niedziela, 11 grudnia 2016

Coraz bliżej świąt

Ostatni komentarz Gabrysi zmobilizował mnie do napisania kilku słów.
Nie pisałam, bo działo się u nas dużo. Na początku tygodnia przyjechał nasz majster Adam, żeby dokończyć wszystko to za co miał zapłacone. Nie ukrywam ucieszyłam się na jego widok.


Mimo wielu zgrzytów, w dalszym ciągu uważam, że jest człowiekiem nad wyraz pracowitym.

Wiecie jak to jest z wykończeniami, niby tu przykleić parę kafelek w łazience, niby dokończyć podłogę w kotłowni, niby przyciąć parę cegiełek. Niby nic wielkiego, a zszedł cały tydzień, a kurzu i pyłu od cięcia było wszędzie pełno.

Podobno do zakończenia będą potrzebne jeszcze trzy dni. Ma być w poniedziałek, ale czy będzie? Zobaczymy. On wie, że na moje  urodziny bardzo chciałabym mieć stan taki na jaki się umawialiśmy.

Wizyta Adama zmobilizowała nas samych do działania.
Bogumił złożył  szafę, która zupełnie nie pasuje do łóżek z palet. Jednak gdy miałam do wyboru przechowywać nadal rzeczy w workach od śmieci, a czarną szafę, wybrałam szafę. Dzięki niej pozbyliśmy się tych uchodźczych tobołów :-)
Kiedyś jak będziemy bogaci, kupimy sobie nową.

Łóżko z palet otrzymało zagłówek z materaca i teraz wygląda cudnie. Tego łóżka nie chcę wymieniać na żadne inne.

W czwartek przyjechał Paweł z Arkiem zakładać alarm. Założenie jego było małą kością niezgody. Moim zdaniem nie był on nam potrzebny, a wydane pieniądze można było przeznaczyć na zupełnie coś innego. Dla Bogumiła był niezbędny, dla jego spokoju.

W ten sam sam czwartek, kiedy panowie pracowali, ja z Asią wybrałam się do Bartoszyc na wielkie buszowanie po sklepach. To był fajny dzień nie tylko z uwagi na zakup pięknych zasłon za 8 zł.
Asia to ciepła i bardzo wrażliwa osoba, mocno doświadczona przez życie. Nasza wyprawa po mieście zakończyła się w Róży Wiatrów zupą gulaszową. Od wyjazdu Honoraty do Londynu brakowało mi takiej osoby do przysłowiowych ploteczek, wspólnych zakupów.

W sobotni poranek Bogumił pojechał do Gdańska na spotkania z dwoma klientami. Wykorzystując moment, że nie mam ogranicznika, który upomina mnie do odpoczynku, zabrałam się za porządkowanie kotłowni, łazienki i sieni. I tak  zleciało do godziny 20, a dzisiaj leżę z ogromnym bólem głowy :-) Takie są skutki przepracowania.

Ponieważ sieni nie udało nam się zrobić, postanowiłam powiesić tam przykrycia, ba nawet zawiesiłam obrazy. Więc walczyłam wczoraj z młotkiem i stałam na chyboczącej drabinie, pełna strachu, że zaraz z niej spadnę. I powiem wam, ze ta sień bardzo mnie cieszy.

Jak tylko uporam się ze porządkami, zmęczeniem i bolącą głową porobię parę zdjęć.
I takim oto sposobem kolejny tydzień za nami, a my coraz bliżej Świąt.


19 komentarzy:

  1. No wielka, wielka szkoda, że nie ma zdjęć ale mam nadzieję, że będą :)
    Ta uporządkowana i udekorowana sień mnie bardzo intryguje, ale znając Twoje Graszko zdolności, zrobiłaś na pewno z niej cudeńko :)
    I te łóżka z palet, musisz pokazać OK ? I zasłony też :)
    Fajnie, że macie szafę, że macie alarm, fajną łazienkę. Pomalutku do przodu i będzie cudnie, bo już jest pięknie.
    Buziaki dla kotełków i Kudełka :-*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się cieszę, że powoli remont dobiega końca. Rozmawialiśmy nawet dzisiaj z Bogumiłem o planach związanych z domem. Nie będziemy go wykańczali za wszelką cenę. Góra to nieokreślona przyszłość. Zresztą takie było założenie, że może jak Bogumiła rodzice będą potrzebowali opieki, my zamieszkamy u góry, oni na dole. Remont wymęczył nas i fizycznie i finansowo.

      Porobię zdjęcia, może najpierw od dziennego pokoju, bo tam też zaszły zmiany.

      Usuń
  2. Bogumił ma rację-alarm potrzebny! a na zdjęcia czekamy wszystkie! Wiadomo, ze stworzyłaś coś pięknego:) Pokaż:) a plany na święta? wspólnie z synem?? rodzinnie? Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, może on i potrzebny, tylko mi żal na to pieniędzy :-)

      Na święta przyjedzie syn, a rodzice Bogumiła prawdopodobnie zostaną w Warszawie. Spędzą ten czas z wnukami

      Usuń
    2. Graszko! Nie szkoda pieniędzy na alarm....zawsze chociaż odstraszy...a szkoda byłaby, gdyby ktoś Wasze domostwo ogołocił lub zniszczył....a tak bywa! Bogumił wie, co konieczne!Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Alarm musi być! Niestety,takie czasy,ze trzeba zabezpieczać się przed ewentualnymi amatorami cudzego mienia. Wytrwałości w dalszych pracach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj po raz pierwszy zostałam w domu sama. Myślałam, że będę czuła się nieswojo, ale tak pochłonęła mnie praca, że padłam ze zmęczenia bez głębszych przemyśleń :-)

      Usuń
  4. A u nas alarmy biegają na czterech łapach, tyle, że prędzej złodzieja zaliżą, niż zagryzą. Jakoś tak jest, że czego człowiek się boi, to to przyciąga. My się nie boimy, więc często nawet domu nie zamykamy i już, dzięki bogom, 20 lat minęło i jest dobrze. Ale mam tu znajomych, którzy musieli założyć monitoring, bo sąsiada takiego upierdliwego mieli, że jak ich nie było, to przychodził i szkodził, co mógł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym mogła wybierać, wybrałabym cztery łapy :-) lubię psy

      Usuń
  5. Najlepszym alarmem sa jazgotliwe psy, ale dodatkowy tez nie zawadzi, wiadomo strzezonego... A czasy sa niebezpieczne, wiec lepiej dmuchac na zimne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydalaloby sie , ze juz odkrylas, ze nie mozesz przesadzac, a tu znowu wyczyniasz o: Wspaniale, ze masz kogos takiego, jak Ania do pogadania. Trzymam kciuki, zeby Adam dokonczyl dziela przed Twoimi urodzinami. Usciski (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby odkryłam, czasami jednak o tym zapominam :-)

      Usuń
  7. Czekam na zdjęcia, uwielbiam takie podpatrywanie, jak pięknieje, jak przybywa. Ja dziś spedziłam miło dzien. Wczoraj też było miło, siostra mnie odwiedziła, nagadałyśmy się do wypęku, a dziś miałam milczący dzień. Do południa łaziłam w koszuli nocnej. A potem zabrałam się za malowanie kapliczek. Wu wszytsko dziś zrobił i z psem wychodził i obiad sobie zrobił i pranie, ja tylko malowałam. Na oczy ni widzę, ale też jestem zadowolona. Tylko pociągnąc lakierem i gotowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj lubię tak połazić w koszuli nocnej :-)
      Miałam duże wątpliwości co do wyciągania swojego warsztaciku, bo niby dom duży a wyszły dwa pokoje. W końcu Bogumił mnie przekonał i stanął stół w dziennym pokoju. Jest na nim totalny bałagan, ale przyjdzie taki czas, że może i ja sobie spokojnie podłubię

      Usuń
  8. Graszko, Ty to jesteś chyba uzależniona od pracy ;))
    Fajnie, że Adam był i że ciągle Wam domek pięknieje. Czekam na zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adam cały czas walczy a my razem z nim. Wczoraj zostały powieszone karnisze, zaczyna się robić po domowemu :-) Myślę sobie, że jeszcze z dwa dni wykończeniówki. W sobotę odwiedzi nas starsza pani, jestem ciekaw jej reakcji na brak ścian :-).

      Usuń
  9. Więc do końca tygodnia będzie wszystko na gotowo! Jeszcze 10 dni i pierwsze święta pod własnym dachem;-))) Starsza pani będzie na wszystko patrzeć "okiem gospodyni", więc musisz przejść nad jej wizytą do porządku dziennego. Przyjedzie, poogląda i pojedzie, a Wy będziecie dalej żyć w Domu pod bocianem!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie starsza Pani będzie zaskoczona,jak dom wypiękniał;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja z innej beczki;).
    Obiecane ;)

    http://wkuchniwpiwnicywogrodzie.blogspot.com/2016/12/zupa-dyniowa-przepyszna.html

    OdpowiedzUsuń