niedziela, 30 października 2016

Czy warto ?

Po wypiciu porannej kawy poszłam z Kudełkiem na spacer.
W głowie kłębiły się różne myśli. Wrócić do miasta?  Poddać się budowlańcom?  Czy warto tak się szarpać?

Ogrzewanie podłogowe które kosztowało ponad 20 tys. nie działa. Nie wiem czyja to jest wina, czy instalatorów pieca, czy osób które kładło kilometry rurek na podłodze. Bogumił zamiast pracować, rozmawia raz z jednym, raz z drugim magikiem. Oczywiście przez telefon, bo nikt nie raczy przyjechać i zobaczyć.

Zarzekł, że jeśli ono nie ruszy nie zapłaci faktury za podłączenia pieca, a jest niebagatelna. Jak zwykle wyższa niż zakładano, że będzie. A jeszcze latem kiedy Adam opowiadał mi, że ktoś nie zapłacił za wykonanie jakiejś pracy bardzo mocno się zdziwiłam, wprost oburzyłam no jak tak można postąpić. Jak to człowiek szybko zmienia zdanie kiedy wydawane są jego pieniądze.

Chodziłam po takiej podłodze w mieście, rozmawiałam z ludźmi, którzy zdecydowali się na takie ogrzewanie. Nikt nie narzekał, wszyscy byli zadowoleni.

A u nas jak nie tynkarze, to ogrzewanie, jak nie ogrzewanie to znowu coś z prądem. Od jakiegoś czasu nic nie idzie gładko. Tak boli mnie dusza, że nie szanuje się Bogumiła pieniędzy.

I tak chodząc  z Kudełkiem i myślę  czy warto?
















Jeszcze trochę powalczymy.
Bo to nie wieś mnie rozczarowała a ludzie.




31 komentarzy:

  1. Dzień dobry, Graszko! Nie wiem, czy warto:) ale w tej chwili sie przecież nie poddacie...moje podłogowe na pietrze w łazience -"walnęło" i zalało salon na dole:( ktos czegos nie uwzglednil i rurki pękły...a kazdy fachowiec krytykował poprzednika w czambul. a sam knocil jeszcze bardziej...ale kiedys te naprawy sie skończa:) jesli lubisz wies, to przeciez przyjdzie wiosna i jeszcze bedzie pieknie! Przyjade na ognisko i sie posmiejemy ztych perypetii...kiedyś będą tylko zabawną anegdota! Na pewno! Uściski, jade do miasta n Wszystkich Swietych, więc pewnie nie zajrze, ale mysli dobre przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne problemy i uzeranie się z niesilidnymifachowcami
    ..jeszcze troszkę i wszystko się pouklada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto, na pewno warto. Gdy budowaliśmy dom od podstaw też była cała masa nerwów z wykonawcami. Po ośmiu latach wspominamy te nerwy z uśmiechem i stałym "a pamiętasz?". Nie poddawaj się, tak dużo już zrobiliście. Gorsze dni zdarzają się wszystkim, ważne że macie siebie i te cudowne przestrzenie wokół siebie. Pozdrawiam ciepło z Kaszub :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż - spośród moich znajomych, którzy założyli ogrzewanie podłogowe wszyscy mają problemy, z wyjątkiem jednej rodziny - ale tam mąż sam zakładał, bo się zna... U innych to, że nie działa, że nagle wysiada w największe mrozy, jest powszechne. Mam tylko nadzieję, że ktoś znajdzie w końcu usterkę. Bo im bardziej skomplikowane urządzenia w domu, tym więcej możliwości, że coś nie będzie działać i będzie się psuć. My błogosławimy teraz impuls, który kazał nam zostawić tradycyjne piece, a nie instalować żadnego innego ogrzewania (na gaz, z podajnikiem itp.) Znajomi bez przerwy wyrzucają tysiące w reperacje, zakup nowych, stres, nerwy itp. za kilka tygodni niezdrowego komfortu. A my sobie przyniesiemy drewno, napalimy i mamy cieplutko, jak w uchu...
    A teraz wracając do ogrzewania podłogowego - ten jedyny, który nie narzeka, ma kilka sposobów jego rozgrzewania. Jednym z nich jest to, że na płaszczu metalowym kominka namotał rur i one przekazują ciepło ogrzewaniu podłogowemu. Inne, też namotane, dają ciepłą wodę. Ma też w tym celu baterie słoneczne. I obchodzi się bez kotłowni, a domek spory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pod żadnym pozorem nie płacić!!Dopóki wykonawca tym razem na swój koszt nie naprawi.Żaden sąd nie uwzględni ewentualnej jego skargi.Partacze,oni mocni tylko w gębie.
    Hanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak teraz Graszka zostawisz wszystko w połowie drogi?Wspieraj chłopa,nie okazuj wątpliwości,on też przeżywa.
      Hanna

      Usuń
    2. A poza tym, moim zdaniem lepiej sprzedać dopiero po pięciu latach,żeby nie płacić podatku dochodowego PIT.Lata liczą się od końca roku kalendarzowego.
      Hanna

      Usuń
  6. Szczerze mowiac, nie wiem czy warto, czy nie warto. W Polsce jest inaczej, bo tutaj przez sad mozna byloby nie tylko odzyskac wlasne pieniadze, ale i zmusic niesolidnego wykonawce do naprawienia szkody. Ale opieszalosc polskich sadow jest wrecz legendarna, a w stopy zimno.
    Naprawde nie wiem, co Wam poradzic.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to przerabiałam lata temu. Kilku fachowców dało nam w kość przy budowie domu i nie wiem który był "lepszy"...?Czy ten od dachu co zaczął robotę i zastawił rozpoczętą i ulotnił się zostawiając mego Chłopa samego z pociętym drewnem na elementy dachu? Czy szklarz,który policzył niebagetelną sumę za szklenie dorabianych przez stolarza okien piwnicznych?Czy hydraulik, który po każdej zaliczce(której rzekomo bardzo potrzebował zostawiał rozgrzebaną robotę ?
    A o ogrzewanie podłogowe też toczyłam boje z Chłopem,ale je przegrałam. Nie wiem czy to dobrze czy źle, bo trudno ocenić.
    Wiem jedno-absolutnie nie płacić pieniędzy zanim nie zadziała ogrzewanie!!!

    A co do ludzi,którzy nie narzekają...Niektórzy "mimo wszystko" będą chwalić,byś doświadczyła złego tak samo jak oni.
    Ech...życie na wsi to nie bajka. Wszystko tylko tak ładnie wygląda...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chcę Cię tu martwić, bo i tak masz za swoje, ale niestety tak może być przez jakiś czas, tzn. te usterki, bo o dobrego fachowca (również odpowiedzialnego) było i jest w Polsce bardzo trudno. Śmierdząca kupa partaczy!!! Ot i tyle w temacie. I nie rzucam tu słów na wiatr, ale mówię z własnego , ciężkiego doświadczenia!- dachówki z dachu spadły, po pierwszej potężnej wichurze, wszystkie okna były ponownie osadzane, bo ani jedno nie pracowało jak należy...itd. , itp. , a debile przyjeżdżali głowami pokiwali i przysyłali następnych! aż doprowadzili nas do ostateczności, z niezwłocznym oddaniem spraw do sądu! i wówczas, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęto wszystko od początku i poprawnie.

    No i oczywiście, że nie płacić! Bo i za co? Przecież nie umawialiście się na knoty tylko na solidnie wykonaną pracę!!!

    Jeśli chodzi o podłogowe, które też mamy, to u nas nie działało u góry w łazience, ale tylko dlatego, że było zapowietrzone. Należało odpowietrzyć, spuszczając hektolitry wody i to pomogło. Natomiast na dole, tzw. powrót mamy w kaloryferze w salonie, i jeśli ten kaloryfer jest przykręcony to natychmiast podłoga w kuchni jest zimna....Przepraszam , że tak się wymądrzam, ale może to jakaś prozaiczna przyczyna. Pokombinujcie sami. :)

    Graszko, nie poddawaj się. Jesień jeszcze Wam dokłada :( Wiosną i latem będzie cudnie, a i z pewnością problemy Was opuszczą - czego życzę z całego serca :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie jasne, że zapłata należy się za to, co zamówiłaś.Nie chciałaś przecież niesprawnego ogrzewania!Trzymam kciuki, żeby było dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zadziała, nie płaćcie. Czy warto sie przeprowadzać tak...Ja niestety odwagi nie mam

