piątek, 30 grudnia 2016

Parę refleksji w przedostatni dzień roku

Przedostatni dzień starego roku skłania do refleksji.
Wczoraj leżąc już w łóżku czytałam książkę Agnieszki Maciąg, którą zacytuję "Uważajcie o czym marzycie, bo marzenia mogą się spełnić".

Po raz pierwszy napisałam o marzeniu zamieszkania na wsi  chyba w 2011 roku. Teraz kiedy siadam w fotelu i patrzę na to co zrobiliśmy, trudno mi jest uwierzyć, że wszystko tak się potoczyło. Troszkę tak jak w amerykańskim filmie.


Zaczęło się od tego, że straciłam pracę w jednej z największych firm w Polsce, w której przepracowałam dobre kilkanaście lat. Aby mieć za co żyć, nie mogąc znaleźć stałej pracy, zaczęłam sprzątać domy i apartamenty. Było mi ciężko nie tylko fizycznie. Potem była praca w przychodni, którą bardzo lubiłam.

Nie żałuję tamtego okresu, bo wszystko jest po coś. Tamten czas nauczył mnie pokory, pokazał że nie wszystko co się świeci jest złotem. A potem kobieta po przejściach spotkała mężczyznę z przeszłością, który podczas pewnego urlopu na ulicznym straganie kupił aniołka, a później stary klucz i powiedział, że kiedyś do niego będzie dom.

Ten rok, mimo ogromnego sukcesu, nie był dla nas wcale łatwy. Początek to ekscytujące szukanie domu. Mile wspominam tamten czas, przeszukiwania ogłoszeń, tworzenia mapy z kryteriami.

Doskonale pamiętam te sobotnie poranki, kiedy pakowałam do koszyka wiklinowego bułki i łakocie na podróż. A potem wsiadaliśmy w auto i jechaliśmy śpiewając, żartując, i tak po prostu ciesząc się. Za każdym razem myśleliśmy, że dom ze zdjęcia będzie nasz. Wracaliśmy zmęczeni i lekko zniechęceni, a po kilku dniach Bogumił wracał do poszukiwań.

Kiedy już go znaleźliśmy, Bogumił musiał mnie do niego przekonać.
Później był remont. Ten czas nie był dla nas łatwy, nie tylko z uwagi na niewygody i pracę fizyczną. Był  również  sprawdzianem nas samych.

Latem, Beata podczas rozmowy telefoniczne powiedziała, że nie jeden związek  rozpadł się podczas budowy domu. Dawno temu mój znajomy skwitował to jednym zdaniem "żeby sprawdzić czy wspólnie da się radę żyć, należy przeżyć dwa tygodnie  w małym pomieszczeniu" np na jachcie.

Ja dzisiaj dodałabym, że jeśli wspólnie przeżyjesz remont domu od podstaw, to żyć  będzie długo i szczęśliwie.

Osiemdziesiąt dni w namiocie, przy niesprzyjającej pogodzie. Bez łazienki, kuchni, pralki i wielu innych takich normalnych rzeczy, na które nie zwraca się uwagi kiedy mieszka się w mieszkaniu. Ze swoimi przyzwyczajeniami z poprzedniego związku. Nie było łatwo, dużo w tym wszystkim było mojej winy. Nie potrafię poprosić o pomoc. Będę pracowała od rana do wieczora, a potem po kilku dniach, kiedy jestem zmęczona do granic, wybuchnę. Staram się to zmienić.

Najgorszy remont za nami, odpoczęłam, porozmawiałam sama z sobą. Teraz wspólnie uczymy się żyć, pracować  i to jest piękne.

Końcówka roku, to stan który mnie samą przestraszył.
No jest ten dom, marzenie się spełniło i co dalej?  Pozostać tak bez marzeń? Bez planów?
A co ze mną? Troszkę to trwało, zanim  swoje rozedrganie wyciszyłam. O swoich planach związanym z siedliskiem będzie w nowym roku. Nie wiem czy na tym blogu czy może w innym miejscu.

A tak naprawdę moi kochani to dom wcale nie jest nasz. Dom jest naszych kotów i psa, a my to tylko spłacamy kredyt.

Obojętnie w jakim wieku jesteście, nie przestawajcie  marzyć, planować. Nawet wtedy kiedy te marzenia będą wydawały się nierealne. Nie przestawajcie. Moje plany na dzisiaj też są nierealne ale wierzę, że kiedyś je zrealizuję.

Agnieszka Maciąg w swojej książce wspomniała, że  precyzyjnie zapisywała swoje marzenia w dzienniku który prowadziła lub na karteczkach. Słyszałam już o takiej mocy sprawczej od Róży z bloga Dojrzałe jest pyszne. Spróbujcie.

Parę zdjęć właścicieli domu.

Franciszka - adoptowany kot do miłości i głaskania. Bardzo tego nie lubi, chodzi własnymi drogami



Kiler również mnie nie pokochał. Wybrał sobie syna



Hana zwana Księżniczką Ruru - znaleziona za beczką na działkach. Ulubienica Bogumiła z  wzajemnością



Księżniczka Mimi zwana Bułką, albo Trąbką, przyszła do nas sama, wybrała sobie na człowieka Bogumiła.







Nołnejm - jedyny kot który mieszka na zewnątrz, ale spokojnie, zbudowałam mu budkę i postawiłam na werandzie. Chodzi z Kudłem na spacery



i ostatni właściciel Kudełek. Tam gdzie ja tam on. To miłość bezwarunkowa.




Wszystkiego dobrego na nowy rok 

27 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem dużo właścicieli ma Wasz dom:)
    Niech marzenia dalej się Wam spełniają a i zdrowie Was nie opuszcza.Dosiego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrego roku a właściciele Waszego domu są gwarantami powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystkiego najlepszego i bez dwóch zdań, spełnienia kolejnych marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane Graszko, pięknie - tak szczerze i od serca... :)

    Niech Wam się wiedzie, teraz i zawsze - niech los Wam sprzyja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo piekni ci wlasciciele Waszego domu :). Duzo zdrowia i spelnienia marzen, nawet tych najbardziej zwariowanych :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Marzenia się spełniają..." śpiewała kiedyś (dawno) Majka Jeżowska. Bardzo optymistyczna to była piosenka, jak zresztą większość jej piosenek... hahaha... Mam nadzieję, że nigdy nikt z nas nie zrezygnuje ze swoich marzeń... tych malutkich i tych caaaałkiem dużych !!! I tego się trzymajmy;-))) Do Siego Roku dla Was, Graszkowskich i reszty właścicieli Domu pod Bocianem !!! Buziaki, Kochani***

    OdpowiedzUsuń
  8. Najtrudniejsze za Wami, teraz już z górki, nie musicie się spieszyć :)
    Dobrego Nowego 2017 Roku !

    OdpowiedzUsuń
  9. Spełnienia nowych marzeń!
    Wszystkiego dobrego dla Was, Waszego domu i jego uroczych mieszkańców!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. To zaczynam zapisywać sobie w zeszycie, za chwilę zrobią pierwszy wpis bo moje marzenia nie są konkretne, są zbyt ogólne aby miały się spełnić. Gratuluję wam z całego serca tego co sięgnę liście i życzę dobrych, Miodowych lat

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesli jedne marzenie jest spelnione, mozna sobie wymyslic nastepne. Nie watpie wiec, ze bedziecie oboje miec nastepne marzenia i nastepne.
    Zycze wiec nowych marzen i ich spelnienia w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Graszko, tak pieknie opowiedziałaś, niech równie piękny bedzie kolejny rok....juz bez trudow, ale z radościa tworzenia! I pełen marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  13. Graszko, życzę wielu marzeń do spełnienia i wielu choć z pewnością bardzo zapracowanych ale radosnych dni w Waszym magicznym domu :) Do siego roku!

    OdpowiedzUsuń
  14. Powodzenia Graszko, niech Wam się darzy w tym Nowym Roczku.

    OdpowiedzUsuń
  15. wszystkiego dobrego w nowym roku dla całej Waszej Narnii :D.
    Pozdrawiam Jonka z półwyspu .

    OdpowiedzUsuń
  16. Wielu dobrych szans w Nowym Roku! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  17. Samych dobrych dni,zdrowia,spełnienia wszystkich marzeń dla Was i waszej kociej rodziny. DoSiego Roku,kochani!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jako wieśniaczka od lat niemal 10 nie wyobrażam sobie powrotu na łono miasta czy choćby miasteczka.
    Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  19. Graszko jeszcze wielu spełnionych marzeń Ci życzę! :)) Jedną z najważniejszych rzeczy to mieć je z kim spełniać! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem tutaj po raz pierwszy, myślę, że nie ostatni. Spodobało mi się. Życzę wspaniałości w nowym roku, a czworonożnym "właścicielom" nowych kątów oby im było jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Graszko, jak żyjecie w te mrozy? Macie prąd? woda nie zamarzła? Trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dziękuję za troskę. Wszystko u nas w jak najlepszym porządku. Wszystko mamy. Woda nie zamarzła, ogrzewanie działa i daje radę.

      Usuń
    2. Oj,kochana, bo jak za długo milczysz, to się tu martwimy!

      Usuń
  22. Witaj Graszko!
    kiedyś dawno temu trafiłam na Twojego bloga i bardzo a bardzo Ciebie podziwiałam za odwagę za szczerość i chęć opowiedzenia trudnego losu i rozpoczęcia nowego niełatwego życia samotnej matki
    (bardzo Ci wtedy kibicowałam) a potem mi znikł Twój blog aż do 6.01 i przypomniało mi się jak dobrze się Ciebie czytało i znów przypadek -czytam bloga Gorzkiej Jagody-też lubię,potem kolejny i w końcu trafiłam do Ciebie i po przeczytaniu kilku linijek -olśnienie to blog ,który tak lubiłam.I tak wolne dni spędziłam na przeczytaniu roku 2016 i jakże się cieszę ,że u Ciebie tyle teraz dobrych rzeczy się dzieje,że masz cudowne siedlisko i tyle ziemi do obrobienia- tu zazdroszczę(cha,cha, ja mam 6ar i jest co robić) i wiem ,że ten rok był dla Was ciężki ,ale teraz to już tylko lepiej będzie!!!Wiem też ,że masz sporo talentów ,ale ja nakłaniam Ciebie do napisania książki....bo tyle ciepła i autentyczności trudno znaleźć a Ty masz dar do słowa pisanego -wierna czytelniczka Żaneta . Nadrabiam zaległości i czekam na dalsze wieści,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Taki komentarz dla każdego piszącego to balsam na skołatane serce :-)

      Oj zmieniło się i to bardzo dużo. Marzenie o spokojnym domu gdzie wieczorami pije się herbatę urealniło się.

      Usuń
  23. Dzień dobry
    Ja też kilka lat temu czytałam z zainteresowaniem "Orunię", a potem odnalazłam Cię na nowym blogu. Tak samo jak autorka poprzedniego wpisu uważam, że powinnaś napisać książkę. Nie wymyślaj żadnej fabuły, pisz o sobie, potrafisz wyciągnąć z codzienności fascynujące rzeczy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Marianna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę pisze teraz Bogumił- będą to zapiski z budowy.

      Może kiedyś na podstawie dwóch blogów powstanie książka, dla kobiet, które są na zakręcie

      Usuń