wtorek, 10 stycznia 2017

Umrzeć...

Umrzeć - tego nie robi się kotu
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.......
Wisława Szymborska

Umrzeć- tego nie robi się czytelnikowi
Bo co ma począć czytelnik
kiedy blog umiera?
Graszka Graszkowska


Jeszcze kilka dni temu,  Bogumił przekonywał mnie, że zamknięcie bloga to zła decyzja. Ostatnie trzy  komentarze pod poprzednim postem przekonały mnie, że może to Wy macie rację. Lubicie tu zaglądać, a  mi przecież pomaga dzielenie się z Wami  troskami.

Wczoraj kiedy leżeliśmy już w łóżkach rozmawiałam z Bogumiłem o blogu.
- Nie mam o czym pisać, moje dwa blogi to droga którą przeszłam do wyznaczonego celu. Moje marzenie się spełniło, więc?
- Więc napisz jak bardzo wstrząsnęła cie śmierć Przemka Wałęsy, pisz o swoich planach - przekonywał.

Tak, śmierć Przemka Wałęsy bardzo mną wstrząsnęła. Dlaczego?
Nigdy nie lubiłam polityki, nigdy się nią nie interesowałam, a wszystkie informacje który dotarły do mnie, o tak mimochodem, bardzo mnie smuciły i irytowały.

Po książkę Danuty Wałęsy sięgnęłam przez przypadek. Krystyna Janda ciepło się o niej wypowiadała. Biorąc książkę do ręki chciałam zobaczyć co Krystyna Janda zobaczyła w pani Danucie. Książka warta przeczytania, teraz zupełnie patrzę innymi oczami na pierwszą damę, która kiedyś krytykowałam.

Śmierć własnego dziecka, to musi być ogromna tragedia.

Teraz o planach, i skąd moje milczenie.
Tuż przed końcem roku zastanawiałam się cóż począć ze swoim życiem. Mroźna zima to dobry czas na zatrzymanie się na chwilę. Do moich  rozmyślań przyczyniła się też Magnolia, z którą  pisałam o pracy Bogumiła.

Jedno jej zdanie spowodowało, że zaczęłam intensywnie myśleć " stoicie na jednej nodze" napisała Magnolia. Tak, stoimy i to jest bardzo niebezpieczne. Wszystkie osoby które wykonują wolne zawody wiedzą o czym piszę.

Co zrobić, żeby stanąć na dwóch. W tym roku już nam się nie uda, ale w przyszłym roku planujemy postawić przy wjeździe na posesję mały drewniany domek, taki w  stylu Bogumiłówki. To nie będzie żadna wielka agroturystyka, ot dom dla gości którzy nie mają możliwości przeprowadzenia się na wieś, a mają ochotę  obcowania z przyrodą. Reklamą, stroną internetową zajmie  się Bogumił.

Kiedy powstał pomysł, pomyślałam sobie, że tam w nowym miejscu będę prowadziła też i bloga. Ale w końcu doszłam do wniosku, że umieszczać tam będę  tylko moje prace.  Jeżeli się nie uda to, taki domek Bogumił będzie mógł wykorzystać na swoją pracownię.






















A tak namalowałby nasz dom malarz :-) 



34 komentarze:

  1. Życie toczy się dalej. Pojawiają się nowe marzenia i nowe cele. Codziennie nachodzą nas nowe refleksje, tylko już nie chcemy się nimi dzielić. Może to zmęczenie, może wypalenie, a może wyszłaś na swoją prostą i już nie czujesz potrzeby dzielenia się z innymi swoim życiem? Może blog jest/był dla Ciebie swoistą terapią, której już nie potrzebujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ciągu tej ciszy blogowej przeczytałam parę wpisów z Oruni. Po latach zupełnie inaczej to się czyta. Dobrze się stało, że powstały. O tamtym życiu nie chcę zapomnieć. Agnieszka Maciąg w swojej książce zachęca do prowadzenia notatek. To nie musi być blog, to może być zwykły pamiętnik. Pamięć jednak jest ulotna.

      Tak, na pewno był dla mnie terapią, to bardzo trafne określenie.

      Usuń
  2. Ostateczna likwidacja? Hmmm... ja się ciesze, że nie zlikwidowałam swojego. Miałam do czego wrócić.
    A tak w ogóle to ciesze się, że osiągnęłaś cel:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam, że miałaś długą przerwę :-)
      Widocznie blogerzy tak już mają, że przechodzą kryzysy twórcze :-)

      Nivejka, dopiero teraz oddycham pełną piersią. Przestrzeń i gwiazdy. Tego chciałam i to mam

      Usuń
  3. Dopóki ludzie Cię czytają to pisz Graszko.A jest o czym: o swoich ukochanych zwierzaczkach, o drobnych, codziennych sprawach,o swoich przemyśleniach,o roślinkach,które niebawem będziesz uprawiać, o robotach wykończeniowych w domu, o swoich przyjaciołach. Piszesz bardzo naturalnie,ciekawie,więc proszę , nie "umieraj" !!
    Pozdrowienia dla Bogumiła.Fajny tandem tworzycie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Graszka, teraz prowadzicie oboje inne, nowe zycie w domu Waszych marzen. Jesli to nie jest dobry temat do pisania, to ja juz nie wiem. Nie wiem, jak inni, ale ja jestem ciekawa dalszych prac w i wokol domu. Z pewnoscia bedziesz zakladala ogrod, to tez ciekawy temat.
    Pisz dalej, sama widzisz, ze wszyscy chca Cie czytac. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybij sobie z głowy nie pisanie bloga!!!Nie zabieraj przyjemności tym,którzy wciąż marzą a Ty,Wy jesteście przykładem tego,że te marzenia mogą się spełnić!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U każdego z nas normalne są okresy przestojów, cisz, zwątpień. Blog jest częscią nas a w nas jest tyle nastrojów, potrzeb, chęci dzielenia sie sobą albo przeciwnie - ucieczki przed światem i schowania swojej intymności. Pisanie samo w sobie jest fajną pasją a pisanie w ten sposób, jak Ty to robisz - o zyciu codziennym, planach, zmartwieniach i radościach ocala od zapomnienia tę codzienność.Za jakis czas wystarczy otworzyć bloga i przeczytać, zdziwić się - ach, to tak było? I wzruszyć się albo zamyslić albo usmiechnąc...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, no Graszko, co za pomysł? No przecież nas tak nie zostawicie? Ja
    Wam kibicuję, trzymam piąchy, aby się udawało, czekamy na wiosnę, kiedy zaczniesz szaleć w ogrodzie, zbierać plony...
    Masz o czym pisać, ot w ten zimowy czas choćby o planach na wiosnę, lato, jesień. Taki domek, fajna rzecz. Ja miałam pomysł, aby sobie postawić przy płocie rodzaj otwartej, ale zadaszonej wiaty i tam wstawić swoje wyroby w czasie kiedy jestem w Kaczorówce, ale koło mnie mało kto chodzi, to droga do nikąd. Czasem ktoś przespaceruje z pobliskiej agroturystyki, albo jak ktoś zabłądzi w drodze nad jezioro...No i Wu powiedział, że w Kaczorówce chce mieć spokój, a nie żeby mu tu łazili...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznaję, że Cię rozumiem. Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że jakiś etap w moim życiu właśnie się skończył. Może jest nawet tak, jak napisała pierwsza z Twoich komentatorek - blog spełnił swoją terapeutyczną funkcję i przyszedł czas, by zmienić formułę wypowiedzi.
    Myślę, że powstanie takiej Bogumiłówki / Graszkówki to doskonały pomysł. Już sobie wyobrażam, z jaką niecierpliwością będziemy śledzić kolejne etapy jej powstawania. Taka zdjęciowa i opisowa dokumentacja będzie dla wszystkich sporą frajdą. Również i dla Was.
    Proszę, nie pal mostów, my tego nie przeżyjemy:))
    Powiem Ci teraz tak szczerze, prosto z serca: ja wprost uwielbiam ten Twój blog. Na każdy wpis czekam z utęsknieniem, bo właśnie takie szczere, autentyczne relacje o zwyczajnym życiu są w moim odbiorze najciekawsze. W sieci pełno mamy poradników, które w punktach radzą nam jak być szczęśliwym, albo jak osiągnąć sukces. Nudziarstwo do potęgi n-tej!
    Mnie samej trudno jest otworzyć się przed czytelnikami. Zawsze mam z tym problem i zazdroszczę tym blogerom, którzy piszą prosto z serca. Cóż, każdy jest inny, nie da się przeskoczyć siebie. Dlatego też, póki co, muszę pisać pomiędzy wierszami. Nie rezygnuj całkowicie, plizzzz:)*

    OdpowiedzUsuń
  9. Graszka, rozumiem zmęczenie, ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie, że nie będę widzieć jak zmienia się wasz ogród i co nowego pojawiło się w domu.
    Rzadko ostatnio komentuje, ale czytam i kibicuję. Nie zostawiaj nas samych:*

    OdpowiedzUsuń
  10. Graszko, chyba każdy kto pisze, bloguje, maluje, szydełkuje, cokolwiek robi ma chwile, w których czuje, że czas na odpoczynek, na wyznaczenie nowych celów. Cieszę się, że Twoje marzenie się spełniło, ale to przecież dopiero początek ... Przyjdzie wiosna, nowe plany, nowe wyzwania ... Smutno byłoby tu bez Ciebie. Może nie zawsze mogę być na bieżąco (urok wolnego zawodu!) ale zawsze z przyjemnością do Ciebie wracam. Nie zamykaj bloga, zostaw uchylone drzwi, proszę ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka razy dziennie od 30 grudnia wchodzilam tu i NIC!!! Czekałam na kolejną opowieść,zdjęcie,nie.mogłam się doczekać. Myślałam: odpoczywacie.Potem się martwiłam - moźe coś mało pomyślnego się przytrafiło? Zźyłam się z Wami,zaprzyjaźnilam jednostronnie,trzymałam kciuki za Wasz start w nowe źycie. Trzymam nadal. Piszcie,proszę. Nie znikajcie po tylu latach bliskości.....


    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam zawsze, zawsze , nie komentuje...ale przezywam kazdy Wasz krok, kazde powodzenie i kazde niepowodzenie, zazdroszcze w pozytywnym sensie, gdybym mogla tez tak bym urzadzila swoje zycie, wiec chlone wszystko o czym piszecie a teraz czas na te mniejsze zdarzenia, na opowiesci dnia codziennego, drobne przyjemnosci, smutki, przygody ze zwierzetami, sasiedzkie spotkania, na budzenie sie ogrodu ...pisz pisz !

    OdpowiedzUsuń
  15. Obserwuję bloga od niedawna, przykro byłoby mi odejść z kwitkiem. Proszę nadal pisać jak widać wielu osobom potrzebne są takie miejsca. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzień dobry.
    Wybaczcie, że nie pochyle się nad każdym komentarzem. Odpowiem hurtem, bo aparat fotograficzny i znajomi czekają.

    Zrobiło mi się miło na sercu, nawet bardzo miło. I znowu dostałam skrzydeł i znowu latam.

    Tak jak napisała Olga, która sama pisze o swoim życiu. Później po latach fajnie się do tego wraca. Całkiem niedawno kiedy przygotowywałam z Bogumiłem zarys książki, wróciłam do remontu. Jaka okropna ze mnie kobieta była w tamtym czasie. Gdybym tego nie pisała, nie byłoby tej refleksji :-)

    Wszystkim bardzo dziękuję. Kolejny wpis będzie o Bogumiłowej książce i o tym jak ugrzęzłam na pierwszym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
  17. I ja proszę pisz bo ten blog jest taki naturalny i szczery - dziękuje ze jesteście i dzielicie się swoim życiem z nami . Wszystkiego dobrego . Kasia

    OdpowiedzUsuń
  18. Graszko, ale czy zakładając tego bloga myślałaś "będę go pisać do czasu osiągnięcia marzenia o domu"? Nie sądzę :) poza tym, jestem pewna, że masz całą masę kolejnych marzeń, planów. Żyjesz teraz w zgodzie z naturą co jest przepiękne! MASZ o czym pisać :)) i ja nie wyobrażam sobie, że miałoby nie być Twojego bloga :P
    Życie się zmienia, my się zmieniamy i piszmy to co podpowiada nam serce, intuicja, a nie coś na siłę.
    Wasz plan dotyczący małego domku jest fantastyczny! Powiem Ci, że siebie widzę w takiej roli, ale czy to rzeczywiście prawdziwe marzenie czy może chęć ucieczki (zmiany) przed tym co teraz? Życie zweryfikuje :)
    Póki co, mam pomysł na nową stronę, taką z przemyśleniami, motywacjami dla innych. Na razie zapisuję wszystko w kalendarzu. :)

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jak człowiek jest nieszczęśliwy, to jest bardziej twórczy?

      Pomysł na bloga motywującego to bardzo dobry pomysł. Masz do tego dar

      Usuń
    2. Masz rację. Może nie nieszczęśliwy, ale gdy człowiekowi coś uwiera, coś doskwiera to zaczyna szukać, myśleć, próbować.

      Dziękuję :* to dla mnie cenna uwaga :)

      Usuń
  19. Graszko, nie chciałam Cię zmartwić, przepraszam że to zrobiłam. Czasem się zapędzam w słowach. Intencje miałam dobre, że rozumiem Waszą sytuację, bo my też tak mieliśmy.
    Nie zamartwiaj się. Myślę że musisz odpocząć, nabrać wiatru w żagle i spokojnie spotkać swoje pasje z życiem- pewnie wyjdzie właśnie coś fajnego.
    Planom, które właśnie powstały bardzo kibicuję.
    O zamykaniu bloga nie chcę myśleć nawet, bardzo go lubię. Jeśli pisanie daje Ci satysfakcję pisz, pokazuj zdjęcia... pisz o czym myślicie, o kotach, dyniach, nagietkach... kto zechce będzie czytał, nieważne ile osób. Jak między znajomymi- gada się o dzieciach, zakupach, autach, książkach, a między zdaniami dowiadujemy się komu jest ciężko, kto potrzebuje wsparcia, kto cieszy się tym co jest....
    Marta/Magnolia


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnolia, ani przez moment mnie nie zmartwiłaś, raczej wyrwałaś mnie z niemocy. Pobudziłaś do działania. Wiesz jak to jest, czasami jeden zwrot, jedno zdanie może postawić do pionu.
      Niech ten mój udział będzie niewielki ale to zawsze będzie coś.

      Usuń
  20. Zamknac bloga? Pls, Graszko, nie rób nam tego! Dobrze wiesz, ze wielu z Twoich/Waszych czytelników wiernie Wam kibicuje w Waszych zmaganiach i czeka na ciag dalszy :). Zagladam tu codziennie (choc moze sie zdarzyc, ze czasu brak na komentarz) i bardzo sobie cenie Twoje spojrzenie na swiat, cieszac sie z Waszych sukcesów, jakby to byly moje. Nie mówiac juz o wspanialych opowiesciach Bogumila ;). Podpisuje sie pod Pantera - jesli Ty nie masz o czym pisac, to chyba zaden blog by sie nie ostal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piszę, piszę a pomysł tworzy kolejny :-)

      Usuń
    2. piszę, piszę a pomysł tworzy kolejny :-)

      Usuń
  21. Graszko ! no jak to ? tyle radości sprawiło mi odnalezienie Ciebie a Ty chcesz znikać? odpocznij,ale nie spocznij. Pisz byle co bo mądra z Ciebie kobieta ,więc zawsze coś skorzystamy!Teraz taka pora roku ,że człowiek łapie doła i wstawać się nie chce ,ale już niedługo ruszymy do ogrodu i będziemy marzyć o zimowym lenistwie(w moim przypadku )a Ty to pewnie i tak coś sobie wymyślisz do roboty,a pomysł z nową Bogumiłowką-super.Ja teraz mam totalnego lenia i czas spędzam na forach ogrodniczych bo ludzie mają takie cudne ogrody,że jest co podziwiać a i wiedzy takiej praktycznej można zyskać,polecam Żaneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już niedługo i ja wpadnę w wir planowania. Podwórko to coś co idzie pod pierwszy młotek. Oj mają cudne ogrody, czasami wchodzę na "Ogrodowisko" podpatruję, podziwiam i zazdroszczę.

      Usuń
  22. Oj, Graszko... Przez chwilę poczułem się kotem...

    OdpowiedzUsuń