czwartek, 27 października 2016

Jestem za stara

Zaparzyłam sobie kawę, usiadłam w zielonym fotelu i popatrzyłam na mój ulubiony widok. Siedząc i zerkając to na zdjęcie rodziców ustawiane na parapecie, to na pożółkłe drzewo, doszłam do wniosku, że moja intuicja ostatnio bardzo mnie zawodzi. Często zmieniam zdanie. Tak też było z tym domem

Gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, bardzo mi się nie podobał.

W kuchni wisiał wielki srebrny bojler, pokoje były małe, pachniało stęchlizną. Przestraszyłam się. Przez czterdzieści lat mieszkałam w takich warunkach, że rano, dopóki ojciec nie napalił w piecu, było zimno, a wieczorem zaś za gorąco, bo napalił za mocno. Latem, wodę do kąpieli grzało się w garnkach. Ostatnie dziesięć lat mieszkałam w bloku. Przyzwyczaiłam się stałej temperatury, do ciepłej wody w kranie, i tych wszystkich wygód związanych z miastowym życiem.

Stary dom w niczym nie przypominał mi tych oglądanych w czasopismach z sielskiego życia na wsi.
- Jeśli tylko się zgodzisz, obiecuję ci, że pierwsze co zrobimy to usuniemy ten bojler z kuchni.
- I wywalimy te ściany, zrobimy przestrzeń? - dopytywałam
Nie byłam przekonana do tego domu, ale kiedy popatrzyłam w Bogumiła oczy, a potem na widok który roztaczał się za oknem, zgodziłam się.

Jakie były te cztery miesiące?

Różne. Pełne euforii, ale i łez. Były spory pomiędzy nami samymi. Bogumił jest człowiekiem z zasadami, takiej przedwojennej szkoły, wedle której dane słowo ma znaczenie, ceniący punktualność, a tu na wsi zderzył się z zupełnie innym światem.

Wielkim psychicznym obciążeniem było też wzięcie dość sporego kredytu. Mi było łatwiej, ja nie widziałam tych wypływających pieniędzy z konta, w końcu spełniało się moje marzenie o zamieszkaniu na wsi.

Tak, zdecydowaliśmy zapłacić komuś, żeby zrobił to szybko i dobrze, i mieć spokój. Kierowaliśmy się też tym, że Bogumił do pracy musi mieć ciszę . Trwający remont latami, bardzo utrudniałby mu pracę. Czy dobrą obraliśmy drogę? Powiem wam za pięć lat, kiedy uda się spłacić kredyt.

Bogumił dotrzymał wszystkich obietnic oprócz jednej. Najpierw o tych spełnionych.

Jest kuchnia połączona z jadalnią z dużym oknem na brzozowy las. Takie rozwiązanie mieliśmy w wynajętym mieszkaniu. Nie muszę latać z talerzami po pokojach.

Kuchnia jest szyta na moją miarę. Jestem wysoka i przy standardowych szafkach musiałam mocno się pochylać. W kuchni wszystko muszę mieć pod ręką. Nie przeszkadza mi to, że wygląda to na artystyczny bałagan.

Natomiast w łazience będzie inaczej, tam będzie wszytko pochowane. Nasprzątałam się kiedyś apartamentów i wiem ile kosztuje czasu ścieranie kurzu na wystawionych kosmetykach. Takie wystawki bardzo podobają mi się u kogoś, ale u siebie wolę mieć to pochowane.

Zdecydowaliśmy się na ogrzewanie podłogowe i piec wielofunkcyjny z dużym podajnikiem opału.
Podobno można w nim nawet palić nawet owsem. To była najtrudniejsza decyzja bo wiele było rozwiązań. Na porządny piec gazowy, a potem na jego utrzymanie nie było nas stać.

Rozpatrując jaki on ma być, wspominałam schorowaną mamę. Jej palenie w piecu, a później naszą udrękę, które z rodzeństwa ma pojechać napalić. Ja wiem, że do starości jeszcze mi trochę pozostało, ale przyjdzie ona nieuchronnie. Żeby uniknąć schodzenia do piwnicy, postanowiliśmy poświęcić jedno pomieszczenie, byłą łazienkę, na kotłownię. Sugerowano nam umieszczenie pieca w piwnicy, ale ja cały czas miałam swoją mamę przed oczyma.

Kupując piec popłynęliśmy finansowo. Bo z piecem jest jak z sukienką. Wybieramy zieloną, a później okazuje się, że nie mamy do niej butów i torebki, że jeszcze zawory, podłączenie i inne rzeczy.

Piec właśnie się uruchamia. W końcu poczuję ciepło pod stopami. Sprzątałam kiedyś taki dom, gdzie w kuchni była podgrzewana podłoga, balsam na moje stale stale zmarznięte stopy.

Wszystko jest tak jak chciałam, oczywiście w ramach naszych możliwościach finansowych. Chciałam mieć cegłę na ścianie, i mam. Chciałam mieć przestrzeń, mam przestrzeń. Najtrudniej było mi przekonać Bogumiła do otwartego stropu nad sienią. W końcu się zgodził.

Czy te rozwiązania się sprawdzą. Nie wiem. Nie upieram się, że zrobiliśmy wszystko najlepiej. Robiliśmy tak, żeby dobrze czuć się we własnym domu. Tak ten dom remontowany jest dla mnie - teraz to wiem.

Na tym etapie kończymy remont.

Co z górą zapytacie. Musimy odetchnąć finansowo. Jeśli Bogumiłowi uda się zdobycie parę intratnych zleceń, na górze zostanie wydzielony jeden pokój na jego pracownię. Pozostała przestrzeń będzie jednym wielkim pokojem.

A co się nie udało?

Nie udało się postawić podlaskiego pieca. Nie rozpaczam z tego powodu, i tak dużo innych rzeczy otrzymałam od Bogumiła, że jeden piec można sobie podarować

Zapowiedziałam Bogumiłowi, że to mój ostatni remont. Jak kiedyś zawsze się cieszyłam na wszystkie zmiany i zapewniałam rodzinę, że najpierw musi być brzydko i ciężko, żeby później było ładnie. Zmęczyłam się tym remontem mimo, że to nie ja skuwałam tynki czy układałam dachówki :-) Może za stara już jestem na takie radykalne zmiany.

30 komentarzy:

  1. To prawda, ze mlodzi ludzie bardziej moga sobie pozwolic na dlugoletnie remonty i zycie w niewygodach, my potrzebujemy juz wiecej komfortu, bo i czasu na ten komfort pozostalo nam mniej. Wy jestescie odwazni, postawiliscie wszystko na jedna karte, a zmiany w przepisach przyspieszyly decyzje, bylo "teraz albo juz nigdy". Oplacilo sie, macie dom marzen, choc okupiony wyrzeczeniami i niewygodami. Liczy sie jednak efekt koncowy.
    Lwia czesc roboty za Wami, troche jeszcze zostalo, ale w stopy cieplo, a na glowe nie pada i to sie liczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj wczoraj cieszyliśmy się jak dzieci, kiedy popłynęła ciepła woda z kranu.
      Łóżko z palet wcale mi nie przeszkadza, nawet śpi się bardzo wygodnie, ale brak ciepłej wody mi doskwierał

      Usuń
  2. Ja mam podobnie, ale trochę inaczej.
    Niejednokrotnie mówię: stara jestem; i tak czuję. Jakbym miała o 100 lat więcej niż mam (chociaż w sumie nie wiem jak człowiek powinien "czuć starość" ).
    To jest po prostu zmęczenie materiału.

    A co do pieca podlaskiego to w moim przypadku został wybudowany 15 lat od chwili budowy domu(dom budowany od fundamentów, dwoje małych dzieci,praca zawodowa,praca w gospodarstwie,ogrodzie;matka,żona,kochanka własnego Chłopa, itd, itp.

    Także na pociechę Ci powiem -wszystko przed Tobą -nawet piec ;D.
    A o cenę kafli mogę zapytać, ale nie polecę swego sprzedawcy. Zduna owszem, bo solidna firma !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz zastanawiam się skąd we mnie to zmęczenie, jeszcze tak niedawno chcąc się utrzymać sprzątałam klatki schodowe po budowlańcach,od rana do wieczora. A teraz troszkę posprzątam, bark boli, w krzyżu łupie :-)

      Może uda się zimą odpocząć :-)

      Usuń
  3. w pewnym wieku (tuż po 40stce) komfort jest ważny, chcesz w spokoju wrócić po pracy do domu i usiąść na kanapie i cieszyć się takim nicnierobieniem, ale najgorsze już za Wami, zazdroszczę (pozytywnie) ogrzewania podłogowego. Miłego pichcenia na bosaka w kuchni życzę i dużych tłustych zleceń dla Bogumiła, żeby górę wykończyć:-) buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała wykończyć górę. Niech się zamyka i pracuje :-)

      Doskonale pamiętam tamten dom, fajnie mi się tam sprzątało. Lubię czuć ciepło pod stopami. Nie wiem jak to się sprawdzi na wsi, bo dom stoi w szczerym polu ale w razie biedy mamy też kominek. Jeszcze nie jest obudowany, zostawimy go sobie na przyszły rok

      Usuń
  4. Ciekawa jestem zmian. Wierzę, że się napracowaliście i znam z autopsji "finansowe pływanie". Sami latami spłacaliśmy kredyt wzięty na dom, którego nie kupiliśmy, bo właściciel nas oszukał.. Czuć w Twoich słowach zmęczenie, ale i radość. Myślę, że za jakiś czas pozostanie już tylko to drugie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd się bierze w ludziach taka nie uczciwość. Mój mąż, dawno temu spłacał kredyt za kogoś, ale to były małe pieniądze.

      Też tak myślę, za rok może dwa na pewne sprawy będę patrzyła zupełnie inaczej :-)

      Usuń
  5. No to teraz bierz się za szkatułki i malowanie, albo za haft. Przy nim naprawdę zapomina się o świecie i o kłopotach. Jak najbardziej zasłużyłaś na odpoczynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym bardzo, tylko jeszcze dużo sprzątania, jeszcze parę gratów musimy przywieść ze starego mieszkania, jeszcze budowlańcy muszą dokończyć parę rzeczy

      Usuń
  6. Ja jestem jeszcze mloda, he he he :-))) Ale przeprowadzka która szykuje bedzie juz tez (zakladam) ostatnia. Jeszcze tylko lekko podreperuje swoj obecny dom. Na wiecej juz nie mam ani sily ani ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, skłoniłaś do refleksji...ja powoli myślę o przeprowadzce na powrót do miasta...coraz mniej sprawności-sił-ochoty na np oczyszczenie rynien z liści, bo wokół drzewa cudne, ale jesienią :), odgarnianie śniegu...a nie ma juz na wsi chetnych do takich prac:( kiedys bez trudu mozna było ich znaleźc...dom , choć niestary, jednak wciąż czegoś się czegoś domaga...a moze tę kasę lepiej przeznaczyć na coś przyjemniejszego? może będzie zal? nie wiem, ale zima z oblodzonymi drogami, gdzie każde zakupy to wyprawa z narażeniem zycia zniecheca jest trudna, ze o wyprawach do lekarza nie wspomnę...ha, widzę więc, ze to ja jestem za stara, a na pewno nie Ty, Graszko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami z Bogumiłem wspominamy starszą panią. Była tutaj sama, jak teraz odnajduje sie w mieście?

      Czasami kiedy dopadają mnie rozterki związane ze starością, Bogumił mówi, ze mam się nie martwić. Sprzedamy dom i kupimy mieszkanie w Górowie. Na ryneczku mamy nawet wybraną ławeczkę :-)

      Tak, na wsi to jest zupełnie inne życie. Tutaj trzeba myśleć o wszystkim, o rynnach, opale, drewnie. W mieście płacisz rachunki i masz.

      Usuń
    2. oj, kochana , ale przed Wami jeszcze wiele twórczych lat na wsi:) a potem mozna zawsze wrócić...tak jakoś nietaktownie posmęciłamrano:) Sorry!

      Usuń
    3. Basiu, to ja jestem w kiepskim stanie. Niby kupiliśmy dobry piec,niby mieliśmy dobrych fachowców. Wczoraj był odbiór pieca przez serwisanta. Okazuje się, że niepotrzebnie wydaliśmy pieniądze na jakieś zbiorniki i zawory. Nie znamy się na tym, zawierzyliśmy polecanym instalatorom pieca. Boli mnie to, że nie szanuje się naszych pieniędzy. Ta sytuacja z piecem była taką kropką nad "i". Wylał się ze mnie smutek

      Usuń
  8. Podoba mi się Twoje myślenie na przyszłość, chodzi mi m.in. o piec. Sam rozważałem ostatnio budowę domu (mam temat na wpis) i jeden najważniejszy warunek to dom parterowy - bo młodsi już nie będziemy. Porwała mnie magia zmian jakich dokonaliście w starym domu. Wiem na pewno, że u mnie nie było by takich "plam" z cegły na ścianie bo Słodka takiego czegoś nie lubi. Jednak jak to mówią jeden woli córkę a inny teściową.

    Powolutku dobrniecie do końca z remontem. Nie ma co się zrywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo opiekowałam się chorą mamą, wiec wiem czym smakuje starość.
      Dlatego w łazience oprócz wanny mamy prysznic, tak na wszelki wypadek. I nie jest on z wysokim brodzikiem.

      Usuń
  9. Phhh!... Stara! Nie stara tylko zmęczona - zmęczona niewygodą, bałaganem, brudem, niesolidnością tynkarzy, stresem, martwieniem się o finanse, Kudełka ... Odpoczniesz po tym wszystkim i wróci pełna werwy Grażka dopieszczająca swoje gniazdko, ciesząca się widokami i snująca nowe plany :)Wiem, co mówię, bo swoją ruinkę- perełkę kupiłam pięć lat temu będąc samotną 64-letnią i co nieco uszkodzoną przez skorupiaka babcią. Fundusze były więcej niż małe. Kiedy wyszedł ostatni majster byłam tak zmęczona, że nie potrafiłam się cieszyć ani czystymi pomieszczeniami, ani pięknymi widokami, ani pierwszymi plonami z ogródka. Powiem Ci, Grażko , że teraz wiem, że moja decyzja o wyjeździe na wieś była najlepszą decyzją, jaką podjęłam w całym swoim życiu. I mówię to teraz, kiedy znowu dopadł mnie skorupiak i potrzebuję pomocy w codziennych czynnościach. Właśnie wróciłam do domu z małego spacerku z sąsiadką i jej małą wnusią.Świat wokół mieni się wszystkimi kolorami jesieni, które rozjaśniają mgliste powietrze. Bawiłyśmy się kolorowymi liśćmi klonu, które pokryły trawiasty podjazd do mojego domku. Jest pięknie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ciebie kochana podziwiam. Moja 50-ka, wydawała mi się ostatnim momentem na taką radykalną zmianę :-)

      Usuń
  10. Ja bym nie miała chyba odwagi wyprowadzić się choć o wsi marzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wielu znajomych twierdzi, że jesteśmy odważni :-)

      Usuń
  11. Za stara??? Ani troszke :). Po prostu odreagowujesz ten caly stres, a i pora roku nie pomaga. Poza tym, to zupelnie inny tryb zycia :). Odpoczniesz, wrócisz do Twoich pasji i tylko czasami odwiedzisz "stare" zycie, wracajac wtedy z przyjemnoscia do Waszego wysnionego domu pod bocianami :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystko się nałożyło i remont i walka o Kudła. Powiem ci szczerze, że cieszę się, że do wiosny i prac ogrodniczych jeszcze parę miesięcy, będzie czas na zdjęcia, malowanie i spacery z Kudełkiem.

      Od jakiegoś czasu namawiam Bogumiła na drugiego psa. Obiecał mi, ze jak skończymy remont. Może na wiosnę

      Usuń
  12. Melancholia bije z Twojego wpisu. To takie jesienne, potrzebne spowolnienie.
    Myślę, Graszko, że na świeżo po tak ogromnym remoncie każdy miałby myśli, że nigdy więcej. Sądzę jednak, że z czasem Ci to minie, ale już tak wielkich remontów nie potrzebujecie! :) Tyle już macie zrobione i to jak pięknie...
    Odpoczywajcie w ten piękny jesienny czas i cieszcie się domem i sobą :*

    OdpowiedzUsuń
  13. No to nastepna, którą natura zaskakuje. Dziewczyno, nie jesteś stara, tylko za wiele przeszłaś. Organizm krzyczy o odpoczynek. Nadnercza zmęczone ciągłym stresem... No i na dokładkę prawidłowość, którą znali nasi przodkowie: zimą organizm zwalnia obroty, potrzebuje więcej snu,spokoju. Po prostu hibernuje. W mieście sztuczne światło pozbawia nas tego naturalnego czasu odpoczynku, dlatego to w mieście starzejemy się szybciej. Pozwól naturze robić swoje, poddaj się. Siedź przy ogniu, drzem, coś tam zrób albo wyjdź na krótki spacer. Nic nie musisz. Wiesz, kiedy człowiek to rozumie i uwalnia się od presji, to czuje się zarąbiście fajnie. Jakby zrzucił z barków 100 kilowy plecak! A wiosną będziesz jak nowa! Zobaczysz. Co do starości - to można pracować baaardzo długo, byle wolniej. Dlatego nie radzę Ci zakładać zbyt wielkiego ogrodu na początek. Kiedy zaczniesz ogarniać, być może sama poczujesz ochotę, żeby go powiększyć. Na reszcie ziemi najlepiej zasadzić las. Rzadko, tak ok. 10 metrów drzewko od drzewka, czasem malowniczą kępę przytuloną do siebie. Każdą inną formację: ogród, łąkę, pole trzeba pielęgnować. Natomiast tylko las bez żadnego udziału z naszej strony nie tylko rośnie sam, ale z każdym rokiem pięknieje. No i jest bardzo produktywny, też całkowicie samodzielnie: brzozy na sok, maliny, porzeczki, orzechy, grzyby, jagody (po kilku latach, pod sosnami, kiedy już te ostatnie zakwaszą ziemię) i inne specjały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i posiedziałam dzisiaj przy kominku, a później poszłam z Kudełkiem na długi spacer. Lepiej, znacznie lepiej. Pomogła mi też rozmowa z Beatą.

      W wielu rzeczach jestem sobie winna. Bogumił zarabia na życie, a ja walczę z tym hektarem, i rzucam się z motyką na słońce. Przewiozę jeszcze taczką dachówkę, a jeszcze sprzątnę u kur i jeszcze coś tam przeniosę i tak od rana do wieczora, a na drugi dzień nie mogę ruszyć ręką. Muszę nauczyć się dawkować pracę.

      Usuń
  14. Jak zwykle bardzo mądrze pisze Gorzka Jagoda, w pełni zgadzam się z Jej radami :-) Ze swojej strony tylko podpowiem, że bardzo szybko rosną brzozy , więc brzezinkę polecam jak najbardziej, jeszcze szybciej urośnie Wam wierzba, ale to raczej na pojedyncze akcenty, nie lasek (jeśli chcesz, mogę Ci wiosną wysłać sadzonki wierzby mandżurskiej, rośnie jak szalona, a świetna jest do bukietów i splatania wianków). Odpocznij solidnie, Graszko, sprzątanie nie zając, pozwól sobie na czerpanie przyjemności z życia tam i teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzka Jagoda to takie nasze blogowe guru :-)
      Wiosną bardzo chętnie przyjmę od Ciebie wierzbę. Czytałam o niej, a ja lubię wianki więc już teraz ogromnie się cieszę

      Usuń
    2. Wierzba mandżurska jest piękna, ale podobnie jak Graszka nieodporna na zimno, przeciągi. Z kilkudziesięciu sadzonek po kilku latach została jedna, ale próbować warto.
      sarna

      Usuń