    OdpowiedzUsuń
  11. Warto Graszko. Jesteście dalej niż bliżej. Dobrze Cię rozumiem, bo sprawa jest poważna i kosztowna, ale łapy partaczy won od Waszych pieniędzy dopóki nie zadziała i nie podziała przez jakiś czas - wystarczający, żeby mu zaufać. I ja miałam chwile zwątpienia, normalna sprawa. Ludzie wszędzie są jacy są. Z tego powodu większość robiliśmy sami, bo znalezienie dobrego fachowca (zwłaszcza na wsi) graniczy z cudem. Tylko dach robiła firma i tu mieliśmy szczęście, w które z trudem wierzę po dziś dzień. Nie dość, że zrobili dach w trzy dni, to jeszcze zrobili go dobrze. A reszta... szkoda gadać. Ugotuj pyszną zupę dyniową, ona dobra na smuty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem, co z tym fachowcami jest. Nie zależy im na dobrej opinii? Dobra oponia to następna praca przecież. Aż strach się zabrać za cokolwiek.
    Graszko, oczywiście, że się nie poddacie, to wszystko się jakoś podopina, tylko szkoda tych Waszych nerwów teraz.
    Oczywiście, że nie płacić, do czasu wyjaśnienia. Ogrzewanie musi działać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak to już jest z tymi fachowcami różnej maści,niemal każdy kto remontuje,buduje czy cokolwiek spotyka się z niekompetencją.Trzeba to przeżyc,a później,po skonczonej w koncu robocie mam nadzieje,ze bedziecie zyc spokojnie. Warto Graszko,warto,przeciez wiesz...
    Zmeczeni jesteście,ale to minie!

    Badźcie zapobiegliwi,spisujcie umowy z wykonawcami,żeby móc wyciągać stosowne konsekwencje ewentualnych błedów czy niedoróbek. Co na pismie to bardziej dziala na takich.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem, że masz wątpliwości, czy warto było. Patrząc na zdjęcia i te widoki zapierające dech w piersiach oraz szczęśliwego Kudełka bawiącego się z kotem po 100 - kroć warto.
    Często na początku jest ciężko, szczególnie kiedy większość założonych przez nas planów nie realizuje się po naszej myśli.
    Potrzeba Wam obojgu wypoczynku.
    Powoli wszystko się poukłada i będziecie zdziwieni, jak wytrzymaliście niewygody i niekompetencję "fachowców".
    Pozdrawiam.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  15. Wkur... minie takie traktowanie ludzi. Wędkarz też remontował dom i wiem ile to kosztuje bo zarządzanie pracownikami i pomoc spadałą na mnie. Też bym nie zapłacił.

    OdpowiedzUsuń
  16. Warto,warto,ino na to wygląda,że najpierw się trzeba mocno na wkur....,żeby potem człowiek był zadowolony.Powyżej widzę porady,może warto spróbować,może to ogrzewanie jest po prostu zapowietrzone?
    Kasy też bym nie dawała,tylko u mnie to by pewnikiem wcześniej się zakończyła sprawa...zamordowaniem onego"fachowca".

    OdpowiedzUsuń
  17. Wytrzymaj... i egzekwujcie prawidłowe wykonanie pracy przed zapłatą! Niech się męczą tak długo, aż zrobią!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo Wam współczuję tych wiecznych z czymś kłopotów. A cóż to za milusieńki koteczek do Kudełka łasi się. I kurki jak z obrazka. Podziwiam jaki dzielny jest Kudełek.
    Przyznam, że ja nie dałabym rady, tak ze wszystkim radzić jak Wy. A czy warto, dopiero okaże się za jakiś czas, jak już wszystko będzie wykończone.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochani,zapłaćcie dopiero po zakończeniu prac i sprawdzeniu, czy wszystko działa Kwotę zapłaty zmniejszyjcie o tzw fundusz gwarancyjny. W przypadku ogrzewania końcowe rozliczenie robi się po całym jednym sezonie grzewczym i kawałkiem następnego.
    , czyli co najmniej po roku, a czasem nawet można po dwóch Zwykle jest to ok 20% ustalonej kwoty, ale radziłabym większą, bo w razie sknoconej pracy taki partacz woli stracić stosunkowo niewielką część zapłaty i zostawić właściciela z rozbabraną instalacją. W ostateczności można postraszyć, że na ich koszt weźmie się innego fachowca a zapłatę wyegzekwuje w sądzie. Współczuję tych problemów. Normalnemu człowiekowi nie mieści się w głowie, że ktoś, komu dajesz pracę i zarobek w kwocie uzgodnionej z nim, chce cię podwójnie oszukać - raz, że potrafi tę pracę wykonać i dwa, że próbuje cię naciągnąć finansowo. Po wielu latach korzystania z usług tzw fachowców zawodowo i prywatnie, dalej tego nie ogarniam...

    OdpowiedzUsuń
  21. Chyba odechciało mi się budowy domu. Skoro mam problem ze znalezieniem majstra do remontu łazienki....

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj Graszka, od początku wiedziałaś, że nie będzie lekko. Masz piękny dom, masz u boku wartościowego mężczyznę, masz szansę na ziszczenie marzeń i masz prawo być zmęczona, zniechęcona. To wszystko powoli się poukłada. Czasami warto coś odpuścić i pozwolić by sprawy załatwiły się same - pamiętasz jak odpuściłaś sobie pielenie za stodołą, a potem ten nieopielony ugór zatrzymał inwazje ślimaków sunących na twoje grządki? Zwyczajnie porwaliście się z Bogumiłem na wielką demolkę w krótkim okresie czasu, w dodatku z ograniczonymi zasobami. Osiągnęliście więcej niż mogłam sobie wyobrazić, zdecydowaliście się na tak gruntowne zmiany, że dech zapiera! Mam swoją cieplutką, skromniutką kliteczkę na wysokościach, takie moje alter ego tzn. wszystko tam tak jak ja działa na słowo honoru :) i bez zawiści, ale jednak Wam zazdroszczę widząc tę niezagraconą przestrzeń. Szczerze? - wielki szacun, chapeau bas.
    Może zakop się pod kocem, poczytaj, połasuchuj, poleniuchuj, pseudo fachowcy chcąc uzyskać zapłatę wrócą i poszukają przyczyny. Może okazać się zupełnie prozaiczna i łatwa do usunięcia, bo przecież przed zakryciem instalacji musiały być robione próbne rozruchy.
    Cudnie tam u Ciebie, a będzie jeszcze piękniej.

    macham, sarna

    OdpowiedzUsuń
  23. my podczas budowy tez mieliśmy niejedną taką historię z fachowcami.
    Zwykle z pokorą płaciliśmy za wszystko, bo przecież za robotę się należy.
    Aż przyszli cykliniarze, zainstalowali się u nas i 3 dni pracowali, a opary alkoholowe wypełniały budynek.Po wszystkim zmyli się , tylko butelki po nich zostały, a szef miał wpaść po kasę za robotę.
    Jak już można było wejść na olejowaną podłogę, zdrałam taśmy ochronne na futrynach okien ,które dochodziły do samej podłogi i .... zobaczyłam że panowie wyrżneli cykliniarką głębokie rowy w nowych ramach okiennych.
    Wtedy postanowiliśmy, że nie zapłacimy za robotę tych Panów, póki nie naprawią.
    Okna M naprawił sam,a forsa została w kieszeni, bo oczywiście nie pojawili się już u nas.

    Nie płaćcie, pewnie.

    My mamy podłogówkę i ją baardzo lubimy. Działa już 6 lat bez zarzutu.
    Więc bywają dobre podłogówki.
    Trzymajcie się ciepło.
    Marta/Magnolia


    OdpowiedzUsuń
  24. Te zdjęcia mówią same za siebie...warto;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Osobiście podłogówki nie lubię, ale mamy taką w dużym budynku biurowym i działa bez problemu, choć początkowe ustawienie jej nie było łatwe, więc nie poddawajcie się, może zasięgnąć konsultacji niezależnego fachowca ? Trzymam kciuki za powodzenie.

    OdpowiedzUsuń
  26. O rany, nic dziwnego, ze Cie watpliwosci opadaja, ale tez uwazam, ze jak w koncu wyjdziecie z tego koszmaru, przestaniesz miec watpliwosci :). A "fachowcom" za rzadne skarby nie placic, zanim nie odkryja w czym problem i ostro pogrozic ciaganiem po sadach. Jezeli dacie im wrazenie, ze jestescie dostatecznie wkurzeni, aby to zrobic, to jest szansa, ze zadziala. Trzymam kciuki za sukces. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo Wam współczuję,wierzę,ze awaria zostanie szybko usunięta...zimno się robi.
    My mamy podłogowe i tradycyjne, ścienne z jednego pieca.Zadziałało od razu,jest ciepło i... ekonomicznie:)Ale u brata od początku jest coś nie tak z podobnym ogrzewaniem.O kompetentego fachowca wszedzie bardzo trudno,cierpliwości Wam życzę i siły.
    Pozdrawim serdecznie
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze będzie pięknie! Ścigać fachowców, dopóki nie dostaną pieniędzy będą się starali, potem to szukaj wiatru w polu ... Z podłogówką chyba są problemy, zanim ruszy, potem powinno być dobrze.

    OdpowiedzUsuń