sobota, 26 listopada 2016

Liczę na was

Pisałam  już o tym, że szarości, bałagan i brzydota bardzo źle na mnie wpływają. Wie o tym również Bogumił.
- Ile potrzebujesz pieniędzy, żebyś była zadowolona? - zapytał.
- No chociaż z.... dwa..... tysiące? - powiedziałam cichutkim głosem


Osoby, które tworzą ogród wiedzą doskonale, że to kropla w morzu. Wiem, że dla Bogumiła priorytetem jest dom, więc co ja tu będę marudziła.

Odkurzyłam swoje książki o zakładaniu ogrodów. Weszłam na  największe forum Ogrodowisko i wyszłam, bo w  jesienne wieczory depresyjne doły nie są mi zupełnie do niczego potrzebne.

Zamieszczę zapalonym ogrodnikom trzy zdjęcia i napiszę o co mi chodzi.
A chodzi mi o podwórko, które dla mnie jest stanowczo za duże i przytłaczające.
Zdjęcia robione dzisiaj bez słońca, byle jakie, ale to mało istotne.

Widok  ze schodków domu.


Jedno wiem na pewno.
 Po prawej stronie, gdzie widać ciemną ziemie, za taczką, powstanie oczko wodne. Raz że lubimy, dwa, będzie zbierało wodę z pól. W tym miejscu zauważyłam, że zawsze po deszczach stoi woda. Te przyczepy znikną, jak tylko Adam skończy remont.  Tak samo jak zginie ta drewniana stodoła. 

Stara ścieżka brukowa

Wzdłuż ścieżki, po prawej stronie chciałam koniecznie coś posadzić. Myślałam o róży https://rozaria.pl/rosa-rugosa-hansa

I dom od strony czerwonej obory.
Z dwóch stron została nasypana ziemia. Sprawia to wrażenie jakby dom stał na górce.

W zeszłym tygodniu dorobiłam ceglane schodki. Nie są zrobione po miastowemu, tak raczej byle jak, czyli po graszkowemu :-). Wytyczyłam starymi deskami ścieżki. Wiem, ze nie są trwałe, może kiedyś wymienię na kamienie. Gdzieś tam wyczytałam, że od ścieżek powinno się zacząć tworzyć.



Nie wiem też co na tych skarpach. Może też róże?

Potrzebuję takich drzew i krzewów, które jesienią wprowadzą troszkę koloru. W Bogumiłówce wszystko było prostsze. Mały kawałeczek, miałam czas na bawienie się w rabaty. Tu czasu takiego nie mam bo warzywniak Gorzka Jagoda u Mai w Ogrodzie powiedziała "wsadzam rośliny a one muszą sobie radzić same. Takich potrzebuję krzewów i drzew. Jakieś propozycje? Jakieś pomysły? Liczę na Was

65 komentarzy:

  1. Kochana wyślij mi plan tzn mapkę geodezyjną. Trzeba to rozrysować,złapać proporcje. Powinnaś mieć taką z czasów kupna. A jak nie to masz zadanie-narysować rzut z góry wcjakuejs skali z obrazem budynków odleglosciami itp. w razie kłopotów zaprzegnij Bogumiła,zastrasz,zmus,weź bo glodem czy odcięcieM dostępu do wanny. Pomogę ułożyć szkielet,potem można grupowo dumac co i gdzie. Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
  2. Miało być obrysem budynków. Komórka mi poprawia tekst. Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. A dobre dusze jesli chca się podzielic roslinami moglyby wpisac co mają do podarowania/podzielenia/ukorzenienia. Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy taką mapkę. Jutro Ci ją prześlę, bo Bogumiłowi coś strzeliło w plecach i poszedł już do łóżka.

      Ubawiło mnie odcięcie od wanny. To byłby najgorszy ból :-) Oboje lubimy wygrzewać stare kości.
      Tydzień ośmiogodzinnej pracy kosztowało mnie sprzątnięcie podwórka. Sama to robiłam, nie zamawiałam maszyn, bo to wszystko kosztuje.

      Bardzo lubię drzewa, myślałam o brzozach o białej korze i głogach. Takie szpalery drzew może optycznie zmniejszyły podwórko? 10 takich brzóz to byłoby z 500zł, kolejne 10 głogów kolejne 400zł. A byliny z czasem można byłoby dosadzać. Ta nadzieja na piękniejsze podwórko trzyma mnie w pionie :-)

      Usuń
    2. Żartujesz? Brzozów i głogów skolko ugodno po nieużytkach i rowach...

      Usuń
    3. Graszko! samosiejki brzozy znajdziesz wszędzie! przyjmują się chyba zawsze, jak się nie przyjmie-wsadzisz nową...nikt tego nie kupuje w ogrodniczym...małe sosenki też

      Usuń
    4. a i ważna uwaga- brzozy daleko og warzywnika, bo zabierają cała wodę!

      Usuń
  4. Kochanie, to musisz sama dojść, co chcesz mieć. Mogę Was zaopatrzyć w sporą kolekcję krzewów i bylin PPZ (posadzić, podlac, zapomnieć), tylko ta odległość... co mam? Liliowce pomaranczowe, ciemno czerwone i zółte pachnące, słoneczniczki (2 rodzaje), obiecane winorośle, trawę pampasową (z nią ostrożnie jest ekspansywna, ale kocham jej pióropusze), paprocie, astry marcinki, irysy i sporo innych. Z krzewów mam pęcherznice o różnokolorowych liściach, bzy lilaki, leszczynę, dzikie róże różnych odmian, i sporo innych. Z drzew: małą rajską jabłoneczkę, robinie oraz całą masę dzikusów. Zakładając nasz ogród zrobiliśmy wiele rajdów na dzikie wysypiska śmieci, rowy i opuszczone, rozwalone gospodarstwa. Oraz na ogrody krewnych i znajomych królika. Mam też trochę roślin wodnych, w tym różowe nenufary, tylko jak je wydostać? Musielibyście przyjechać w odpowiedniej porze roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha - ogród wcale nie kosztował nas drogo, pewnie dlatego, że zakładaliśmy etapami.

      Usuń
    2. nic tylko wsiadać wiosną w auto i jechać. Bogumił nawet coś wspominał, że chce jechać do ciebie na nauki :-)

      Moja żabka jak złoży się tylne fotele jest nawet dość pojemna :-)
      Twoje dwa odcinki u Mai oglądnęłam chyba z pięć razy :-)

      Usuń
    3. to dawaj. Głogi, brzozy i lipki tez się znajdą. Może nie w tuzinach, ale po trochu.

      Usuń
    4. Witaj Graszko :) Trafiłam do Ciebie zupełnie przypadkowo i się zakochałam w Twoim blogu:)
      Ja też przechodziłam przez zagospodarowanie duuużego ogrodu. W tej chwili mam obsadzone 250 drzewami i mam swój młody las :)
      Co do roślin to jeśli oczywiście będziesz zainteresowana, mogę Ci podesłać kilka sadzonek. U mnie zatrzęsienie dębów samosiejek. I jeszcze mogę przesłać nowe sadzonki wierzby mandżurskiej - u mnie rośnie jak szalona i zrobiłam z niej już 10 nowych sadzonek dla znajomych.
      Jakoś tak bliska memu sercu jesteś :)))
      pozdrawiam serdecznie beata

      Usuń
  5. No widzisz Graszka, już masz pomoc fachową. Duże gumno masz, może warto wydzielić przzy domu coś mniejszego? U mnie las, trudno o dobre nasadzenia, ale przez lata nasadzeń w końcu zaczyna coś być widać. Lgustry szarpałam w rowie i sadziłam u siebie. Hortensje, bo lubią kwasną ziemię kupowałam, pięcioklapka też wyciagałam rozsady z chaszczy. Byliny kupowałam/dostawałam. Dopiero kilka miesięcy żyjesz na wsi, musisz się uzbroić w cierpliwośc, będzie pięknie, ale za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masza nie dam ogarnąć hektara i już się z tym pogodziłam. To ogromne podwórko mnie bardzo irytuje. Chciałabym wychodzić przed dom i na czymś ładnym zawiesić oko, nie tylko patrzeć na stare rozwalające się budynki. Jesień jest taka szara, wietrzna i zimna

      Usuń
    2. Grazko, to od razu, tuż przy domu zaplanuj grządkę ziołową. Bo zawsze w ostatniej chwili trzeba po zioła skakać, lepiej, żeby było blisko. wiesz - szałwia, tymianek, lubczyk, pietruszka, rozmaryn (do chowania na zimę), szczypiorek, kolendra i co tam jeszcze.

      Usuń
    3. To jest bardzo dobra myśl. Też tak chciałam,ale jak mam blisko drogę wojewódzką i chroniczny brak czasu, bo pracuję zawodowo. Na pociechę Ci powiem,że mam więcej niż Ty do "obrobienia" i mieszkając tu 24 lata dałam sobie na luz. Jest tyle pięknych widoków, by nacieszyć nimi oczy. Lepiej posłuchać mruczenia kota niż wypruwać sobie żyły dla "piękna". A 2 tysiące można wydać na inne potrzeby. Wszak pieniądze na drzewach nie rosną. Sama bym Cię poratęowała jakimiś sadzonkami skalnymi,ale skalniak został skasowany przez kopanie światłowodu. Mi brakło czasu,a teściowa niedomagała i poszłooooo. Przeżyję. Aby tylko takie problemy nas nurtowały.
      Pozdrawiam!
      :))

      Usuń
    4. wiem, że na wszystko trzeba lat. Ogród Gorzkiej jagody, ten który oglądałam u Mai w ogrodzie miał 10. To ja wtedy będę miała 61 lat :-)

      Przestałam się szarpać z ziemią. Duży kawał zostawiam w spokoju. Zadbam jedynie o warzywniak, który zostaje w tej wielkości co jest. Tyle w zupełności mi wystarczy. No i podwórko. Głównie mają to być drzewa i krzewy. Odsłoni to nas trochę od hulających wiatrów. Dom jest na koloni w szczerym polu, to wiesz jak tu wieje :-)

      Usuń
    5. Wie,wiem ;). Dzieciństwo spędziłam na kolonii i do dziś czuję sentyment do miejsc z "dala od ludzi".
      Tam mieszkałam 24 lata temu z tymże w starym drewnianym domu,którego już nie ma.
      http://takietampstrykanie.blogspot.com/2016/09/na-kolonii-2.html

      Usuń
  6. Tak na szybko, to z pobranych z krzewów patyków (można wsadzić wiązkę jesienią ale i wiosną) pięknie ukorzenia się jaśmin,forsycja,która jako pierwsza kwitnie na żółto wiosną, po za tym np.ligustr,dereń,wierzba, berberys, z tym ,ze berberys ma kolce. Trochę iglaków też miło mieć,żeby zielono w zimie było.Dereń pięknie przebarwia się na czerwono na zimę, wiec też cudnie wygląda.Na jesieni dekoracyjnie wygląda trzmielina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budlea Dawida tez z patyka.

      Usuń
    2. tak! Clematisy też,wiciokrzewy,sporo można mieć za darmoszke,byleby było z czego uszczknąć:)

      Usuń
  7. Mysle,ze te skarpy dookoła domu fajnie wygladają z kamieniami,gdyby tak całosć dookoła? a w to skalniaki,jakies drobne cebulowe kwwiatki,co same beda sie rozrastac, coś co się płozy,moze krzaczki irgi ,zurawiny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kamienie, dlatego zaczęłam tam coś tworzyć na skarpie. Pomiędzy kamieniami uchował się jaśminowiec, jedyny krzew który nie został przez właścicieli wykopany

      Usuń
    2. To już masz od czego zacząć, jaśminowiec łatwo się ukorzenia, utnij parę patyków z niego i posadź w jakimś zacisznym miejscu, jest duża szansa, że w przyszłym roku będziesz miała sadzonki.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko, czego jak czego ale brzozy to na pewno nie musisz kupować! Na pewno w okolicy są jakieś samosiejki, które można przekopać na waszą ziemię. A może wystarczy popytać okolicznych gospodarzy posiadających lasy? Na pewno tacy są w okolicy. A przecinkę trzeba robić w każdym lesie.
      Jak zwykle zazdroszczę Ci chęci do pracy w ogrodzie:)
      Serdeczności:*

      Usuń
    2. takie brzózki już posadziliśmy na górce. Podobają mi się brzozy doorenbos. Miałam takie 4 w Bogumiłówce.

