czwartek, 24 listopada 2016

Sushi

Bogumił złapał wczoraj za pióro, więc i ja podzielę się swoimi refleksjami.

Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby skosztować sushi i spróbować jeść  pałeczkami :-) Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby spowolnić i zrozumieć co ważne i istotne w życiu. Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby poukładać w swojej głowie jak szufladach szafy.

A teraz będzie o nowych znajomych.

Myślę sobie, że świat jest jednak bardzo mały. Bogumił czytywał bloga Patryka. Kiedy mieszkaliśmy w stodole i dopadł  nas kryzys Bogumił znalazł ich agroturystykę. Tylko moje skąpstwo nie pozwoliło nam zadzwonić wtedy do nich.

Latem jeden z Bogumiła kolegów jadąc z drugiego krańca naszej wsi, zrobił zdjęcie ich koniom i umieścił na FB. Od nitki do kłębka, i Asia zostawiła Bogumiłowi wiadomość na FB. I tak to się zaczęło. Pamiętacie zapewne jak po pierwszej wizycie pisałam, że nie chciałabym aby skończyło się na rewizycie. No i nie skończyło się.

Zostaliśmy zaproszeni na sushi.

Sushi, które jadłam po raz pierwszy w życiu, wykonane przez nich samodzielnie, bardzo mi smakowało. A imbir krojony we wiórki w zalewie gospodyni pyszny! Asia uwielbia tą potrawę jak sama powiedziała jada ją wszędzie gdzie to jest możliwe, a podobno najlepsze jest w Sopocie.

Nie nauczyłam się jeść patyczkami, ale przy ich stole to nie było nic zdrożnego. Jadłam palcami mając przy tym ogromną frajdę. A na deser był ananas.
- Kupiłam z myślą o Tobie, bo wiem, że lubisz- powiedziała Asia.

Wiecie, to bardzo miłe uczucie. Pierwszy raz poczułam to wiele lat temu, kiedy Ewa z Oruni przyniosła mi trzy pomarańcze.

- Pisz o marzeniach, a my postaramy się je spełniać - zażartowała kiedy wychodziliśmy. Tak, to niesamowite uczucie kiedy ktoś czyta, wyłapuje drobne niuanse z tego co napisałam.
Jeszcze nie wiem co w nich takiego jest, ale nie czuje się przy nich skrępowana. Nie stresują mnie wizyty u nich.

A jacy oni są?

Inteligentni, z ogromnym poczuciem humoru. Jest w nich też dużo pokory do ziemi. Tą cechę wypracowała sobie również Beata. Nie wiem, może kiedy i ja pomieszkam tu dłużej, osiągnę taką harmonię i spokój duszy.

Ogromnie się cieszę, że mieszkamy na dwóch krańcach wsi, że zawszę mogę do nich podjechać chociażby po ekologiczne ziemniaki :-)

No tak zupełnie zapomniałam.

Ten aniołek na desce, który otrzymaliśmy od nich, jest własnoręcznie namalowany przez Asię. Jeszcze go nie pokażę, bo nie ma ściany. Kiedy będzie? Tego nie wiedzą najstarsi górale. Bogumił pracuje, a jak pracuje, nie można mu przeszkadzać. Będzie kasa, będzie na ratę i z tego trzeba się cieszyć :-)

Następnym razem będzie o moich poczynaniach porządkowych i wizjach zagospodarowania terenu.





16 komentarzy:

  1. Wygląda to przepięknie. Lubię sushi, ale sama nigdy nie robiłam. Mieć fajnych znajomych w tej samej wsi, to bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Możesz nie zajrzeć do poprzedniego postu, dlatego robię to tutaj. Nie da się uratować sani? Żal duszę ściska.
    Co do quiche (kisz Ksi Alzackiej w Rzepisach) - zrób kruchy spód, podpiecz go i na to wylej jajka rozbełtane z serem i śmietaną. Bez spodu to wersja szybka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana ja nie tylko nie robiłam ale też nigdy nie jadłam. Bogumił w swoim poprzednim życiu jadał dosyć często :-) A ja lubię smakować nowych rzeczy.
      Bardzo się cieszymy z tych naszych nowych znajomych. Zapytam Patryka czy mogę umieścić adres jego bloga. Sami piszący się spotkali. Bogumił pisał bloga politycznego, ja piszę i Patryk pisze. Tylko Asia czyta :-)

      Sanie muszę odgruzować i może coś uda się z tym zrobić :-)

