sobota, 10 września 2016

Ordnung ist des hauses zierde (część 3)

I nastały dni wrześniowe, słoneczne i ciepłe, jakże odmienne od sierpniowych, mokrych i zimnych. Stary dom ciężko znosił monsunowe deszcze. Co prawda owa dziwna tkanina, którą go pokryto, skutecznie chroniła go od wody, tym niemniej odetchnął z ulgą gdy Adam pokrył jego dach nową ceramiczną dachówką.

Trochę mu było żal, kiedy starą dachówką utwardzono drogę, w końcu chroniła go ponad osiemdziesiąt lat, bał się, że w jej miejsce położona zostanie blacho dachówka, albo nie daj Boże zwykła blacha.

Nowe pokrycie prezentowało się wybornie, stara obora i stodoła spoglądały z zazdrością, dom zaś żałował, że nie ma już bociana, choć – do czego nie chciał się przyznać – obawiał się jaka będzie jego reakcja, gdy stojącego na kalenicy ptaka najdzie ochota na wypróżnienie się.

Wielkie zmiany zaszły we wnętrzu. Adam usunął wraz z ekipą stare, przeżarte wilgocią i robalami, drewniane podłogi, odsłaniając ziemię na której przed wieloma laty postawiono dom.
- Bez żartów panowie – wyszeptał stary dom – mam mieć teraz klepisko??

Ekipa sprawnie rozłożyła folię, a nią grubą warstwę styropianu, którą z kolei pokryła srebrzystą folią w kratkę. Stary dom patrzył zdumiony, i gdyby miał głowę, to kręciłby nią na boki. A jeszcze bardziej zdziwił się gdy Adam zaczął prząść pajęczynę z białych rurek. Z podsłuchanych rozmów dowiedział się, że owymi rurkami popłynie ciepła woda ogrzewając mile jego wnętrze, Adam nazywał to ogrzewaniem podłogowym.

- Oj zdziwią się dawni budowniczowie, gdy następnym razem zawitają, świat się zmienia, w końcu to 21 wiek, zmieniam się i ja, staję się nowoczesny – pomyślał z dumą.

Stare deski z dachu nie zostały spalone. Każda została wyczyszczona wirującymi z oszałamiającą prędkością stalowymi szczotkami, przycięta w delikatne fale, a następnie umieszczona na belkach stropowych. Ludzie rozłożyli na nie folię, styropian, i pokryli esami floresami plastikowych rurek.

- Czyżby moje poddasze miało być również podgrzewane? - zdumiał się stary dom – to nowość!

Parę dni później inna ekipa sprawnie pokryła rurki warstwą zbrojonego betonu. Stary dom z powrotem miał podłogi i stropy.

Niestety roboty stanęły, ekipa, która miała pokryć na powrót ściany tynkiem, zwodziła długo, aż w końcu odwołała swój przyjazd. Wywołało to wielką nerwowość u Adam i nowych właścicieli, bowiem dalsze prace mogły być wykonywane dopiero po wykonaniu tynków.

9 komentarzy:

  1. Fajnie podglądać Wasz świat oczami Domu ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgorsze jest to, że świeżo połozone tynki muszą długo wysychać na ścianach, a... w tak piękną pogodę można otworzyć okna i hulaj wietrzyku po wnętrzach !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie już znalazłeś nowych tynkarzy, bo inaczej nie dałoby rady tak z humorem pisać. Dla waszych czytaczy i tak prace posuwają się w zawrotnym tempie. To przecież dopiero 2 miesiące minęły od rozpoczęcia przebudowy domu.




    OdpowiedzUsuń
  4. Snuj dla nas swą opowieść, Domku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze troche i dom pomysli, ze jest palacem :D. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżu, zakres prac mnie oszołomił i powalił. Ale do zimy daleko, dach nad głową jest i rurki w podłodze też - czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń