poniedziałek, 14 listopada 2016

Złe i dobre wieści

Zacząć od dobrych czy złych wiadomości? 
Zawsze zaczynam od złych. 

Jedna z moich kur, moja ulubienica, zaginęła. Nie wiemy jak to się stało. Rano była, wieczorem kiedy zamykaliśmy kurnik już jej nie było. Lubiłam Balbinę. Podczas posiłku ponownie wrócił temat psa na podwórku, który odstraszyłby ewentualną dziką zwierzynę.

Ten temat co jakiś czas wraca, bo ja nie potrafię go rozwiązać, coś mi zgrzyta, coś mi nie pasuje. Bogumił jako racjonalista, nie widzi większego problemu.
- Albo nie masz kur i psa na podwórku, albo chowasz kury i masz psa, który je pilnuje.

No niby proste, ale dla mnie nie aż takie oczywiste. Kiedy mieszkałam w mieście, serce moje krwawiło kiedy widziałam łańcuchowego psa na podwórzu. Bo mu zimno. Bo na uwięzi. No i jak to, Kudełek na kanapie, a inny pies na dworze?

Pies puszczony luzem, to też nie jest dobre rozwiązanie, bo teren nie ogrodzony, a o ogrodzeniu, z uwagi na finanse możemy sobie pomarzyć. Więc gdzie jest złoty środek? Może moi czytelnicy, Ci mieszkający na wsi mi podpowiedzą.

Teraz dobre wiadomości.

Mimi jest już w domu po zabiegu. Macica i jajowody zostały usunięte. Jest jeszcze bardzo słaba, ale idzie ku dobremu. W środę dostanie zastrzyk. Jutro pierwszy posiłek.

Wszystkim osobom bardzo dziękuję za dobre słowo i wsparcie finansowe. Cieszymy się Bogumiłem, że jesteśmy już po, że zdążyliśmy ją uratować dzięki Wam.

Druga dobra wiadomość. Wczorajsza wizyta była bardzo udana, aż nie chciało się od nich wychodzić. Chciałabym bardzo, żeby nie skończyło to się na rewizycie u nas.

U naszych nowych znajomych poruszaliśmy temat kotów. I tu mam pytanie do moich czytelników. Wypuszczacie swoje koty na zewnątrz, ryzykując, że zaatakuje je lis? Jeżeli są wychodzące, czy wasze koty były szczepione przeciw różnym chorobom zakaźnym?

Zapewne utrzymanie kotów wychodzących byłoby tańsze ale czy bezpieczniejsze? 





22 komentarze:

  1. Graszko... bardzo się cieszę, że Mimi już po zabiegu. Oby tylko bez komplikacji się obyło, a dobry domek szybko się dla niej znalazł !!! Trzymam za to kciuki i pozdrawiam listopadowo, Gabrysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani weterynarz jest dobrej myśli, bardzo bym chciała, żeby tym razem wszystko się udało. Potrzebujemy jakiegoś sukcesu, żeby otrząsnąć się po niepowodzeniach :-)

      Usuń
  2. Jeżu, bidulinka...
    Proszę, nie bierz psa do budy. Przecież nie przywiążesz go łańcuchem. A jeśli przywiążesz lub zamkniesz w kojcu, to nikogo przed niczym nie uchroni. Bez ogrodzenia będzie wędrował i może ganiał sąsiedzkie kury, albo krowy. Prędzej czy pózniej wpadnie we wnyki, albo zastrzeli go fiut ze spluwą zwany myśliwym, albo jakiś lokals potraktuje go widłami, bo np. wejdzie na jego teren. Może ogrodzenie dla kur byłoby wyjściem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, ty wiesz, że ja najchętniej przygarnęłabym wszystkie zwierzęta i pies na łańcuchu sprawia mi ogromny ból. Czy dla jajek warto unieszczęśliwiać psa przywiązując go do budy?

      Ci co mieszkają na wsi, twierdzą, że musi być stróż, który szczeka, robi hałas. Już teraz schodzą się do nas dwa obce zdrowe koty, i wcale nie przyjaźnie nastawione. Próbują zastraszyć Nołnejma.

      Wczoraj, jadąc do znajomych po raz pierwszy przejechaliśmy naszą wieś. W pewnym momencie prawie pod koła wyskoczył ujadający ogromny pies. Ogromnie się wystraszyłam. Co by się stało gdyby szedł pieszy?



      Hana, Twoje koty wychodzą z domu?

      Usuń
    2. Bez jaj! Bez komentarza!

      Usuń
  3. Dobrze, że już po...Teraz Mimi zdrowiej. Ja swoje kotki wypuszczam jedynie do ogrodu wewnętrznego ( mieszkam w szeregowcu). Nie chcę ich narażać na choroby, pasożyty i niebezpieczeństwa. Kotka sąsiadów puszczana samopas wróciła bez jednego oka.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimi zdrowiej!
    Nawet nie moge sobie wyobrazic u Was psa lancuchowego... Jedyne wyjscie to wybieg dla kur... A co do kotów wychodzacych/nie wychodzacych, bardzo zalezy od kota i okolicy. Kocór mojej mamy (kastrowany) byl wychodzacy. Dwa razy natknelysmy sie na niego ponad 5 km od domu i zawsze wracal caly i zdrowy, pomimo tego, ze byl to skraj wsi, blisko ruchliwej szosy i lini kolejowej, w okolicy duzych lasów. Teren byl ogrodzony wysoka siatka, ale i tak ten lobuz zawsze znajdowal sposób, aby sie wydostac. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuję się pod tym, co napisała Hana. Nigdy nie mogłaś Graszko patrzeć na psa na łańcuchu i teraz chciałabyś, aby na Twoim podwórku był taki biedak ? W kojcu niczym się nie różni od tego na łańcuchu :(
    Lepiej zrobić z siatki wolierę dla tych kilku kur i będą bezpieczne.
    A co do kotów, to jestem przekonana, że na wiosnę wypuścicie je na łono przyrody, a wówczas zagrożenie ze strony lisów będzie nieuniknione. No a poza tym, należałoby wszystkie koty zaszczepić przeciw wściekliźnie i liczyć się z tym, że pewnego dnia może nie wrócić jeden czy drugi do domu. Taka jest cena za życie kota "na wolności" na wsiach, dlatego ciągle powtarzam, że w miastach zwierzęta są bardziej zaopiekowane i zadbane niż niestety na wsiach...

    Dla czarniutkiej, malutkiej Mimi życzę powrotu do zdrowia.
    Piękne zdjęcia jak zawsze Graszko a Hana i Kiler w oknie są przecudni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę z dobrych wiadomości!
    W sprawie psa nie doradzę, bo myślę i czuję jak Ty.
    Moja Hela jak jest na wsi to wiecznie gania po dworze. Jest wtedy najszczęśliwsza! Raz do roku jedziemy z nią do weterynarza na przegląd kota ;) i dostaje wtedy jakieś szczepienia, ale raczej nie takie jak koty podwórkowe... Weterynarz zaleca tylko, że jak wraca ze wsi to tabletka na odrobaczanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pies nie bardzo spisuje się przy pilnowaniu kur, więc nie warta skórka za wyprawkę. Najlepszym wyjściem jest ogrodzony wybieg, można to zrobić niewielkim kosztem. a od góry przykryć siatką plastykową albo siecią... I tyle. Fajne są też takie tunele dla kur z siatki, które można ustawiać w różnych wariantach.
    U mnie wszystkie koty są wychodzące, czyli jestem ich odźwierną, bo łażą tam i spowrotem. Jeden jedyny był kiedyś zaatakowany, ale to był kocur niekastrowany i poszedł bardzo daleko. A tak, to nigdy im nic się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna kureczka i biedny Ty. Faktycznie jak nie lisy,to jastrzębie czy inne duże ptaki mogą zapolować na kurki. jedni znajomi zrezygnowali z hodowania drobiu,bo ciągle im ginęły:(
    Za Mimi trzymam kciuki, niech dobrzeje,zdrowieje i rosnie w siłę,maleństwo słodkie.
    Nowa,dobra znajomość też cieszy,dobrze jest mieć życzliwych sąsiadów. Może i oni pomogą w szukaniu domu dla koteczki?

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja siostra ma dwa koty, sterylizowane.Wychodzą na dwór, ale nie zapuszczają się daleko.Po ogrodzie krążą. Wracają na odgłos stukania łyżką o puszkę. Kiedyś kotka, wróciła oblana czymś śmierdzącym, chyba weszła na teren sąsiada. Siedzą sobie albo w domu, albo siostra je wynosi do stodoły, a tam mają sianko i sobie śpią. Psa na łańcuch to lepiej nie bierz, a luzem jak puścisz to same kłopoty. Albo on gdzieś poleci, albo inne zawitają na jego teren i awantura gotowa (z lisem też).Tak jak wyżej dziewczyny napisały, kurokom kawałek woliery wystarczy, moja siostra wokół kurnika sama taką zrobiła, a jej górę przykryła starymi firanami. Oczywiście przed zmrokiem idą do kurnika i są dobrze zamknięte.

    OdpowiedzUsuń
  10. I tu jest pies pogrzebany...bo inaczej się widzi różne "sprawy" z innej/różnej perspektywy, bo jak wiadomo punkt widzenia zależy od siedzenia (ale ja mówię,że czasami trzeba wstać i spojrzeć na to z innej pozycji...) . Nieprawdaż?

    Jestem typową mieszkanką wsi z wszelakim dobytkiem. Tzn. krowy, cielęta, psy i koty. Bydło sztuk ok 11, psy sztuk 2(było 4), koty 8 (bywało powyżej 10). Pracując i zarobkując nie ma możliwości, by sierściuchy były kanapowcami. Psy są podwórkowe. Szczepione od wścieklizny, odrobaczane profilaktycznie, a sezonowo od pcheł i kleszczy. Psy u nas dożywają sędziwego wieku(jak na psy podwórkowe).Są zdrowe, wesołe i zawsze skore do zabawy i biegania. Karmione systematycznie gotowanym jedzeniem,kupną suchą karmą,kupną karmą z pałki,świeżymi kośćmi. Budy mają ocieplone i ustawione tak by nie wiał do nich wiatr. Ponadto pies nie obroni kur. Lis wchodzi na podwórko jak "do siebie" traktując to jak teren łowny. U mnie był przypadek, że pies i lis walczyli ze sobą i nie sądzę, że o kury mimo,że kury były na podwórku. Strat w kurach nie liczę, ale wołają o pomstę na lisach!!! I dopóki nie zrobisz wysokiego ogrodzenia to szkoda kur, Twoich nerwów i dobrych chęci. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane (to taka dygresja ;D), a w kury obecnie trzeba zainwestować. Zakup kur/ewentualnie kurcząt niestety kosztuje,a dochowanie się własnych wysiadywanych z jajka wymaga cierpliwości. Więc trzeba rozważyć czy chcesz być darczyńcą pożywienia dla lisiego gatunku...

    A koty...? Moje wszystkie są podwórkowe. Czasami mamy pupila domowego ;). Obecnie jest to 3-noga kotka Tośka po amputacji tylnej łapy. Kotów nie szczepimy, ale w razie potrzeby leczymy.
    Może na email napiszę, bo teraz mam na noc do pracy.
    Pozdrawiam!

    Tu masz mój dobytek:
    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/01/kto-zliczy-nagroda.html
    http://takietampstrykanie.blogspot.com/search?q=Karamba
    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/07/biae-czarne-i-nie-tylko.html
    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/07/rogate-rozmowy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ujęłas to najtrafniej, jak można!

      Usuń
  11. Graszko, trochę się przeraziłam. My mieszkamy na wsi drugi rok, ale nie przejęliśmy miejscowych obyczajów. Nadal dom opalamy gazem , a nie czym popadnie, śmieci segregujemy, a zwierząt w domu mieć nie możemy, a na łańcuchu nie chcemy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Graszko! Tesli kur nie "ogrodzisz" to z lisem nie wygrasz, także myszołów i jastrząb polują na nie, tak więc ta siatka i od góry konieczna.( ale sprytny lisek potrafi się świetnie podkopać pod siatką) Pies- jeśli nie ogrodzicie - to odradzam....ucieknie, pogoni za czymś...a złośliwy "sąsiad" zastrzeli( i zrobi to zgodnie z prawem:()...takich sytuacji sporo ....pies na zewnątrz- stróżujący - no niby zaszczeka, ale kłopot z jakimkolwiek wyjazdem( jak nakarmić?)I co po jego szczekaniu, jak dom obrobią? niestety, takie domy przybyszów z miasta są często postrzegane jako atrakcyjne łupy...znajomym zdemontowano nawet wyposażenie łazienki i kaloryfery, gdy wyjechali na kilka dni...( co nie znaczy, że w mieście nie kradną, ale jednak dom "na odludziu" jest łatwiejszy do obrobienia)...no,i policji nie uświadczysz...gdy złapaliśmy kiedyś złodzieja na gorącym uczynku, to zanim zjawił się policjant zdążyłam nieszczęsnego włamywacza prawie zresocjalizować:) a mąż się prawie zaprzyjaźnił...to ta ciemna strona życia na wsi...taaak... Mimi niech szybko zdrowiej! Czarny kot w domu- to szczęscie i pieniadze:)( powtarzam za znanym biznesmenem, który chyba wie, co mówi!) BUziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dziękuje za komentarze

    Losy naszych kur się ważą. Albo zrobimy im wybieg, albo oddamy naszym nowym znajomym. Decyzje jeszcze nie zapadły. W naszym siedlisku nigdy nie będzie psa przy budzie. Wiem, że psy są trzymane na dworze i mają dobre warunki, ale ja nie spałabym spokojnie.

