poniedziałek, 7 listopada 2016

Mimi

Nie mam dobrych wiadomości, ale też nie trace nadziei.
Księżniczka Mimi, jak przystało na dobrze urodzoną, była bardzo grzeczna w aucie, spała w kontenerku przez całą drogę.  Pojechaliśmy od razu do weta.

Rozpoznanie zapisane w założonej książece zdrowia brzmi - ropomacicze, wycieńczenie organizmu. Trwa około 2 m-cy. Na jej tylnych łapkach są zmiany od wycieków. Ja sądziłam, że może to grzybica.

Z uwagi na jej wagę (1,8kg) pani doktor nie zdecydowała się jej operować. Nie wytrzymałyby nerki i serce. Otrzymała antybiotyk zastrzyk Betomox. Operacja może być wykonana kiedy Mimi będzie ważyła minimum 2,5kg.

Wracając od weta zajechałam do sklepu i kupiła dobrą karmę, która miejmy taką nadzieję postawi ją na nogi.

Zdaniem pani weterynarz kotka była przetrzymywana w zamkniętym pomieszczeniu bez picia i jedzenia od dłuższego czasu. Gdyby mogła wychodzić nie doprowadziłaby się do takiego stanu, szczególnie na wsi gdzie jest pełno myszy. Nie wiem co o tym wyśleć, w głowie mojej huczy od tych wiadomości.

W domu tylko Kiler nie zwrócił na nią uwagi, to taki kot który ma wszystko w wielkim poważaniu. Hana i Frania syczą na nią. Jutro wracamy do domu.

9.11 Mimi musi dostać kolejną dawkę antybiotyku. Mam nadzieję, że lekarz w Górowie bedzie wstanie go podać.

Trzymajcie kciuki, my nie tracimy nadziei.

15 komentarzy:

  1. Cale zacisniete... (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak sporo musi nadrobić, 700 gramów u takiego małego zwierzaka to sporo!!! Miejmy nadzieję, że dobrze będzie przyswajać pożywienie... Trzymam kciuki za zdrowie Księżczniczki;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Graszko,nie chcę myśleć co działo się z Mimi wcześniej,bardzo mi jej żal,oby tylko była silna, jadła ładnie, trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymamy, Graszko. Potrzebujesz gotowki?

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymamy,trzymamy i mamy ogromniastą nadzieję,że się będzie opłacało!

    OdpowiedzUsuń
  6. Graszko, nie licz na weta w Górowie. Podać może potrafi, ale musi go mieć. Kup w Gdańsku, póki tam jesteś. Jesli trzeba kaski, mów. Skarpeta czuwa.
    Gnoje są wszędzie, na wsi bardziej ich widać. Bądz na to gotowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. A jednak ropomacicze. Pociecha jest w tym, że jak się okazuje Mimi choruje już długo, sądząc po zmianach na nóżkach. Czyli organizm podjął walkę. To rzadko się zdarza. Zwykle ropomacicze zabija w 2, 3 dni. Jestem pełna nadzieji, że Mini się uratuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli będziesz potrzebowała wsparcia, śmiało napisz. Pomożemy Mimi.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  9. Żeby tylko ten weterynarz w Górowie okazał się porządnym facetem. Może się nadąć, że poszłaś gdzie indziej i okazało się, że nie miał pojęcia jak leczyć Mimi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kciuki trzymam!
    A w głowie nie mieści mi się takie okrucieństwo...
    Gdybyś potrzebowała pomocy to koniecznie pisz!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. a czy ropomacicze nie jest zaraźliwe? Pewnie to głupie pytanie, ale to jednak wyciek pełen zarazków, czy kotki się nie zarażą?
    Spytaj dla pewności może.
    Trzymam kciuki
    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń