wtorek, 22 listopada 2016

Oby wystarczyło cierpliwości i sił

Przeglądając ostatnie wpisy pomyślałam sobie, że dużo w nich było małych lub większych smuteczków. Dzisiaj będzie o dużych i mniejszych radościach, a tych nazbierało się troszkę.

- Oj zaraz będziesz płakać - powiedział Bogumił wchodząc do pokoju z paczką.

Panterę znacie, więc nie muszę jej przedstawiać. Spodziewałam się paczki, bo Ania poprosiła mnie o nowy adres. Wszystkie rzeczy bardzo mi się spodobały, ale dwie w szczególności. Szlafrok, który ubieram każdego ranka i piję w nim kawę. Jest bardzo długi taki bardziej do poleżenia i bardzo ciepły. Bogumił czasem go podkrada, przykrywając się podczas picia popołudniowej miętowej herbaty. Trzy anioły, które były kroplą, ale nie goryczy.

W zeszłym tygodniu odwiedzili nas nowi znajomi. W prezencie dostaliśmy koszyk jabłek i do powieszenia, malowane na sklejce dwa przytulone anioły. Nie wiem czy Asia wyczytała na blogu, że lubię anioły, czy to czysty przypadek. W każdym bądź razie przyfrunął do mnie kolejny anioł.

Zaczęłam dla nich szukać miejsca. Przykładałam do ściany i nigdzie mi nie pasowały.

Jedna ze starych ścian pomiędzy salonem a jadalnią nie została wytynkowana. Jakiś czas temu Bogumił rzucił myśl, że może obłożymy ją starymi deskami.
- Będziesz miała swoją namiastkę Podlasia – powiedział.

Temat zamarł na chwilkę. I kiedy nazbierało się aniołów, pomyślałam sobie, że może powinny zawisnąć na drewnianej ścianie. Przytargałam grube deski ze stodoły, dołożyliśmy do ściany i zaczęłam wierci dziurę w brzuchu Bogumiła.

A wiecie jak facetom trudno zabrać się do pracy, a to nie ma łat, a to nie ma odpowiednich gwoździ. Obiecał w sobotę. Sobota minęła. W niedzielę spuchła Bogumiłowi kostka, zaczął kuleć. Prace zostały wstrzymane. Wczoraj coś tam zostało dokupione, co pozwoli stabilnie przymocować łaty do ściany. No jest nadzieja na tą sobotę.

Zdjęć aniołów na ścianie nie ma, bo czekają na ścianę :-)

Jakiś czas temu Bogumił ściągnął mi film: "Dzika jak natura".
- Oglądnij, na pewno Ci się spodoba - zachęcał. Zabierałam się do niego jak do jeża. W końcu pewnego wieczora, leżąc już w sypialni oglądnęłam go. Prawdziwa historia, prawdziwej kobiety, która sięgnęła po marzenia, a jej marzeniem było stworzenie ogrodu. Piękny inspirujący film, który bardzo pobudził mnie do działania.

Trochę to potrwa ale stworzę takie miejsce.

Małymi kroczkami zaczęłam likwidować rzeczy które bardzo mi przeszkadzają. Na pierwszy ogień poszło błoto na podwórku. Własnymi rękami, grabiami i łopatą częściowo je usunęłam. Wielki kawał ziemi przykryłam folią budowlaną, przeleży ona przez rok a później posadzę tam sad. Bogumił się ze mnie śmieje, że gdybym urodziła się w latach pięćdziesiątych zostałabym przodowniczką pracy.

I wiecie co wam jeszcze powiem, jestem z siebie dumna, a zdarza mi się to bardzo rzadko.

- Stworzyliście miejsce z klimatem - powiedziały dwie pary, które niedawno nas odwiedzały. Usiadłam w fotelu, popatrzyłam na jadalnie połączoną z niedokończoną kuchnią. Bogumiła pieniądze poszły na zakup domu, kredyt na remont, na wnętrza poszło tak na prawdę niewiele pieniędzy.

To myśmy to stworzyli, za niewielkie pieniądze. Tak, to mi dodało skrzydeł, zainspirowało do dalszego działania. Kiedyś tu będzie pięknie, za kilka lat, oby wystarczyło mi cierpliwości i siły do tworzenia.



14 komentarzy:

  1. No!:)
    Masz z czego być dumna. Ogrom pracy za Wami,najważniejsze teraz jest wasze zdrowie,zima jest po to by odpocząć,zwolnić,dać czas organizmowi na regenerację.tak wiec korzystajcie z ciepłych dni ,ale juz nie forsujcie się. Teren do ogarnięcia spory,to musi potrwać,by było tak jak zaplanowałaś.

