czwartek, 12 stycznia 2017

Wszystko ma swój czas

Kiedy wczesnym  latem 2016 roku ekipa Adama rozpoczynała demolkę na strychu, wiedziałam już że wszystko co stare, co związane jest z domem pod bocianem, jest dla nas ważne. Nawet takie rzeczy bez jakiejkolwiek wartości.


Myślę, że to Bogumił zaraził mnie potrzebą szukania historii naszego domu, a może zrodziła się we mnie sama,  bo to pierwszy mój dom? Blokowiska nie mają duszy, Tam gdzie mieszkałam wcześniej, nie licząc rodzinnego domu z czerwonej cegły  o którym pisałam tutaj i tutaj , nie interesowało mnie kto mieszkał przede mną.

Deski ze stropu zostały wyniesione do czerwonej obory, może kiedyś, kiedy będzie więcej czasu coś się z nimi zrobi. Stara niebieska kanka znalazła miejsce w kuchni, dwie wielkie kany na mleko stoją teraz w ogrodzie jak strażnicy pilnujący zielonego namiotu na pomidory i paprykę.

Robiłam obiad w drewutni przerobionej na letnią kuchnię,  kiedy z domu doleciał mnie krzyk Bogumiła.
- Podaj  mi je tutaj, delikatnie, uważaj! - wołał.
Poszłam do domu sprawdzić skąd to zamieszanie.  Bogumił stał w sieni z głową podniesioną do góry i rozmawiał z Sebastianem, który stał na strychu.

Sebastian przekazał Bogumiłowi strzępy gazet, które przyklejone były do belki stropowej. Bogumił starał się z tych strzępów coś odczytać, w końcu oddał mi.
- Schowaj - powiedział. I tak chowałam te gazety w różnych miejscach, w zależności gdzie mieliśmy koczowisko. Owe gazety jak wiele innych rzeczy czekało na swój czas.

Parę dni temu odwiedzili nas sąsiedzi Ewa z Wojtkiem. W prezencie od nich dostaliśmy niewielką książeczkę o okolicy i ramę, którą zrobił Wojtek. Będzie na gazety pomyślałam wtedy. Spędziliśmy ze sobą bardzo miłe popołudnie rozmawiając między innymi o ogromnej pasji sąsiada jaką są gołębie.

W poniedziałek, ramę położyłam na stole w kuchni, przyłożyłam strzępy gazet. Dzisiaj gdzieś pomiędzy śniadaniem a przygotowywaniem obiadu przykleiłam je. Może jutro ją polakieruję. A później rama będzie czekała na zrobienie sieni, bo właśnie tam zawiśnie. Bo wszystko ma swój czas.








Z książeczki, którą dostałam, dowiedziałam się, że zaraz po wojnie zamieszkał tu pan Osiński. Od starszej pani wiem, że po sprzedaży im domu, wyprowadzili się do Gdańska. Czy to nie zaskakujące? Oni do Gdańska, a my z Gdańska.


28 komentarzy:

  1. Drugie, trzecie i czwarte (zdjęcie, oczywiście) to tak wyglądają jakbym stała na moim własnym strychu;-))) tylko z mojego niestety nic nie nadawało się do recyklingu !!! nawet stare sztachety z rozbiórki płata poszły w piec... za to jakie"skarby" zakopane w gruncie znaleźliśmy... Taką fantazją nawet ja nie mogę się pochwalić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz przypomniał mi jak Bogumił kopał ogródek. Coś zgrzytnęło pod łopatą. Sądziliśmy, że trafiliśmy na poniemiecki skarb, a to był były śmietnik i flaszki po wódce :-)

      Hana z Pastelowego kurnika, też miała podobny- kiedyś o tym wspominała w komentarzu. Gabrysiu, uwierz mi, że jak teraz siedzę w fotelu i oglądam zdjęcia, to zastanawiam się jak myśmy to wszystko zrobili w tak krótkim czasie.

      Nasz strych jeszcze parę lat tak postoi, choć kusi ta przestrzeń u góry niesamowicie :-)

      Usuń
    2. Jak kupiłam dom w Kidowie, to przez pierwsze miesiące trwał nieustający dzień ziemi.
      Ilość śmieci, flaszek, słoików i sterty popiołu oraz innych rupieci była ogromna.
      Większość z tego "dobytku" zarosła wcześniej zielskiem i utonęła w ziemi, więc praca łatwa nie była.
      Niestety skarbów, również nie znaleźliśmy :(

      Usuń
    3. Iza, nie wiem ile mi zejdzie na sprzątaniu. Jeszcze cała stodoła do rozbiórki.

      Usuń
  2. Bo trzeba umieć odróżniać. Śmieci od rzeczy które warto ocalić od zapomnienia. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz :-)
      A śmieci na strychu była cała wielka kupa :-)

      Usuń
  3. Niewiele widac, ale odcyfrowalam tytul gazety Landwirtschaflicher (rolniczy)... ale drugiego slowa niestety nie widac. Z ktorego roku jest ta gazeta?
    Niesamowite znalezisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gazeta jest z 1912 roku
      Bogumił zna niemiecki to co udało mu się przetłumaczyć to "Krajowo gospodarcze ogłoszenia"
      Cieszę się z tego znaleziska.

      Usuń
  4. Wasz strych wygląda,jak u moich rodziców.Gazeta świetnie wygląda.U moich rodziców wykopałam 2 kałamarze,a trzeci starszy znalazłam na działce teściowej.Jak ktoś kocha stare przedmioty, to same go szukają-ja tak mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie zaskoczył nasz sąsiad. Na fb u Bogumiła zobaczył zdjęcia wnętrz, i sam wpadł na pomysł takiej ramy.
      To takie miłe sytuacje. Najpierw Aniołek od sąsiadów z początku wsi, z końca wsi rama :-)
      Wczesną wiosną chcę się wybrać na starocie, poszukać, poszperać

      Usuń
    2. Chciałabym żyć w tak miłej społeczności.

      Usuń
    3. Też bym chciała...
      Niestety ludzie w mojej okolicy są zamknięci.
      Opisałam swoje spostrzeżenia w ostatnim poście TUTAJ

      Usuń
    4. ja mam ogromny problem z nawiązywaniu znajomości, tutaj Bogumił się mocno udziela. Jutro odwiedzi nas pani sołtys. Jestem jej ogromnie ciekawa

      Usuń
  5. Graszko super znalezisko i bardzo fajny pomysł z wykorzystaniem tych strzępów gazet. ile takich skarbów poszło do śmieci...a teraz człowiek zapitala po targach staroci i skupuje od innych...Strych macie piękny, ile tam miejsca, a jaka pracownia by tam była...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plan na przyszłość jest taki, żeby nie zmniejszać przestrzeni. Kiedyś, będzie tam pracownia Bogumiła, mała łazienka. Pozostała przestrzeń będzie wolna od ścian. Tak to sobie wymyśliłam. łóżka z palet dla naszych znajomych odgrodzone jakimiś frywolnymi zasłonkami. Nocne stoli ze skrzynek po jabłkach :-)

      Usuń
  6. Na strychu można stworzyć pokoje agroturystyczne. Nie znam szczegółów, ale jest na to dofinansowanie, z tymże wkłada się wpierw własne pieniądze(albo było...? ).
    I widoki zapewne piękne ze strychu. Pokażesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam już o tym, ale Bogumił nigdy by się na to nie zgodził. Jego dom jego ostoja :-) Wynika to też z tego, że jak pracuje musi mieć spokój. Podobno programiści tak mają :-)
      Oglądałaś Ranczo? Bogumił to jak Kusy. Jak pracuje nie można do niego wchodzić :-) Teraz czasami jak zapomnę zabrać czegoś z sypialni to wchodzę na paluszkach, a on i tak mówi do mnie, że mu przerywam orgazm twórczy. Kończy jakąś stronę dla Norwegów i się denerwuje, bo oni o 14 mają targi a strona nie gotowa :-)

      Zdjęcia z góry nie mam, teraz jest ona zamknięta, żeby nie wiało.
      Widok z jednego okna jest nieciekawy, bo na czerwoną oborę, ale z drugiego na pola.

      Usuń
    2. Orgazm twórczy! Dobre!!!!

      Lubię widoki z góry (i przemyślenia towarzyszące tym widokom),dlatego zagaiłam ;).

      http://dziewczynazewsi.blogspot.com/2013/11/refleksje-na-dachu.html

      http://takietampstrykanie.blogspot.com/2013/11/moja-wies-widziana-z-dachu.html

      Usuń
    3. Żeby móc otworzyć agroturystykę trzeba mieć status gospodarstwa rolnego, inaczej jest to traktowane jako pensjonat i podlega dużo większym obostrzeniom i wyższym podatkom, na małą skalę (jeden pokój) nie warto. Bo ileż z tego zarobku? tyle co latem, marne grosze. A całkowity brak intymności i spokoju. Graszka jest bardzo uzdolniona plastycznie - jeśli chce dorobić, to ma drogę otwartą w tym kierunku.

      Usuń
    4. takiego statusu nie mamy.
      A ponieważ nie mamy pełnego hektara, za gospodarcze budynki płacimy jak za zboże :-)

      Marcela, będę szła w tym kierunku. Wczoraj zrobiłam zamówienie potrzebnych rzeczy i teraz z niecierpliwością czekam na kuriera

      Usuń
    5. Graszko, ja mam nieco ponad pół hektara i też na początku płaciłam jak za zboże, ale...
      Jest wyjście!
      Można od gminy (lub od rolnika) wydzierżawić ziemię a wtedy nie płacisz haraczu za WŁASNE budynki gospodarcze.
      To działa!

      Usuń
    6. Iza dziękuję. Musimy popytać swoich sąsiadów, może ktoś nam wydzierżawi. Dla mnie ten podatek to ogrom kasy, który mogłabym przeznaczyć na zupełnie coś innego, chociażby na zakup szkatułek do zdobienia

      Usuń
    7. Aby nie płacić podatku od pom. gosp. trza mieć/dzierżawić powyżej 1 ha.
      U nas w gminie dość często (na przełomie roku lub wiosną) odbywają się takie przetargi.
      W sumie, to oferują na ogół nieużytki, ale przecież nie chodzi (na ogół) o jakieś uprawy akurat tam...

      Usuń
  7. Bezcenne znalezisko. Szkoda, że więcej odczytać nie można.
    Dom mój rodzinny jest z lat 30 XX wieku, ale nic tam nigdy nie znalazłam. Może dlatego, że mieszkamy tam od 89 roku, a nie od zawsze. Kiedyś w naszym domu był bank, wcześniej urząd. W jednym pokoju jest kwadratowa mała wnęka, chyba po sejfie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda,że po . Taki sejf z odpowiednią ilością papierków mógłby zostać

      Usuń
  8. Zdjęcia strychu przypomniały mi strych w domu rodzinnym, często lubiłam tam buszować. Fajny pomysł na ocalenie dawnego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Graszko! Ja tak razem na Twoje trzy ostatnie wpisy, bo przyjechała moja wnuczka i brak czasu bylo na komenty:)) 1) Wiersz Szymborskiej-mój ukochany...tak, tego sie nie robi ...dlatego tez nie mam już więcej kotów....naszaostatnia Mela ma 17 lat...koty żyją długo, a ludzie -niekoniecznie...i kto by je potem wziął? a czytelnikowi tym bardziej się serca nie rozdziera odejściem! Tak, najpierw rozkochac, a potem zostawić?:) OJ, ani się waż!:) Doskonale rozumiem pojecie "stac na jednej nodze" ja bym postwiła na Twój talent :) A razem na pewno cos wymyslicie...moze samo przyjdzie? Przeciez wszystko ma swój czas...Fajnie, że macie w okolicy takich "napływowych" ludzi, jak Wy! To zawsze ciekawe osobowosci osiedlaja sie gdzies tam zdala...znam takie całe osady w Sudetach...Rama z gazeta-cudna...no mówię, ze Twój zmysł artystyczny wart jest milion dolarów:) wykorzystaj! Serdeczności posylam i! A zdjęcia cudne ....zima na nich bardziej przyjazna, jak w realu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam o tym pisać posta, ale sprzątałam od rana i już sił zabrakło.

      Zaszalałam wczoraj i poczyniłam zakupy. Czekam teraz na kuriera i zaczynam malować szkatułki. Od tego zacznę. Bogumił zrobi mi stronę i tam je będę umieszczała. Z czasem może jakieś swoje przetwory dorzucę. Może wstawię do galerii.

      Zimą się troszkę martwię, bo 17 jadę do syna do Gdańska.

      Usuń