    Księżniczka Mimi zostaje z nami, tak zadecydował Bogumił. Jest to ostatni kot adoptowany. Bardzo dziękuję Skarpecie za pomoc finansową oraz innym ciociom. Z pozostałych pieniędzy pozwoliłam sobie zamówić troszkę jedzenia.
    Wiosną spróbujemy je wypuszczać. Zobaczymy czy im się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy na łańcuchu, a nawet w kojcu, to nie bardzo. Ale pies nawet woli mieszkać na dworze, w dobrej, suchej budzie, o ile jest dobrze karmiony i teren jest ogrodzony. Myślę tu o psie dość dużym i z odpowiednim futrem, nie o ratlerku czy innej bidzie. W końcu to ich naturalne warunki życia. Nie uczłowieczajmy zwierząt na siłę. To samo z wychodzeniem kotów - dajmy im możliwość wybrać. Wiele z nich pewnie wolało by intensywne, ciekawe życie z możnością wychodzenia na zewnątrz i spokojnego snu w domowych pieleszach, niż całe życie w komfortowym, ale jednak więzieniu. My też wyjeżdżamy na drogi, gdzie są niebezpieczenstwa, chodzimy po ulicach, gdzie możemy być napadnięci... A jednak nie zamienilibyśmy tego na areszt domowy. Co do kur, to jak chcecie. Możliwe, że jest dla Was za wcześnie. Bo stado psów i kotówe, niestety, nawozu do ogródka nie naprodukuje. Ale tak, jak jest, jeśli to Was stresuje, to nie może dłużej być. Są dwa podejścia: albo stado chodzi luzem i wtedy trzeba liczyć się ze stratami, albo inwestuje się w wybieg, ze wszystkim, co to zakłada. Albo - trzecia opcja - grodzi się podwórze. Tylko że jastrząb potrafi spaść na kurę także na podwórzu.

      Usuń
  14. Cieszę się,że Mimi zostanie z Wami.Tak po cichutku o tym myślałam ale znając sytuację milczałam:)Co do kur to przemyśl sprawę,może dacie radę jakąś zagrodę dla nich sklecić.
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mimi wygrala los na loterii... :D. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  16. tak się zajęłysmy kurami i psami, ze umknęło pytanie o koty:)latem, ciepła wiosna nie sposób utrzymać je w domu, zimą - nikt ich nie wygna sprzed kominka...szczepimy przeciwko wściekliźnie...można by jeszcze przeciw boreliozie, ale ufamy tym repelentom ...taniej nie jest, boprzeciez myszy nie jedzą, choć łapią i chętnie przynoszą do domu, oczekując pochwały...i nasze biegną zawsze do domu, by w kuwecie załatwić , co trzeba, jakby na dworze nie mozna...nie łapią chorób, choc schodzi sie wielu kolegów...nie odchodza daleko, ale przebywanie poza domem sprawia im ogromna przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda Balbiny.Co do psa na łańcuchu- tu na suwalskiej wsi widziałam wiele psich ofiar na łańcuchu głodnych, często bez wody lub w kojcach ciasnych i brudnych. Jestem wiec przeciwna i łańcuchowi i budzie.Koty wychodzące są zawsze narażone na różne niebezpieczeństwa. To zwierzaki ciekawskie i ta ciekawość może żle się skonczyć. Mam dwa koty przysposobione z warunkow zagrazajacych życiu. Mieszkam w blokowisku na 3 piętrze. Nie ryzykuję wypuszczenia ich na zewnątrz,mam z tego powodu nieustające wyrzuty sumienia- ale gdybym je wypusciła a one zginęłyby- czy wtedy czułabym się lepiej? Koty wychodzące nie kosztują mniej. Do wyzywienia dochodzą kosztowne szczepienia, niespodziewane wizyty u weta w razie róznych wypadków- ran, skaleczeń i np. tasiemca(koty polujące na myszy są nim powaznie zagrożone)Ale jeśli teren jest w miarę bezpieczny a koty chętne do wychodzenia- to trzeba podjąc ryzyko i pozwolić na swobodę.Posiadanie zwierząt to zawsze niepewność,niepokój i rozterki ale i ogromna radość z ich obecności w naszym zyciu, w ktorym przeciez nie ma nic za darmo.Cieszę się,ze Mimi zdrowieje i ma wspaniały dom. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń