlasnym oknem, kiedy trza do fabryki samochodem popylac. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka wiosna, ja dopiero cieszę się na wspaniałą zimę, która zawitała do mnie. Spodobało mi się ostatnie zdjęcie. Jest niesamowite. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwiastuny wiosny, mroźną zimą nastrajają optymistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację Bogumile bociany już rozpoczęły wyloty.
    Piękna taka zima, kiedy nie trzeba do żadnej huty, nawet wygrzebywanie kocich czekoladek nie denerwuje, kiedy się człowiek nigdzie nie śpieszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zima zdecydowanie nie jest moim żywiołem. Czekam na wiosnę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękna ta zima u WAs. Mnie dała popalić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zima jest urokliwa, ale rzeczywiście może dać popalić. Brat namawia żonę na domek na wsi, więc ta wytoczyła jako argumenty "przeciw" uroki życia jak na załączonym filmie. Co prawda boki zrywał ogladając filmik, ale lekko odpuścił z pomysłem - https://www.youtube.com/watch?v=eumEuK1sD90

      sarna

      Usuń
  9. Zima jest piękna,fotki też. Ale moje futerka i ja niecierpliwie wygladamy wiosny i otwarcia sezonu balkonowego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pieknie tam u Was :). Zwlaszcza tego sniegu zazdraszczam. W moim grajdolku okrutnie gnebia nas minusy, których juz od wielu lat nie bylo, ale sniegu ani na lekarstwo :(.

    OdpowiedzUsuń