      Przepisu poszukam. Dziękuję

      Usuń
    2. Nie lubię sushi. Surowa ryba, brrrrrr...;)
      Możesz umieścić, jeśli uważasz, że warto. Ja o niczym specjalnym nie piszę. Sam tego nie zrobię, bo to autoreklama, a samochodów mam już dosyć;)
      Widzę, że taka mała wirtualna Islandia się tworzy - tam jeśli ktoś nie czyta, to znaczy, że pisze:)

      Usuń
  3. Właśnie o tym pisałam w komentarzu do poprzedniego wpisu- że to jest świetne że macie blisko znajomych, ludzi, którymi można się fascynować, inspirować.

    już nie masz króciutkich włosów? Ja tez zapuszczam,tez z krótkich.

    czy odbierasz pocztę na swoim adresie tlenowym? Pisałam do Ciebie kilka dni temu.

    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnolia, bardzo się cieszę, że ich poznaliśmy. Jeszcze nie było czasu, ale muszę koniecznie zobaczyć ich konie. Oprócz agroturystyki prowadzą ekologiczne gospodarstwo. Jak dla mnie, Asia jest skarbnicą wiedzy :-)

      Obiecałam sobie, że jak przeprowadzę się na wieś, zapuszczę włosy. Już nie raz chciałam iść do fryzjera, bo to najgorsza długość. Nie wiadomo co z tym zrobić, ale postanowione. Zapuszczam :-)

      Postaram się odpisać dzisiaj.

      A wiesz, że wczoraj przy stole mówiłam o Tobie :-) Rozmawialiśmy o ogrodach z Asią :-)

      Usuń
  4. Uwielbiam sushi, parę razy robiłyśmy je z córką, ale daleko nam do tych robionych w sushi barach:)
    Dobre znajomości są bezcenne i wzbogacają nas ogromnie.
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę kiedyś się wybrać do takiego baru, może z synem i jego dziewczyną. Jeszcze jej nie poznałam :-)

      Usuń
  5. Swietnie, ze znalezliscie pokrewne dusze w Waszym nowym miejscu na ziemi, to bardzo cenne na etapie zagospodarowywania sie. Najczesciej tak wlasnie rodza sie przyjaznie na cale zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niedzielę zostaliśmy zaproszeni do Bukowca na dzień naleśnikowy.
      Ja takimi wizytami mocno się stresuje a Bogumił czuje się jak ryba w wodzie

      Usuń
  6. Wspaniały post! :) Dobrzy ludzie takich do siebie przyciągają. Po prostu :D
    Nie jestem fanką sushi, chyba dlatego, że jest zimne, a ja lubię ciepłe potrawy. :)
    Jednak musiałabym się wybrać do jakiejś knajpki i spróbować na nowo, bo jadłam dawno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakoś ten film pozytywnie na mnie wpłynął. Dzisiaj postanowiłam ogarnąć jedynie dom i zrobić zakupy. Odpoczywam od łopaty. Tym się różni życie na wsi, tu nie ma fabryki o której często wspomina Mnemo, nie chcesz nie robisz :-)

      Usuń
  7. Nigdy sushi nie jadłem. Inne sushi to czasami mnie dopadało, ale to zazwyczaj po imprezie he he he. Podoba mi się to określenie pokora do ziemi. Ten kto w niej robi to wie o co chodzi.
    Miło jest poznawać nowe osoby.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy tak patrzę na ten zastawiony stół, na kolorowe potrawy i wszystkie pyszności, to aż się chce jeść !!! Uwielbiam ryby w każdej postaci (niemalże) ale jeszcze surowej, zawiniętej w ryż i zielone liście ryby nie próbowałam... wiem, wiem, każda potrawa pierwszy raz próbowana musi mieć odpowiedni smak i wygląd, żeby się od razu do niej nie zrazić !!! A to żarełko u Asi wygląda rewelacyjnie... mniam, mniam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię sushi, ale nie umiem go zrobić. Jadłam czasem i to do wypęku w gościach. Moja przyjaciółka ma męża kucharza, to bywałao, że nam dogadzał. W ten sam sposób jadałam kraba i krewetki i mule. Choć na mule i krewetki to czasem sobie idziemy do kanajpki, ale z psiapsiułami, bo WU nie tyka. Miło mieć w zasięgu spaceru pokrewne dusze, też mam, ale tak jesteśmy zalatani, a wieczorem padnięci, że spotykami się najczęściej na...Mazurach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam sushi i robię sama też!
    Fajnie mieć blisko siebie przyjazne dusze!

    OdpowiedzUsuń