    My na naszej wiosce bywamy sporadycznie, nie mogę szaleć w sadownictwie i ogrodnictwie,wiec mam tylko malusi ogródek i kilka owocowych drzew,kóre niestety mimo kwiatków (nareszcie tej wiosny) nie zaowocowały, bo albo uschły,albo grad je zbił, a jeszcze i sarenki podjadają gałązki,które wyrastają spoza siatki. Przydałoby się ogrodzić cały teren. To uczy pokory i nie posiadania zbyt wygórowanych planów:)
    Za to cieszę się jak cokolwiek ładnie wyrośnie, nawet z mięty czy melisy,poziomek, no i kilku krzaków malin,które cudnie owocują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z odeskowaniem ściany bardzo dobry,już widzę jak pięknie będzie wyglądać z obrazkami i aniołkami. A jaki to film,z chęcią bym oglądnęła. Jedyny jaki mi się kojarzy to ,,Odrobina chaosu " i ogrody Wersalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora, już uzupełniła wpis. Tytuł filmu "Dzika jak natura". To film do którego będę wracała.

      Masz rację ziemia uczy nas pokory. Po pierwszym sezonie, już wiem, że nie dam rady i fizycznie i finansowo. Dlatego z wielu rzeczy zrezygnuję. Nie będę sadziła ziemniaków więcej ogórków, kabaczków i dyń.
      Systematycznie będziemy dosadzali drzewa tworząc las. O swoich planach będzie następnym razem :-)

      Usuń
    2. Dziękuję, poszukam!:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Myślę sobie Basiu, że ta duma, która przyszła do mnie nie wiadomo skąd dodaje mi sił do fizycznej pracy :-)

      Usuń
  4. Zniecierpliwienie na pewno będzie nie raz, ale takie do pokonania ;))
    Piękne myśli Ci towarzyszą i cudne prezenty :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym razem szklanka jest do połowy pełna :-).
      Alu jak będziesz miała możliwość oglądnij film. Piękne zdjęcia z piękną muzyką

      Usuń
  5. Tak sobie mysle, ze gdybyscie wczesniej ruszyli z kupnem domu, nie inwestowalibyscie tak sporej kasy w Bogumilowke i na wiecej wystarczylo by teraz. Ale nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem, czasu sie nie cofnie. Mimo przeciwnosci osiagneliscie bardzo duzo w krotkim czasie, a reszta to kosmetyka i tu trzeba sie uzbroic w cierpliwosc. Najwazniejsze, ze odnalezliscie dusze Waszego domu, wsluchaliscie sie, co mial Wam do powiedzenia, pokochaliscie go i zapewne on Was rowniez, widzac Wasze starania przy lataniu jego nadwerezonego zdrowia. ;)
    Oboje mozecie byc z siebie dumni.
    A ten szlafrok wpadl mi do glowy, bo w ktoryms poscie mignelo mi, ze jest rano zimno. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtedy to ja nawet nie sądziłam, że kiedykolwiek razem zamieszkamy :-)

      Aniu jeszcze raz dziękuję za paczkę. A szlafrok, właśnie zabrał go Bogumił :-) Tak się nim dzielimy. Ja piję w nim rano kawę, Bogumił przykrywa się popołudniu pijąc herbatę

      Usuń
    2. Oj, chyba bede zmuszona ubrac Bogumila osobno, bo nie podoba mi sie, za podkrada Ci Twoj swiety damski szlafrok. Bij po lapach! :)

      Usuń
  6. Graszko... my już 4 lata mieszkamy w naszej chałupie i co? ano wiecznie malujemy, tapetujemy, dokańczamy (inst.elektryczna na piętrze)... no i ten nasz ukochany Rex umila nam życie jak tylko może... a to ściany błotem ochlapie, a to włosiarów pełno na podłodze i kanapach!!! Cieszę się, że wreszcie opuściły Cię te smuteczki, a radość i zadowolenie z tego co macie, wrócilo razem ze słoneczkiem (przynajmniej u nas od soboty cudownie świeci;-))) Skoro masz już Grażynko kilka aniołków, to może przygarniesz jeszcze jednego? może na anielskiej ściance znajdzie się trochę miejsca? Pozdrawiam serdecznie i słonecznie***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam te zwierzęce przyjemności. Kudeł wnosi niesamowitą ilość piachu na łapach. Koty dużo sierści na fotelach :-)

      Gabrysiu oglądnij film jestem ciekawa Twojego zdania.

      Słoneczko u nas też zagościło, dlatego wykorzystuje każdą chwilkę i pracuję ogarniając podwórko. Dzisiaj pracowałam jako spychacz. Wyrównywałam ziemię pod przyszły parking.

      Gabrysiu, aniołów u mnie nigdy za wiele :-)

      Usuń
  7. Trzeba się cieszyć małymi radościami, osiągnięciami. To pomaga. Sam często o tym zapominam. Chylę czoła przed Wami, że w tak krótkim czasie doprowadziliście Bogumiłówkę do takiego stanu. Teraz tylko cierpliwości... i małymi kroczkami... zaczarujecie to miejsce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń