środa, 11 stycznia 2017

A gdyby tak Bogumile konie?

Kobieta jednak zmienną jest, miało być o Bogumiłowej książce, będzie o znajomych.

Ponieważ nasi przyjaciele którzy porzucili miasto dla wsi mieszkali blisko Pupek, tam też zaczęliśmy pierwsze poszukiwania. Pupki i ich okolice to zagłębie artystów: Lawendowe Pole, Teatr Węgajty i wiele innych pozytywnie zakręconych ludzi.


Szybko się jednak okazało, że siedliska w tamtym rejonie są dla nas nie osiągalne. Pamiętam jak bardzo nie mogłam tego odżałować. Beata, powtarzała mi stale i wciąż, że ludzie są wszędzie tacy sami. Tak, to prawda. Teraz, naszego miejsca nie zamieniłabym  na żadne inne.

Tych wizyt i rewizyt mamy już troszkę za sobą, a to za sprawą Bogumiła, który mocno udziela się na FB. Myślę sobie, że pół naszego małego miasteczka już go zna, a to za sprawą pięknego tekstu o Górowie, które przez przycisk udostępnij lub lubię rozpowszechnił się pośród obecnych na FB Górowian.

Przez FB  poznaliśmy Janusza i jego partnerkę, która jest Belgijką. Przemili ludzie, pełni pasji i pomysłów na swoje życie, ich letnia kuchnia to po prostu marzenie. Jeszcze nie raz będę o nich wspominała.

Dzisiaj pojechaliśmy, już po raz kolejny, do naszych znajomych z krańca wsi. Joanna I Patryk prowadzą gospodarstwo ekologiczne, hodują zwierzęta. Stworzyli pole namiotowe i mają jeden pokój przeznaczony na agroturystykę.  Wszystkie ich zwierzęta mają imiona.

Bogumił chciał z nimi porozmawiać o nowym projekcie, a ja przy okazji porobiłam zdjęcia. Zakochałam się w ich koniach.

- A gdyby tak Bogumile konie? - zażartowałam.
- Jak będziemy bogaci, odkupimy 4 ha ziemi od sąsiada, będziesz miała konie.

To taki żarcik, całe szczęście, że sąsiedzi są blisko, jak za nimi zatęsknię , zawsze mogę do nich podjechać

Beza czyż nie jest ona piękna?



Nie pamiętam dalszych imion










Dzień dobiega końcowi. Teraz wanna z dużą ilości piany i książka.

21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. jak człowiek przejdzie się polami, to złe myśli od razu wylatują :-)

      Usuń
  2. A dlaczego nie konie? Agroturystyka, hipoterapia i przejazdzki konne.
    Graszka, a Ty sie nie boisz kunia? Bo to zwierze z przodu gryzie, z tylu kopie, a z gory zrzuca. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniki Polskie nie są duże i jakoś tak przyjacielsko nastawione do człowieka.

      Aniu, chciałoby się całą wieś tylko pieniądze gdzieś. Czytałam wczoraj o Funduszach Europejskich ale nic nie mogłam wyczytać

      Usuń
    2. Graszko, poszukaj na stronie Waszego urzędu pracy. W poprzednim okresie finansowania było 30 tys. z UE (wniosek składało się do urzędu pracy) na nową działalność.
      Poszperaj też w środkach EFS (Kapitał Ludzki 2014-2020). Nie orientuję się w dofinansowaniach dla osób fizycznych, ale służę pomocą. Z racji mojej pracy łatwiej mi będzie rozkminić co i jak ;))

      A zdjęcia wspaniałe! Koniki takie pluszowe, że chciałabym pogłaskać...

      Usuń
    3. no takie pluszowe. Alucha jak przyjedziesz, pójdziemy tam. Nasi sąsiedzi są super.

      Nie ukrywam, ze to jest dla mnie czarna magia. Poszukam i napiszę @ do Ciebie

      Usuń
  3. Bardzo lubię krowy, ich stateczne, prawie kontemplacyjne usposobienie bradzo mi odpowiada. Przyglądałaś się kiedyś krowie jedzącej trawę? Z jakim skupieniem, zawijając śmiesznie język wyrywa kępkę przy kępce kręcąc przy tym wdzięcznie głową. Czasem machnie łbem z wystającą kępą trawy z pyska, żeby odgonić muchy. Fajnie się ogląda te zwierzęta, ale nie można zapomnieć, że to praca 24 h na dobę i zero wyjazdów, jak nie ma kto się zając dobytkiem.Miło, że masz fajnych sąsiadów koło siebie, do rozmów, wymiany doświadczeń, czy inspiracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakie mają piękne rzęsy :-)

      Maszko, fajnie się ogląda u kogoś. Wczoraj kiedy chodziliśmy po ich gospodarstwie naszła mnie podobna refleksja. Idą u nich podziwiałam i się zachwycałam, gdy chodzę po swoje ziemi, niby też się zachwycam ale patrzę co należy zrobić :-) Mali hodowcy wcale nie mają sielskiego życia

      Usuń
  4. Cudowne zwierzaki... gdybym miała więcej niż moje marne 20 arów, to też bym "poszła tym tropem"... niestety, ani bogata nie jestem, ani areału potrzebnego nie mam;-))) Poza tym trochę się boję rogacizny odkąd narowisty cielak przegonił mnie po łące... hahaha... Od rana dzisiaj wieje, jakby dęba mojego 130-letniego chciało wyrwać z korzeniami... łeb mi puchnie przy takiej pogodzie, a tu trzeba się ogarnąć po okresie świąteczno-noworocznym;-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, jeszcze nie wiesz co Ciebie czeka, może wygrasz w totka i staniesz się rolnikiem pełną gębą.

      U nas też wczoraj strasznie wiało, dzisiaj już spokojnie

      Usuń
  5. Z cielakami, dosc juz duzymi, mam doswiadzenia podobne do Gabrieli :). Nie dosc, ze mnie po lace przegonily, to jeszcze uprawialam z nimi wdzieczny taniec wokól trzech wiotkich brzózek, zeby sie pózniej od ich wlaciciela dowiedziec, ze one tylko chcialy troche pieszczot, bo wychowane w domu na butelkach, bardzo pieszczoty polubily. Gospodarz prawie turlal sie ze smiechu z mojej paniki, a ja jakos stracilam zapal do rogacizny :))). Konie wprawdzie kopyta i zeby czesto uzywaja, ale przynajmniej rogów nie maja ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jest coś w tych koniach szczególnie w tych polskich

      Usuń
  6. Poniżej Bezy jest Bysia, niżej Altea i za nią Wojtek, niżej Jazda, Judłik zwany Ludwikiem i Jaskier, owce z założenia mają imiona grupowe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uzupełnienie
      Ludwik to takie dostojne imię :-)

      Usuń
  7. Czyli masz chęć stworzyć coś w rodzaju a'la "kuchni letniej"? ;)

    A co zwierząt to koniecznie muszą mieć imiona! Krowy, cielęta, koty, psy nie mogą być bezimienne. Jedynie kury wybiórczo nazywamy (jest ich powyżej 30 sztuk).
    Ja osobiście wolę krowy. Dlaczego? Bo lubię nabiał...? ;))
    Koniom nie umiem zaufać, ale to zapewne zasługa wspomnień z dzieciństwa no i tak się złożyło, że mamy gospodarstwo nastawione na produkcję mleka. Krowy mają piękne oczy i rzęsy i lubię obserwować jak jedzą. Koniom to oczywiście nie umniejsza :)).

    A o pracy przy tych zwierzętach to wspomnę, że "kunia" doić nie trzeba ;D.
    Pozdrawiam z zaśnieżonego nadbużańskiego Podlasia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki pomysł letniej kuchni, ale wiesz jak to jest. Dużo planów mało kasy :-) Może za kilka lat.
      Kiedy myślę całościowo o siedlisku, wpadam w niepotrzebne wibracje. Małymi kroczkami muszę to ogarnąć. I właśnie to jest pomysł na kolejny wpis

      Usuń
  8. No widzisz! Są nowe marzenia i nowe cele! Krowa, własne mleko, masło, twarożek... Konie, a może koniki? Przejażdżki wierzchem, bryczką... Za chwilę pojawią się pewnie nowe pomysły. Życzę Wam powodzenia i spełnienia marzeń! I liczę na dalszy ciąg bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj pomysłów to u mnie nie brakuje, gorzej z ich realizacją :-)

      Usuń
  9. Zwierzęta są bardzo fotogeniczne, ja jestem zawsze zauroczona ich oczami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyżbyście mieszkali tam, gdzie Agronauta ? Jeśli tak, to jednak blogowy świat jest mały :-) Jednak przed rozpoczęciem hodowli zwierząt trzeba faktycznie, jak już pisały dziewczyny, bardzo mocno się zastanowić- wystarczy chwila szaleństwa i- jak Kanionek - z posiadaczki jednej kozy dla towarzystwa można zostać nie tylko właścicielem ,ale i niewolnikiem sporego stadka. Ale zwierzęce towarzystwo na zdjęciach cudne, aż chciałoby się pomiziać i wytarmosić :-)

    OdpowiedzUsuń