wtorek, 13 września 2016

Wypłakałam milion łez

Nie wiem jak zacząć. Trudno się porządkuje myśli. Trudno pogodzić mi się z tym, że... bardzo boli... że... Kudełek nie ma już nogi. A może powinnam napisać: Kudełek ma trzy łapy, bo przecież wszystko zależy jak się na to patrzy?


Operacja amputacji miała miejsce wczoraj rano. Dlaczego nie umiałam o tym napisać, kiedy było wiadome, że to nieuchronne? Dlaczego nie napisałam, choćby prywatnie osobom, które wspomogły naszą walkę o uratowanie łapy?

Oto lista darczyńców:

Barbara z Jasła
Leokadia z Leszna
Julita z Warszawy
Elżbieta z Poznania
Agnieszka z Miłądza. Myślę że to Agnieszka od Koników Polskich, ale mogę się mylić
Regina i Waldemar z Szczecinka
Małgorzata z Warszawy
Izabella z Lublina
Natalia z Sierpawy
Małgorzata z Gdańska - blog Pola Erratyjskie
Witold z Warszawy
Alicja - Nie ład Alutki
Teresa ze Szczecina
Małgorzata z Gdyni
Monika zwana Leciwą
Ewa z Wrocławia - z tego co wiem to był wpływ od Skarpety
Mirella z Krakowa
Barbara z Kuślina
Gabrysia z Dariuszem - jest ze mną od samego początku
Pantera - blog Świat to Dzungla
Lucyna z Bielsko Białej
Anna z Warszawy

Nie byłam w stanie. Musiałam to najpierw sama poukładać w sobie. Najpierw sama musiałam wypłakać milion łez w poduszkę.

- Zrobiła pani wszystko co było można, my zrobiliśmy wszystko, dalsza walka będzie tylko naciąganiem Pani na pieniądze - powiedział doktor Brzeski z Kliniki w Gdyni. - Mogę podawać różne lekarstwa, które nie pomogą. Będziemy przeciągać, Kudełek będzie się męczył i stresował.

Amputować łapę czy czekać?
To nie była łatwa decyzja. Co pomogło mi w jej podjęciu?

Wiele lat temu, u mego schorowanego ojca, po raku krtani pojawiła się miażdżyca.
Lekarze zalecali amputację nogi do kolana. Tata jeździł już na wózku, ale mimo to nie zgodził się. Często o tym rozmawialiśmy.
- Musisz sam zdecydować, ja nie mogę za Ciebie podjąć takiej decyzji - mówiłam.
Kiedy trafił do szpitala, godząc się na wszystko, było już za późno.

Czasami myślę, że może wtedy, gdyby od razu się zgodził, może gdybym go namówiła, żyłby i uśmiechał się i pokazywał gestem dłoni jaki jest ze mnie dumny.
Może siedziałby teraz u nas na wsi i poznał Bogumiła. Patrzyłby na te wszystkie nowe technologie podłączania wody, to był jego zawód.

Operacja Kudełka była bardzo poważna. W Klinice został całą dobę. Lekarz prowadzący dr Brzeski dzwonił do mnie dwa razy. Po operacji i późnym wieczorem, z informacją, że Kudełek był na krótkim spacerze.

Moi kochani, kiedy wszystkie emocje opadły i minął strach o przeżycie Kudełka, kiedy jest już z nami, wytłumaczyłam sobie, że ważniejsze, jest to, że go znalazłam, że nie kładę się do łóżka z myślą, że nie wiem co się z nim dzieje, jakie nieszczęścia go doświadczają.

Jeżeli Kudełek nie będzie sobie radził na trzech łapach, pojedziemy do Łodzi po protezę. Jednak na razie chcę mu tego oszczędzić. Codzienne jazdy, zastrzyki, rehabilitacje bardzo mocno go stresowały. Doszło do tego, że kiedy tylko wysiadał z auta przed kliniką, trząsł się jak osika.

Długo zastanawiałam się jak odwdzięczyć się wszystkim osobom które wymieniłam powyżej.

Na początku pomyślałam, że może zrobię coś własnoręcznie. Jednak nie mam teraz ani na to czasu ani warunków. Pomyślałam więc, że byłoby nam miło gościć te osoby w przyszłym roku na przykład na weekend. Warunków nie mamy żadnych. Spanie na poddaszu, na materacach, jednak myślę sobie, że piękna okolica zrekompensuje niedogodności.

Proszę tego nie odbierać jak grzecznościowe zaproszenie. Byłaby możliwość posiedzenia przy ognisku, pogłaskania Kudełka za uchem, porozmawiania o rzeczach ważnych, ale też i tych mało istotnych.

Kochani nie ma we mnie już łez, nie napiszę, że ponieśliśmy porażkę.
Udało się i to dzięki wam.

Coraz częściej myślę o uratowaniu jednego może dwóch psów. Blokuje mnie jedynie myśl, że biorę odpowiedzialność za psie życie, a nie spełniam odpowiednich warunków. Nie wiem, może w przyszłym roku uda nam się ogrodzić jakąś część terenu. Teraz walczymy oto, żeby przed jesienią wprowadzić się do domu, to znaczy Bogumił walczy, bo ja jestem w Gdańsku.

Pozwolicie, że wrócę jeszcze do osób, które pomogły. Tylko nieliczne osoby potrafiłam skojarzyć z blogami, które piszą, ba nawet nie sądziłam, że mój blog dociera w tak różne części Polski.
Czy pozostali chcą się ujawnić?

Na koniec chciałabym podziękować doktorowi Brzeskiemu z Gdyńskiej Kliniki Weterynaryjnej. Niesamowity człowiek o ogromnym sercu. Kudełek miał tam zapewnioną bardzo dobrą opiekę. Wiem, że to on w przyszłości będzie leczył nasze zwierzęta.

I jeszcze jedna refleksja.

Siła internetu jest porażająca, w dobie kiedy człowiek człowiekowi jest wilkiem, spotykam na swej wyboistej drodze ludzi o wielkich sercach, Kiedy własny brat, mimo zapewnień, że przyjedzie, nie przyjechał, spotyka się takich ludzi jak Wy.

Dziękuję to mało, a więc dziękuję, dziękuję i do zobaczenia na Warmińskiej wsi, gdzie czas płynie znacznie wolniej.

53 komentarze:

  1. Przytulam Ciebie i Kudełka mocno, jak najmocniej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Graszko, Kudełek za chwilę będzie brykał na trzech nogach, zobaczysz. Trudno, stało się. Teraz można tylko przeć do przodu. Kudełek jest młody, szybko się pozbiera. Wszystko się uda - jesień pod własnym dachem też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę, musimy wszyscy wytrzymać.
      Myślę, ze pod koniec września zamieszkamy w domu, przywiozę koty i jakoś będziemy żyli. Może to i dobrze, że lato się kończy, nie będzie tyle pracy w ogrodzie, będzie czas na urządzanie się :-)

      Usuń
  3. Potrzebujecie czasu ... Dojdziecie do siebie i Ty i Kudełek. Nie miej Graszko wyrzutów sumienia, masz ogromne serce, zrobiłaś absolutnie wszystko co byłaś w stanie zrobić a nawet więcej, dzięki pomocy tak wielu dobrych ludzi. Ściskam Was mocno, podrap Kudełka z uszkiem, niech już nie ucieka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, emocje tak mnie wykończyły, że były dnie, że nic nie zrobiłam. Leżałam na łózku i patrzyłam w sufit.
      Teraz, już jest znacznie lepiej

      Usuń
  4. Graszko, Jesteś bardzo dzielna. Zrobiłaś dla Kudełka wszystko co można było. Najważniejsze , że Kudełek jest z Wami. To dla niego ważniejsze niż noga. Żadnymi rewanżami absolutnie sobie głowy nie zawracaj. Dobrze, że już niedługo nic go nie będzie bolało. Jest z Wami na pewno szczęśliwy. Piszesz cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Graszko,najważniejsze,że Kudełek się odnalazł i żyje,że nie myślisz całymi dniami co się z nim stało ale jest przy Was.Zobaczysz jak szybko Kudełek sobie poradzi z trzema łapkami,jak będzie biegał po ogrodzie i...ganiał kury:)Jest dobrze.Znam jamnisia szorstkowłosego,który biega na wózeczku pod tylnymi łapkami.Nawet do mojej Owczarki podchodzi bez żadnego strachu.Moja Ciocia miała ratlerka,który pewnego dnia wpadł pod samochód.Wyobraź sobie,że nauczył się chodzić na dwóch przednich łapkach podnosząc zad z bezwładnymi tylnymi łapkami do góry.Kudełek też sobie poradzi!
    Podziękuj w naszym imieniu dr.Brzeskiemu za serce i opiekę jaką okazał"naszemu"Kudełkowi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze przekazałam, a Bogumił osobiście zadzwonił

      Nie robię Kudełkowi zdjęć, bo aparat został na wsi. Myślę, że w sobotę pojedziemy już do domu. Poproszę Bogumiła, zeby zmontował filmik. Już dzisiaj pięknie sobie radził, jakby zapomniał, ze kiedyś miał 4 łapy. Teraz dochodzę do wniosku, że może bardziej przeszkadzał mu kołnierz i ta wisząca bezwiednie łapa.

      Wiesz co Orka, ilekroć wracała z Kudełkiem zawsze myślałam o naszej Małgosi Wrocławiance, jak ona radzi sobie z tymi wszystkimi emocjami związanymi z chorobami. Niesamowita dziewczyna.

      Usuń
  6. Graszka, ja tak od razu z grubej rury, bo nie chce sie juz znowu wzruszac, dosc sie ostatnio naplakalam. Gdyby byla potrzebne srodki na rehabilitacje, a pozniej na proteze, napisz wprost, nie kaz nam sie domyslac i nie zmuszaj, zebysmy sie dopytywali.
    Czy w ogole wystarczylo Ci pieniedzy na dotychczasowe zabiegi/operacje? Jesli masz deficyty, daj znac. Wiem, ze wszystko idzie w dom, a nie chcemy przeciez zeby jedno odbylo sie kosztem drugiego. Tak samo wazne jest zamieszkanie w domu, bo to juz jesien, jak i natychmiastowa rehabilitacja Kudla. Wez sie nie fstyc i gadaj mi tu zaraz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo,masz rację Pantero,popieram.

      Usuń
    2. Szczerze, jak na spowiedzi.
      Dzięki Leciwej mam zabezpieczone pieniądze na protezę i ewentualną podróż do Łodzi. Patrząc dzisiaj na Kudełka, myślę sobie, że nie będzie mu ona potrzebna. Zachowuję się tak jakby całe życie miał 3 łapy. O tym pisała mi @ pani Danusia podsyłając zdjęcia Trójnóżki. Czekają mnie jeszcze dwa spotkania u dr Brzeskiego. Teraz w piątek i 26 na ściągnięcie szwów. No muszę to napisać, bo to wyjątkowy człowiek.
      Dr Brzeski wyjeżdża, jednak specjalnie dla Kudłą przyjdzie w piątek o 17 do pracy, żeby zmienić opatrunek. Czy to niesamowity lekarz? Komu by się chciało zmieniać plany wyjazdowe?

      Anni bardzo Ci dziękuje. Nie ukrywam, że finansowo ledwie Bogumił ciągnie, ale teraz już spokojnie sobie poradzimy. O domu, problemach, będzie następny, razem

      Usuń
    3. Gdyby była potrzebna pomoc w Łodzi służę. Na działce można nawet przenocować, napalić w piecu, działka ogrodzona. W bloku mamy tylko dwa pokoje i kotuś i nasza warrrrrcząca sunia więc byłoby trudno ale działka, spokojnie i nie daleko od bloków. Zapraszam jakby co. :)

      Usuń
    4. Dziękuję. To miłe, nawet bardzo miłe

      Usuń
  7. Kudełek da radę! Opowiedz mu o Diego i Jojo, jak wspaniale sobie radzą i jak są kochane.
    Galia Anonimia

    OdpowiedzUsuń
  8. Przytulam Graszko z całych sił Ciebie i Kudełka ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Graszko - powtarzam jeszcze raz, żeby Cię pocieszyć : nasz , podobny do Kudełka piesek, przeżył z nami (po amputacji) na trzech łapach, zdrowy, radosny i kochany 15 lat. Umarł ze starości. I powtarzam za Panterą i Orką - napisz ile Ci jeszcze potrzeba.
    A dom macie piękny, w pięknym miejscu i jeśli się uda, to chętnie przyjadę z córką w przyszłym roku zobaczyć jak Wam dobrze i przytulić Kudełka :)))).
    Nie płacz już :), wszystko będzie dobrze♥
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ogromnie się cieszę, że zechciałaś przyjąć nasze zaproszenie. Nie wiem jak innymi porami roku, ale latem jest tu pięknie. Zabiorę Was moje miejsca.
      Na górkę, z roztaczającym się widokiem na stawa. Tam uciekam kiedy mam wszystkiego dość Piaszczystą drogę. Lidzbark jest piękny, a on blisko od nas i mała wioseczka gdzie podobno jest najwięcej bocianów :-) Jest co zobaczyć, a powietrze zdrowe i pachnące

      Usuń
  10. Pani Grażynko pisze po raz pierwszy chociaż śledzę pani blog od dawna i kibicuję Wam z kupnem i remontem kapitalnym starego domu,kłopotów w Waszym przypadku jak na razie nie ma końca,proszę się nie zamartwiac i nie płakac to nic nie pomoże Kudełek dojdzie do siebie
    najważniejsze,że znalazł się żyje i jest ze swoją ukochaną pońcią.Ja też miałam sznaucera miniaterę na wózku mąż niechcący samochodem przycisnął tylne łapki miał berwładne ale dawał sobie świetnie radę żył po tym wypadku długo, dawał mnie i moim dzieciom szczęście i radośc i tak też za pewne będzie z Kudełkiem . Pozdrawiam Warmianka, aha mieszka nie daleko od pani tez na warmii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli niedaleko to zapraszam :-)
      Jest mi tam dobrze, ale czasem brakuje rozmów, takich zwykłych o wszystkim i o niczym :-)
      Teraz muszę być troszkę tu troszkę tam, ale pod koniec września przeprowadzam się z wszystkimi zwierzętami :-) Zapraszam, będzie mi ogromnie miło poznać kogoś z moich okolic :-))

      Usuń
    2. Dziękuję za zaproszenie dziękuję bardzo wiele razy miałam ochotę w tę deszczowa pogodę wsiaśc w samochód i pojechac zabrac Was do siebie, żebyscie wykąpali się w prawdziwej wannie w suchym i zacisznym miejscu odetchneli ale mój pan odwodził mnie od tego pomysłu,mówił pojedziesz i co powiesz do ludzi którzy nic o tobie nie wiedzą i nie znają ciebie chociażby pisania przepraszam ale dopiero teraz odważyłam sie napisac,bo pani przechodzi trudny bardzo trudny czas wiem cos o tym ale bedzie dobrze i musi byc, i z Kudełkiem i z domem.Trzymam kciuki pozdrawim. warmianka.

      Usuń
    3. Jakiś czas temu Bogumił na FB poznał osobę z okolic, uwierz, że ona wsiadła w auto i przyjechała do Nas na kawę. To było bardzo miłe spotkanie. Wiec jak tylko będziesz miała ochotę zobaczyć nasz dom to serdecznie zapraszam

      Usuń
  11. Graszko, otrzyj lzy i zadbaj teraz o siebie, o Was. Kudelek, majac Was, szybko sie pozbiera. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, jeszcze raz dziękuję za okazaną pomoc. Wiem miałam nie pisać, bo będziesz mnie straszyć w nocy. Jakoś to przeżyję :-)

      Usuń
  12. Proszę zajrzeć do poczty - może to troszkę pomoże Danuta

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś Wielka przez duże W.Przepraszam wiesz kto pisze.Kocham cię za zwierzęta i tak ogólnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Wierz mi Graszko, Kudełek może mieć przed sobą jeszcze wiele szczęśliwych lat życia.
    Nie zamartwiaj się.
    Pod Twoją opieką da se radę!
    Trzymam kciuki za powodzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza masz rację, damy sobie radę.
      dzisiaj jest lepiej a jutro będzie jeszcze lepiej

      Usuń
  15. Grażko, a co by było, gdybyś go po tym wypadku nie znalazła ? Nawet nie chcemy myśleć! W tym nieszczęściu to Ty go odnalazłaś, nie ktoś obcy, nie ktoś okrutny i to jest szczęście!. A Kudełek nauczy się żyć na 3 łapach, a jedyne czego mu potrzeba to Ty i Bogumił, a to ma:)
    Buziaki, dzielna kobieto ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio dużo śledzę fundacji które zajmują się zwierzętami. Kiedy patrzę w jakich warunkach żyją to włos mi staje na głowie. Jak to się wszystko unormuję pomyślimy o jakimś kumplu dla Kudełka.

      Usuń
    2. I to jest jakiś plan :) Trzymam kciuki za Was z całego serca!

      Usuń
  16. Wszystko już zostało napisane;-))) więc przyłączamy się do wszystkich zamieszczonych komentarzy i niezmiennie trzymamy kciuki... tym razem za rehabilitację Kudełka !!! Odetchnijcie Kochani pełną piersią i spokojniej przejdziecie do spraw bieżących !!! Teraz musicie zorganizować "przenosiny" do dużego domu, kiedy jeszcze pogoda sprzyja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, wierzę w to, że przyjedziecie z Opolskiej wsi na wieś Warmińską :-)
      A tam źle się dzieje. myślę sobie, że już może czas, żeby zła passa sie skończyła

      Usuń
    2. Serdecznie dziękujemy za zaproszenie!!! Pionierskie warunki mnie nie zrażają, więc wszystko jest możliwe, oby zdrowie dopisało;-))) chętnie poznamy osobiście Państwa Graszkowskich wraz z całym żywym dobytkiem... może nawet jakaś robótka się trafi !!! Jesteśmy zawsze chętni do pomocy;-)))

      Usuń
    3. Oj Gabrysiu, zasłużyłaś sobie na odpoczynek. Więc będziemy spacerować polnymi drogami a potem wyskoczymy na lody

      Usuń
  17. Graszko, łzy mi się w oczach pokazały czytając Twój wpis i w sumie nie wiem dlaczego. Chyba ze wzruszenia nad tym wszystkim, nad tym co dobre!
    Nie martwię się o Kudełka, poradzi sobie doskonale, czuję to. :)
    JEsteś niesamowicie silną kobietą i pielęgnuj to w sobie.
    Już niedługo będzie Wam wszystkim dobrze w Waszym miejscu na ziemi.
    A my z ogromną chęcią Was odwiedzimy :))) :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi, kiedy to wszystko wyrzuciłam z siebie, jakoś lżej się zrobiło :-)
      I zapał wrócił i chęci do pracy :-)

      Cieszę się z Waszego przyjazdu. Myślę, że Ci się spodoba, jest cisza, spokój i ta moja piaszczysta droga :-)

      Usuń
  18. W pierwszej chwili sama również miałam ochotę wypłakać milion łez z powodu Kudełkowej łapki. Tymczasem dalsza część posta nastroiła mnie optymistycznie. Jestem już teraz pewna, że pieseczek będzie sobie szczęśliwie na trzech nóżkach brykał. Byle tylko nie za daleko od domku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poddamy do kastracji, ale teraz musi troszkę ochłonąć.

      Usuń
  19. Można powiedzieć, że jednak dobrze się skończyło, bo Kudełek jest z Wami, a pieski i kotki o trzech łapkach dobrze sobie radzą, mają przecież Łysych, którzy o nie dbają. Pies to nie lis, który musi złowić sobie pokarm. Już nie płacz kochana.Teraz, aby tylko wprowadzić się do domu i rozpocząć urządzanie. Pogoda Wam sprzyja-jesień lepsza od lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja jestem już zmęczona latem. Napracowałam się i w ogrodzie, robiąc przetwory. Wyszło prawie 300. Zmęczył mnie upał. Matka natura jednak wie co robi, musi być czas pracowity i jesienią i zimą czas na odpoczynek :-)

      Mnemo, chyba wszyscy włącznie z Kudełkiem odetchnęliśmy z ulgą

      Usuń
  20. Coś takiego! Kudełek radzi sobie już następnego dnia po operacji. To wspaniała wiadomość. Bardzo się cieszę. Ale będzie dla niego radość jak wrócicie do Siedliska i spotka się z Bogumiłem i nareszcie odczepią się od niego lekarze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, dokładnie tak. W piątek Kudełek ma zmianę opatrunku, w sobotę rano ruszamy do domu

      Usuń
  21. Tak mi przykro, ale ważne, że Kudełek jest już po operacji. Z biegiem czasu przyzwyczai się do swojej sytuacji. Najważniejsze jest to, że ma Was. Jeżeli będzie potrzebne jakieś wsparcie rehabilitacji Kudełka postaram się wpłacić chociaż niewielką kwotę.
    Pozdrawiam.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to bardzo miłe ale teraz już mi wystarczy :-)
      Zapraszam latem do Nas :-)

      Usuń
  22. Graszko, (piszę pierwszy raz u Ciebie), jesteś dziewczyno wielka - masz wielkie serce z wielkimi podkładami miłości. Cieszę się ogromnie, że Kudełek już biega na 3 łapkach. Będzie dobrze! Bądźcie wszyscy szczęśliwi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. radzi sobie bardzo dobrze. Dzisiaj biegał po łące bez smyczy, zaglądał w swoje stare miejsca, napił się wody ze strumyka. Obawiałam się, że sobie nie poradzi, a jednak dał radę

      Usuń
  23. Dziękuję za zaproszenie. Ja wpłaciłam przysłowiowe "trzy grosze", bo tylko tyle w tej chwili mogłam ofiarować na leczenie Kudełka. Sama "remontuję" stary dom po dziadkach aby mieć letnisko na zbliżającą się emeryturę więc rozumiem doskonale Twoją chęć zamieszkania na wsi. Kończcie remont domu i wprowadzajcie się do jesień za pasem ..., a Kudełek i kocia banda już nie mogą się doczekać godziwych warunków w nowym domu i Was przy piecu razem. Serdeczności !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie mi miło Was gościć w przyszłym roku :-) Myślę, że mielibyśmy sobie dużo do opowiedzenia. Remonty, wieś o tym można rozmawiać w nieskończoność - zapraszam i jeszcze raz dziękuję

      Usuń

  24. bardziej romantyczne kierunek i przyciągnąć prawdziwą miłość. Wszystkie te miłosne Zaklęcia będzie
    praca dla każdego rodzaju romantycznego związku, czy hetero, homo, albo
    biseksualny. Pieniądze czar, Bez względu na sytuacje, to mogę Ci pomóc! Wszystko
    czary są w 100% bezpieczne! Szybkie i wydajne wyniki! Wszystkie czary rzucone w ciągu 24
    godziny! Oferuję również poufne rzucania zaklęć Services. Pierwsze Twoje czary cast
    dzisiaj! Email OWOODODOSPELLCASTER04@GMAiL.COM lub WhatsApp +2349052571784

    OdpowiedzUsuń