      A z chęciami do pracy jest różnie. Czasami chce mi się jeździć taczką, czasami tak jak dzisiaj mam takiego lenia, że nic nie robię

      Usuń
  9. Trzeba z lesniczym z waszego terenu porozmawiać,oni maja szkółki,mogą sprzedać w korzystnej cenie jakieś siewki drzew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora dzięki za podpowiedz
      Na wiosnę posadziliśmy ponad 500 sadzonek sosny i brzóz. To były małe pypcie, nie wszystkie się przyjęły ale coś już tam na górce rośnie. Za kilka lat będzie piękny lasek :-)

      Usuń
  10. Graszka slij mi swoj adres na majle, to Ci podesl nasion i cebulek dla koloru:)
    k.saszka@gmail.com

    Cisy same rosna, do tego sa zdrowe, zimozielone i odporne.Tawuly, sa tanie a rzone rodzaje, zdobia i wiosna latem, gdy kwitna i jesienia-liscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mejla.
      Rozne rodzaje.
      Przepraszam.

      Usuń
    2. O przyjrzalam sie zdjecim, widze tam przy domku miejsce na tawulki:)

      Usuń
  11. Tak sie znam na ogrodnictwie jak byk na gwiazdach. Albo cos mi sie podoba, albo wcale, ale zeby nazwy znac to juz nie. Mysle, ze podostajesz od dziewczyn wiele sadzonek, bo wiem, ze sie miedzy soba wymieniaja. Drzewka zorganizujesz jak radzi Dorka, z pomoca lesniczego. Nic nie kupuj, trzymaj pieniadze na wazniejsze wydatki, zielen dostaniesz w prezencie od matki-natury i kolezanek ogrodniczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszka, a ten blog znasz?
      http://rezedasudecka.blogspot.de/2016/11/jak-powstawa-ogrod-kuchenny.html

      Usuń
  12. Samosiejki są wszędzie...wystarczy na spacerach się pogapić, no nie teraz, bo teraz wsie patyki takie same. Z rowów wyjmowałam i cebulice i smolinosy (lilie), konwalie, pierwiosnki, piwonie, irysy. Ludzie, robiąc porządki w ogrodach wywalają do rówów różne resztki, a te się przyjmują.500 km od siostry woziłam różne sadzonki...trochę kupowałam. Tawułki, clematisy (nie rosną), wiciokrzewy. Liliowce, Elka mi przysłała. Paprocie leśne same u mnie wyrosły. U Ciebie sadzonki pójdą, jak burza, dużo masz światła i ziemia widac normalna. Tylko ten metraż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Warto zwłaszcza zwiedzać okolice ogródków działkowych!

      Usuń
    2. Obiecuję sobie od dawna, że pójdę na długi spacer, ale zawsze coś stało na przeszkodzie. Wiosną tworzyłam warzywniak, latem był remont a ja siedziałam w słoikach. Teraz jest dobry czas na spacery :-)

      Usuń
  13. Może warto pomyśleć o podzieleniu tej przestrzeni żywopłotem? Bardzo szybko rośnie (ok, 1,5m w sezonie) wiąz turkiestański. Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę, na pewno znajdziesz. Rośnie bujnie, jest odporny dosłownie na wszystko, nic go się nie ima. A jaki raj dla ptaków! Na 100 sadzonek nie przyjęły nam się dwie. Ponieważ szybko rośnie, można z niego tworzyć w ogrodzie różne przesłony, bramy, przejścia i kątki. Na pewno nie chcesz widzieć tej przestrzeni? Zagospodarowałam teren wokół domu, od frontu (z tyłu jest łąka i sad), ale przestrzeń w sumie jest otwarta. "Bokami" zarosło i kępami tu i tam. Mam prawie 7 tys. metrów, niewiele mniej niż Wy. Nie mam ani zamiaru, ani ambicji zagospodarowywać wszystkiego. Rozumiem Twój ból, teraz przestrzeń Cię przytłacza, bo jest pusto, brzydko i goło. U mnie było identycznie. Tak bardzo mi to przeszkadzało, że sadziłam za szybko i za gęsto (klasyka gatunku) i po 4 latach - z bólem - ale trzeba było ciąć. Przejdz się na spacer, a wrócisz z brzozami, robiniami, wiązami, dębami, z czym tylko chcesz! Nie kupuj drzewek, szkoda kasy. A kfiatki dostaniesz od nas. W nadmiarze! Mam pełno nasionek i będę słać, to już wiem, mogę też mieć hosty(funkie). Na wiosnę muszę poprzesadzać i porozdzielać. Kcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana pewnie że chcę.
      Cieszę się, że mnie rozumiesz. Zagospodarowanie domu od frontu, tyle mi wystarczy. Przestrzeń jest super, ale niech coś rośnie na tym podwóreczku, że jak wyjdę z domy to mam na co oko zawiesić. Niech to byłaby jakaś wyspa iglaków, drzew, jakieś żywopłot. Wiem, pośpiech nie jest wskazany, dlatego już teraz myślę nad rozwiązaniem, żeby zrobić na wiosnę.

      Usuń
  14. Kiedy kilka lat temu zaczynaliśmy na naszych 6 tysiącach metrów, to miałam nadzieję, że uda się założyć ogród bez ogrodzenia.Miał być gęsty, kolczasty żywopłot jako zapora przed żarłocznymi sarnami i dzikami. Posadziłam wzdłuż granic sporo berberysów, pęcherznicy żółtej , zielonej i purpurowej, świerki, derenie, kilka klonów z lasu, ogniki, brzozy samosiejki i modrzewie. Wsadziłam to wszystko bez planu, trochę przypadkowo i oczywiście za gęsto. Kosztowało niewiele, bo małe modrzewie i berberysy są tanie, a pęcherznice i derenie dostałam od sąsiadów jako patyki z ich krzewów.Głogi mamy własne, w nadmiarze.Po sześciu latach mam piękny, wielokolorowy żywopłot. O każdej porze roku inne rośliny grają pierwsze skrzypce i pysznią się swoimi kolorami.Zaczyna złota forsycja, białe tawuły, robinie i kaliny, potem głogi. Latem rozkwitają pęcherznice i czerwone berberysy, a jesienią wszystko pięknie się przebarwia.Owoce krzewów przyciągają mnóstwo ptaków. Wokół warzywnika mam festiwal dzikich róż, a przy domku najlepiej sprawdzają mi się peonie w czerwcu oraz białe i różowe hortensje bukietowe przez całe lato. Nad stawem liliowce, irysy, hosty i trawy ozdobne. Wystarczy kupić kilka sztuk, bo można je potem rozmnażać.Szczególnie hosty rosną jak głupie,sadzonkami obdarowałam już wszystkie sąsiadki. Także trzmielina złota i zielona świetnie rośnie w mazurskim, surowym jednak, klimacie. Obrazu dopełniają zioła, byliny i kwiaty jednoroczne wysiewane co roku. Niewielkim nakładem środków i pracy mam kolorowy wiejski ogród.Na suchym pagórku zasilanym dolomitem mam nawet poletko lawendy. Musi minąć pięć, sześć lat, aby pusta łąka zamieniła się w ogród. Ten czas mija zadziwiająco szybko. Szare zimy to dobry czas, żeby planować i wysiewać własną rozsadę. Lawenda i rozmaryn z własnego wysiewu najbardziej cieszą. Życzę cierpliwości, bo wyobraźni i pracowitości można pani, Grażynko, tylko pozazdrościć. Wystrzegałabym się kupowania rzadkich, egzotycznych roślin, bo to wyrzucanie pieniędzy w mazurskie błoto. Ozdobne kloniki purpurowe przemarzały mi przez trzy kolejne zimy, aż zabrałam je do Warszawy i tu odżyły. Serdecznie pozdrawiam i podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ tam u Ciebie musi być pięknie. Sześć lat to nie jest odległy czas.
      Marianno, o tą paletę barw mi chodzi, tego mi tutaj brakuje. Nasz dom jest pomiędzy plami z ogromnym podwórkiem. Brakuje mi chociażby zwykłych drzew które jesienią się przebarwiają.

      I tak wygląda to lepiej, niż na wiosnę kiedy kupiliśmy dom. Te rozwalające maszyny, nie były żadną ozdobą.

      Do wiosny mam trochę czasu dlatego chcę na spokojnie poszukać drzew i krzewów odpornych na warmińskie warunki.

      Dziękuję za komentarz

      Usuń
    2. Zakladalysmy ogrody w tym samym czasie(8 lat temu)z kolezanka, tu w Alzacji. U mnie gesto i wysoko u niej-jakos tak rzadko;)
      Cisy wyzzsze ode mnie, bzy -prawie drzewa(o bzach tez warto pamietac), magnolie kwitna co roku, budlea szaleje. Nie wiem czy to kwestia, ze podrzucam wszystko popiolem, zima, gdy nam zostaje z palenia w kozie. Czy nawoz dzdzownicowy? Niemniej Tobie Graszko, tez zycze bujnosci:) A i dzikie roze polecam jeszcze.

      Usuń
    3. popiół z kominka też wykorzystuję. Ma dużo azotu. Magnolie bardzo mi się podobają, ale klimat u mnie mroźny.

      Usuń
    4. Graszko, w popiele nie ma azotu, Jest za to potas.

      Usuń
    5. Popiół drzewny to nic innego jak uboczny produkt spalania biomasy. Ma odczyn alkaliczny i bogaty skład elementarny. Pozyskiwany z biomasy roślinnej nawóz z popiołu ma w swym składzie niezbędny dla roślin potas, fosfor, wapń oraz mikroelementy. Nie zawiera on natomiast azotu, gdyż ten w czasie spalania drewna jest uwalniany do atmosfery. Popiół drzewny zastosowany jako nawóz może przyczynić się do poprawienia właściwości fizykochemicznych gleby i plonowania roślin. Stanowi doskonałą alternatywę dla nawozów mineralnych.
      http://poradnikogrodniczy.pl/popiol-drzewny-jako-nawoz.php

      Usuń
    6. Nie od razu Kraków... To chyba u Was najważniejsze. Przecież to zaledwie pół roku! I my ostatnio nasadzaliśmy nasz wietrzny narożnik pł-zach samosiejkami z okolicznych lasów i zarośli (gł. sosny i brzozy). Ale właśnie kończymy, niech ziemia odpocznie (my też!). Z popiołem nie przesadź - jest zasadowy i ma prawie wszystko, oprócz... azotu :) I ważne z czego on jest: czyste drewno kominkowe i owszem, ale z peletu nie :(

      Usuń
    7. Gorzka coś pokręciłam, jak zwykle :-) myślałam o potasie napisałam o azocie. Czytałam ostatnio http://permakultura.com.pl/popiol-w-ogrodzie/


      Beatko remont nasz będzie ciągnął się latami. Strzelam może 5. Cisnęliśmy z dołem, bo chcieliśmy zamieszkać. Normalnie się wykąpać, Bogumił musiał mieć warunki do pracy. No w końcu ktoś na to wszystko musi zarobić :-)

      Sadziliśmy brzozy i sosny na wiosnę ok 500 szt. Część się przyjęła. Zależy mi teraz na podwórku, nie mówię, że chcę stworzyć ogród, parę drzewek i krzewów mi wystarczy. Jak to mówi Gorzka PPZ. Posadzić, podlać, zapomnieć.

      Usuń
  15. Ale cudna przestrzeń do zagospodarowania! Ja co prawda nie znam się na planowaniu ogrodów, wszystko robię na oko, ale posadziłabym kilka grup drzew, tak ze trzy, a obok krzewy. Za parę lat nie poznasz własnego podwórka. Ja też z zapartym tchem oglądam polskie ogrody w programach Mai. Eh, marzenia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądam Maje. Zawtóruję, Eh, marzenia.

      Tak to sobie wyobrażam na swoim podwórku - drzewa, krzewy i jeszcze raz drzewa. Właśnie wróciliśmy od nowych znajomych. Na ich podwórku rośnie ogromny kasztan. Oj pięknie to wyglądało :-)

      Usuń
  16. Oczko wodne - to zaproszenie dla niezliczonej chmary komarów, w tych okolicach i bez oczka potrafia czlowieka doprowadzić do szsewskiej
    pasji.
    Jak spisuje się ogrzewanie?
    Odwaliliście kawał dobrej roboty, zima jest na leniuchowanie, ciężko pracowakiście, efekty pracy imponujące.
    Podziwiam Was.
    Sarna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarna a kiedy nas odwiedzisz? Dzisiaj miałąm okazję poznać brata właściciela Róży Wiatrów. Byliśmy u nich na naleśnikach :-)
      Ogrzewanie spisuje się dobrze.
      Coś musimy wymyślić z podwórkiem, bo woda z pól je zalewa, tworzy się podmokły teren i błoto :-) Zostawiam to na wiosnę.

      Usuń
    2. Od trzech lat mamy na podwórku oczko wodne i... nic !!! żadnego komara więcej niż było wcześniej;-))) w sadzawce zamieszkały żaby, dokupiliśmy kolorowe rybki i naprawdę nie mamy problemów z uciążliwymi owadami !!! A ważki, ptaszki i pszczółki, które przylatują, żeby się napić wody... podarowane przez znajomą grzybienie kwitną od początku czerwca, aż do późnej jesieni i cieszą nasze oczy !!! Mamy oczko wyłożone folią, ale jeżeli u Was byłby naturalny zbiornik, to jeszcze lepiej ;-)))

      Usuń
    3. coś w tych oczkach wodnych jest, że człowiek lubi na nie spoglądać.

      Gabrysiu, ruszam na wiosnę, niech to będzie chociaż kilka drzewek, coś co spowoduję, że nie będzie tak pusto na podwórzu. Byliśmy u znajomych gdzie przy domu rósł ogromny kasztan. Drzewa i krzewy mają swój urok. Gabrysiu a może wymienimy się telefonami, to podeślesz mi parę swoich zdjęć. Co Ty na to?

      Usuń
  17. Nie znam się, ale wspieram trzymaniem kciuków i dobrą myślą! :* :)

    OdpowiedzUsuń
  18. co do ziół w pobliżu domu, a dokładnie kuchni proponuję spiralny ogród ziołowy http://blog-ogrodniczy.pl/porady-ogrodnicze/slimak-ziolowy-czyli-ogrod-spiralny-z-ziolami/#more-1326

    OdpowiedzUsuń
  19. Różę pomarszczoną dałabym raczej przy obrzeżach działki, bo rozrasta się dość szybko i tworzy kolczasty gąszcz dość trudny do utrzymania w ryzach- ale przy dużej działce warto ją mieć na herbatki, konfiturę i cukier różany. Skoro u Was tak wieje, to może drewnianą stodołę na razie zostawić jako osłonę, dopóki się nie rozrosną drzewa i żywopłoty ? Jeśli tak Ci przeszkadza jej widok, to mogę podesłać wiosną do ukorzenienia bluszcz zimozielony i winobluszcz (ten nie jest zimozielony, ale rośnie błyskawicznie i pokrywa pięknie takie niezbyt reprezentacyjne obiekty). Mam też forsycję do wydania,znajdzie się też jakiś dereń, o wierzbie już pisałam wcześniej. Może zamiast oczka, przy którym nieźle się trzeba napracować, żeby utrzymać je w dobrym stanie, jakiś niewielki, w miarę naturalny stawek retencyjny można byłoby wykopać ? Niech służy żabom i bocianom, a nie wymaga pracy (poczytaj o oczku np. tu http://tabazella.blogspot.com/2016/11/soneczny-listopad-i-starcze-utyskiwania.html )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajny blog, nie znałam go. Dziękuje
      Mp, z ogromną radością przyjmę bluszcze i winobluszcze. Kurnik, i była stajnia pięknie będą się reprezentowały :-) Dziękuję

      Usuń
  20. Jak będę miała gdzie, to sobie posadzę świerki, winobluszcze, hortensje, bluszcz,dereńj, brzozy i całą masę innych;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja akurat mam gdzie. A z ziemia to było tak. Ja chciałam mieszkać w domu na wsi, Bogumił chciał mieć ziemię :-)

      Usuń
  21. Cześć, ale masz dużo miejsca do popisu :) Czeka Cię ogrom przyjemnej pracy. Gdybyś czegoś potrzebowała np. z narzędzi, czy nawozów, to mogę polecić Ci Przydomu.pl mają fajne produkty i niskie ceny. Ja w tym roku kupiłam od nich agrowłókninę, żeby okryć swoje krzaczki :)

    OdpowiedzUsuń