piątek, 2 września 2016

Wieści z Gdańska

Wybraliśmy najlepszą klinikę w Olsztynie, później najlepszą rehabilitantkę, wydawało mi się, że wszystko jest na najlepszej drodze. Cieszyłam się, bo dzięki ludziom po drugiej stronie monitora, których tak naprawdę nie znam, Kudełek będzie miał zapewnioną rehabilitację na najwyższym poziomie.


Ciągle gdzieś w moim sercu jest ziarenko żalu do samej siebie, że w ten paskudny dzień nie zostawiłam Kudła z chorym Bogumiłem, tylko zabrałam go z sobą, żal też czuje do weterynarzy.

Ten w Górowie zbagatelizował zdarcie naskórka na chorej nodze, twierdząc, że mam się nie niepokoić, bo pies sobie łapę wyliże. W Olsztynie skupili się na wydaniu diagnozy, i polecili rehabilitację. A pani z rehabilitacji skupiła się na gimnastyce nogi, nie bacząc na coraz większą ranę.

Ta rana na tyle mnie niepokoiła, że zdecydowałam wsiąść w auto i przyjechać do Gdańska. W klinice w Gdyni spędziliśmy ponad godzinę. Tyle czasu poświęcił doktor Brzeski naszemu Kudełkowi.

Gdybym trafiła do niego w pierwszej dobie zdecydowałby się na operację, bo takie zabiegi się wykonuje. Teraz jest już za późno. Prawdą jest, że pies jest w stanie wylizać łapę, ale tylko wtedy kiedy nie są uszkodzone nerwy. Kiedy pies przestaje czuć własną nogę jest w stanie ją uszkodzić włącznie z jej odgryzieniem. Stąd to lizanie i wygryzanie sierści.
- Bardzo mnie niepokoi ta rana - powiedział doktor Brzeski.

Zostaje w Gdańsku co najmniej siedem dni, bo tyle trwa kuracja zastrzykami, którą Kudeł powinien otrzymać już tam w Olsztynie. Jest możliwość spróbowania wyleczenia rany innowacyjną metodą leczenia komórkami macierzystymi. Koszt to 1800 zł. Jeżeli zdecyduję się na takie działanie, nie wystarczy mi pieniędzy na rehabilitację, że nie wspomnę o kosztach ewentualnej amputacji nogi i kosztach związanych z codziennymi wizytami w klinice.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że człowiek staje przed takimi wyborami. Tak, tak, pieniądze szczęścia nie dają. Nie pociesza mnie fakt, że takich ludzi są tysiące, raczej mnie to smuci.  Wiem też, że niektórzy czytający nie zrozumieją. Kudeł jest członkiem naszej rodziny, kiedy on cierpi, cierpię i ja.


17 komentarzy:

  1. Bardzo smutne wiesci :(((. Mam jeszcze nadzieje, ze cos sie uda zrobic, aby ta lapke uratowac. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi się dobrze skończyć, nie ma innej opcji!
    Sobie nie wyrzucaj, a o tym co myślą inni, Ty nie myśl :*

    OdpowiedzUsuń
  3. W takiej sytuacji nie ufałabym klinice w Olsztynie. Naprawdę oburzające, że zbagatelizowali ranę na nóżce i zaproponowali rehabilitację za astronomiczne sumy. Oby kuracja 7-mio dniowa udała się. Czekam na pensję męża i jak tylko będę miała pieniądze wyślę Kudełkowi. Trzymaj się dzielnie Graszko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Graszko, podsumuj ile pieniędzy jeszcze mniej więcej trzeba, będziemy dosyłać ile damy radę.
    Trzymaj się.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. Barbara ma rację.Pomożemy!
    Graszko,nie wiem czy czytałaś u Kur ale moja Panda/owczarka niemiecka/ jest po podaniu tej szczepionki.Zrasta się jej kręgosłup co mogło by w pewnym momencie doprowadzić do paraliżu a to byłby dla niej wyrok śmierci.Jesteśmy we dwie/syn mieszka 100 km.dalej/i mieszkamy na IV piętrze bez windy.Jestem zadowolona z efektów a ona już chyba nie cierpi bo jest duża zmiana w jej zachowaniu przed podaniem szczepionki i teraz.Zapytaj od razu czy w cenie tej szczepionki jest też szczepionka podana w trzy miesiące później,dla wzmocnienia efektu.Ja pierwszą podałam w lutym,a kolejną w maju.Myślę,że taka jest zasada,że cena obejmuje podanie komórek macierzystych dwukrotnie ale lepiej się upewnić.
    Trzymajcie się i niech wszystko dobrze się zakończy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Graszko, dobrze że jesteście w Gdańsku, skrycie tak bardzo chciałam, abyś pojechała z nim właśnie do Gdańska. A doktorek z Górowa to chyba tylko świnie szczepi, tacy są najgorsi, bo biorą się za coś, czego nie potrafią :( .

    Tak, Kudełek to członek Waszej rodziny i wierzę, że cierpisz razem z nim. Masz wielkie serce dziewczyno, dlatego ile mogę to Ci pomogę, bo śledzę losy Kudełka od samego początku, od chwili jak go pokochałaś będąc po drugiej stronie monitora i pognałaś z Bogumiłem po niego na Podlasie. Ucałuj psinkę a Ty się trzymaj i mimo wszystko odpocznij trochę we własnym fotelu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A któż Ci Kaju daje prawo oceniać i obrażać lekarza z Górowa? Graszko, nabieraj sił do dalszej walki,a my Cię będziemy wspierać, słowem i czynem:) Wygrzej sie i powyleguj w wannie na zapas!

      Usuń
    2. Sama sobie daję takie prawo bo znam dziesiątki takich "lekarzy" a co Ciebie tak zabolało ? To, że nie pomógł jak powinien ? To, że chorą łapę pies sam sobie wyliże i będzie z nią OK ?
      No nie żartuj ...



      Usuń
    3. Cóż, nie podejmę dysputy na tym poziomie...współczuję doświadczeń z dziesiątkami kiepskich lekarzy:)znam najwyżej kilkunastu, wielu świetnych. A tak na marginesie -ślina psa zawiera enzym -lizozym o silnym działaniu bakteriobójczym, porównywalnym z silnym antybiotykiem, stąd możliwość zagojenia najtrudniejszych ran...i stąd powiedzenie"goi się, jak na psie".

      Usuń
  7. właśnie wróciliśmy z kolejnej wizyty.
    Kudełek ma nowe ubranko, zielony gorsecik. Przez dwa tygodnie ma być intensywnie leczony, po tym terminie lekarz ma zadecydować. Albo się uda, albo amputacja.
    A więc codziennie jedziemy 30 km. Kudeł z przodu, bo tak mu najwygodniej. I potem tą samą drogą wracamy. Ponieważ kierowca ze mnie jest niedzielny, mylący prawo z lewo jest to dla mnie ogromny wyczyn :-)

    Orka, to jest pełen koszt

    Wszystkim ciociom Kudełek macha zieloną łapką :-) ja zmykam do wanny

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby psinka wyzdrowiała.Miłość działa cuda, a tej mu nie brakuje.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Opieka nad chory zwierzakiem, to masakra... nie poskarży się co go boli, nie wiadomo jak mu ulżyć w cierpieniu!!! Człowiek to chociaż pomarudzi, ponarzeka, a z takim psiakiem??? Tylko patrzy tymi zbolałymi ślepkami... Wytrwałości Graszko Ci potrzeba i tego się trzymajmy...Buziaki serdeczne i ogrom pozytywnej energii przesyłam***

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem, że skoro jak piszesz Kudełek ma nowy gorsecik, łapeczka została usztywniona. Czyli lekarz leczy i ranę i staw, zerwane mięśnie i nerwy w łapeczce. 2 tygodnie to za mało na wyleczenie "środka" łapeczki i chodzi o to czy uda się wyleczyć tą paskudną ranę. Trzeba być przygotowanym i na tą najgorszą okoliczność. Oczywiście z całego serca życzę żeby się udało ranę wyleczyć. Ale jakby się nie udało, nie płacz. W mieszkaniu naprzeciwko moich okien żyje już wiele lat kotek o trzech łapkach. Codziennie wychodzi do ogródka i wygląda na całkiem szczęśliwego. Nie dziwię się oburzeniu Kaji, że dwóch weterynarzy z Górowa i z Olsztyna nie zwrócili uwagi na ranę na łapce Kudełka. Teraz to co Ci powiedział lekarz w Gdańsku wydaje mi się oczywiste. Pies nie będzie wylizywał łapeczki, której nie czuje. Straszne, że dwóch weterynarzy tego nie wiedziało.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety i ja spotykam się z niekompetencja, weterynarz uznaje ,ze własciciel zwierzęcia panikuje i przesadza,o ile wiecje zwierzą byłoby zdrowszych lub wręcz jeszcze by żyło,gdyby zajęli sie nimi lekarze z prawdziwego zdarzenia.Ale to tak jak i z ludżmi,wiec najważniesze,ze trafiliscie pod dobry adres i juz terasz Kudełek ma dobrą lekarską opiekę. Trzymam mocno kciuki .

    OdpowiedzUsuń
  12. Też pomogę tylko.. ciągle na przelew czekam. Cholera nie przychodzi.

    OdpowiedzUsuń